Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 63 - 64

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 63 - 6463
Samuel

   Przygotowany do wyjścia na przyjęcie urodzinowe przyjaciela, czekam na moją pańcię, robiącą sobie ostatni upiększający szlif. Już byłem w stanie zadzwonić do Miśka i odmówić nasze przyjście po tym, jak Mia nie za dobrze się poczuła. Na szczęście ominęła nas produkcja haftu na wypolerowanej posadzce galerii, składającego się z porannego mikro śniadania, pół tosta i kawy. Kilku przechodniów pytało, czy wezwać karetkę, ale z wdzięcznością odmówiłem. Po kwadransie Mia prawie powróciła do pełni sił i choć próbowałem w różny sposób wydobyć z niej prawdę, twierdziła, iż się zdenerwowała z braku odpowiedniej kreacji oraz stresem związanym z naszym ślubem. Ja natomiast jestem zdania, że próbuje się odchudzić do poziomu Heidi Klum, by zabłysnąć niczym gwiazda w naszym niepowtarzalnym dniu. Od paru dni obserwuję ją podczas spożywania posiłku. Wiem, jaki moja Lady ma apetyt, a w ostatnim czasie jej posiłki są porównywalne do porcji niemowlaka. Dlatego zadbałem dla mojego Słoneczka o porządną, obfitą dozę chińszczyzny. Chociaż obojgu nie udało się znaleźć stroju na ceremonię, tak nie wyszliśmy z centrum z pustymi rękami. W drodze na parking przechodziliśmy obok jubilera, u którego potrzebowaliśmy trzy minuty, aby wybrać odpowiednie tytanowe obrączki połączone wąskim paskiem różowego złota. Niestety kolejne pół godziny straciliśmy na zawziętych dyskusjach czy żeński krążek ma zdobić jedno albo dwu karatowy brylant nadający mu subtelności. Sprzedawca aż oparł się łokciami o ladę, włożył brodę w śródręcze i z zachwytem obserwował naszą słowną bitwę. Po raz pierwszy od dziewięciu miesięcy udało mi się zaszczekać pańcię! Ależ jestem z siebie dumny!
    Mia wychodzi z toalety. Na widok takiej szynki od razu napływa mi ślina do pyska. Wygląda wręcz fantastycznie w popielatej do kolan sukience podkreślającej jej figurę z rękawami w formie motylich skrzydeł. Włosy trochę dłuższe, ale ułożone w profesjonalny sposób. Delikatny makijaż podkreśla jej piękną urodę… Jednym słowem, ubita śmietanka na torciku, a ja będę tą wisienką u jej boku. W końcu nie po to założyłem dzisiaj krawat.
Zaraz eksploduję, jeśli jej nie dotknę, już nie wspomnę o popędzie, jaki do niej odczuwam. Podrywam się na równe nogi, podchodzę do niej i biorę w ramiona.  
– Wyglądasz olśniewająco, moja pani – szepczę. Składam pocałunek na jej wymalowanych błyszczykiem ustach. Mia kładzie dłonie na moim karku, poprawia kołnierzyk dopasowanej do jej sukienki koszuli, a następnie głaszcze krawat, prostując go.
– Ty również uroczo wyglądasz. – Obdarza mnie uśmiechem na ustach, lecz nie w oczach. Wyczuwam z jej strony dystans. Dziwnie się zachowuje lub omija temat, tak jak było w przypadku Floriana. Biorę jej twarz w dłonie, przeszywając ją wzrokiem.
– Mia, co cię gryzie. Mam wrażenie, że chcesz mnie od siebie odepchnąć tak, jak wtedy, kiedy… – Rozpędzam się tylko po to, by mi zatkała usta swoimi. Zaczyna mnie całować, najpierw powoli, namiętnie, a kiedy chcę pogłębić pieszczoty języków, Mia bezdusznie przerywa.
– Wszystko w porządku, a teraz chodź, bo się spóźnimy na imprezę Toffika – mamrocze parę milimetrów od moich ust. Jej oddech muska moją skórę. W głowie mam miliony zboczonych myśli, a ona rzuca mną niczym gorącym ziemniakiem.  
– Mam chodzić z twardym? – pytam oburzony, na co ona z niewinną miną podnosi ramiona. – Nigdy Warszawa! – wołam. Mia odskakuje do tyłu, próbując dać nogę, ale jednym susem jestem przy niej. Moja narzeczona wydaje z siebie cichy pisk, kiedy chwytam ją w pasie i dociskam do siebie. Jedną dłonią zaczynam masować jej pośladek. Mocno, szorstko, tak jak to lubi w takich sytuacjach, gdy mnie prowokuje. Wtedy wiem, iż to ja mam być panem, a ona moją poddaną. Natomiast drugą ręką przytrzymuję stanowczo za kark, jej twarz jest parę centymetrów przed moją, lica zdobi delikatny róż, a z ust wydobywa się cichy jęk.  
Nachylam się do niej i zamiast pocałować ją w usta, lekko zatapiam zęby w miękką skórę pod lewym uchem, a następnie mocno ssę.
– Sam! Nie rób mi malinki! – woła próbując się odsunąć.
Wiem, czasem jestem prawdziwym sukinsynem, lecz nie potrafię w tej chwili inaczej. Przysysam się jeszcze mocniej, zapominając o malutkiej rzeczy…  
Chwili nieuwagi.

