Zacznijmy od nowa XVII

Zacznijmy od nowa XVIIKiedy się obudziłam wokół było biało, a obok mnie ujrzałam pielęgniarke. Dotarł do mnie fakt, że jestem w szpitalu. To aż tak ze mną źle, że muszę tutaj być? Zaczęłam się zastanawiać jak się tutaj znalazłam. Przypomina mi się jak moja siostra z kimś rozmawiała to zapewne ona sprawiła, że jestem gdzie jestem.  
-Jak się pani czuje?-usłyszał przyjemny męski głos.  
-Znacznie lepiej i na tyle dobrze, że mogę wrócić do domu-chciałam wstać, ale on mi nie pozwolił.  
-Musi pani zostać na rutynowych badaniach. To dla pani zdrowia.  
-Czy to jest konieczne?
-Nalegam, żeby pani jednak została na obserwacji.  
-Jak długo niby bym miała zostać?
-Dzień lub dwa i wróci pani do domu, jeśli wszystko będzie w porządku.  
-Oby był to tylko jeden dzień, bo muszę wracać do szkoły.  
-Jeśli badania będą pozytywne to nie będzie potrzeby pani dłużej trzymać-lekarz opuścił pokój, więc zostałam sama. Miałam chwilę na przemyślenia. Uświadomiłam sobie co tak naprawdę się stało, że się tu znalazłam. Pojawiła mi się przed oczami ta laska, która odebrała kiedy dzwoniłam do Max'a. Na myśl o tym pojawiły mi się w oczach łzy. W tym momencie w sali pojawiła się moja siostra.  
-Majka co się dzieje?  
-Dlaczego on mi to zrobił?
-Może to tylko jakieś nieporozumienie. Może powinnaś z nim porozmawiać i to wyjaśnić. Nie sądzę, żeby mógł ci coś takiego zrobić.  
-Ami, uwierz chciałbym, żeby tak było. Kocham go ponad wszytko i nie zniosła bym tego, że mnie zdradził.  
-Jak wrócisz do domu to osobiście cię dopilnuje, żebyś to wyjaśniła.  
-Boję się, że mogę zostać trochę dłużej.  
-Czemu tak uważasz?
-Podejrzewam, że jestem...spóźnia mi się okres-poczułam łze na policzku. Nie mogłam od tak o tym mówić.  
-Maja, chcesz mi powiedzieć, że będę ciocią-ujrzałam uśmiech na jej twarzy. W sali pojawił się lekarz z wynikami moich badań. Pozwolił, żeby moja siostra została przy mnie.
-Mam dla pani dwie wiadomości. Jedna dobra, a druga trochę mniej. Od której zacząć?
-Ta dobra to?
-Jest pani w trzecim tygodniu ciąży-czyli moje przypuszczenia się sprawdziły.  
-A ta niby gorsza wiadomość?
-Musi pani zostać kilka dni w szpitalu
-Oczywiście, że zostanie-odezwała się za mnie moja siostra. Ja nie jestem w stanie powiedzieć czegokolwiek. Wiadomość o ciąży odebrała mi mowe. W głowie mam natłok myśli. Jak to wszytko teraz się ułoży? Jak zareaguje Max na wiadomość o ciąży? Co powiedzą na to rodzice? Prawdę mówiąc jestem dorosła, a za miesiąc kończę 20 lat. Jeszcze jedno mnie zastanawia. Co teraz będzie z moją szkołą? Dopóki będę mogła to będę uczęszczała na zajęcia. Potrzebuję teraz Max'a i jego wsparcia.  
-Teraz musisz wyjaśnić to sobie z Max'em. Musi wiedzieć, że będzie ojcem-Amanda przerwała mi moje przemyślenia.  
-Wiem Ami, wiem.
-To ty sobie tu leż i odpoczywaj. Ja lecę do pracy-po chwili zostałam sama ze swoimi rozważaniami.  
   Postanowiłam wykonać kilka telefonów. Najpierw poinformowałam szkołę, że jestem w szpitalu. Oczywiście nie mówiłam, że jestem w ciąży. Nie chcę niepotrzebnego gadania. Kolejny telefon wykonałam do szefa. Poinformowałam go, że muszę wziąć tydzień wolnego, gdyż jestem w szpitalu. Jemu też nie mogłam powiedzieć prawdy, gdyż mój szef to najlepszy kolega mojego Max'a. Teraz czeka mnie najtrudniejsza rozmowa, a mianowicie z moim chłopakiem. Zadzwoniłam raz, potem drugi raz i nie odebrał. Po chwili namysłu uświadamiłam sobie, że on powinien dzisiaj wracać do Polski, gdyż jego szkolenie się kończy.  
   Za niecałą godzinę usłyszałam jak dzwonił mój telefon. To był on. Bez chwili wahania odebrałam.  
-Majka co się dzieje? Czemu nie odbierasz? Zaczynam się martwić o Ciebie-naprawdę się o mnie martwi?!
-To ty mi powiedz czy masz tam kogoś?-nie mogłam nie zadać mu tego pytania
-Co ci przyszło do głowy?! Dla mnie liczysz się tylko ty i nikt więcej.  
-A ta kobieta co u ciebie była?-staram się zachować spokój.  
-To tylko znajoma ze szkolenia. Nic dla mnie nie znaczy. Nawet nie zwracam na nią uwagi. A wtedy jak do mnie dzwoniłaś to przyszła poinformować mnie o spotkaniu z organizatorami całego szkolenia. Nie musisz się o nią martwić. Dla mnie liczysz się tylko ty i to tylko ciebie kocham-wierzę, że mówi prawdę.  
-Max ja też cię bardzo kocham i zależy mi na nas. I chcę ci coś przekazać.  
-Też właśnie muszę ci coś powiedzieć-wyczuwam w jego głosie coś niepokojącego.  
-Tak co takiego się stało?
-Ty masz pierwszeństwo. I moja wiadomość może być dla ciebie zaskoczeniem.  
-Uwierz, że to co usłyszysz ode mnie może być dla ciebie bardzo zaskakujące-dla mnie nie było, aż tak. Ale strasznie się cieszę, gdyż od zawsze chciałam mieć dziecko, a tym bardziej z mężczyzną, z którym chcę dzielić noce i dnie. I tym mężczyzną jest Max. To on jest ojcem mojego, a raczej naszego dziecka.  
-No dobrze. Powiem jako pierwszy. Na tym spotkaniu dowiedzieliśmy się o przedłużenia szkolenia...więc muszę tu zostać jeszcze dwa miesiące-co on mówi?! Nie chcę w to uwierzyć. Dla mnie to aż kolejne dwa miesiące...miesiące, które mam spędzić z dala od niego.  
-Ale jak to przedłużyli?!-starałam powstrzymać emocjie. Nie chcę, żeby zaszkodziło to dziecku. Teraz ono jest najważniejsze.  
-Sam jestem zaskoczony, ale nie było opcji, żeby zrezygnować. Nie wiem jak ja wytrzymam tyle czasu bez Ciebie.  
-Max to będzie ponad moje siły. Ja nie dam rady. Tym bardziej nie teraz-rozłączyłam się. Nie mógł odczuć moich leków i usłyszeć mojego płaczu. Dlaczego tak się dzieje? Wszystko idzie nie tak jak powinno. Nie mogę już powstrzymać łez. Udało mi się jakoś zasnąć.  

