Zaskakujące Lądowanie rozdział 30

30
Samuel

  
   Mia śpi skulona na kanapie w czarnych 3\4 legginsach i zielonej bluzce na ramiączkach, z głową leżącą na moim kolanie. Oczywiście, kiedy przeze mnie zamówione jedzenie u pobliskiego Włocha zostało dowiezione, osobiście uregulowałem rachunek, w końcu nie jestem frajerem, aby pozwolić dziewczynie płacić za posiłek. Jej pieniądze oraz te, które znalazłem w kopercie w skrzynce pocztowej, włożyłem do pierwszej lepszej szuflady komody pod jakieś pudełko. W sumie chciałem się zapytać, czemu nie chce ich przyjąć, ponieważ zasługuje na wynagrodzenie za pomoc w Samtajl, ale to nie pasuje do tego kotła i sytuacji. Po co mam ją denerwować drobnostkami. W między czasie, kiedy Mia brała prysznic, skoczyłem do mieszkania, aby ubrać świeże bokserki. W końcu nie wypada siedzieć w towarzystwie damy bez bielizny. Trochę kultury trzeba mieć.
   Po zjedzeniu kolacji byłem zmuszony oglądać jakąś romantyczną komedię z J.Lo i nawet proszę się mnie nie pytać, o co w tym filmie biegało, ponieważ całą uwagę poświęciłem tylko i wyłącznie Mii. Byłem pod wrażeniem, gdy jej oczy błyszczały pod wpływem śmiechu lub zakrywała buzię z niedowierzania. Nie umiałem nic innego robić, niż gapić się na nią jak na lukrowane drożdżówki. W połowie filmu położyła głowę na moich wyciągniętych do przodu nogach, a ja palcami zacząłem drapać skórę jej głowy. Dopiero gdy Mia lekko pochrapywała, zdałem sobie sprawę, co robię i wyłączyłem TV.  
Doskonale rozumiem zmęczenie Rysia, sam jestem K.O. lecz słabe światło lampki kuchennego okapu oświetlająca jej twarz, nie pozwala mi odwrócić od niej oczu, jestem niczym w transie, gdy kąciki jej ust idą w górę albo wydaje z siebie cichy błogi pomruk. ’Ciekawe, o czym śni?’
   Mia jest śliczna, mądra, w dodatku jej hasła lub porównania powalają z nóg. W tej Mii się zakochałem, nie ważne, jaką ma przeszłość czy ile cierpień musiała przejść, by stać się tą wyjątkową osobą, lecz to ja chcę być tym gościem, co zadba o jej zdrowie oraz lepszą perspektywę na jutro. Tym ziomkiem, który będzie ją wielbić, doceniać i szanować.
Owszem mam parę związków za sobą, ale one były płytkie. Teraz sam siebie pytam, czy w ogóle do poprzednich partnerek coś czułem. Uczucia, które obudziła we mnie Mia, są jak czarna dziura. Pochłania resztkę umysłu, jest się w stanie nieważkości, w pustej przestrzeni, chcesz więcej, lecz przeraża cię ta niekończąca się ciemność.
Dziewczyna sprawia, że jestem szczęśliwy, nie muszę nikogo udawać, mogę być sobą, przy niej zachowuję się niczym nastolatek lub dzieciak, ale wiem, że ona to lubi, bo sama nie jest lepsza.  

