Zaskakujące Lądowanie rozdział 15

15
Mia

   Właśnie zamykam za sobą drzwi, kiedy Sam schodzi ze średnim koszykiem w ręku po schodach. Po co mu on? Myślę sobie. Zresztą, nie moja sprawa. Niestety ciekawość wygrywa i zanim umiem zapanować nad ustami, pytam.
– A to, co? – Wskazuję brodą na pojemnik.
– Ach, nic takiego. Potrzebne w barze – odpowiada ze wzruszeniem ramion. Zaczynam przeskakiwać nerwowo z nogi na nogę. Jest już naprawdę późno.
– Możemy się kopnąć? – odburkuję niecierpliwie.
– Ale pierw muszę zahaczyć o Mc' Donalda, umieram z głodu. A ty? – pyta z uśmiechem na twarzy. Proszę, on nie mówi tego poważnie, nie teraz! MAMO!!!
– Najpierw wyrzucisz mnie pod pracą, a w drodze do niej będę się modlić, by być na czas i nie wylądować na dywaniku szefa – odpowiadam.
– Ne, ne, ne. Najpierw Drive – mówi stanowczo i rusza do przodu pokonując parę schodów w dół.  
– Młody, jak ja się spóźnię, to dostaniesz taki łomot, że się nie pozbierasz – grożę mu, bo to wcale nie jest zabawne.
– Na nic innego nie czekam, tylko na to, kiedy pańcia w końcu mnie za uszkiem podrapie – drwi sobie dowcipniś jeden, gdzie ja tu przechodzę kryzys czasowy.
– Śmiej się wole, śmiej. Nawet nie wiesz, co we mnie tkwi – mówię niby pół żartem, ale gdyby tylko on wiedział, jaka mogę być okrutna…
– To marsz do przodu, mała. – Robi gest głową, ustępując mi pierwszeństwa.
   W sumie nie jestem fanem Mc’ Donald, ale takiego Chessburgera wrzuciłabym z chęcią na ruszt. Maszerując za nim niczym dzieciak, wchodzimy do podziemnego garażu, o którego istnieniu nie miałam pojęcia i stwierdzam, iż jestem doskonałym przypadkiem do badań naukowych pod tytułem ‘brak zainteresowania otoczeniem’, ponieważ właśnie osiągnęło ono zenitu. Dla mnie nadziei już chyba żadnej nie ma. Wzdycham.
– Wiem, że to nie Porsche albo, R8, ale na moje potrzeby wystarczy – tłumaczy zatrzymując się przy czarnym Audi A3.
‘Really? Ważne, żeby zawiózł mnie do pracy, a nie jego fura.’
– Umiesz czytać w myślach? Do takiej puszki na pewno nie wejdę, zapomnij! Dopóki nie będziesz mieć Camaro, nawet nie myśl o wspólnej przyjaźni. – Nie umiem sobie odpuścić tego komentarzu. Zaczynając się głośno śmiać, otwieram drzwi pasażera, aby zająć w nim miejsce. Co, jak co ale on nie myśli poważnie, by zaimponować mnie autem? Nie jestem Halina z Komprachcic! Przekręcam w duchu gałkami na to porównanie.
Samuel, siadając za kierownicą z uśmiechem, kręci przecząco głową.  
– Jesteś nie możliwa, myślałem, że gadasz serio – przyznaje.
– Bo to nie Camaro. Przynajmniej ma silnik i kółka. A teraz gazu. Hop, hop. – Klaszczę w dłonie. Samuel wkłada klucze do stacyjki, a ja zapinam pasy.
– Gotowa do startu?  
– Z tobą? Nigdy! Ale jak mus, to mus. – Chociaż staram się podtrzymać moją surowość, tak mój szeroki zgryz zdradza moją niepowagę.  
   Podczas jazdy do restauracji fastfood-u, przyglądam się profilowi jego twarzy. Od razu zaczynam mieć mokre dłonie, w brzuchu zaczynają latać kolibry, a serce przyśpiesza, jak rozpędzona Yamaha na prostym, krótkim odcinku. Mam szaleńczą ochotę go dotknąć, poczuć smak jego ust...
– Patrzysz na mnie, jakbym był deserem. – Wyrywa mnie z moich obserwacji. Cholera, znów zostałam przyłapana na gapieniu.
– Deserem może nie, ale psią karmę. – Parskam śmiechem, aby jakoś zakryć moją skrytą do niego ochotę.  
