Zakład.Cz.14

Zakład.Cz.14Kochani oto ostatnia część w tym tygodniu. Przez pewien czas nie będę miała dostępu do neta i nie dam rady wstawiać nowych części. Nie wiem ile to potrwa, więc nie powiem Wam, kiedy wstawię następną część. Mi też jest przykro, ale nic na to nie poradzę. Ta sytuacja nie jest zależna ode mnie, bo ja nie mam neta, tylko pisze na laptopie siostry :( A dopóki jest śnieg nie pracuję, więc nie mam laptopa :( Postaram się kolejną część dodać jak najszybciej. Wasza Agusia

Siedziałam na kanapie czując na sobie uważne spojrzenie rodziców. Chociaż nie byłam pewna, czy dobrze zrobiłam, mówiąc im o swoim pomyślę, nie mogłam postąpić inaczej. Nie spodobało się im to i teraz to wiedziałam. Jednak nawet gdyby mieli coś przeciwko, nic nie mogliby zrobić. Znali mnie i moją determinację jeżeli chodziło o kogoś, kogo kochałam i dobrze wiedzieli, że nawet czołgiem nie powstrzymaliby mnie od tego pomysłu. Po prostu ja musiałam i miałam tego świadomość. Pomysł był co najmniej szalony, ale ja też mogłam na nim skorzystać, bo zmiana otoczenia dobrze by mi zrobiła. Odcięłabym się od przeszłości i zapomniała o tym, co tutaj przeszłam.  
- Córeczko jesteś tego pewna? przemyśl to jeszcze - błagała matka  
- Mamo - szepnęłam cichym głosem - Przemyślałam to i chcę to zrobić.Jestem tego pewna. Znasz mnie - rzekłam  
- To czyste szaleństwo! Ja rozumiem ślub, ale po co od razu chcesz wyjechać? masz zamiar mieszkać z dala od rodziny z kimś kto jest sparaliżowany? tam nie będziemy z ojcem wstanie Ci pomóc. Przecież wiesz - szepnęła mama a po jej policzkach płynęły łzy  
- Mamo! On jest sparaliżowany z mojej winy! Rozumiesz to? chcę tam jechać, bo mają tam najlepszą opiekę. Rehabilitacja i to wszystko. Pomogą mu - powiedziałam  
Matka spojrzała na mnie wrogim spojrzeniem i nie odpowiedziała.Spojrzała w stronę ojca a ten tylko spuścił wzrok. Oho! Coś czułam, że ona się tak szybko nie podda.  
- Zrób coś! jesteś jej ojcem! - zwróciła się w stronę taty  
Wiedziałam! Wiedziałam, że wszystkimi siłami będzie mnie zniechęcać do tego wyjazdu. Jednak ja już postanowiłam i nic i nikt mnie nie powstrzyma.  
- Córeczko jesteś tego pewna? - zapytał czułym głosem ojciec - Jeżeli naprawdę tego chcesz to jedź, ale pamiętaj, że zawsze możesz na nas liczyć. A mamą się nie martw porozmawiam z nią - powiedział mocno mnie obejmując  
Matka spojrzała na nas piorunując wzrokiem i bez słowa poszła do swojego pokoju. Chociaż chciałam porozmawiać z nią, ojciec niemal ubłagał mnie bym dała jej spokój. Stwierdził, że dla niej jest to ciężkie, bo boi się o mnie i nie powinnam jej teraz męczyć, bo znów się pokłócimy. Może i miał rację. Cieszyłam się, że chociaż w nim mam wsparcie. To naprawdę wiele dla mnie znaczyło. Nie przepuszczałam, że tata stanie po mojej stronie, przekonana byłam, że mama go nabuntuje i oboje będą mnie przekonywać, bym nie wyjeżdżała. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, ojciec stanął po mojej stronie. Fajnie było wiedzieć, że mam w nim wsparcie. Poszłam do swojego pokoju przebrać się i planowałam wrócić do szpitala. Chociaż byłam już trochę zmęczona, chciałam by wiedział, że może na mnie liczyć. Każdą wolną chwilę byłam u Damiana i dzięki temu, nie miałam czasu myśleć o stracie dziecka. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam numer Łukasza. Chociaż zawahałam się, postanowiłam odebrać. Chciałam rozmowę z przyjacielem mieć już za sobą.  
