Zaskakujące Lądowanie rozdział 23

    23
   Mia

   Samuel bierze sutek do ust, zaczyna go ssać, wszystkie mięśnie łona się napinają. Opanowanie szalejącego Sajgonu pragnienia w organizmie jest równe zeru. Wbijam mocniej palce w jego czuprynę i pociągam za kosmyki.  
– Poddaj się rozkoszy. – Słyszę jego prośbę.
Te słowa są ostatecznością.
– Sammmmm… – mamroczę jego imię, eksplodując niczym fajerwerki w sylwestrową noc. Biodra z impulsu wysuwają się do przodu, a nasze czułe miejsca się stykają.  
Jeden ruch. Jeden dźwięk.
– Oh Shi… – Samuel wciąga powietrze, odrzuca z zamkniętymi oczami głowę w tył – …ttt! – Napina się i po chwili rozluźnia.
Boże, czy on właśnie…?  
Na samą myśl, że doprowadziłam go do orgazmu, robi mi się gorąco.  
Samuel otwiera powieki, nasze spojrzenia spotykają się, widzę w nich płomień pożądania oraz niedowierzanie. Wszystkie w środku mięśnie na nowo zaczynają pulsować. Takiego czegoś jeszcze nigdy nie miałam okazji przeżyć. Uczucie to, jest nie do opisania fenomenalne.
– Mia to było... – szepcze gorącym, ochrypłym głosem obtaczając mnie ramionami, tuli mocno do siebie i daje buziaka w usta.  
– Sorry, ale nie umiałem wytrzymać napięcia. Strzał dobrze siadł. – Przez dobór jego słów, jak i porywistych hormonów szczęścia, dostaję zawrotu głowy. ‘ Ha! Wiedziałam! Kundel żre ci z ręki!’ Woła zafascynowana podświadomość, za co kasuje ode mnie uprzejmy środkowy palec.
– Boże. – Jest jedynym, co potrafię wydukać. Dreszcz, którego nie mogę ukryć, przeszywa moje ciało, wtulając twarz w chłopaka jeszcze bardziej. Od lat nie miałam szczytowania ani chęci dotykania z obrzydzenia do samej siebie, a przecież to takie uwalniające.
– Słoneczko, nie chcę psuć tej wspaniałej chwili, ale wyciśnięte przez ciebie soki spływają po nogawkach – oznajmia mnie.  
– 1:1. Nie mam lepiej. – Oddaję z cichym chichotem i zadowoleniem. Odrywamy się od siebie, po czym kierujemy w stronę toalet.