64
Mia

   Drzwi wielopiętrowego bloku, w którym mieszkają kuzynowie zostają otwarte. Samuel ustępuje mi pierwszeństwa, następnie kieruje mnie w stronę windy i jestem za nią bardzo wdzięczna. W innym przypadku, zanim bym wdrapała się na trzecie piętro, poległabym już na pierwszym stopniu. Mój narzeczony naciska guzik wzywający dźwig osobowy, a zaraz po tym z bólu wygina twarz, wstrzymuje powietrze i chwyta się za krocze.
– Sadystko ty jedna – kwili cicho. Nie ma mowy, bym go żałowała, sam do tego doprowadził. Mógł wcześniej pomyśleć o tym, co robi. Dzięki jego krzywej akcji musiałam zmienić garderobę, a teraz jesteśmy spóźnieni na urodziny Kaia i to o całe pół godziny, a przecież jestem znana z punktualności.  
Niewiedza, kim była ta dziewucha, którą Brutus trzymał w objęciach, dalej nie daje mi spokoju, ale za nic w świecie nie odpuszczę sobie takiej wyżerki. Drzwi windy rozsuwają się, wchodzimy do jej wnętrza i Samuel wciska guzik numer trzy.
– Ty myślisz, że przyjemne jest mieć malinkę wielkości Europy? – pytam lekceważąco, najlepiej jak potrafię. Gdy widziałam w lustrze tę ogromną fioletową plamę na mojej skórze, to miałam ochotę przyłożyć mu jeszcze raz.
– Twój uścisk był jak dziadek do orzechów – mamrocze pod nosem. Może mój uścisk dłoni na jego genitaliach był trochę mocniejszy, niż przewidywałam, lecz nie miałam innego wyjścia, musiałam zadbać, by pijawka w końcu się ode mnie oderwała. Czy mi z tego powodu przykro? Ani trochę!
–Wspominałam ci o moich umiejętnościach – przypominam. Chłopak, może teraz doceni moje groźby, bo one nie są pustymi słowami.
– Właśnie czuję. Rozłupałaś kokos – marudzi dalej. W mojej głowie pojawia się obraz kokosowych wiórków. Dyskretnie zerkam kątem oka na szczeniaka. Ta myśl jest tak absurdalnie śmieszna, iż parskam pod nosem. Samuel spogląda na mnie kompletnie zdezorientowany z uniesioną do góry brwią.  
– Ładne kokosanki – mówię, co mam na myśli. Mój najdroższy przez chwilę jest niedostępny, a następnie na jego ustach ukazuje się złośliwy uśmiech.
– Jak już to Samuello. – Teraz nic na to nie poradzę, wyszczerzam zgryz jednocześnie kręcąc głową. To było oczywiste, że Brutus pomyśli o rozszerzonym asortymencie tego orzecha. Winda się zatrzymuje, drzwi rozsuwają i zanim mogę coś powiedzieć, słyszymy głośne śmiechy dobiegające z mieszkania Kaia, a w futrynie czeka zadowolony Tom.
– Patrzcie państwo, kto pojawił się na horyzoncie! Najwyższy czas! – woła kucharz, wyciągając dłonie do tradycyjnego przywitania. Chwilę później w przestronnym salonie składamy solenizantowi urodzinowe życzenia, wręczamy mały upominek składający się z bonu do ulubionego studia tatuaży. Witamy się z Sabriną, Andreą, Gabi, Lilly, Florianem oraz Dominikiem. Niespodzianką jest, że ten ostatni jest w towarzystwie swojej żony i dzieci, w których od razu się zakochuję. Paula z charakteru bardzo przypomina mi Hannę, przez co w sekundę ją lubię. Nawet po upływie godziny nie brakuje nam kobietom, tematów do rozmów. Jest bardzo wesoło, od czasu do czasu jeden z chłopaków chce wtrącić swój nos w naszą gorącą dyskusję, a ja nie potrafię oprzeć się pokusie, by wziąć na ręce najśliczniejszą księżniczkę tego świata, Nadję bawiącą się z bratem klockami. Dziewczynka z nieznanych mi przyczyn magicznie przyciąga moją uwagę.  
– Kobietki muszę wam przerwać filozofię zupy – odzywa się Kai za moim plecami. Zapada cisza, a duże oczy Lilly oraz Gabi nie zapowiadają niczego dobrego. Odwracam się i widzę ją…  
Barbie z centrum handlowego, stojącą z szerokim uśmiechem obok Kaia. Na jej widok zapiera mi dech w piersiach. Czego ona tutaj szuka?
– Przedstawiam wam moją młodszą siostrę Sorayę. Soraya to są…
  ‘ŻE WHAT???’


