Zaskakujące Lądowanie rozdział 101

Zaskakujące Lądowanie rozdział 101101  
Mia  

  Przez kolejne godziny mogę zapomnieć o głównym problemie. Dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy. Jestem zaskoczona, gdy kuzyni mówią, że mieszkają w jednym bloku i to ściana w ścianę, nad czym Tom bardzo ubolewa. Facet przyznaje również, że kręci go Andrea, ale nie wie, czy coś z tego wyjdzie. Opowiada, jak poznali się na jakimś treningu Jui- coś tam i kobieta jest ostrą zawodniczką. Kai i Sam ciągle naciągają strunę, wyśmiewając biednego kucharza, a ja się cieszę i życzę mu, by mógł w końcu zaznać szczęścia po miłosnych wpadkach. Rozumiem jego dystans i niepewność. W końcu jesteśmy na tym samym etapie, lecz tryskająca od niego euforia jest zarażająca.  
Dzwonek telefonu przerywa nam wesołą rozmowę. Chłopcy chwytają za kieszenie spodni.  
– Nie mój – mówi Tom.  
– Mój też nie – stwierdza Kai.  
– Mimi, to twój – zapewnia Sam po sprawdzeniu swojego fonu, lecz zanim potrafię dobiec do garderoby, zapada cisza. Wyciągam telefon z kieszeni, sprawdzam i widzę, że to Jul. W chwili, kiedy chcę wcisnąć „połącz” odzywa się komórka Samuela, którą z uśmiechem przystawia do ucha.  
– Siema Jul… Mega… Znasz ją… Hahaha... Wszystko spoczko... Do następnego i dzięks w imieniu całego zespołu… Logo… Narson. – Rozłącza się.  
– Juliusz Cezar jest już w domu – informuje przelotnie, odkładając aparat na mały stos kartonów po pizzy. Aha? Ciekawe, kiedy wymienili się numerami. Teraz czy ostatnio? Kładę dłoń na biodrze, mrużę powieki, nie spuszczając szczeniaka z oka. Chłopak odwraca się w moją stronę a uśmiech, jaki ma na twarzy, gaśnie.
– Mimi, stało się coś? – pyta zaalarmowany Brutus. Czy coś się stało? Nie. Tak naprawdę bardzo mnie cieszy, jak się dogaduje z Julem, a świadomość tego, iż mają taki dobry kontakt, sprawia, że staję się szczęśliwsza. To jest wspierająca się nawzajem rodzina. Rodzeństwo, które martwi się o drugiego, obojętnie czy spokrewnieni, czy nie. Trzymają się razem, pomagają sobie nawzajem i doradzają w chwilach niepewności. Mają radość ze swojego towarzystwa. Kuzyni nie wyśmiali mnie, wręcz przeciwnie, dali mi nową perspektywę. Przyjęli moje wyznanie, nie zmieniając o mnie zdania i będę głupia, jeśli nie uchwycę tej szansy. Dopóki nie rozerwę łańcuchów przeszłości, nie zaznam spokoju. Tu jestem szczęśliwa. Tu jestem sobą. Tu jest mój dom.
Kai ma rację.  
Do oczu napływają mi łzy, a wargi zaczynają drżeć. Jestem gotowa. Ufam im. Między nimi krzywda mi się nie stanie, nawet zaakceptowali Juliana, dobrze się wczoraj bawili i jak trzeba było, pomogli. Samuel chce Kurduplowi otworzyć drzwi do realizacji nowo odkrytej pasji, ściągnąć go tutaj i wciągnąć na pokład. Widział to, co ja. Jego zapał, chęć i zafascynowanie.  
Brutus podchodzi do mnie bez gwałtownych ruchów.  
– Rozmawiaj ze mną, Słońce – szepcze, stojąc tuż przede mną. To jest ten moment.  
– Gdzie mam podpisać? – dopytuję cicho chwiejnym głosem.  
– Jesteś tego pewna? Do niczego cię nie zmuszam, dobrze o tym wiesz. – Daje mi do zrozumienia, że mogę się nad tym jeszcze zastanowić, ale klamka zapadła. Jestem tego pewna.  
Tu jest moje miejsce, moja rodzina, moje wszystko, co posiadam. Tu są osoby, na które mogę liczyć w najgorszych sytuacjach. Mam Samuela, który jest ze mną od początku szczery. Kocha mnie taką, jaką jestem, docenia moje wysiłki i pracę, odbudowuje wiarę w samą siebie, daje poczucie bycia kimś więcej i zachęca do wspinania się wyżej.  
– Tak, jestem pewna – szepczę, potwierdzając moje postanowienie z mimowolnym szerokim uśmiechem i szybkim kiwnięciem głowy. Na twarzy kundla pojawia się zadowolenie, a oczy ukazują szczęście i jeszcze więcej miłości. Pisk wydobywa mi się z gardła, gdy gwałtownie mnie podnosi i okręca się ze mną wokół własnej osi. 
– Kocham! – woła.  

