Zakład.Cz.7

Zakład.Cz.7Miałam mętlik w głowie. Nie chciałam go zranić a tym bardziej zdradzić a jednak to zrobiłam. Teraz natomiast stałam skulona przed drzwiami jego domu i traciłam całą pewność siebie. Ja, ta która zawsze lubiła być w centrum uwagi, zawsze miała ostatnie słowo i nigdy niczego się nie bała, teraz nie wiedziałam jakimi słowami miałabym go przeprosić no i jeszcze ten Łukasz, który dzisiaj stracił całe moje zaufanie.Zadzwoniłam kolejny raz, czekając aż ktoś mi otworzy. Po chwili usłyszałam zbliżające się kroki i drzwi otworzyły się.  
- Czego chcesz? - usłyszałam głos Damiana  
- Pogadać - odpowiedziałam  
Chłopak przyjrzał się mojej przerażonej twarzy i nieśmiało się uśmiechnął.  
- Okej, ale w cztery oczy - powiedział patrząc na Łukasza
Luk zrobił wyraz twarzy pełnej bólu i odszedł, a ja weszłam do byłego mieszkania a może nadal obecnego chłopaka? Miałam cichą nadzieje, że tak.  
- Luk ja nie wiem jak do tego doszło, serio. Po prostu tyle się dzieje w moim życiu, że czuje się skołowana. Po tym jak dowiedziałam się od matki, że nie jestem prawdziwą córką ojca, po prostu się załamałam. Z Łukaszem pojechaliśmy do chatki w lesie, w nasze ulubione miejsce i tam próbowałam dojść do siebie. Niestety była burza, której się przeraziłam i postanowiliśmy przeczekać w pensjonacie.Wypiliśmy za dużo i stało się - powiedziałam skruszona  
- Kobieto pomyślałaś o mnie? o Magdzie i jej dziecku? - zapytał rozzłoszczony  
- To jest ich sprawa nie sądzisz? - szepnęłam próbując się bronić  
- Nie moja Droga, moja również, bo to moja kuzynka - powiedział  
Usiadł na tapczanie, a ja usiadłam obok niego.Spuściłam wzrok i nie wiedziałam już co powinnam zrobić.  
- Zależy Ci na mnie? - zapytał nagle  
Spojrzałam mu głęboko w oczy i zawahałam się. Szczerze, to ja już sama nie wiedziałam co do niego czuje, czy go kocham? czy chcę z nim być? czy jestem przy nim jeszcze szczęśliwa. No i szkoła. Co powiedzą na niego moi przyjaciele? przyjaciele? ha! Banda rozpuszczonych gówniarzy, którzy uważają się za dorosłych.  
- Nie odpowiedziałaś - jego smutny głos sprowadził mnie na ziemię  
- Tak - powiedziałam niepewnym głosem  
- A kochasz Łukasza? - znów usłyszałam pytanie  
Chociaż moje serce chciało krzyczeć tak, chciało się wyrwać i biec za nim, chciało jak najszybciej opuścić to mieszkanie, nie zrobiłam tego.Spokojnym głosem odpowiedziałam krótkie nie, doskonale zdając sobie sprawę, ze kłamię.  
- W takim razie zapomnijmy o tym co się stało. Tylko pod jednym warunkiem, zerwiesz kontakt z Łukaszem, albo przynajmniej ograniczysz go do minimum, gdy będziemy spotykać się z całą czwórką - powiedział  
Na ton jego głosu zadrżałam, a właściwie przez to, co mi powiedział. Jak? jak miałam zerwać znajomość z kimś, kogo tak bardzo lubiłam, z kimś, przy kim czułam się wyjątkowa, kogo znałam tak dobrze? jak miałam wytrzymać, chociaż dobę bez jego uśmiechu, spojrzenia? to było przecież nierealne. Tak bardzo nierealne, że na samą myśl o tym, moje ciało wyło z bólu.  
- chyba zwariowałeś? - wybuchłam złością  
Damian spojrzał a mnie zaskoczony, a ja gwałtownie podniosłam się z tapczana.  
- Nie zerwę z nim kontaktu! jak w ogóle możesz mi to robić? jak możesz mi kazać wybierać? pogięło cię? on jest dla mnie bardzo ważny! nie zerwę nim! - wrzasnęłam na całe gardło  
Nie czekając na jego słowa, po prostu przerażona wizją życia bez Łukasza wybiegłam z mieszkania i skierowałam się prosto do domu jego domu, z nadzieją, że tam go zastanę.
Biegłam ile sił w nogach, byłam przerażona i roztrzęsiona jednocześnie. Bałam się, tak bardzo się bałam a wizja życia bez Łukasza nie chciała dać mi spokoju, prześladowała mnie, zupełnie tak, jakby chciała dać mi do zrozumienia, że powinnam się z nią oswoić. Bzdura! to mój strach płata mi figla i tyle, wmawiałam sobie. Gdy już stałam pod drzwiami przyjaciela, zapukałam, ale nikt nie otworzył. Pociągnęłam za klamkę a drzwi, okazały się być otwarte, bez namysłu weszłam do domu i zaczęłam biegać po jego mieszkaniu, gorączkowo poszukując go. Wbiegłam do jego sypialni i zamarłam. Łukasz leżał w łóżku z Magdą, bez ubrań i z początku nie zauważyli mojej obecności. Stałam tak chwilkę, nie mogąc się nawet poruszyć, widok ich szczęśliwych, nagich w znaczącej pozycji sprawił mi tyle bólu, że nie miałam siły oddychać, poczułam jak kuję mnie serce, a po chwili na mojej twarzy znów poczułam uderzenie gorąca.  
- Łukasz - odezwałam się słabym głosem  
- Sara! Co ty tu robisz? - usłyszałam jego przerażony głos  
Po chwili upadłam na podłogę, tracąc przy tym przytomność.  

