Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 67 - 68

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 67 - 6867
Samuel

   Moja impreza urodzinowa jest dość nietypowa. Choć mieliśmy wbić z całą ekipą Samtajl-family, tak grupa składająca się z Kaia, Bri, Toma, Andrei, Jula, Lilly, Joschuy, Stefana, Floriana, Karin z synem, Dominika z rodziną oraz Mii i mnie wypełniła przestronny hol „Pałacu Zabaw” dla prawdziwych twardzieli. Czas na paintball!
Dziewczyny ze szkrabami udają się do restauracji na pierwszym piętrze, by móc podziwiać spektakl zza okna, a zarazem zamówić jadło. My faceci idziemy się przebrać w nasze ochronne mundury. Dzisiejszego dnia już nikt i nic mi nie zrujnuje. Jestem więcej niż szczęśliwy, a szczękościsk nie schodzi z mojej mordy i chociaż zęby mnie swędzą, by podzielić się z kumplami naszą słodką tajemnicą, tak obiecałem Mii trzymać język za zębami, dopóki nie będzie stuprocentowej pewności potwierdzonej przez lekarza. Cierpliwość jakoś nie jest moją mocną stroną, ale przez te parę dni będę musiał się w nią uzbroić.
  Podzieleni na dwie grupy, przebrani w uniformy, z kaskami na łbach i bronią w ręku wchodzimy do ciemnej hali. ‘Czas na rzeźnię!’  
  Po godzinie farbowanej, neonowej bitwy idziemy spoceni do naszych dam pogrążonych w zawziętej dyskusji. Syn Dominika, Jacob razem z synem Karin Michaelem bawią się w kącie dużymi klockami. Natomiast mała Nadja z obsmarowaną buźką jedząca ciasteczko siedzi na kolanach Mii, która bawi się jej włoskami. Uroczy widok.
Daję mojej przyszłej żonie buziaka w skroń, a ona obdarza mnie swym świetlistym uśmiechem.
– Widziałyście, jaki dostałem headshot od Długiego? – pyta Tom, podnosząc kask z ogromną różową plamą na czole. – Aż równowagę straciłem. Niezły gościu! – Klepie Juliana w plecy.
– Ej, sam się o niego prosiłeś. Niepotrzebnie strzeliłeś Gluemanowi w plecy. – Broni się przyszły szwagier.
– Bo chciał zatrąbić Miśkowi w kolana – mówi Krakers.
– Ja miałem na celowniku Flo – stwierdza Kai.
– A Flo na muszce Brutusa, który odpalił ogień w stronę wychylającego się Stefana, ten natomiast poczęstował farbą Dominika, a gdyby…
– I tak kółko się zamyka. Każdy kropnął każdego – podsumowuje Paula, przekręcając oczami. – Gorzej jak banda roztrzepanych bachorów. Bierzcie przykład z naszych smyków. Im wiele do szczęścia nie potrzeba. Wystarczą klocki, samochody czy szmaciana lalka – dodaje, a my chłopaki zasiadamy przy stole.
– Rogaliku, zapomniałaś o jednej rzeczy. Te zabawki są porozrzucane w każdym kącie, a w pokoiku nie ma gdzie przejść. Nawet nie widać dziecięcych mebli, bo są tak nimi upchane – stwierdza Dominik.
– Widzę, że nie tylko u mnie jest ten problem. Michael do dzisiaj nie może rozstać się z wózkiem spacerowym, jakby potrafił to by w nim spał. – Włącza się Karin do rozmowy.
– Nawet nic nie mów Ki. Na ten temat, to mogę sonety śpiewać – odpiera Paula. Nagle z mojej prawej strony słyszę bardzo dziwny odgłos. Odwracam się, a twarz księżniczki Nadii jest cała czerwona i wygięta tak, jakby…
– Dominik, teraz ty jesteś w kolejce przewinąć pieluchę – potwierdza moje przypuszczenia żona kumpla, który ze spektakularnym jęknięciem podnosi się razem z ogromną torbą, rozśmieszając tym całe grono. Bierze na ręce córkę z kolan Mii i wychodzi.  
– Mama! Sisi! – woła Jacob.
– Mama! Ja tes! – Dołącza się Michael.
– Wujek Samuel z wami pójdzie – odzywa się Mia. ‘ŻE CO?!’
– O nie! Zapomnij! Ja nie mam… – Jedno spojrzenie wystarczy, bym wstał, wziął małe rączki i wyszedł z chłopakami do męskiej toalety. O dziwo obaj są na tyle samodzielni, iż tylko muszę pomóc w zapięciu spodni i umyciu dłoni. Parę sekund po naszym powrocie wbiega śmiejąca się Nadja w różowej sukience.
– Dawaj mi twojego nosa – woła Dominik pochylony, jakby gonił córkę szukającą schronienia u mamy. Zabawnie to wygląda.
– Baaa! Paula, czym ty karmisz naszą córkę? Wiesz, jaką bombę zrobiła? Ten smród aż się za mną ciągnie – skarży się Dominik, wywołując tym pikantny temat przy stole. Ja siedzę, słucham i trawię napływające informacje oraz moje spostrzeżenia. Wtem dociera do mnie bardzo ważna rzecz. Podrywam się na równe nogi.
– Potrzebuję dom! – wołam.  
  