    Kolejne pół godziny negocjujemy warunki mojej umowy o pracę. Oczywiście Kai i Tom muszą wymyślać dodatkowe punkty godne obciachania sobie uszu. „Pół godziny łajdaczki” albo „Orgazm zabroniony w miejscu pracy” czy też „Dostaniesz podwyżkę za zrobienie blowjob” wymieniając przy tym drinki, które nauczyli mnie trzepać… Yyy… mieszać, mam na myśli... a zarazem, odbierając mi tym resztkę obaw, które dąsały się gdzieś w głowie. Największym ubawem jest, gdy Sam do ich świetnych pomysłów dodaje „Pod żadnym pozorem sex on the couch.” informując przy tym resztę, że również ich się to tyczy. Kai ukradkiem zagląda na pomarańczową kanapę.  
– Kai? Poważnie? Na mojej sofie?! – krzyczy zbulwersowany młody szef, na co tamten wzrusza ramionami.  
– Dobry wybór. Wytrzymała nie jedną pozycję – mówi obojętnym głosem, przez co zarabia strzał pięścią w ramię, doprowadzając nas śmiechem do łez.  
   Zadowolona z efektu, jaki mogłam wywalczyć tak, by obie strony nie były poszkodowane i mające z siebie zysk, składam czarnym i tu… Tadaa… markerem podpis pod umową o pracę w Samtajl-Bar na stanowisku „Księgowa” przyjmując wraz z nią pół zaległej wypłaty, natomiast drugie pół dostanę przelewem z kolejnym wynagrodzeniem. Oczywiście najważniejszym punktem jest, aby wypowiedzenie do UPS zostało napisane pod bacznym nadzorem nowych szefów i zawierało słowo „NATYCHMIASTOWYM” skutkiem. Gdy nowy szefunio jest zadowolony, to składam hieroglif markerem pod dokumentem. W chwili odstawienia pisaka wystrzela korek szampana.  
– Musimy to uczcić! – woła Samuel z euforią. – Witam na pokładzie kochanie i obiecuję ci, że nie będziesz tego żałowała – dodaje w moim kierunku, puszczając oczko oraz dziubka, jako przypieczętowanie jego słów. Krakers i Misiek również mnie witają i gratulują rozsądnej decyzji. Zapewniają mi, że jestem w dobrych rękach, bo zasługuję na to, co najlepsze. Kochani wariaci.  
– Czemu do podpisania dostałam marker, a nie długopis? – Chcę się dowiedzieć. Bardzo mnie interesuje ta odpowiedź, w końcu podpis zostaje podpisem.  
– Dla pewności przed zmazaniem tuszu długopisu. Ty jesteś do wszystkiego zdolna. – Brzmi odpowiedź Buliona, na którą podnoszę brew. On chce chyba mnie na ręce wziąć? 
– Zdajesz sobie sprawę, że nawet wodoodporny pisak nie podoła z żywiołem wody, a tym bardziej ognia? – odpieram na jego dziecinne zachowanie.  
– Dlatego twoja umowa jutro zostanie przetransportowana razem z utargiem do banku i zostanie pod zamknięciem, póki bankrut nas nie rozłączy – odpiera Sam, a ja kręcę głową.  
– Ażeby mieć stuprocentową pewność, że twój podpis jest prawdziwy, dołączam oryginalne nagranie tego pięknego wydarzenia – oznajmia Kai, odtwarzając w telefonie tę niezapomnianą dla nich chwilę.  
– Pomału robicie mi pietra – przyznaję, lecz te obawy mijają, gdy Sam zapewnia mnie, że to tylko żart, a Kai kasuje na moich oczach filmik ze mną w roli głównej.
– Na szczęście mam kopię – mamrocze cicho barman, prowokując mnie coraz bardziej.  
– Ty wiesz, że od tej chwili twoja wypłata leży w moich rękach? – pytam z lekką groźbą, lecz zamiast, jak w mojej wizji padającego przede mną na kolana kolosa, Kai robi kompletnie coś innego.  
– I jest w nich bezpieczna, Mimi. – Dostaję w odpowiedzi z cmokiem w czoło. To jest najmilsze, co kiedykolwiek do mnie powiedział. Mało kiedy widzę go tak poważnego.  