Otwierałam oczy bardzo powoli, wszystko wydawało mi się takie białe i obce. Nade mną stała pielęgniarka a na małym stojaku wisiała kroplówka. Dopiero teraz zrozumiałam, że jestem w szpitalu. Chociaż próbowałam przypomnieć sobie, co się stało, obraz  
wydawał mi się taki mglisty i nie wyraźny. Pękała głowa, utrudniając mi myślenie. Na końcu sali, obok lekarza stali przerażeni moi rodzice, a ja nagle zrobiłam się tak bardzo senna, że z trudem powstrzymywałam się, by nie zamknąć oczu, nagle ponownie odpłynęłam w sen.  

Po jakimś czasie ponownie otworzyłam oczy. Sala była pusta, cicha i ciemna. Na półce leżała moja komórka, a ja z trudem miałam siłę by ją sięgnąć. Bolało mnie całe ciało, a ja nie rozumiałam dlaczego. Obraz Łukasza przeleciał przez moją głowę i nagle wszystko sobie przypomniałam. To jak ich zobaczyłam, to jak upadłam i jego ostatnie słowa. - Wezwij Karetkę- Jego głos wydawał się taki przerażony, taki wystraszony, taki odległy. Chociaż tak bardzo chciałam się wtedy odezwać, tak bardzo chciałam z nim porozmawiać, nie mogłam. Teraz natomiast leżałam w białej sali, czując w głowie ogromny mętlik. Nie chciałam tu być. Najchętniej wyszłabym nawet teraz w środku nocy, byle opuścić to ponure miejsce. Jak on mógł mi to zrobić? jak mógł mnie tak potraktować? teraz interesowało mnie tylko to, co wtedy wydarzyło się między nami. Przypominałam sobie jego czułe pocałunki, delikatny głos i wszystkie wspólnie spędzone chwili. Straciłam go. Od dawana a właściwie od zawsze nie miałam u niego szans. On z Magdą tworzyli szczęśliwą rodzinę, która niedługo miała się powiększyć, a ja z całą odpowiedzialnością, próbowałam ją rozwalić. Po co? by pozostać na lodzie? by poczuć się jak zwykła, tania dziwka? tak właśnie takie miałem teraz o sobie zdanie. Nagle uderzyło we mnie jedne wspomnienie. Moi rodzice, oni byli tu razem. Rodzice? czyżby ojciec o niczym nie wiedział? nagle drzwi otworzyły się, a ja zobaczyłam w nich zatroskaną twarz ojca.  
- Jesteś tu? - zapytałam słabym głosem  
- Córeczko my z mamą byliśmy tu cały czas. Z trudem wygoniłem ją do domu. Tak bardzo nas przestraszyłaś - powiedział siadając na łóżku obok mnie  
- Co się właściwie stało? - zapytałam oszołomiona wszystkimi wydarzeniami  
- Podobno zemdlałaś u Łukasza. To on wezwał karetkę, on zadzwonił do nas i do Damiana - wytłumaczył ojciec  
- Damian też tu był? - zapytałam  
- Jest, Jesteś zbyt słaba by nas do Ciebie wszystkich wpuszczono. Jutro rano będzie coś więcej wiadomo. Teraz śpij. Wrócimy rano - powiedział tata, całując mnie w czoło  
Gdy byłam mała uwielbiałam gdy to robił. Zawsze to on, całował mnie na dobranoc, zawsze to on, spędzał ze mną więcej czasu. Drzwi od sali zamknęły się, a ja znów zostałam sama. Przypomniałam sobie słowa ojca i poczułam na policzku zagubioną łzę. Oni wszyscy tam byli, a ja nie mogłam się z nimi zobaczyć. Nie byłam pewna tylko, co do jednej osoby. Owszem zawiadomił karetkę, ale nie wiedziałam, czy nadal tam był. O Damianie powiedział mi ojciec, ale czy Łukasz też się o mnie martwił? tego nie byłam już pewna. Drzwi ponowie otworzyły się i zobaczyłam w nich, uśmiechnięta twarz pielęgniarki, zmieniła mi kroplówkę i ponownie zostałam sama. Nie lubiłam szpitali bo zawsze strasznie mi się w nich nudziło, nigdy nie miałam co robić a w dzieciństwie przebywałam w nich bardzo często.Spojrzałam na kroplówkę i dla zabicia czasu postanowiłam liczyć spływające krople. Jeden, dwa, trzy na czwartej oczy już zrobiły się mniejsze i popadłam w błogi sen.  
  