- Cześć - szepnęłam wyciągając z szafy niebieską bluzę  
- Jesteś w domu? chcę z Tobą porozmawiać - powiedział poważnym głosem  
- Tak jestem. Przyszłam by się przebrać i zaraz uciekam do Damiana. Okej możemy się spotkać - rzekłam  
- To otwórz mi drzwi- szepnął  
Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Spojrzałam na przyjaciela i nie musiałam o nic pytać, by wiedzieć, że jest na mnie zły.  
- Powinniśmy porozmawiać - szepnął  
Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, ale poszliśmy do mojego pokoju. Usiadłam obok niego na łóżku i z uwagą przyglądałam się jego twarzy.  
- Mam do ciebie dwie sprawy- szepnął - Po pierwsze powiedz mi dlaczego nie spotkałaś się z moją koleżanką? przecież Cię o to prosiłem - powiedział czułym głosem - A po drugie odpowiesz mi na jedno pytanie?- zapytał.Kiwnęłam głową i słuchałam go dalej. - Powiedz czy coś do mnie czujesz? Saro muszę to wiedzieć - szepnął łapiąc mnie za rękę  
- A jakie to ma teraz znaczenie? - zapytałam - A nie spotkałam się z Twoją koleżanką bo zapomniałam o tym. Przecież wiesz, że cały czas spędzam przy Damianie - szepnęłam  
Do pokoju weszła mama i spojrzała raz na mnie raz na Łukasza. Zwróciła się w jego stronę, a ja modliłam się, by mu tylko nie powiedziała.
- Może ty przemówisz mojej córce do rozumu - powiedziała zdenerwowanym głosem  
Łukasz spojrzał na nią, ale nie odezwał się słowem. Byłam już pewna, że muszę wyznać mu prawdę.  
- Saro o co chodzi? - zapytał  
W jego oczach była ciekawość połączona ze strachem i niepewnością.  
- Moja córeczka chcę poślubić Damiana. Na domiar złego chcę z nim wyjechać do innego miasta - powiedziała mama i po chwili spojrzała na mnie. Pokręciła głową i wychodząc z mojego pokoju, trzasnęła drzwiami.
Łukasz spojrzał w moją stronę a w jego oczach pojawił się strach i ból. Po policzkach płynęły łzy, a ja nie rozumiałam po co matka wtrąca się w moje życie.  
- To prawda? - zapytał patrząc na mnie przerażonym wzrokiem - Błagam powiedz mi, czy to prawda? - zapytał  
Siedziałam nieruchomo i opuściłam głowę. W tej chwili nie miałam odwagi spojrzeć mu w oczy.  
- Chyba powinieneś już iść - szepnęłam nieśmiało unosząc głowę do góry  
Nasze oczy spotkały się, a ja znów ujrzałam w jego oczach łzy. Chłopak gwałtownie podszedł do mnie i łapiąc mnie za łokcie postawił na nogi. W jego oczach był błysk szaleństwa. Bałam się go, po raz pierwszy się go naprawdę bałam. Niemal siłą przesunął mnie pod ścianę i uniemożliwiając mi drogę ucieczki patrzył mi prosto w oczy. Przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował. Jednak ten pocałunek był inny niż pozostałe. Dziki, szalony, można powiedzieć, że błagalny. Teraz wiedziałam to z całą pewnością,  
zraniłam go.  
- Powiedz, że mnie nie kochasz! Powiedz, ze nic nas nie łączy - błagał  
Nie potrafiłam spełnić jego prośby, no bo przecież jego też kochałam.  