   Będąc już w mieszkaniu Samuela, po wspólnym prysznicu i całkowicie padnięta po dzisiejszych przeżyciach, przytulam się do mojego prywatnego grzejnika, który otacza mnie swoimi ramionami i się rozluźniam. Jestem w domu.  
Brutus opowiada mi o tym, jak się bał, że go opuszczę, o zmartwieniu, gdy byłam nieprzytomna. Kaiu bawiącym się w ochroniarza i Tomie w roli prawnika fundującego mu bardzo bliski rzut okiem na kafelki.  
– Jak widzisz, dla nas wszystkich jesteś wyjątkowa, przynosisz nam ciepło, rozświetlasz nasze dusze, błyszczysz inteligencją, masz wszystko pod kontrolą, nie dajesz wcisnąć sobie kitu, a przede wszystkim trudno cię sprowokować. Wiesz jak utrzeć każdemu pysk w każdej jednej sytuacji. Dlatego proszę cię, uwierz w siebie i nie wracaj do wspomnień, słów, jakimi ON cię gnębił, bo w rzeczywistości, takie osoby mówią wyłącznie o sobie. Nie potrafią nad niczym zapanować, dlatego próbują za wszelką cenę zniszczyć życie innych, znęcając się nad słabszymi, bo wiedzą, że z osobą silniejszą od siebie nie miałyby najmniejszych szans. Uwierz mi, każda z tych rzeczy, jakie próbował ci wpoić, kolosalnie mija się z twoją osobowością. Chcę, byś wiedziała, że jestem pod ogromnym wrażeniem, podziwiam cię za siłę i dziękuję ci za zaufanie do mnie i Fryderyków – mówi cicho, a jego głos lula mnie prawie do snu, aż do ostatniego słowa.  
– Kogo? – pytam, podnosząc lekko głowę w górę.  
– Fryderyków – powtarza, spoglądając na mnie, lecz nie rozumiem, kogo ma na myśli. Widocznie, widząc moje znaki zapytania, Sam porusza się i siada. – Powiedz, że nie zwróciłaś uwagi na nazwiska Kaia i Toma przy robieniu porządku w papierach? – pyta w szoku.  
– A bo ja wszystko czytałam, co miałam pod ręką – stwierdzam sucho. W mgnieniu oka znajduję się pod szczeniaczkiem, który cicho rechocze.  
– Jesteś niemożliwa i za to cię tak kocham – szepcze, składając na moich ustach gorący, głęboki, szaleńczy pocałunek.  
– Mocniej – mamroczę między dwoma całusami.

Od Autora.
Drogi czytelniku,
taka mała sprawa.
Danie łapy,
to podstawa.  ;)
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1622 słów i 9732 znaków, zaktualizowała 18 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Shogun

    No nareszcie się zgodziła, zacnie :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję bardzo :)

  • Margerita

    Łapka w górę no to Tom ma przechlapane

  • Basiaa

    O, właściwa osoba na właściwym miejscu, przeczytałam z przyjemnością.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję

  • Dyzio55

    Mam nadzieję że nie pominąłem łapki w żadnej części, a przeczytałem wszystkie. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Miezły film by mugł powstać na podstawie tego opowiadania. Cjętnie bym obejrzał.

  • AHopeS

    @Dyzio55 Dziękuję.

  • shakadap

    Dobre.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję

  • Aladyn

    Wreszcie pomyślny finał zmagań i przekonywania Mii, aby podpisała umowę i zaczęła pracę w tak przyjaznym dla niej zespole.
    Uśmiałem się czytając "dodatkowe warunki" tej umowy. Dobre!!!    :D

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.

  • nanoc

    Huraaaaaa, cieszę się że piszesz tak świetnie. No, Mia już ma spokój, jak ja się cieszę. :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.