***Miesiąc później***

   Dyrekcja szkoły już wie o mojej ciąży, ale jak narazie nie ma żadnych przeciwwskazań, żebym nie mogła uczęszczać na zajęcia. Oczywiście nie wykonuje jakiś skomplikowanych figur. Moja grupa przez pewien czas nie dawała mi spokoju. Ciągle ktoś próbował mi dogryźć, ale nie poddaje się. Fakt, fakt każdy się domyśla z kim mogę mieć to dziecko, ale to już mnie nie rusza. Od tamtej rozmowy nie kontaktowałam się z nim. On owszem każdego dnia próbuje się ze mną skontaktować. A ja mam dylemat co robić. Nie chcę mówić mu o ciąży. Nie mam zamiaru, żeby z mojego powodu zniszczył sobie karierę. Lepiej będzie jak on jest tam, a ja tu. Jednak to podpowiada mi rozum. Serce czuje co innego. Jestem w dylemacie. Nie wiem już co robić. Może posłuchać się tego co mówią rodzice i Amanda? Może powinnam jemu powiedzieć? Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane? A może to ja komplikuje to wszystko? Wmawiam sobie, że lepiej by było gdybyśmy się nie widywali, że nie brakuje mi rozmów, jego dotyku, wspólnie spędzonego czasu, że nie tęsknię za jego uśmiechem, ale to wszystko to tylko kłamstwa. Tęsknię za nim i to cholernie mocno.
____________
Przepraszam, że nie było długo nowej części. Nie chcę się tłumaczyć, jedynie proszę o wyrozumiałość.  

Mam nadzieję, że część się spodoba. Czekam na wasze komentarze i opinie.  

Pozdrawiam Justys20 :-*

Justys20

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1326 słów i 7274 znaków.

4 komentarze

 
  • czarnyrafal

    Bo widzisz /już to chyba u Ciebie pisałem/ - różne są odcienie miłości  a człowiek  w związku z nią ma dylematy, ale one są solą i pieprzem życia a Ty to kapitakie w swoim opowiadaniu unaoczniasz za co tak lubię je czytać. :kiss:  <3

  • Justys20

    @czarnyrafal dziękuję  <3

  • szalona123

    Taki na pozór jeden rozdział, a tak wiele się dzieje. Jak zawsze fantastyczne i warto czytać oraz czekać na takie genialne części. Pozdrawiam kochana  <3

  • Justys20

    @szalona123 dziękuję kochana  <3

  • KAROLAS

    Szybko kolejna poproszę :-)

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością ????☺????☺ dodaj coś szybko

  • Justys20

    @cukiereczek1 nie mogę nic obiecać ale robię co się da żeby szybko coś dodać