Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 22

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 2222
Samuel

   Telefon w kieszeni spodni zaczyna wibrować. Nie spuszczając Mii z oczu odbieram połączenie.
– Berger.
– Sam, co się dzieje? Mama powiedziała, że Mia dzwoniła. Mówiła coś o odwołanych Świętach i że… – odzywa się Jul po drugiej stronie aparatu.
– Nic nie jest odwołane. Wszystko jest zgodne z planem – oznajmiam kurduplowi.
– Powiedz mi prawdę stary. Co jest grane? Tu chodzi o moją siostrę! – domaga się tonem ochroniarza. Rozumiem to bardzo dobrze. Wchodzę do kuchni, ale tak, by dalej mieć Mimi na wizirze.
– Ma słaby moment. Nic, czego nie umiałbym opanować. Wszystko pod kontrolą.
– Jesteś tego pewien?  
– Zostanę przeklęty, jak tak nie będzie. – Daję mu moje słowo. Przecież nie pozwolę na to, by wszystkie starania naszych rodzin poszły w diabły, lub jej słabość zniszczyła tak długo oczekiwane wspólne Święta. Byłem przygotowany na scenariusz z horroru. Odetchnąłem z ulgą, kiedy widziałam, że trzyma małą podróżną torbę, lecz musiałem zadzwonić po posiłki. Nigdy nie wiadomo, z jaką siłą wybuchnie kolejny atak i chociaż wiem jak z nim postąpić, nie mam siły na stoczenie w pojedynkę tej walki. Nie liczyłem, że kumple przyjadą ze swoimi kobietami, a co najgorsze Andrea przeraziła Mię. Przynajmniej Tom posiada na tyle rozumu i wziął swoją panienkę na bok, uświadamiając jej sprawę. Bri zajęła miejsce po prawej stronie Mimi, a Kai po lewej. Oboje mają siebie na celowniku i gotowi są na słowną bójkę.
– Informuj mnie na bieżąco – Wymaga Julian.
– Logo, bro – rozmowa zostaje zakończona.  
Podchodzę do gromadki, odkładam telefon na stolik głośniej niż zamierzałem i zajmuję miejsce naprzeciw mojej miłości. Pozycja, w jakiej siedzi musi być koszmarnie niewygodna, ale nie miałem innego wyjścia. Lepiej tak, niż miałaby chwycić za jakiś tłuczek lub coś gorszego. To jest dla jej bezpieczeństwa i ona o tym wie. Powiedziałam jej, dlaczego tak postępuję.
– Dostanę w końcu odpowiedź? – domaga się opanowany Misiek. Lico Mii po spotkaniu z szorstkim materiałem poduszki jest mocno zaczerwienione. Nie mogę powiedzieć, żeby ten widok sprawiał mi przyjemność. Wręcz przeciwnie.
– Tak – warczy moja pańcia. Jakby mogła, to by ziała ogniem niczym smoczyca ze Shreka. Oczywiście mój przyjaciel nie jest zadowolony z jej krótkiej wypowiedzi. Krakers z Lolą podchodzą do nas, stając z boku.
– Konkretniej Migdałek – boruje barman łagodnym sposobem, lecz Mia milknie, zaciska usta w cienką linię. Kobieta spogląda z Bri na Lolę i już wiem, dlaczego zamienia się w uszczelkę. Wstaję, idę do toalety, dwie minuty później mam wszystko, co potrzebuję. Wchodzę do sypiali i wyciągam niezbędne tekstylia.  
Wracam z powrotem do pokoju, wskazując na wiadro, szmaty, mop, środki czyszczące oraz świeżą pościel.
– Dziewczyny, posprzątajcie wszystko na błysk i przebierzcie łóżko. Kai, rozwiąż Mię. A tobie... –  patrzę na moją dziewczynę – radzę nie robić głupich akcji. Idziemy do mnie… Tom – oznajmiam z kiwnięciem w kierunku kucharza, na co odwzajemnia gest. Kobiety żwawo przytakują, a Mia strzela buraka.  
Rozwiązana, pocierając nadgarstki, wstaje na nogi.
– Większego obciachu nie umiesz mi zrobić? – warczy w moją stronę, przez co na moich ustach pojawia się szatański uśmiech.
– Zanim zapomnę. Nie patrzcie pod łóżko, Mia zbiera komiksy kaczora Donalda – ostrzegam. Tsunami wydobywa z siebie cichy jęk, a reszta cicho się śmieje.
– Prześmieszne. Ha, Ha – komentuje sarkastycznie moja Lady. – Lepiej komiksy niż smoczek. – Oddaje kontrę. Muszę przyznać, to był cios. Te dwa ćwoki wybuchają jeszcze większym śmiechem. Daję im parę sekund dobrego humoru moim kosztem. Przynajmniej ich to bawi. W rzeczy samej nie posiadam niuńka z dzieciństwa. Nawet nie potrafię sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek posiadałem taki rarytas, ale Mia przynajmniej zaczęła kąsać, a to jest bardzo dobry znak. Do ust napływają mi różne słowa, typu: „Sama lubisz go possać.” albo „Ty również jesteś od niego uzależniona.” Choć mam ogromną ochotę to wypowiedzieć na głos, tak nie będę jej tym peszyć. Gryzę się w ozór, w końcu mamy coś poważniejszego do wyjaśnienia.  
– Przynajmniej zawsze pod ręką. A teraz na pięterko z tobą – mówię, wskazując palcem na sufit. – Dziewczyny dacie sobie radę? – pytam lepsze połówki tych palantów nazywających się moimi przyjaciółmi. Kobiety z uśmiechem zapewniają mnie, iż mogę być spokojny i nie wątpić w ich możliwości. Z tą informacją jestem spokojniejszy dopóki Mia nie daje głosu.
– A co ze świąteczną dekoracją? – pyta wyzywająco, wyciągając prowokacyjnie brodę do przodu. Z tym też musi teraz wyskoczyć? Skąd jej wezmę bombki, renifery czy ja wiem, co jeszcze? Nie dysponuję  tego typu zbieraczami kurzu.
– Masz jakieś dekoracje? – dopytuje Sabrina, na co moja Dama kręci głową. Świetnie! Jak mamy wyczarować jakiegoś bałwana czy mikołaja?
– OK. Zmiatajcie stąd. Dajcie nam góra dwie godziny. – Andrea z szerokim uśmiechem na ustach przejmuje pałeczkę. Z wdzięcznością kiwam raz głową. Krakers z Miśkiem biorą Mię pod pachy i prowadzą ją do wyjścia.
– Nie zwieję wam, możecie mnie puścić palanty – syczy.
– Wrrr ktoś ukazuje szpony. Słodkie. Naprawdę. Ale daruj sobie drapanie, a tym bardziej cięty język – uprzedza ją kucharz. Dwie sekundy później kobieta zostaje podniesiona, a nogi zwisają jej ponad ziemię. Dziewczyna mamrocze coś niezrozumiałego, ale po głupim śmiechu moich kompanów, musiała być to jakaś śmieszna groźba.
Ciekawe jak długo będzie taka pewna siebie?


