Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 60 - 61

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 60 - 6160
Samuel

  Parę godzin później siedzimy w lokalu, w którym dzisiaj odbędzie się pierwsza zabawa karnawałowa z udziałem Mariusza i jego bandy. Mia w żywiole kierownika, przedstawia grafik, a także podział sektorów dla kelnerek i kelnerów. My, barmani oraz kucharze znamy swoje obowiązki, więc ta cała gadka nie obejmuje naszego rejonu.
Oczywiście ta mała informacja, którą przypadkowo ujawniłem po naszym miłosnym wzlocie oraz przekomarzanie się z narzeczoną, doprowadziły do udawanego focha trwającego, dopóki Mia nie zrobiła odwetu… Zakupy w Lidlu. Specjalnie stanęła przy prawie każdym produkcie i czytała ulotki, komentując chemiczną zawartość, matematyczne obliczanie proporcji oraz to, jakie może mieć zastosowanie w fizyce i jak na złość nie miałem przy sobie słuchawek, by posłuchać muzyki, zamiast filozofowania mojej ukochanej. Ale hej! Choć mam bolące uszy, siedzę tu więcej niż szczęśliwy!
Kai pochyla się do przodu. Ze stojącego na środku stołu wazonika wyciąga sztuczny kwiatek i powraca w poprzednią pozycję, a kawałek plastiku przystawia do twarzy.
‘O NIE! Tylko nie to badziewie!’
– Pst… Sam… pst… – szepcze, by nikt go nie usłyszał i zerka na mnie kątem oka. – Ej… Sam… pst… to ja… Kai… – Przekręcam oczami, dając mu jak za dawnych lat znak, że go słyszę – … Wiesz coś więcej? – Chce wiedzieć. Mia siedząca po drugiej stronie stołu podnosi na Miśka wzrok, opuszcza go w dół, a za moment jej głowa wystrzeliwuje do góry, widząc kolosa trzymającego przy mordzie badyl. Ziomek od razu zastyga, udając chaszcza.
– Toffik, co ty robisz? – pyta zdziwiona. Florian z Dominikiem i Tomem odwracają się w naszą stronę. Ostatnich dwóch wybucha śmiechem, ja również dołączam się do ich rechotu, natomiast Flo odkasłuje.
– Kai bawi się w chowanego i myśli, że jest niewidzialny. Mówiłem ci już, jak do bani im to wychodzi. Teraz zobacz zgryz Dominika. Latarnia morska! – Florian daje wskazówki, powstrzymując z całych sił bekę z kumpli. Wszyscy patrzą raz na jednego, raz na drugiego.
Ryk bydła na pastwisku, jest niczym w porównaniu z tym, co wywołał Poprych. Facet po prostu nas za dobrze zna.  
Nasza dobra zabawa zostaje przerwana przez okropny dzwonek telefonu Mii.
– Ile razy mam ci mówić byś go zmieniła. Dżizas, jeszcze ktoś dostanie zawału przez ten pisk dziecka – upominam, a ona wywala w moją stronę język. Kobieta wstaje, by oddalić się od szmerów rozbawionej załogi i odbiera połączenie. Krakers z Miśkiem od razu poważnieją, mając mnie na muszce. Ten pierwszy podnosi brwi w górę.
– Sami ją zapytajcie – informuję kompanów. Barman przytakuje, a ja współczuję mojemu skarbowi, bo jeśli on weźmie ją w magiel to „Nie ma przebacz, bracie.”
Ukradkiem słyszę Mię kończącą rozmowę, z jej miny nie potrafię niczego wydobyć. Kiedy kobieta powraca na miejsce, wskazuję gestem dłoni, aby przyszła do mnie na kolana. Od razu zdobywam najładniejszy uśmiech tego świata.
Gdy już w końcu znajduje wygodną dla siebie pozycję, swoim wierceniem tyłka przyprawiając mnie o parę na udach siniaków, informuje nasze kółko, że facet o imieniu Luca dzwonił w sprawie ogłoszenia i tu niespodzianka… Do kuchni. Czyli jeśli ziomek będzie dobry w przyrządzaniu jadła, zakończy się Krewetki trio. Dzięki Bogu!
– No dobra Tsunami, zmiana tematu. Jak długo mamy czekać z datą adopcji szczeniaka. – Strzela Kai prosto z procy. Twarz mojej narzeczonej w sekundę przypomina wrzącą zupę z botwinki.  



