Zaskakujące Lądowanie rozdział 10

   10
Samuel

    'A niech mnie gęś kopnie!' Kiedy karton spada i wysypuje się jego zawartość, muszę dwa razy przełknąć ślinę, aby znaleźć jakieś słowa. Książę w spodniach robi się sztywny na myśl, że Mia może mieć to na sobie.
Kobieta jeszcze bardziej traci kolor z twarzy, gdy w dłoni trzymam czarne stringi, które z tylnej części połączone są błyszczącymi jak diamenty kamyczkami. - Nice.
– Co? Majtek nie widziałeś, że się ślinisz?! – pyta mnie ze wkurzonym tonem, wyrywając mi skrawek z ręki.
– Taki okaz jest bardzo rzadki dla moich oczu – odpowiadam z powagą.
Widząc przede mną klęczącą Mię, budzi we mnie dodatkowe nieskończone fantazje. Gdyby tylko swoją twarz odwróciła bardziej w moją stronę i popatrzyła w górę...  
Dziewczyna zabiera się za sprzątanie ciuszków, dlatego podążam jej na pomoc i stwierdzam, że to, co przede mną leży nie jest jakąś tandetą. Dessous, lateks, skóra, gorsety, kostiumy, pasy do pończoch...
–Są twoje? – pytam z zaciekawieniem, a kątem oka dostrzegam, jak jej ciało na nowo zaczyna dygotać, ciężko oddycha, a twarz zmienia w rekordowym tempie kolory. Biały, czerwony, biały, zielony. Mia zrywa się na równe nogi i biegnie do toalety. To, że mieszkamy w tym samym pionie, wiem jak ułożone są pomieszczenia. Szybkim ruchem podnoszę się i idę do niej. Na widok klęczącej nad muszlą dziewczyny mięknie mi serce, mam potrzebę, aby ją chronić. Przykucam przy niej i zaczynam głaskać po plecach.
– Jestem przy tobie – mówię cicho. Ten widok jest wystarczającą odpowiedzią na moje ostatnie pytanie.
   Serce mnie boli, kiedy te tortury nie mają końca, aż włosy przykleiły się z potu do jej twarzy. Bez wahania odkręcam kran nad wanną obok muszli, biorę pierwszy lepszy pod ręką ręcznik i nawilżam go chłodną wodą. Kładę go Mii na kark, a jej ciało natychmiast pokrywa gęsia skórka.
– To powinno ci pomóc moja Pani. – Wiem, że w tej sytuacji słowo „Pani” jest totalnie nie na miejscu, ale ona i tak ma mnie już w garści. Mój członek skulił się niczym psi ogon wraz z widokiem jej zielonej twarzy.
– Idź sobie – mamrocze osłabiona.
– W tym stanie na pewno cię samej nie zostawię. Zapomnij – odpieram spokojnie, acz stanowczo. Ponownie zmaczam ręcznik pod bieżącą wodą. Czy ona zwariowała? Jak mógłbym teraz wstać i wyjść, kiedy ona tworzy produkcję placka po węgiersku.
– Nie chcę, żebyś... patrzył... nie potrzebuję... – mówi tak cicho, że muszę się dokładnie przysłuchać, co chce powiedzieć, wtem dziewczyna leci na prawą stronę.
–Jasna cholera. – Serce zjeżdża mi do skarpetek – Mia? – Klepię ją po policzku. Zero reakcji.  
– Mia? – Klepię trochę mocniej. Panika wzrasta we mnie coraz mocnej. Co zrobić? … Pierwsza pomoc! Sprawdzam puls. Słaby, ale równomierny.
Podnoszę dziewczynę na ręce. Omijając w pokoju chaos, kieruję się do sypialni. Kładę ją delikatnie na łóżko i podnoszę jej nogi do góry.  
– No dalej mała. Pokaż, chociaż jakiś normalny kolor.

3 137 czyt.
92%252
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 534 słów i 3123 znaków.

2 komentarze

 
  • Margerita

    Margerita · 10 czerwca

    Brawo chłopie zostań z nią ona cię potrzebuje łapaka w górę

  • seth666

    seth666 · 9 czerwca · 210949574

    Nieee, czemu tak krótko, czemu tak się kończy :( Autorze do roboty