  68
Julian

   Do takiej ciszy jestem przyzwyczajony tylko w nocy z korkami w uszach. Samuel właśnie wyskoczył jak Filip z gandzi. Nie zaprzeczę, ziomek od samego rana jest spokojny, a z pyska nie schodzi mu zgryz, ale żeby wypalić z domem? Coś tu w trawniku leży.
– Nie gapcie się tak na mnie. Potrzebuję domu, najlepiej blisko knajpy – przemawia pan big boss, a kobiety patrzą na moją sis.
– Tsunami, czy ty czasem nie zapomniałaś nam o czymś powiedzieć? – pyta ostrożnie Lilly, na co Mimi kręci przecząco głową, strzelając przy tym buraka.
– Jesteś tego pewna? – docieka cichutka Bri. Siostra bierze z miski całą garść orzeszków i tak jakby miała za mało ich w gębie, wpycha je sobie prosto w gardło. Strasznie podejrzana sprawa.  
Florian wstaje na nogi, wyciąga palec w jej stronę i z rozbawieniem woła:  
– Ulepiliście bobasa! – Zaczynając się śmiać na całe gardło. Tsunami, mieląc szczęką wzrusza ramionami.  
NIE…  
ALBO???
To dlatego Brutus skacze wokół Mii i spełnia każdą zachciankę?
– Szef, powiedz coś – ponagla Stefan. Samuel najpierw patrzy na Mię, która z założonymi pod biustem rękoma opiera się o krzesło, wzrusza bezinteresownie ramionami, chrupiąc swoje solone orzeszki.
– TAK! BĘDĘ OJCEM! – Wyciąga obie dłonie w górę niczym zwycięzca, a ja jedynie mogę się na niego rzucić.
– TY CHOLERO JEDNA! – Biorę przyszłego szwagra w braterski uścisk. To są najlepsze nowiny, jakie usłyszałem po ich zaręczynach, które miały miejsce w najmniej logicznym dla mnie czasie, ale za to w oryginalnym stylu.
Następnie podrywam Mimi z krzesła i okręcam się z nią wokół własnej osi.  
Nikt inny nie zasługuje na tyle szczęścia, ile moja siostra.  
Najwyższa pora!
Wokół naszej przyszłej rodzinki zrobił się wir i to nie tylko fizyczny, ale również słowny. Nie spodziewałem się tego, że ten spontaniczny przyjazd na świąteczne ferie może zostać przepełniony takimi fenomenalnymi informacjami, dobrą zabawą w gronie fantastycznych ludzi, którzy są dla mnie prawie jak rodzina.  
Niektóre wzmianki na temat niemowlaków są bardzo śmieszne i już sobie wyobrażam, jak moja cudowna siora po dwóch dniach będzie wypompowana z sił. Karin wspomina coś na temat pierwszego wyposażenia, Lilly o ubraniach, natomiast Dominik o różnicy przewijania chłopczyka od dziewczynki.  
– Wujek Julian będzie idealny do wynoszenia śmierdzących, obsranych pampersów. – Tom klepie mnie po plecach.
‘Ten ma coś plem plem!’  


Od Autora

Jak myślicie czytelnicy,
Czy ta część czterdzieści łapek zaliczy?
Pozdrawiam. AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1184 słów i 7006 znaków, zaktualizowała 15 lis 2020.

5 komentarzy

 
  • Aladyn

    Impreza urodzinowa Sama rozpoczęła się paintballową strzelaniną, a zakończyła prawdziwą bombą.
    Po informacji, że Mia i Sam zostaną rodzicami, zapanowała powszechna euforia. Julian cieszy się, że będzie wujkiem, a Samuel zdradził, że marzy o domu. Fajnie opisana, przyjacielsko-rodzinna atmosfera wśród bliskich sobie ludzi.  :smile:

  • AHopeS

    @Aladyn Serdecznie dziękuję. :)

  • shakadap

    Brawo. Świetna robota.
    Czutalem z zapartym tchem.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo.
    Cieszy mnie to bardzo. :)

  • nanoc

    No świetnie, Gol zaliczony, fajnie że Juliana włączyłaś do przemyśleń. No cóż poziom trzymasz, zawsze czymś nas zaskakujesz. Pozytywnie. Brawo.

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo :)

  • Pani123

    Niby zwykła proza życia, ale opisana tak, że  klękajcie narody :D częściej, bardziej, więcej! Brawo :bravo:

  • AHopeS

    @Pani123 Dziękuję bardzo :)

  • bosman

    juz wyobrazam sobie co bedzie sie dzialo w domu Sama i  z Diana na wiesc  o potomku.Pozdrowienia

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo