Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 39

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 3939
Samuel

    Jeden… dwa… trzy... Odliczam cicho sekundy, kiedy wyjdzie z pierwszego osłupienia.  
Cztery… pięć… sześć… Mia spogląda na swój ubiór.  
Siedem… osiem… dziewięć… Podnosi wzrok z powrotem na mnie, unosi palec.
– Daj mi minutkę – mamrocze. Jednak nie dostała paraliżu mózgu, ale to się zaraz zmieni. Z rumieńcami na licach i szklanymi oczkami zmyka do swojej sypialni. W duchu świętuję moje zwycięstwo. Pośpiesznym krokiem wchodzę do kuchni, Długi wyciąga z wyszczerzonymi zębami płetwę do Hive Five, które przybijam. Biorę do rąk istotną rzecz, a następnie ustawiam się w pozycji pod wrotami pałacu mojej ukochanej. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem, bardziej zadowolony być nie mogę. W sumie, gdyby nie moja Dama siedząca na kiblu w barze, ocierająca smarki w rękaw, opłakująca Dominika i jego bezrobocie, to bym zapomniał o tak istotnej rzeczy w naszym związku. W chwili obecnej nie starałbym się naprawić popełnionej gafy z mojej strony. Znam moją dziewczynę od pół roku, a JA cielę, ani razu nie postarałem się o randkę, kino czy kwiaty. To odkrycie trafiło mnie niczym Armagedon, robiąc ze mnie zgreda wszechświata.
Klamka powoli opada w dół, drzwi zostają otworzone, a za nimi stoi mój najcenniejszy skarb życia, odziany w ciemne spodnie podkreślające biodra i czarny sweterek z dekoltem godnym tego, żeby zajrzeć więcej niż dwa razy. Włosy ma jeszcze wilgotne, prowizorycznie ułożone palcami, jej twarz jest nieskazitelnie czysta bez dodatkowego tynku. Oczy ma duże niczym dwie monety, a ich kolor przypomina czyste roztopione błyszczące srebro. Wręczam mojej piękności ogromny bukiet zmieszanych różnych kwiatów w soczystych barwach, uwalniający niesamowity zapach. Taki sam jak Mia.  
– Dla mojej najdroższej – mówię ze słabą chrypką w gardle. Mimi pierw patrzy na mnie, później na trzymany pęk i znów na mnie. Unosi do góry idealnie wyskubany prawy łuk brwiowy, lewą rękę kładzie na biodrze i pochyla głowę lekko w prawo.
– Sam, to są kwiaty – odzywa się tonem, przypominając mi o tym, co trzymam w uścisku.
– Spostrzegawcza – chwalę ją.
– Na które reaguję alergicznie – odpiera. Czuję, jak serce zjeżdża mi do żołądka, a następnie z wielkim plum ląduje u moich stóp. Jest uczulona na ziele? O rany… Nie miałem pojęcia.  
–  Mimi, nie wiedziałem… – Chcę się wytłumaczyć, kiedy dwoma susami wyrywa mi pół ogrodu botanicznego z rąk i zatapia w nim nos.
– Kocham ten zapach. Już myślałam, że nie posiadasz faktora romantico – Omija mnie, bez żadnego dziękuję, buziaka czy choćby środkowego palca. – Hektor. Przynieś wiadro. Nie posiadam jeszcze wazonów na takie kolosy – oznajmia. Siada na kanapie, podziwiając trzymaną w szponach matkę naturę. Dopiero, kiedy spogląda na moją zirytowaną postawę, świta mi w dyni, że przemawiała właśnie do mnie, a nie brata nalewającego czerwone wino z wyższej półki.
Po paru minutach degustujemy się daniem, który osobiście przypiekłem...
– Przypomnij mi, abyś podziękował Krakersowi za lasagne. Jak zwykle wyśmienita. – Moja Lady przerywa ciszę, przyłapując mnie na gorącym uczynku i choć na języku leżą mi słowa ‘Jesteś pewna, że to dzieło Toma?’ to wiem, iż z góry mam przegrane. W końcu Mia zna każde kulinarne danie kuchcika.
– Moje Słoneczko zasługuje na to, co najlepsze. – Podnoszę szkło z winem, patrząc jej prosto w oczy, które po raz kolejny wyrzucają mnie z toru rzeczywistości. – Za nasze pierwsze rendez-vous.– Kobieta obdarza mnie promiennym uśmiechem, podnosi kielich i stuka w krawędź mojego. Już dawno nie widziałem jej tak szczęśliwej ze zdrowym kolorem na twarzy i bez krążków pod oczami. To jest ta dziewczyna, w której się zakochałem. Wesoła, pełna energii kobieta.  
  Niestety trzy godziny później sytuacja drastycznie się zmienia. Pomimo starannego makijażu i idealnie ułożonej fryzury Mia jest blada, wygląda bardzo niezdrowo, a trzymana przeze mnie dłoń jest lodowata, jak u nieboszczyka. Nie tylko ja zauważyłem zmiany. Również Julian, ma cały czas siostrę na oku, a także Kai i Tom, którzy już czekają na nas pod klubem. Po przywitaniu, chłopcy zwracają uwagę na jej stan, lecz dziewczyna zwala winę na kucharza chcącego ją otruć. W ten sposób sprytnie zbacza ze swojego tematu, fundując każdemu dawkę śmiechu.
– Ciekawe, co powie Flo na wgrane programy. Facet będzie miał dzisiaj frajdę – mówi Kai, upijając łyk coli. Mia, która jeszcze przed chwilą miała nos w laptopie, nagle podrywa się na równe nogi.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 815 słów i 4698 znaków.

4 komentarze

 
  • nanoc

    Te świetne zakończenia Autorki, że chce się jak najszybciej przeczytać następny odcinek. To jak uzależnienie. Brawo.

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo.
    :wstydnis:

  • shakadap

    Brawo.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Pięknie dziękuję.
    Pozdrawiam.

  • bosman

    będzie się działo za pewne jak kurdupel zobaczy  Flo

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję.
    Spotkanie Juliana i Floriana... będą zwłoki...

  • Aladyn

    Zapowiadało się dobrze. Mia ogarnęła się i opanowała pierwsze zaskoczenie, a potem i drugie, jakim był bukiet kwiecia, wręczony jej po raz pierwszy przez Samuela. Niestety podczas kolacji sytuacja się zmieniła, a jej złe samopoczucie przypieczętowało pojawienie się imienia Floriana w rozmowie.
    Jakie znów będą tego konsekwencje? Autorka znów nas ćwiczy w niepewności co będzie.   :smile:

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję bardzo.
    konsekwencje... - cierpliwości.