    Gdy wracam z WC, zastaję sprzątającego Samuela resztki butelki po Jack Daniels’, którą rzucił przez całe pomieszczenie, roztrzaskując ją razem z zawartością o podłogę. Dobrze rozumiałam tę reakcję, może nawet sama bym tak zareagowała, ale teraz jest mi z tego powodu głupio i jakbym umiała, to bym schowała głowę prosto w beton.
BENG! Dopiero teraz dociera do mnie, co między nami doszło. Samuel mnie pocałował, zaczął dotykać, a na koniec sprawił, że w dwie minuty wybuchłam niczym butla gazu i nawet go nie powstrzymałam. Pocałował mnie, bo miał na to ochotę? Albo zrobił to ze współczucia? A może wykorzystał mój słaby moment dla siebie i… Ostatnia opcja uderza mnie niczym rozpędzony TIR. ’Co ja zrobiłam?!’ Teraz sobie pomyśli, że jestem łatwa do zdobycia, głupia i naiwna, bo dałam się ponieść chwili przyjemności, która sprawiła, iż w końcu od lat poczułam się atrakcyjną, a tak naprawdę…
– Głodna? – Wyrywa mnie z zamyśleń podczas wyrzucania resztek szkła do śmietnika. Jak mam mu teraz spojrzeć w oczy? Szybko szukam jakieś wymówki, aby dać stąd jak najprędzej dyla.
– Sam, ja... Strasznie mi przykro, ale lepiej będzie...  
Samuel podchodzi do mnie śpiesznym krokiem, bierze moją twarz w dłonie i podnosi ją do góry, abym na niego spojrzała.
– Znam twój zamiar, ale możesz o tym od razu zapomnieć. Nawet nie masz pojęcia, jaki jestem z tego dumny, że mogłem sprawić ci przyjemność i dziękuję ci za spust bez seksu, który uważałem za niemożliwy. Nie musisz się tego wstydzić… Choć muszę przyznać, ten burak idealnie pasuje do koloru twoich włosów – przekonuje mnie, dając Dziubka w lico.  
Może za dużo wszystko analizuję, definiuję oraz interpretuję. Podnoszę rękę i klepie go w klatkę.
– Głupi jesteś. Teraz jestem zmuszona zerwać z tobą znajomość – mówię grobowym głosem, a jego minę uwieczniłabym sobie na fotce, oprawiając ją w ramkę. Bezcenna.
– Ani mi się śni! – odpowiada podwyższonym, spanikowanym głosem.  
Nie wytrzymuję i parskam śmiechem, a Samuel mruży oczy, dokładnie mi się przyglądając.
– Czy ty właśnie walnęłaś mi ściemę? – pyta mnie chłopak, puszczając moją twarz.
Z uśmiechem szerokim do Wiednia kiwam raz na potwierdzenie głową, robiąc krok w tył.
– I jeszcze się ze mnie nabijasz?  
Kiwam ponownie, stawiając kolejny krok w tył, by dać stąd nogi.  
– Oż ty... – warczy. ‘O-o ‘ Z piskiem odwracam się i uciekam ze strachem, a zarazem śmiechem, gdzie ryż rośnie.
– Jak cię dorwie, to cię załaskocze do posikania! – grozi, lecz tonacja go zdradza.
Daleko nie zdążyłam uciec, Samuel łapie mnie w talii, podrywając mnie piszczącą w górę. Ileż on ma siły!!!
– Puszczaj, bo ugryzę – mówię cieniutkim głosikiem, ale nie ze strachu, lecz z radości.
– Oj nie pańcia. Teraz masz kichę – ostrzega. Ułamek sekundy później leżę na podłodze, chłopak siedzi na mnie lekko podniesiony na kolanach na wysokość ud, moje ręce trzyma jedną ręką razem złączone nad moją głową, a drugą w górze przygotowaną do łaskotania.
– Nigdy Mia, ale to nigdy więcej nie mów takiego czegoś – prosi, patrząc mi głęboko w oczy. Dłoń, którą chciał mnie gilgać, delikatnie kładzie na lewy policzek, opuszkami palców gładzi skórę mojej twarzy. Wstrzymuję oddech, bo tego się akurat nie spodziewałam.
– Nie zniósłbym tego. Za dużo dla mi znaczysz… Rozumiesz? – szepcze.
Nachyla się do mojej buzi, już myślę, że chce mnie pocałować, kiedy kieruje usta do lewego ucha i je przygryza.  
– Auuu! – wydaję z siebie bardziej z zaskoczenia niż bólu. Dopiero kiedy się trochę podnosi, zauważam ten szatański na jego ustach uśmiech. ‘To ci dopiero łotr jeden!’
– A teraz moja pańcia powie, co chciałaby zjeść i jaki mam wytrzepać dla niej koktajl. – Z uśmiechem kręcę głową. On jest niemożliwy.  
– To było okrutne – skarżę się. Samuel wypuszcza mnie ze szponów, a korzystając z wolności, ocieram opuszkami płatek ucha, jednocześnie próbując usiąść.
– Za to twoje słowa były równe samobóju. – Daje całusa w usta i pomaga mi wstać.