– To bardzo dobrze się składa, bo nie ma nic lepszego od Pedigree. – W jego głosie słychać ubaw.
– Iiiii, ja bym mojego pieska nie karmiła takim świństwem. Dostałby to, co najlepsze – mruczę.
– Bez wątpienia pańcia. – Puszcza oczko w moją stronę.
   Pod Driv-em, decyduję się na dwa Chessburgery i małą wodę. Za to Samuel składa tak ogromne zamówienie, że jestem tego pewna, iż Mc’ Donald poprosi Burger King o wsparcie. Ależ ktoś tu przeżywa klęskę głodową. Po odebraniu zamówienia, Samuel kieruje się w przeciwnym kierunku firmy, w której pracuję. Zapiera mi dech w piersiach.
– Yyyy... Sam, ale ja pracuję TAM! – Wskazuję palcem na drogę.
– Wiem – odpowiada całkowicie wyluzowany. Patrzę na zegarek i doznaję zgrozy.
– Mam tylko pięć minut! – wołam piskliwym głosem.
– No panik. Masz dwa dni wolnego. – Kładzie uspokajająco swoją dłoń na moim kolanie. Niestety, brak powodzenia.
Po pierwsze: ciepła ręka na mojej skórze.  
Po drugie: informacyjny zator mózgu. Wciągam przerażona głęboko powietrze. Chryste! Jak to możliwe? Pytam mojego wewnętrznego ducha.
– Nie Chryste, tylko Samuel, to raz. A dwa, zadzwoniłem do UPS i powiedziałem, że dopadła cię sraczka – mówi z rześkością w głosie.
Sraczka?... Sraczkę, to on ją ma, ale w głowie! Myślę, gapiąc się na niego jak na zgreda. Chwila moment… Powiedziałam to na głos?  
– Tak – potwierdza, powstrzymując rozbawienie.
– Możesz przestać odpowiadać na moje myśli? – ględzę z podenerwowanym, niedowierzającym tonem.
– Nie odpowiadam na twoje myśli, tylko twoje pytania – stwierdza, klepiąc mnie lekko po kolanie. Grrrr... Odpycham jego dłoń, krzyżując ręce na piersi, opieram się o fotel w postaci obrażonej kozy. Sraczka?!... BOAH.
– Kiedy…? – Zaczynam, lecz nie dokańczam. Czy to ma teraz jakieś większe znaczenie?
– Gdy brałaś prysznic – odpowiada z uśmiechem.
– Głupi jesteś i to tak serio, serio. – Do demonstracji macham dwa razy dłonią przed czołem strzelając jednocześnie focha.
– Nie bądź zła. Dwa dni przerwy dobrze ci zrobi. A, że dzisiaj poniedziałek i mam wolne, postanowiłem spędzić go z tobą. Mały relaks. Ok? – Kiedy to mówi, jest poważny. Za poważny, tego u niego jeszcze nie widziałam ani słyszałam.
   Ok. Ma rację, przyda mi się złapanie tchu po ostatnich 24h. One były naprawdę wykańczające, ale nie przez SRACZKE!
– Mhm – burczę z miną nadąsanej gęsi.
– Słodka jesteś, gdy robisz minę obrażonego kociaka. – Śmieje się chłopak.  
– Uważaj, żeby z kota nie powstała puma - ostrzegam.
- Ależ oczywiście, Rysiu placek. – Podkreśla słowo placek odgłosem puszczenia bąka. Właśnie przekroczył granicę.
Wybucham!

2 429 czyt.
97%303
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1068 słów i 6309 znaków, zaktualizowała 5 lip o 13:42.

3 komentarze

 
  • Molik

    Molik · 23 czerwca · 193143486

    GENIALNE 😂

  • seth666

    seth666 · 22 czerwca · 210949574

    Po przeczytaniu: "zadzwoniłem do UPS i powiedziałem, że dopadła cię sraczka" znalazłem się pod biurkiem , temat przewodni dzisiejszego odcinka
    Z innej beczki, kto to jest Halina z Kopmrachcic? wujek google nic mi na ten temat nie umiał powiedzieć, a to już podejrzane    

  • Margerita

    Margerita · 22 czerwca

    Łapka w górę za wywołanie uśmiechu z samego rana a swoją drogą Mia naprawdę potrafi być okrutna?