Obudziło mnie jakieś szuranie, otworzyłam oczy i zobaczyłam starszą kobietę z pistoletem w dłoni.  
- Dzień dobry- szepnęłam zaspanym głosem  
- Dzień dobry - uśmiechnęła się i po chwili opuściła salę  
Leżałam na sali sama, co nie bardzo mi się podobało. Nie miałam szans na jakąkolwiek rozmowę a leżenie i gapienie w sufit, średnio mi się podobało. Miałam nadzieje, że dziś zostanę wypuszczona do domu, albo chociaż przydzielą mi jakąś lokatorkę. Pomału wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę korytarza. Chciałam się uczesać i jakoś  
doprowadzić do porządku. Na środku korytarza stał młody chłopak, a ja doskonale wiedziałam, czyj to był głos.  
- Jak to nie mogę do niej wejść? - kłócił się z pielęgniarką  
- Proszę poczekać do obchodu. Na razie nie można. Proszę zrozumieć- z daleka usłyszałam głos kobiety  
- Łukasz! - krzyknęłam słabym głosem  
Chłopak spojrzał w moją stronę, a ja do niego się uśmiechnęłam. Powolnym krokiem, chwiejąc się na nogach ruszyłam w jego kierunku. Nie miałam pojęcia dlaczego do niego idę, ale nie potrafiłam inaczej. Skoro od samego rana był w szpitalu, to chyba znaczyło, że mu na mnie zależy? miałam przynajmniej taką nadzieje. Po dobrych pięciu minutach byłam już przy nim, chociaż nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, czułam, że dzieje się ze mną coś dziwnego.  
- Co ty tu robisz? - szepnęłam z trudem wypowiadając te słowa  
- Martwiłem się. Nie wiedziałem co się z Tobą stało, jak się czujesz? - zapytał z troską w głosie  
- A interesuje cię to? - zaatakowałam go, czując narastający ból  
- Inaczej by mnie tu nie było - odpowiedział spokojnym głosem  
- Myślałam, że ci na mnie zależy - szepnęłam zrezygnowana  
Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale nie miałam jak. Znów poczułam jak pocą mi się dłonie i ponownie zakołowało mi się w głowie. Chłopak to chyba zauważył, bo zdołał mnie w ostatniej chwili złapać.  