    Po długich dyskusjach, jakie i gdzie zamówić jedzenie wygrywam walkę o chińszczyznę. Podczas gdy ja składałam zamówienie, Samuel przygotował nam pyszne koktajle. Oczywiście on jak to ziomek nie dał kobiecie zapłacić za posiłek, gdzie doszło do następnego starcia, jak zwykle zakończone zostało śmiechem i tu uwaga nowość - cmokiem w usta z jego strony.
   Odkładam widelec na bok, opieram o oparcie krzesła.
– Coś czuję, że będę się turlać niż iść do domu – stwierdzam, kładąc rękę na brzuchu. O Matulu, zaraz pęknę takie pyszne. ‘ Jak ON’- a kysz wiedźmo. Czemu akurat teraz się włącza do dyskusji? Gdzie była, gdy jej nie było?
– Aj tam przesadzasz ani połowy nie zjadłaś  – odpowiada, a za chwilę patrzy speszony w moją stronę i cichym głosem dodaje – mogę dokończyć? – pyta.  
Z wyszczerzonymi zębami przesuwam w jego stronę niedojedzony kurczak z makaronem.
– Jak na szczeniaka przystaje, nawet musisz zjeść resztki pańci – komentuję.
– Hej! To nie moja wina, że wyssałaś ze mnie tyle energii – protestuje wesoło.
– Masz rację. Po tym, co usłyszałeś i tym wystrzale w portki... – Nie dokańczam rozmarzona. Chłopak odwraca się całkowicie w moją stronę, szukając mojego wzroku. Upsss… Chyba właśnie nadepnęłam komuś na ogon.
– Czy ty zdajesz sobie sprawę, jaka z ciebie laska? Jak cudnie smakujesz? Wiesz o tym, że twój dźwięk głosu jest jak syreni głos, a twoja miękka skóra niczym jedwab? Uwierz mi Mia, ale nie ma twardziela na tym świecie, który wytrzymałby takie napięcie. Wiem, że zachowałem się jak jakiś nastolatek, ale ja nie potrafiłem, nie potrafię i nawet nie chcę się powstrzymywać. Ja przechodzę katusze, kiedy muszę ukryć moje pragnienie do ciebie, co graniczy się zgonem. – Powraca do swojej starej pozycji, podnosi widelec. – Tyle razy zaciągnąłem ręczny, by cię nie pocałować. Istna tortura – przyznaje otwarcie, nabierając porcję makaronu na widelec.  
Siedzę kompletnie sparaliżowana, serce spłynęło prosto do kostek, nie wiem, co mam wydukać przez istniejącą w głowie ciemną dziurę. Jest to możliwe, aby on również czuł to przyciąganie? Mam mu powiedzieć, że ja także mam taką potrzebę jego bliskości, co działa na mnie niczym LSD na chomika?  
Przyznać się czy też siedzieć cicho?
‘Ach! Raz idzie wuj na bój!’
– Samuel? – pytam.
– Mhmmm. – Nachylony nad jedzeniem z pełną buzią odwraca głowę w moją stronę i spogląda na mnie, a kawałek makaronu zwisa mu z prawego kącika. co uroczo to wygląda.
– Co będzie, jeśli ci powiem, że mam tak samo jak ty? – Opuszczam wzrok w moje splecione leżące na udach dłonie, biorę głęboki oddech i dodaje szybko – mi również jest ciężko zapanować nad sobą, będąc blisko ciebie, ale boje się, że stracę to, co mi cenne. Ciebie i twoją przyjaźń – wyznaje mu. W myślach błagam, bym mówiła na tyle cicho, aby nic nie usłyszał. Zamykam oczy.  
Cisza. Cisza. Cisza…
Brzdęk odkładającego na bok widelca, krótkie szmery, dłonie dotykają moich bioder. Odwraca mnie w swoją stronę, a palcem pod moją brodą podnosi mi twarz w górę.
– Spójrz na mnie słoneczko – prosi miękkim głosem, przez co otwieram powieki. Kolor jego niebieskich oczu po raz kolejny przyciągają moją uwagę, zapominając gdzie się znajduję.
– Mam pomysł. Co byś powiedziała na to, abyśmy małymi kroczkami razem szli naprzód? Ty zdecydujesz, jakim tempem będziemy się poruszać, a jeżeli będzie ci za dużo, powiesz mi o tym. Nie każe ci rozwinąć skrzydeł, skoro one dopiero obrastają w piórka. – Zastanawiam się chwilę nad tym, co powiedział. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie spróbowania obrastania w piórka, skoro czujemy się w naszym towarzystwie swobodnie i mamy potrzebę bycia blisko siebie. Może będzie warto zrobić mały krok w przód? Dopóki nie spróbuję, nie będę wiedziała, dokąd mnie skrzydła poniosą. Oby nie do niskiego lotu.
– Niczego nie obiecuję  – odszeptuję. Samuel delikatnie kładzie swoje usta na moich, składając na nich delikatny pocałunek.  
Teraz mam poważny problem…
‘Czemu to zrobiłam?’

1 905 czyt.
97%304
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1834 słów i 10526 znaków, zaktualizowała 4 lip o 17:43.

4 komentarze

 
  • wiliino

    wiliino · 4 lipca

    bardzo ładne rozwinięcie wczorajszej opowieści.

  • Margerita

    Margerita · 4 lipca

    łapaka w górę czytając to dostałam wypieków na twarzy  

  • Gazda

    Gazda · 4 lipca

    Powoli do celu, to dobra dewiza. Lepiej smakować małą łyżeczką niż chochlą. Oby doszli daleko małymi krokami

  • Zakochana5

    Zakochana5 · 4 lipca

    Mam nadzieję że Mia i Sam będą szli tą samą drogą rozwijając skrzydła