   Musiałem usnąć. Przez jęk dochodzących moim uszu otwieram oczy w chwili, gdy Mia zaczyna machać dłońmi i kopać nogami. Panicznym podwyższonym głosem woła ‘Przestań’ zaraz po tym ‘ Nie!’
Ma koszmar.
– Mia! – kładę rękę na obojczyk, lekko potrząsając. – Obudź się! – mówię głośniej. Otwiera oczy, niczym trzaśnięta piorunem zeskakuje z kanapy, robi parę kroków w tył, usta zakrywa dłońmi, by stłumić krzyk, a oczy wypełniają się łzami, całe jej ciało trzęsie się jakby stała na mrozie. Ten widok łamie mi serce. Powoli z rękoma uniesionymi w górze podnoszę się z sofy.
– Mia, to ja Samuel, nic ci nie zrobię. To był tylko sen – staram się o spokojny, łagodny głos, a w środku przechodzi tornado strachu, natomiast ona kręci głową, robiąc krok do tyłu. Zostaję stać w miejscu.
– Słoneczko, to był tylko sen – próbuję jeszcze raz.
Kobieta patrzy na mnie z przerażeniem, z oka uwolniła się pierwsza łza, która spływa po policzku. Chaotycznymi ruchami sprawdza nos, żebra a później brzuch.
– To był tylko sen – upewniam ją, podchodzi do mnie pośpiesznym krokiem, rzucając mi się na kark. Automatycznie obejmuje ją, aby wiedziała, że ma wsparcie. Twarz wtula w mój tors, a ja kołyszę nią na prawo i lewo.
– Tylko sen – szepczę jej do ucha, głaszcząc po głowie.
– To było takie realne – mówi piskliwym, chwiejnym głosem, a przez jej ciało przechodzą drgawki wywołane wspomnieniami, które echem odbijają się w mojej duszy. Okropne doznanie.
– Już dobrze. Nie pozwolę, aby ktoś cię skrzywdził – zapewniam ją.
O mojej przeszłości nie ma wielce, co mówić. Dzieciństwo miałem normalne, czasem przeżyłem parę niemiłych chwil, ale one nie są warte wspomnień z tym, czym dziennie zmierza się mój skarb. Właśnie ten ból przeżywam razem z nią.  
Po upływie dłuższej chwili moja dama bierze głęboki oddech.  
– Sam? – odzywa się cicho.
– Słucham.  
– Mogę cię o coś prosić?  
– O co tylko chcesz, dobrze wiesz – daję odpowiedź na jej głupie pytanie.
– Mógłbyś... możesz... chciałabym.... zostań, proszę – w końcu wykrztusza.
– Nie ma problemu – Nawet nie miałem zamiaru stąd wyjść, ale to zostawiam dla siebie.
Rysiek wstaje na palcach i całuje mnie w policzek.
– Dziękuję – wyszeptuje.
– Nie warte mowy. Idź do łóżka, a ja walnę kimono na kanapie  – w myślach błagam, abym nie musiał tego robić. W rzeczywistości chcę ją trzymać w ramionach i napajać zapachem jej skóry oraz ciepłem ciała.
– Śnij dalej – odpiera, bierze mnie za rękę i ciągnie w stronę sypialni. Podnoszę wzrok ku niebu, bezgłośnie mówiąc, ‘Bóg zapłać, stary.’
W bokserkach i koszulce wchodzę do łóżka pod kwiecistą miękką pościel, ściągnięte spodnie jak na moje możliwości starannie poskładałem i odłożyłem na podłogę obok łóżka. Lubię porządek, ale nie mam na tym punkcie bzika. Na szczęście jestem już pod nakryciem, bo widok Mii stojącej do mnie tyłem przy otwartej szafie w cholernie gorącej bieliźnie, wznieca na nowo pożądanie. Kobiety koronkowe majteczki z kokardką na pupie oraz pasujący stanik wystarcza, by kolega zaczynał się cieszyć na ten show. Mia odhacza górną część bielizny, przez co nabieram parę razy powietrze w płuca, by opanować gotującą się w żyłach krew. Koronacja nadchodzi, gdy ściąga swoje majteczki i na ich miejsce ubiera alla spodenki zakończone koronką na nogawkach, a przez głowę naciąga do nich pasującą górę. Przełykam wielokrotnie napływającą do mordy ślinę, ale już jest za późno. Jestem twardy jak młotek i mogę wbijać nim gwoździe prosto w cegłę.
W chwili, kiedy moja pani odwraca się i popycha drzwiczki z szafy, a jej spojrzenie wypełnione jest cierpieniem, moja ochota opada niczym ścięte drzewo. Wyciągam ręce na znak, że ma do mnie przyjść i przytulić, o dziwo robi to bez wahania. Wchodząc pod pościel, tuli się do mojego torsu, a ja otulam ją całym prawym ramieniem niczym kokon, natomiast lewą mam pod głową, starając się pozostać cool.
– Dobranoc Samuel – mamrocze, dając mi buziaka w klatkę.
W taki oto piękny sposób moi państwo, wszystkie starania zostania ‘na luzie’ zostały pyłem. Lewą rękę kładę na jej twarzy, składam pocałunek w czubek głowy i przeciskam mocniej do siebie.
– Dobranoc słoneczko. Śpij spokojnie, ja będę czuwał i chronił – obiecuję.
– Dziękuję – majaczy słabym głosem.
– Nie za to... Nie za to.  
Ciepło jej ciała i równomierny oddech, lula mnie do snu, lecz walczę z nim, krzycząc Nie usnę! Nie usnę!
Bummm.
Ciemność.

2 716 czyt.
97%336
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1351 słów i 7500 znaków, zaktualizowała 17 lip o 15:24.

6 komentarzy

 
  • Gość

    Gość · 14 września · 286269601

    Tak mnie wciągają losy tej pary - przedstawione perfekcyjnie - że czytam i czytam, odetną prąd, przestanę

  • YankoWojownik

    YankoWojownik · 17 lipca

    Zatakowałem  łapując - tak tradycyjnie.

  • Margerita

    Margerita · 17 lipca

    Łapka w górę no no jestem podwrażeniem Samuela kultury taki facet to skarb

  • Zakochana5

    Zakochana5 · 17 lipca

    Dżentelmen jak ta lala z Sama  

  • seth666

    seth666 · 17 lipca · 210949599

    Ach ta wyobraźnia Autorki, te bogate opisy   I znowu długie dni i lata czekania na następną część  

  • Gazda

    Gazda · 17 lipca

    Sam jest jak rycerz na białym koniu 😀😀. Ciekawe jak długo tak wytrzyma? Natura lubi płatać figle. Ale myślę, że radę.