Zerkałam raz na rodziców, raz na lekarza i czułam strach. W mojej głowie pojawiły się najgorsze myśli, a serce nie potrafiło się uspokoić.  
- Panie doktorze co z naszą córką? co jej dolega? - pierwsza odezwała się mama  
Lekarz spojrzał na nas poważnym wzrokiem, a ja domyślałam się najgorszego. Znów to samo, przeszło przez moją myśl. Jeżeli cała historia z dzieciństwa miała się  
powtarzać, nie chciałam już żyć. Nie zniosłabym tych wszystkich szpitali i tego czekania.  
- Państwa córka już kiedyś miała problemy z sercem, prawda? - zapytał lekarz  
- Tak, gdy miała pięć lat. Panie doktorze to coś z sercem? - zapytał ojciec wstrzymując oddech  
- Przepadaliśmy serce i wszystko jest dobrze. Sądzę, że to po prost stres i przemęczenie, ale chciałbym jeszcze poobserwować ją z pół dnia. Jeżeli po południu jej stan będzie dobry, wypiszemy ją - powiedział uśmiechając się do mnie  
Odwzajemniłam uśmiech, uradowana tą wiadomością. Stres- było to bardzo realne, szczególnie teraz, gdy tyle było na mojej głowie. Tylko jak miałam się nie stresować? czy było to w ogóle możliwe w moim przypadku? z całą pewnością nie. Lekarz opuścił salę, a ja zostałam sama z rodzicami. Chociaż nie mogłam patrzeć na matkę, cieszyłam się, że jest przy mnie. Nagle do sali wszedł jakiś obcy mężczyzna a tata wyszedł za nim.  
- Mamo czy to jest? - ne dokończyłam  
- Nie myśl o tym teraz. Musisz odpoczywać, mniej się stresować - powiedziała głaszcząc mnie po policzku  
- Słyszałam twoją rozmowę mamo. Czy to prawda? czy on nie jest moim ojcem? - zapytałam, ledwo przepuszczając to słowo przez gardło  
Matka spojrzała na mnie wystraszona i spuściła wzrok. Chyba nie bardzo wiedziała co ma teraz powiedzieć, albo zwyczajnie nie chciała mnie denerwować.  
- Słyszałaś lekarza? nie wolno ci się stresować - powiedziała podenerwowanym głosem - To dlatego uciekłaś? - zapytała po chwili  
- Tak mamo - odpowiedziałam - Czy on wie? czy wie, że nie jest moim ojcem?- spytałam  
- Tak córeczko wiem o tym i nie ma to dla mnie znaczenia - odpowiedział tata, wchodząc do sali - Owszem rozstaliśmy się. Twoja mama ma prawo do układania sobie życia, ja jestem szczęśliwy z Patrykiem, ale zawsze to Ty będziesz dla nas najważniejsza. Cokolwiek się stanie, cokolwiek się wydarzy, to Ty będziesz dla nas na pierwszym miejscu. Kochamy cię - skończył ojciec, uśmiechając się  
- Ja was tez kocham. Tylko, że teraz to wszystko jest takie skomplikowane - powiedziałam zamyślona - Zdradziłam Damiana - szepnęłam cicho  
Oboje spojrzeli na mnie zaskoczonym wzrokiem, a ja nie wiedziałam co mam im powiedzieć. Nie wiedziałam jak mam wytłumaczyć to Damianowi, nie wiedziałam nawet, czy mi wybaczy. Nie wiedziałam już nic  
- Chyba już ci wybaczył, skoro cały czas przebywa w szpitalu- zaśmiała się mama, wpuszczając go do sali,  
Rodzice wyszli, zostawiając nas samych. Damian podszedł do mnie i pocałował w policzek na przywitanie, usiadł na krzesełku i złapał moją dłoń.  
- Kochanie Przepraszam cię. Masz rację, nie powinienem tak reagować. Nie powinienem dawać ci ultimatum. Po prostu mnie zraniłaś. Ale kochanie chcę byśmy dali sobie kolejną szansę. Czy to prawda, że to tylko stres? - zapytał nie spuszczając ze mnie wzroku  
Kiwnęłam głową i wypuściłam powietrze z płuc. Tak bardzo się bałam tego, co mi powie, ale teraz czułam już tylko ulgę.  
- Nie strasz mnie tak więcej, proszę - szepnął ze złami w oczach  
Pocałował mnie a następnie wyszedł, twierdząc, że potrzebuje odpoczynku. Długo leżałam, gapiąc się w sufit. Nie wiedziałam, czy Damian wybaczył mi bo naprawdę tego chciał, czy dlatego, bym się nie denerwowała. No i nie wiedziałam, czy ja także tego chcę, już niczego nie wiedziałam.  

