Zacznijmy od nowa XXII

Zacznijmy od nowa XXIIKiedy byliśmy już pod blokiem Max wysiadł jako pierwszy, a następnie otworzył mi drzwi. Weszliśmy do mieszkania i normalnie mnie zamurowało, zatkało dech w piersiach. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. W salonie było mnóstwo kwiatów, a na stole zauważyłam piękny tort. To wszystko dla mnie? Ale ja urodziny już miałam, więc co to za okazja? To za tą wygraną? Nagle Max klękną przede mną trzymając w dłoni nieduże czerwone pudełeczko.  
-Maja uwielbiam to, jak patrzysz się na mnie,  
gdy tylko się obudzisz. Chciałbym zawsze móc dbać o to, abyś zasypiała i budziła się szczęśliwa. Ja mogę być szczęśliwy tylko z Tobą. Kocham to jak trzymasz mnie za rękę, gdy przechodzimy przez ulicę. Marzę o tym, a byśmy tak właśnie przeszli przez  
życie. Razem. Ty wsparta na moim ramieniu. Przejdźmy razem przez wszystkie ulice świata. Kocham w Tobie to, jak promiennie się uśmiechasz. Nawet najbardziej deszczowy dzień przy Tobie jest dla  
mnie jak słoneczny poranek. Chcę zawsze już być przy Tobie i cieszyć  
się Twoją bliskością, bo nie wyobrażam już sobie życia bez Ciebie, bez Twojego głosu, bez Twojego widoku, dotyku, ciepła. Godzinami mógłbym słuchać, jak opowiadasz mi o swoich troskach, choć dałbym wszystko, abyś tych trosk miała jak najmniej. Kocham na Ciebie patrzeć. I będę kochał ten widok za rok, za dziesięć lat, zawsze. Nawet jak będę już stary i brzydki, wiem, że przy Tobie będę zawsze czuł się młodo i cieszył się Twoją obecnością. Wyobrażam sobie nas za trzydzieści lat.  
Ty wciąż piękna i młoda, ja wciąż zakochany. Maja wyjdziesz za mnie? Zaczniesz ze mną nowe życie? Uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi?-nie mogłam powstrzymać łez ze wzruszenia. Jego słowa są tak piękne, wypowiedziane prosto z serca w imię miłości.  
-TAK. Tak Max zostanę twoją żoną i wiem, że z tobą będę szczęśliwa. Zacznijmy od nowa-Max założył mi na palec pierścionek i pocałował mnie bardzo namiętnie, a moi rodzice, Iga, Ami i Marcin bili nam brawa. Później każdy nam gratulował.  
-Cieszę się waszym szczęściem. I ani razu nie zwątpiłam w waszą miłość-powiedziała moja mama.
-Bo jak drugiej osobie zależy to nigdy nie przestaje walczyć, nie odejdzie.
-Prawdziwa miłość nigdy nie minie. Pamiętajcie, że to się zdarza tylko raz, więc jak już macie siebie to nie zmarnujcie tego-te słowa na długo zostaną w mej pamięci. Już nigdy nie pozwolę, żeby gdzieś wyjeżdżał. Wiem, że to on jest tą prawdziwą miłością, o którą będę dbała. Po obiedzie był czas na tort, potem chwila rozmów, żartów i rodzice musieli już jechać. Chciałam, żeby zostali na noc, ale muszą jutro być w pracy, a siostra w szkole. Obiecałam, że odwiedzimy ich w weekend. Kiedy rodzice i Iga już pojechali zaczęliśmy sprzątać. Max oczywiście kazał mi usiąść, gdyż muszę dbać o siebie, a on to wszystko zrobi. Ami trzymała nad nim pieczę.  
-To my też już będziemy szli-odezwała się moja siostra.  
-Chcesz zostawić mnie samą?-powiedziałam z żalem w głosie.
-Kochanie masz przecież mnie. Nie darował bym sobie gdybym zostawił cię samą.
-Zostawiam cię w dobrych rękach także nie musisz się martwić-i to jeszcze jak dobrych. Czyżby to pożądanie? Nie wiem co mi się dzieje.  
-Nie wątpię w to.
-To życzę wam udanego wieczoru.  
-Wam również-opuścili mieszkanie, więc zostałam sam na sam z moim narzeczonym.  

Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Wybraliśmy komedię romantyczną "Śniadanie do łóżka". Max siedział na kanapie, a ja leżałam głową na jego kolanach. Mój ukochany bawił się moimi włosami, które chyba bardziej jego interesowały niż film, ale mi to w ogóle nie przeszkadzało. A wręcz przeciwnie zaczęło na mnie pozytywnie działać. Zaczęłam się zastanawiać czy w moim stanie mi to nie zaszkodzi? Powiedzieć o tym Max'owi? Nie wiem jak na to zareaguje? Ale z moim ciałem dzieje się coś nie tak. Zrobiło mi się gorąco. Normalnie robi mi się duszno. Co się ze mną dzieje? Jak to wytłumaczyć? Czy to wszystko przez pożądanie? W pewnej chwili zamiast mojej głowy na jego kolanach znalazł się mój tyłek, a rękoma oplotłam jego szyję.
-Maju nie wiem czy wiesz? Ale zasłaniasz mi film.
-To ja już ciebie nie interesuje?-zrobiłam smutną minę.
-Interesujesz i to bardzo.
-Udowodnij mi to-uśmiechnęłam się, a on zaczął mnie namiętnie całować w usta, a ja nie zostałam mu obojętna. Nasze jezyki zaczęły błądzić w moim gardle. Max wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju po czym położył mnie delikatnie na łóżku.  
-A czy nie zaszkodzimy tym naszym dzieciom?
-Myślę, że nie zrobimy im krzywdy. Będziemy uważać.
Max zaczął mnie rozbierać i badać przy tym milimetr po milimetrze moje ciało. Kiedy doszedł do mojego czułego punktu wzdrygnęłam. Teraz jest jeszcze bardziej wrażliwa na dotyk. Nie chciałam zostać mu dłużna. Zdjęłam jemu koszule, a następnie spodnie. Położył się na plecach. Wzięłam jego członka w dłonie i zaczęłam masować, lizać, wkładać do buzi i ssać.  
-Chcę poczuć cię w sobie-wyjęknęłam. Max nadal leżał na plecach ja natomiast usiadłam na jego udach. Pochylona do przodu oparłam dłonie na jego barkach. W tym momencie jego sprzęt znalazł się we mnie. Moje delikatne ruchy tyłkiem umożliwiały mi kontrolę penetracji. Jego dłonie spoczęły na moich biodrach. Po chwili przez moje ciało przeszła fala gorąca...i doznałam orgazmu razem z moim ukochanym. Położyłam się obok niego i głową oparłam się o jego tors.  
-Dziękuję ci kochanie. To było wspaniałe.  
-Udowodniłem, że mnie interesujesz?  
-Chyba znasz odpowiedź-spojrzałam jemu w oczy i złożyłam pocałunek na jego torsie.
Kiedy obudziłam się następnego dnia Max'a nie było przy mnie. Nie musiałam się niepokoić, gdyż wszedł do pokoju ubrany tylko w bokserki z tacą w dłoniach. Co za piękny widok.  
-Moja księżniczka już wstała? To bardzo dobrze się składa, gdyż mam dla ciebie śniadanko-uśmiechnął się do mnie.
-Na taki widok aż mi ślinka cienkie.
-Mój skarb stał się małym zboczuszkiem.  
-Nic na to nie poradzę, że tak na mnie działasz.
-Skup się teraz na zjedzeniu śniadania, gdyż mamy dzisiaj bardzo ważną rzecz do załatwienia.
-Co takiego?-nie dam za wygraną. Musi mi powiedzieć.
-To będzie niespodzianka. Śniadanie to podstawa każdego dnia, a tym bardziej w twoim stanie.
-Nie będę jadła dopóki mi nie powiesz.
-Musimy ustalić datę naszego ślubu.-to już tak szybko?  
-A czemu już? Czy nam się gdzieś spieszy?
-A co nie chcesz jeszcze przed porodem? Jeśli chcesz zaczekać to uszanuje twoją decyzję.
-Chcę ci powiedzieć sakramentalne tak zanim nasze dzieci przyjdą na świat, ale...chcę żeby była biała suknia, goście...
-Uwierz mi będzie tak jak w twoich marzeniach. Ja sam tego dopilnuje.
-Kochany jesteś.
-Bardzo cię kocham, więc zrobię dla ciebie wszystko. Teraz proszę, żebyś zjadła śniadanie.  
-Już, już.  

