Zaskakujące Lądowanie rozdział 29

29
Mia

  
Klęczący przede mną Samuel całuje każdą jedną bliznę.
– Nie myśl sobie, że robią cię mniej atrakcyjną. ONE właśnie robią cię kimś wyjątkowym – gdy to mówi, patrzy mi prosto w oczy.
Te uczucia, jak i teraźniejsza sytuacja, zaczynają mnie przerastać.
Z jednej strony jest to pragnienie jego bliskości, dotyku, pocałunków, zwinność palców i języka, które miałam okazję poczuć na ciele i w sobie, to przyciąga mnie do niego jeszcze bardziej, lecz cichy głos w mojej najmniejszej części mózgu, ostrzega mnie przed wielką pomyłką i tragicznym zakończeniem.
To strach by być znów zranioną i wiem, że jeśli dopuszczę Samuela tak blisko siebie, tym większe będzie rozczarowanie. Moje istniejące szczątki mogą zamienić się w drobinę, którą będzie można jedynie pozamiatać i wyrzucić. Może zaofiarowałam mu moją przeszłość, ale mogę oddać moje serce? Tego nie jestem w stanie powiedzieć.  
Czas… Potrzebuję czasu.
– Proszę Mia, zostań – prosi mnie cichym głosem.
– Nie wiem, czy to dobry pomysł – stwierdzam. Ucieczka jest najlepszym rozwiązaniem. Robię krok do tyłu a bluzkę, którą trzymam w dłoniach, przeciągam przez głowę. Chłopak wstaje, mając na twarzy tę minę proszącego szczeniaka. Czemu to tak na mnie działa?  
– Możesz przestać tak się patrzyć? – pytam go poważnym tonem.
– He? – odpowiada zmieszany.
Kurczaki. Co ja mam z nim zrobić? Jest strasznie słodki w takich momentach, ale nie mogę powstrzymać się od komentarza.
– Patrzysz się jak szczeniak czekający na nagrodę za dobrze wykonane polecenie  – Samuel robi gest rękoma ‘psie łapki’ na znak prośby, wyciąga język i zaczyna sapać, prawą dłonią robi ruch drapania się za uchem, wydając przy tym dźwięk pisku prawdziwego kundelka.
‘PUFF’ Jeszcze przed chwilą odczuwalny lęk w głębi duszy znika niczym wypłata z konta.
Wybucham śmiechem. Jak tu nie kochać takiego wariata?
Podnoszę rękę, kładę mu ją na czoło i odchylam jego głowę do tyłu, kręcąc z uśmiechem łepetyną.
– Jesteś niemożliwy. – Próbuję opanować atak.
– Czyli przekonałem? – Wierci dalej. Choć czuję potrzebę wzięcia prysznicu przez wypocony alkohol, który wypiłam, jak i lekki głód, nie chcę, aby ten dzień zakończył się w samotności. Muszę mu przyznać rację, wolałabym zakończyć go razem z nim na kanapie, wtulona w silne ramiona, oglądając razem jakiś film. Nagle zapala mi się żarówka w moim umyśle. Ciekawe, co powie na to.
– Ale pod jednym warunkiem, a raczej trzema – informuję.
– I to są? – Jednoznacznie obudziłam w nim ciekawość,.
– Nr 1 – zaczynam wyliczać na palcach, nie spuszczając go z oczu. – Musisz pomóc mi znieść kartony. Nr 2. Jesteś zmuszony zamówić jedzenie, obojętnie, co, byle było zjadliwe... na moje nazwisko. Nr 3. TV oglądamy u mnie – kończę wyliczanie.
Samuel zaczyna się śmiać, a zarazem kiwać przecząco głową.
– Nr 1. Jest logiczne. Nr 2. Nie zgadzam się z nazwiskiem, a co do Nr. 3 Chyba nie masz na myśli tego pudełka, co nawet koło TV nie stało. Więc trójka jest wykluczona – odpowiada zadowolony, a ja musiałam właśnie się przesłyszeć. Strzelam udawanego focha.
– W takim razie wszystko jasne. Każdy z nas robi sobie wygodnie na kanapie przed własnym ’pudłem.’ – oznajmiam i wyciągam do niego język, odwracam się, aby zabrać kajdanki z nocnej półki, gdzie Samuel je po moim uwolnieniu odłożył, natomiast na mej buzi widnieje diabelski uśmiech. Wiem, że wygrałam.
– Hej Mia, nie fochaj się, ale naprawdę twój telewizor przypomina mi mój telefon komórkowy – daje kontrę.
Jak powie jeszcze jedno słowo, to nie wytrzymam i wybuchnę śmiechem.
– Skoro tak twierdzisz, że jest tej samej wielkości, to ciekawa jestem, jak ci się mieści w spodniach. – Oddaję pałeczkę, wracam z kajdankami, aby włożyć je do kartonu na swoje miejsce. Słyszę głębokie wzdychanie. ‘Ha! 1:0’
– Nie przekonam cię do mojego kina? – pyta zrezygnowany.
– Ani tyci-tyci, a teraz hop, hop. – Wskazuję głową na moje skarby.
Samuel wydaje z siebie dźwięk, opuszcza ramiona, podchodzi z opuszczoną głową, podnosi moje zabawki i mruczy.  
– Skoro pańcia każe… – jest tak słodki, jak kot ze Shreka. Przygryzam wargi, aby nie wydać mojego rozbawienia. Uwielbiam widzieć go w tym stanie.

   W moim mieszkaniu Samuel odstawia zabawki za drzwi w sypialni i zajmuje miejsce na kanpie, ja w tym czasie zaciągam żaluzje w oknach. Z pierwszej szuflady komody wyciągam ulotki z daniami na wynos. Kładę je razem z telefonem na stolik i kieruję się do sypialni po pieniądze oraz świeże ubrania.
Wychodzę z nową garderobą oraz trzydzieści euro, które kładę obok ulotek.
– Tu, wybierz coś, a ja za ten czas wskoczę pod prysznic. – Jestem już w pół obrocie w stronę korytarza, kiedy śmiech Samuela zatrzymuje mnie w połowie ruchu. Ze zmarszczonym czołem patrzę na niego i unoszę jedną brew w górę. – Co cię tak bawi? – chcę jasności, nie rozumiem jego rozbawienia.
– Ty! Chyba nie myślisz poważnie, że pozwolę, byś płaciła za wyżerkę? – odpowiada zadowolony. Pierw Mc’ Donald, później alkohol w jego barze, a na koniec chińszczyzna. Nie potrzebuję sponsora, który zapłaci mi jeszcze kolację.
– Lepiej zrób, co ci każę.

2 151 czyt.
96%284
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 930 słów i 5441 znaków, zaktualizowała 15 lip o 15:13.

4 komentarze

 
  • Zakochana5

    Zakochana5 · 15 lipca

    Ciekawe co będzie dalej bo zapowiada się ciekawie  

  • Gazda

    Gazda · 15 lipca

    O jaki potulny szczeniaczek się z niego robi😝😝. A wieczór zapowiada się bardzo ciekawe

  • Margerita

    Margerita · 15 lipca

    łapak w górę przeczytałam z zapartym tchem no no Mia stawia mu warunki

  • YankoWojownik

    YankoWojownik · 15 lipca

    zatakowałem i łapuję.