Około godziny piętnastej do sali weszli rodzice z wypisem w ręku. Nie miałam zbyt dużo pakowania, bo nie miałam przy sobie prawie nic.Pożegnałam się z lekarzem i pielęgniarkami i wyszliśmy ze szpitala. Na dworze padał delikatnie deszcz, a ja miałam ochotę skakać i tańczyć, tak bardzo brakowało mi świeżego powietrza a nie tylko zapachu szpitala i lekarstw. Uśmiechając się do rodziców, weszłam do auta taty i pojechaliśmy do domu.  
- Kochanie mamy dla ciebie niespodziankę - zaśmiała się mama  
Kilka minut później podjechaliśmy pod dom, który wydawał się niemal wymarły. Wyszłam z auta i weszłam do mieszkania a tam  
- Niespodzianka! - usłyszałam głos przyjaciół  
W mieszkaniu znajdowali się:Damian, Łukasz, Magda, moje koleżanki z klasy i kilku innych znajomych.  
- Tak się o Ciebie martwiliśmy! - dopadła mnie Magda, mocno ściskając  
Chociaż czułam się strasznie zmęczona, nie chciałam dać tego po sobie poznać. Przygotowali to wszystko, ucieszyli się, więc nie chciałam popsuć im wszystkiego. Chociaż mama nie była tym zachwycona, włączono muzykę i zrobiła się z tego, całkiem fajna imprezka. Wszystkie laski z mojej klasy świrowały do Łukasza a on wpatrzony był tylko w Magdę. Z jakąś godzinę później wyszłam na dwór, odetchnąć świeżym powietrzem.  
- Co tu robisz sama?- zapytał ojciec podchodząc do mnie  
- Chciałam pobyć trochę na dworze. strasznie tam tłoczno - zaśmiałam się.  
- Słuchaj. A może zechciałabyś poznać Patryka? to dla mnie bardzo ważne. Nie mówię, że teraz. Po prostu jak się lepiej poczujesz - powiedział cichym głosem  
- Owszem z miłą chęcią. Dla Ciebie wszystko tato - szepnęłam mocno się do niego przytulając  
Po chwili tata odszedł, a ja znów zostałam sama. Odprowadziłam go wzrokiem i pomachałam mu, gdy wsiadał do samochodu.  
- Pojechał już? - usłyszałam cichy głos Łukasza  
- Tak pojechał - odezwałam się, patrząc mu prosto w oczy  
- Jak się czujesz. Jak znosisz ich rozstanie? - dopytywał się  
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. Nie chciałam mu na to odpowiadać, bo tylko on mógłby poznać prawdę. Chociaż cały czas udawałam, że się pogodziłam z ich rozstaniem, tak naprawdę chciało mi się wyć.  
- Przepraszam cię. Przepraszam, jeżeli dałem ci jakieś nadzieje. Przepraszam jeżeli cię zraniłem. Magda urodzi moje dziecko, nie potrafię ich zostawić - powiedział unikając mojego wzroku - Saro, czy jest szansa byśmy się nadal przyjaźnili? by było jak zawsze?- zapytał, a w jego oczach ujrzałam łzy  
Spojrzałam mu głęboko w oczy i wzięłam głęboki wdech, za wszelką cenę chciałam się uspokoić, by nie zdradzić mu swoich emocji..  
- Nie, przykro mi, ale nie - szepnęłam wchodząc do środka. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3282 słów i 17178 znaków, zaktualizowała 15 cze 2015.

5 komentarzy

 
  • klamra

    Tojest swietne. Kontynuj i pisz dalej

  • Lula

    no no:D akcja sie rozkreca :P

  • Ewa

    Chcialabym, aby Sara byla z Damianem =)

  • vvb

    Super

  • volvo960t6r

    Kolejna część miła i ciekawa do przeczytania....