Po zjedzonym posiłku wzięłam prysznic i ubrałam się w delikatną szafirową sukienkę. Max też już był gotowy, więc mogliśmy jechać. Najpierw pojechaliśmy do szkoły, gdyż Max musiał rozliczyć się z tego szkolenia.  
-Od kiedy mam wpisać kontynuację?
-Jaką kontynuację?-spytał zdziwiony.
-Kiedy wracasz na staż?
-Ja już przecież nie jadę. Złożyłem rezygnację. Czy coś poszło nie tak?
-Zaraz to sprawdzimy.
-Długo to potrwa? Chcę dzisiaj ze swoją narzeczoną ustalić datę ślubu.-myślałam, że tej kobiecie oczy wyjdą z orbit kiedy ujrzała jak Max pochwycił moją dłoń.
-Tak, wszystko się zgadza. Gratuluję i życzę szczęścia.
Opuściliśmy budynek i udaliśmy się w moje rodzinne strony, żeby ustalić datę ślubu w moim kościele parafialnym. Moim marzeniem jest wzięcie ślubu właśnie tutaj. Mój narzeczony nie ma nic przeciwko. Udało nam się znaleźć termin na 18 sierpnia. Mamy cztery miesiące na zorganizowanie wesela. Oboje nie chcemy hucznego wesela tylko skromnie. Po ustaleniu formalności postanowiliśmy zrobić niepodzianke moim rodzicom.
-Maju jak miło cię widzieć i ciebie mój zięciu-przywitał nas mój tato.  
-Cześć tato. Mieliśmy pewną sprawę do załatwienia, więc postanowiliśmy was odwiedzić.
-Chodźcie do środka. Mamy i Igi jeszcze nie ma, ale za niecałą godzinę powinny być.
-To poczekamy na nie.
-Chcecie się czegoś napić, a może jesteście głodni, tylko że...
-Oj tato, tato. Idźcie porozmawiać, a ja coś zrobię zanim one wrócą.
-Wiesz córciu, że klawy ze mnie kucharz.
-Tak wiem. No idźcie mi już stąd-pogoniłam ich z kuchni z uśmiechem na twarzy.
-Dobrze kochanie już nie przeszkadzamy-odezwał się Max i już ich nie było.  
Kończyłam właśnie gotować leczo kiedy w domu pojawiła się mama.
-A co to tak ładnie pachnie? Czyżby mój mąż nauczył się gotować?-usłyszałam swoją mamę.
-Mamo, mamo to nie tatuś tylko Maja!-zaczęła krzyczeć moja siostra.
-Maja?-w kuchni pojawiła się zdziwiona mama.
-Myjcie ręce i zapraszam na obiad-uśmiechnęłam się do nich. Tato, Max chodźcie na obiad-zawołałam naszych mężczyzn.
Po chwili wszyscy razem usiedliśmy przy stole. Całe moje szczęście w jednym miejscu.  
-A co to za sprawę mieliście do załatwienia?-spytał tato.
-A więc...
-Chcemy was poinformować, że mamy ustaloną datę ślubu i jest to 18 sierpnia-dokończył za mnie Max i położył swoją dłoń na mojej.
-Nie wiecie jak ja się cieszę. Moja córka wychodzi za mąż to cudowne.-dawno widziałam tak szczęśliwą mamę, ale ten obraz jest najwspanialszy.
-To wspaniała wiadomość-dodał tato.
-Będzie wesele-cieszyła się siostra. Zaraz potem musieliśmy się zbierać, gdyż nie lubię jeździć po zmroku. Po niespełna godzinie jazdy byliśmy na miejscu. Postanowiliśmy tę noc spędzić u niego. Do siebie wstąpiłam tylko po parę rzeczy i uświadomiłam Ami, że nocuje u Max'a. W drodze do niego zaproponował mi, żebym się do niego wprowadziła. Chciałam to zrobić po ślubie, ale zgodziłam się na to już teraz. Twierdzi, że i tak musimy znaleźć coś większego przed przyjściem na świat naszych dzieci. Od najmłodszych lat marzę o domu z ogródkiem na obrzeżach miasta, ale to tylko moje marzenie. Może kiedyś się spełni. Kiedy byliśmy już u mojego narzeczonego w mieszkaniu było już przed 21. Chciałam wziąć tylko prysznic i się położyć.
-Jestem już zmęczona. Chcę się tylko odświeżyć.
-Dobrze kochanie. Ja w tym czasie przygotuje nam łóżko. Mój prysznic nie trwał zbyt długo. Założyłam tylko delikatną, koronkową czerwoną koszule sięgającą do połowy ud i opuściłam łazienkę.  
-Mrr...skarbie. Nie jestem głodny, ale ciebie to bym schrupał-dał mi buziaka i zniknął w łazience. Na te słowa zrobiło mi się gorąco. Wiem, że nadal go pociągam pomimo zmieniających się moich kształtów. Zrobię mu psikusa. Położyłam się do łóżka i przykryłam.
-Skarbie śpisz już?-nic się nie odezwałam. Musiała być naprawdę zmęczona. Wsunęłam się cała pod kołdrę i dotknęłam jego sprzęt.  
-Kochanie?ale ty przecież...-w tym momencie jego penis znalazł się w moich ustach. Zaraz potem nasze języki błądziły w moim gardle, a jego sprzęt znalazł się we mnie. Nie trwało to zbyt długo, gdyż zalała mnie fala orgazmu. Zasnęłam przytulona do Max'a.
____________

Wiem, wiem miałam dodać w tamtym tygodniu, ale miałam zastój weny.  
Nie chcę was za to przepraszać. Mam nadzieję, że ta część wam to zrekompensowała.  

Pozdrawiam wasza Justys20 :-*

Justys20

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2127 słów i 11749 znaków, zaktualizowała 24 lut 2017.

4 komentarze

 
  • to_nie_ja

    Kiedy dodasz next?

  • Justys20

    @to_nie_ja trudno mi powiedzieć

  • czarnyrafal

    Warto było czekać, bo część jest bardzo zajmująca - pełna szczegółów - słowam "cała Justys" i co tu jeszcze więcej pisać. :kiss:  <3

  • Justys20

    @czarnyrafal dziękuję  <3

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością tak ta część i inne były świetne brak słów :* :) :* :* <3

  • Justys20

    @cukiereczek1 dziękuję <3

  • nastolaka

    Cudowne:*:* kiedy next ??? Również pozardawiam :*

  • Justys20

    @nastolaka dziękuję  <3 zbliżamy się do końca opowiadania