Od Autora.
Taka  sytuacja - została skrócona publikacja.
Nie dajesz lajka - krótsza będzie bajka ;)
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 977 słów i 5946 znaków, zaktualizowała 5 cze 2020.

6 komentarzy

 
  • Basiaa

    Czuć święta, chciała bym mieć takich przyjaciół. Super  :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa  Dziękuję :)

  • nanoc

    Świetnie rozwiązała tą napiętą atmosferę z poprzedniego odcinka, od razu zapachniało świętami. Takich kolegów to ze świecą......... . Jestem uzależniony od "ZL".

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję pięknie :)  
    Miło usłyszeć.

  • Marietta

    Elegancko Sam oby tak dalej 🤩 jak zawsze perfecto 👌👌👌

  • AHopeS

    @Marietta Dziękuję.

  • Aladyn

    Można pozazdrościć Samowi takiej paczki przyjaciół. Jak mogą, tak go wspomagają w kolejnej walce z demonami przeszłości atakującymi, co jakiś czas, Mię. Pomysł wspólnego spędzenia Świąt  
    przez dwie rodziny zawisł na włosku, ale Sam staje na głowie, aby plany zostały zrealizowane.
    Kolejny, świetny rozdział. Autorko...brawo!

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję bardzo :)

  • shakadap

    Brawo.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję :)

  • Johnny2x41

    No i wylądował. Zaskakująco.
    Podobało mi się. :D

  • AHopeS

    @Johnny2x41 Dziękuję bardzo :)