61
Mia

   Najbardziej inteligentne będzie wzięcie nóg za pas i schowanie się w króliczej norze. Oni są gorsi od plagi komarów. Jednego odgonisz, drugi przyleci i bezsensownie kąsa.
– Do końca życia i jeden dzień dłużej. – Oddaję lekko poddenerwowana.
– Nie możesz tego przeciągać, a im szybciej, tym lepiej – mówi Tom. Kolejna pijawka przyssała się do mojego zadka!
Już ostatnio w kwestii mojej nowej pozycji kierownika baru i klubu nie miałam szans z tą chmarą szakali wysysających szpik z kości. W dodatku mieli wsparcie wszystkich pracowników, gdy Krakers wyskoczył z głosowaniem względem mojego nowego stanowiska, kończącym się wynikiem trzynaście do jednego. Szanse wygranej były dla mnie mega wysokie, czyli żadne. Chcieli, żebym zarządzała lokalami? Więc musieli się zgodzić na moje warunki pracy. W chwili, gdy markerem podpisywałam nowy kontrakt, szefowie dali mi ultimatum. Mam wyznaczyć jak najwcześniej datę ślubu oraz pozostawili mi wybór, w jakiej postaci ma się on odbyć. ‘Bardzo hojni…’
Po obliczeniu pierwszej statystyki, opcja złożenia sobie przysięgi na ślubnym kobiercu nie wchodzi w rachubę, za duże koszty i stres. Dlatego skromny cywilny, w gronie najbliższych jest optymalnym rozwiązaniem pod wieloma aspektami. Niestety wybór daty nie jest łatwy, gdyż ciągle koliduje z naszą pracą.
– Maj jest najpiękniejszym miesiącem – wzdycha rozmarzona Lilly.
– Rozkwitnie bez, a kwiaty mangolii będą się przepięknie prezentować na zdjęciach – dodaje Karin.
– Nie ma skwaru ani niskich temperatur. Idealne warunki. – Tym razem Stefan daje głosu.  
Mam wrażenie jakby termin i cała reszta została podjęta przez moich pracowników. Samo to, jak próbują przekonać mnie do miesiąca maja, jest porównywalne do porzygu. Szczyt nadchodzi, kiedy dziewczyny mówią o mojej kreacji, kwiatach bukietu, lokalizacji imprezy czy też catering… CATERING! ‘Czaicie bazę?!’
Bębenki mi pękają, gdy to wszystko słyszę. Boże! Jakbym dała im zorganizować nasz ślub, to wyglądałabym, jak Marilyn Monroe z czerwonymi szpilkami na stopach, w ręku bukiet żonkili, a na głowie wianek ze stokrotek i tkwiłabym w jakimś parku między pająkami. Przy moim boku stałby mąż ubrany w tradycyjny bawarski strój i kapelusz z piórkiem na głowie.
Typowy horror… Jedynie skórzane spodnie są godne zastanowienia się, ale reszta?  
BLEEE!
– Stanowczo się rozpędziliście. – Wchodzę we wrzącą dyskusję, zdobywając tym ich uwagę. – Pominęliście tylko taki mały tyci-tyci szczegół. – Gestem kciuka i palca wskazującego robię odstęp jednego centymetra – W branży organizacji ślubów już przy otwarciu pyska jesteście bankrutami. Poza tym to jest moja i Samuela sprawa, kiedy, gdzie i w jaki sposób odbędzie się ceremonia. Na dzień dzisiejszy mam o wiele więcej spraw na głowie i uwierzcie mi, ślub zdecydowanie nie znajduje się w tegorocznym kalendarzu. – Kończę przemowę, dając im odpowiedź na długo wiszące w powietrzu pytanie.
– CO?! – wołają chórem z wymalowanym szokiem na twarzach. Samuel za moimi plecami wciąga ostro powietrze.
– Mia to jest sprawa, z której się nie żartuje – upomina mnie mój ukochany. – Przecież nie jest ciężko wybrać jakiś dzień, by się pobrać. – Odwracam głowę w jego stronę. Otwieram usta, by zadeklarować, iż nie posiadam nadprzyrodzonych mocy, ani lewych kontaktów w urzędzie stanu cywilnego, udzielającego zawarcia związku małżeńskiego wyłącznie w piątki, kiedy znienacka rozlega się gwizd pełen podziwu.
– No, no, Wiertara. Ależ się urządziłeś! – woła zachwycony Paul, ratując mnie przed wampirami. Zaczyna się tradycyjny powitalny rytuał oraz zapoznanie z paroma nowymi pracownikami. Buam chwali nasz lokal w najwyższych tonach i nie potrafi się doczekać grania na podeście.
– Słyszeliście nowiny? – pyta Kai zespół muzyczny. Na ustach Misia pojawia się podejrzany uśmieszek, w dodatku nie spuszcza ze mnie oka. ‘On coś kombinuje…’
– Jakie? – odzywa się stojący naprzeciw nas Mariusz. Samuel mocniej mnie tuli, bierze moją dłoń w swoją i wyciąga do przodu.
– Żenię się – oznajmia dumny kundel, wywołując tym falę gratulacji oraz uścisków. Na pytanie, kiedy założę Brutusowi kaganiec dostaję prawie udaru i żeby w końcu zejść z tego tematu, a także zacząć przygotowania do dzisiejszego wieczoru w żarcie mówię:
– Trzynastego maja w piątek.
‘… Głupi żart…’


Od Autora

Drogi czytelniku, podała Ci się bajeczka? Będę wdzięczna za "lajeczka".
Pozdrawiam i trzymajcie się cieplutko w obecnym dla wszystkich kryzysie.
AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1401 słów i 8379 znaków, zaktualizowała 29 paź 2020.

5 komentarzy

 
  • nanoc

    Co ja mogę na to poradzić że te odcinki "ZL" są tak dobre - co??  - a czytam je z wypiekami na twarzy. Brawo

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo. :smile:

  • Jaime

    Czyli mamy datę ślubu 😛

  • AHopeS

    @Jaime Nic nie wiem :faja:

  • shakadap

    Jak zwykle świetna sprawa i wciąż bardzo ciekawa.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo.
    Cieszę się, że się podoba. :)

  • bosman

    Po raz kolejny ciekawe dwa rozdzialy az chce sie czytac i czekac na nastepne.Mie pewnie wprostuje Diana jak przyjedzie i wszysko zacznie sie prostowac w sprawie slubu.Pozdrowienia w tak trudnym dla nas okresie

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo.

  • Aladyn

    Bardzo mi się spodobało określenie Autorki - "adopcja szczeniaka"  jako daty ślubu, który zapewne się odbędzie, choć Mia nie wyraża wielkiego entuzjazmu.
    Ma ona zresztą czarny humor, gdy przyciśnięta do muru przez grono przyjaciół wyjawia, że "założy Brutusowi kaganiec" (też dobre) ... 13 maja w piątek!

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję bardzo. :)  
    Cieszę się, że mogłam wywołać choć trochę  uśmiechu na ustach.