- Kocham Cię Łukasz. Kocham i dlatego chcę wyjechać. Kocham Cię, ale również tak samo kocham Damiana. To z nim układam sobie życie a my musimy o sobie zapomnieć - przyznałam - Chcesz tego? - zapytał  
Stałam uwięziona między nim a ściną i patrzyłam mu prosto w oczy. Teraz jeszcze bardziej niż wczoraj cierpiałam, że straciłam nasze dziecko. Teraz jeszcze bardziej niż wczoraj żałowałam, że razem nie będziemy. Nie broniłam się, gdy mnie całował, nie broniłam się gdy dotykał mojego ciała. Pod jego dotykiem topniał cały mój upór. Chłopak gwałtownie odwrócił mnie i stałam teraz do niego plecami. Odgarnął moje włosy i całował po karku, schodząc coraz niżej. Jego dłonie błądziły po moim ciele, a ja nie chciałam by przerywał.  
- Kocham Cię Saro. Nigdy nie przestanę Cię kochać - przyznał odwracając mnie do siebie twarzą  
- Luk nie utrudniaj nam tego. Proszę Cię - szepnęłam Całował mnie, a ja odpowiadałam na każdy jego pocałunek.
- Chcesz być z Damianem? chcesz z nim wyjechać?- zapytał - Przecież on Cię nigdy nie zaspokoi - szepnął  
Widziałam w jego oczach strach i złość. Nie wytrzymałam. Dałam mu w twarz i oswobodziłam się z jego ramion. Robiąc między nami bezpieczny dystans, spojrzałam na niego lodowatym wzrokiem.  
- Jak mogłeś! - krzyknęłam nie panując nad złością! - Tak chcę z nim być bo go kocham! On kocha mnie i jesteśmy razem szczęśliwi. A ty wszystko między nami niszczysz Luk! Wyjdź i zapomnij o mnie, o nas. Zapomnij o tym co teraz się wydarzyło! Wynoś się! - krzyknęłam  
- Jesteś tego pewna?- zapytał - Naprawdę tego chcesz? - szepnął  
- Tak! Chcę byś zostawił mnie w spokoju luk! Nie jesteś tym samym chłopakiem z którym się przyjaźniłam. Zmieniłeś się! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz  
- Okej wyjdę ale zapamiętaj te słowa. To jeszcze nie koniec Saro! Nie pozwolę byś z nim była! nie dopuszczę do tego, bo dobrze wiem, że mnie kochasz - powiedział zaciskając pięści  
- Nie kocham Cię! Nie kocham - szepnęłam upadając na dywan  
- Kochasz Saro! A ja z Ciebie nie zrezygnuję a już na pewno nie pozwolę byś z nim wyjechała! Po moim trupie wyjedziesz! - krzyknął opuszczając mój pokój.  

Jeszcze długo po jego wyjściu patrzyłam na zamknięte drzwi. Klękałam na ziemi i zastanawiałam się, co się właściwie stało. Po raz pierwszy po kilku latach przyjaźni, naprawdę się go bałam. Jego oczy były zimne a w nim znajdowała się sama złość. Bałam się, że zrobi coś, co odmieni nasze życie na zawsze. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1761 słów i 9154 znaków, zaktualizowała 15 cze 2015.

6 komentarzy

 
  • Ewunia16

    Sara powinna byc z Damianem :) Pomimo tego, w jakim stanie jest Damian, to uczucie powinno przyzwyciezyc i nie zwazac na przeszkody. To Damian poswiecil swoje zycie dla Sary, nie Lukasz..

  • Jessica

    Zgadzam się z Em :)
    Niech ona bd z Łukaszem!!

  • Em

    Nawet fajna część ale troche dziwna o.O fajnie by było jak by Sara była z Łukaszem ;p

  • zuzu

    Mi osobiście się podoba  :) Już nie mogę doczekać się kolejnej ;)

  • Nicol

    Poje..bana część

  • Lula

    Niesamowita część :) gratki :*