Zakład.Cz 22

Zakład.Cz 22Dziś zostałam wypuszczona do domu, jednak to wcale nie sprawiało mi radości. Wciąż myślałam o Łukaszu i zastanawiałam się nad ty, co się wydarzyło. Jak mogło do tego dojść? byłam świadkiem zabójstwa i nie wiedziałam co powinnam zrobić. Chociaż Łukasz strzelił do brata w mojej obronie, wciąż nie dawało mi to spokoju.  
No i słowa Grzegorza. Czy oni naprawdę byli winni śmierci mojego brata? czy Oskar rzeczywiście został zamordowany? nie wierzyłam w to. Mimo słów jakich usłyszałam od Grzegorza, wciąż było to nie do pomyślenia. Nie chciałam w to wszystko uwierzyć, nie potrafiłam. Kochałam Łukasza i był ojcem mojego dziecka, ale nie potrafiłam mu tego wybaczyć. Nie chciałam już mieć z nim nic wspólnego. Nie potrafiłam się z nim przyjaźnić. Musiałam się z nim spotkać i powiedzieć o tym, co postanowiłam. Zrobiłam to dla Magdy, bo przecież nosiła w sobie jego dziecko. Nie chciałam by dziecko Łukasza i Magdy, cierpiało za jego dawne błędy. Wybrałam numer przyjaciela a po chwili usłyszałam jego głos.  
- Słucham Saro - szepnął - Możemy się spotkać? - zapytałam  
- Jasne a już jesteś w domu? - spytał zaskoczonym głosem - Tak jestem już. Czekam za Tobą - szepnęłam rozłączając się  
Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stał zmieszany Damian. Zaskoczona rzuciłam się chłopakowi w ramiona, ale chyba naprawdę najbardziej zaskoczyło mnie to, że stał na swoich nogach, przetrzymując się kulami..  

Już od jakiegoś czasu zamierzałem wrócić, ale nie byłem pewny, czy mam po co. Teraz, gdy wreszcie rehabilitacja przynosiła skutki, mogłem rzucić wszystko i wrócić do Sary. Nie byłem pewny, jaką przyszłość i czy ma jakąkolwiek dalsza przyszłość nasz związek, ale wciąż mimo upływu czasu i dzielących nasz kilometrów Sara była miłością mojego życia. Stojąc tak przed jej drzwiami z sercem ściśniętym w gardle i strachem, jak zareaguje, zrozumiałem, że zrobię wszystko by ją odzyskać. Chyba tak naprawdę moja przyjaciółka uświadomiła mi, że to Sara jest miłością mojego życia. I nie miałem zamiaru dopuścić do tego, by jej jedna zdrada popsuła wszystko między nami. Gdy drzwi otworzyły się i zobaczyłem zaskoczona a jednocześnie jakaś zmartwioną. Na ramieniu miała założona opaskę, a ja zmartwiony spojrzałem na jej rękę.  
- Co ci się stało? - zapytałem - Nie, nic - szepnęła speszona a po chwili wszedłem do jej mieszkania.  
Kilka minut później z góry zeszła jej mama i uśmiechnęła się na mój widok.  
- Damianie! Jam miło Cię widzieć. Ty już chodzisz? - zauważyła a po chwili szeroko się uśmiechnęła. - To chyba idealna niespodzianka po powrocie ze szpitala, prawda? - zwróciła się do Sary  
Po chwili odeszła i zostawiła nas samych, a ja spojrzałem na Sarę z pytającym wzrokiem. Usiedliśmy na kanapie i spojrzałem na nią, czekając kiedy coś mi opowie.  

Minuty mijały, a ja czułam się zaniepokojona tym wszystkim. Nie byłam pewna, czy powinnam powiedzieć mu prawdę i szczerze bałam się jego reakcji. Czy on będzie potrafił być tak wyrozumiały jak ja? nie chciałam narobić Łukaszowi problemów, ale nie chciałam ponownie stracić chłopaka.  
- To co powiesz mi co ci się stało? - zapytał ponownie - Tak. Miałam wypadek. Zostałam postrzelona - przyznałam - Co takiego? - zapytał oszołomiony. - Jak to postrzelona? przez kogo? - zapytał  
- Przez Łukasza. Niechcący - odpowiedziałam  
Widziałam wstrząśnięta twarz Damiana i nie wiedziałam jak zaraz zareaguje.Nagle przypomniałam sobie o umówionym spotkaniu z Łukaszem i zesztywniałam. On miał tu lada moment być, a ja bałam się tego, co się może wydarzyć. Nie chciałam by się pobili. Przecież Damian nadal miał problemy z nogami, a ja nie chciałam być ponowną przyczyna jego cierpienia. Nagle wzięłam głębszy wdech i postanowiłam być z Damianem szczera. Postanowiłam opowiedzieć mu o wszystkim co się wydarzyło. Chłopak cały czas trzymał mnie za rękę, a ja zatrzymując się co jakiś czas, by na nowo nie zapłakać, opowiadałam dalej. Chciałam a może po prostu musiałam wyrzucić to z siebie, by nie zwariować. Po kilku minutach skończyłam opowiadać a Damian spojrzał na mnie przerażonym wzrokiem.  
- Chcesz powiedzieć, że Oskar się nie zabił? chcesz powiedzieć, że to było zabójstwo? - zapytał zaskoczony  
Kiwnełam głową. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Nagle ktoś zapukał, a ja usłyszałam głos mamy i Łukasza. Zamarliśmy. Damian spojrzał raz na mnie, raz na drzwi.Z niepokojem go wyczekiwaliśmy. Czułam jak Damianowi zaciskają się wszystkie mięśnie.Bałam się, że zaraz się pobiją. Łukasz wszedł do mojego pokoju a Damian do niego dopadł.  
- Ty sukinsynie! Ty debilu!- warknął Damian, zamierzając go uderzyć.  
- Nie! - usłyszeliśmy głos Magdy  
Damian spojrzał na kuzynkę, która miała łzy w oczach i odpuścił. Usiedliśmy na kanapie i spojrzałam na Łukasza. Teraz stał się mi zupełnie obcy a wszystko, co do niego czułam wyparowało jak dym.  
- Podjęłam decyzję - szepnęłam. Wszystkie pary oczu spojrzały w moją stronę. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 973 słów i 5223 znaków, zaktualizowała 15 cze 2015.

8 komentarzy

 
  • deda

    Ale się dzieje :rotfl:

  • Zniecierpliwiona:)

    O jejku jak dawno mnie tu nie było ;) ale już wróciłam i nadrobilam zaległości :D super opowiadanie nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji i już nie mogę doczekać się kolejnej części ;) pisz szybciutko :*

  • Madziaaa

    No wkońcu! :) Świetna część ale mam nadzieje, że opowiadanie skończy się happy end-em :D

  • Nikola

    Już myślałam że nie doczekam się kolejnej części a tu jest... Czekam na następne. Jest po prostu świetne

  • volvo960t6r

    Genialna część

  • Justysia17

    Ale przeczołgałaś tych swoich bohaterów opowiadania  :eek: Jesteś niemożliwa :lol2:

  • Nataliaa

    No wkońcu :-) czekam na ciąg dalszy. Opowiadanie super :-D

  • Paulaa

    Ty jesteś po prostu genialna! ;)