Od Autora
Czy to na pewno żadna od Kaia pułapka?
Do góry łapka :)
Czekam na wasze sugestie.
Pozdrawiam AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1482 słów i 8550 znaków, zaktualizowała 6 lis 2020.

4 komentarze

 
  • nanoc

    HA HA HA, świetny wkręt, chciał bym zobaczyć bezcenną minę Mii, Miło się czyta.

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo.
    Łatwo sobie wyobrazić wymalowany szok Mii  :D

  • shakadap

    Świetnie napisane!
    Twe opowiadania wciągają z zawrotną prędkością.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo.
    Mam tylko jedno opowiadanie.

  • shakadap

    @AHopeS w sensie kolejne części Twego opowiadania.

  • Aladyn

    Pojawiła się nowa postać i od razu wniosła wraz z sobą małe zamieszanie.  Ciekawe jak podejrzliwa Mia przyjmie i czy w ogóle przyjmie, informację kim jest Soraya.
    AHopeS, jak to ma w zwyczaju, pozostawia czytelnika w niepewności, także odnośnie sytuacji, gdy roznamiętniony Sam, chcący pozbyć się twardości zapomina o czymś i jest nieuważny. No właśnie...o czym zapomniał? Musimy poczekać.   :smile:

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję bardzo.
    Odpowiedź jest widoczna w r 64. Mała podpowiedź - rozłupała orzeszka- źródła genitalia ;)

  • Aladyn

    @AHopeS  Rzeczywiście jest wyjaśnienie. Mea culpa, że przeoczyłem ten istotny fragment. Przyrzekam poprawić się w przyszłości, czytać uważnie i ze zrozumieniem.   :wstydnis:

  • AHopeS

    @Aladyn  :glaszcze: Przecież nie jestem katem.

  • Aladyn

    @AHopeS  Pewnie, że nie. Ale mogłoby być jak w piosence - "Męcz mnie, dręcz mnie ręcznie..."

  • AHopeS

    @Aladyn recznie było, ale zaciągniety u Samuela hamulec ;)

  • Aladyn

    @AHopeS  Samuelowi przy takiej dziewczynie trudno się pohamować. Czemu zresztą nie ma co się dziwić.

  • AHopeS

    @Aladyn Bardzo miło to usłyszeć. :D Dziękuję

  • Pani123

    Żadna pułapka. Mistrz  shakera nie kłamie, jak mówi że siostra, to  tak jest. A swoją drogą to  piękny kolorek  ma na wlosach :D

  • AHopeS

    @Pani123 Dziękuję bardzo :)