Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wybór, to za mało cz. 5

Mimo mojego przeczucia zapytałam.
– Czemu nie poszedłeś komuś powiedzieć?
– Brat Rogera jest prawdziwym bandziorem. Nie wiem, co teraz będzie z tobą.
– O mnie się nie martw.
Odszedł. Ponieważ mówił sensownie, nie próbowałam dalej udawać, że nic nie zrobiłam. Czyżbym wpadła w kłopoty? Ech, pewnie przesadzał. Jakkolwiek postanowiłam powiedzieć wszystko co zaszło mamie i Danielowi. Zastanawiałam się tylko czy mi uwierzą?
Skończyły się lekcje i Daniel przyjechał po mnie o trzeciej
– Hej kiddo! – powiedział na powitanie.
– Hej tatku, jak się masz?
– Dobrze. Miałem chwilkę, to przyjechałem po ciebie, skarbie. Jedziemy do domku?
– Jasne.
Ruszył i po chwili wyjechaliśmy na większą ulicę.
– Coś taka małomówna, Xsandu?
– Myślę, tatusiu.
– Wiem, że myślisz. Zostaniesz pewnie jakimś naukowcem. Moim zdaniem, które podziela mama, jesteś o dobre kilka lat bardziej rozwinięta umysłowo niż twoi rówieśnicy.
– Tego nie wiem. Muszę ci coś opowiedzieć. A ponieważ chcę to również powiedzieć mamie, to musisz poczekać. Powiem w domu tobie i mamusi.
– A to coś dobrego czy złego?
– Sami ocenicie.
Widziałam, że nieco mu zrzedła mina. Mówił coś, ale nie słuchałam dokładnie, myślałam po raz kolejny o tym co się stało.
Do domu dojechaliśmy za dwadzieścia minut. Dom Daniela był dwa razy większy niż nasz poprzedni. Zabraliśmy z naszego wszystko, co mama i ja lubiła, czyli prawie wszystko. Kiedy dojechaliśmy, Ethan spał, a mama robiła obiadek. Przytuliłam ją i pocałowałam w policzek.
– A ja nie dostałem swojego buziaka – powiedział Daniel.
Podeszłam do niego i szybko go pocałowałam.  
– Muszę wam to opowiedzieć – zaczęłam, a mama tylko popatrzyła z zapytaniem a oczach, na Daniela.
Opowiedziałam im w miarę dokładnie, akcentując wszystko, co wydawało się niewytłumaczalne.
Patrzyli na mnie i na siebie.
– Co myślisz Daniel? – zaczęła mama.
– Wierze Xsandu, ty chyba też, ale to nie jest możliwe. Gdyby była mistrzem sztuk walki i miała odpowiednią wagę, to jeszcze by się to dało wytłumaczyć. Mówisz, że wiedziałaś, gdzie znajdą się ich ręce?
– Tak, poza tym ich czas płynął inaczej niż mój. Sądzę, że ich zwolnił.
– Powiedziałaś kochanie, że ten poszkodowany powiedział, że ten ich szef Roger, ma brata, który jest bandytą? – powiedziała mama.
– Tak powiedział.
– Może powinniśmy zawiadomić policję. – kontynuowała
– Nie wiem – odrzekł Daniel – Xsandu postąpiła słusznie. Oczywiście w normalnych warunkach źle by się to dla niej skończyło. Odczekajmy.
– Mamy czekać? A jak tamten chłopiec mówił prawdę i jeszcze w zemście zrobią krzywdę mojej córce?
– Naszej – rzekł Daniel.
– Wybacz kochanie. Wiem, że ją kochasz. Sama nie wiem, co powinniśmy zrobić. Co ty myślisz, Xsandu?
– Czekać. Może to jeden jedyny ewenement. Może nic więcej się nie stanie. Bali się zgłosić o tym nauczycielom, a Roger powie starszemu bratu? Co powiedzą? Że pobiła ich dziewięcioletnia dziewczynka?
– Tak, to co mówi Xsandu, ma sens. Tamten ich wyśmieje.
Dalszą rozmowę przerwał Ethan, ponieważ obudził się i zaczął płakać.
– Sprawdzić, czy ma mokro? – zapytałam
– Możesz, ale pewnie jest głodny. 
– Dasz mi samej się nim zająć? – zapytałam.
– Jasne, jesteś dzielna i wiesz jak to zrobić. – odrzekła.
Po chwili byłam już w jego pokoiku. Delikatnie sprawdziłam pieluszkę. Zrobił siusiu. Widziałam wielokrotnie, jak mama to robiła. Zmieniłam na suchą, wymyłam okolice i przesypałam pudrem. Mama miała racje. Ważniejszym powodem płaczu był głód. Delikatnie wzięłam go na ręce i zaniosłam do salonu.
– Chce jeść. Czy mam przygotować jedzonko?
– Dobrze skarbie, a ja go pokarmię. Lubi mleczko, nie mniej niż ty lubiłaś, ale muszę mu dawać i inne jedzonko. Jest przygotowane tylko lekko podgrzej, proszę.
– Dobrze mamusiu.
Po chwili zajmowałam się tym, co robi każda mama maluszka, kiedy dziecko jest głodne. Ethan był już dużym bobasem, a ja nabierałam wprawy w przewijaniu, myciu i przebieraniu. Jakaś najgłębsza cześć mnie mówiła mi, że to, co robię teraz, nie bardzo mi się przyda przy moim dziecku. Trudno od dziewięciolatki wymagać by miała instynkt macierzyński. Na świecie było wiele matek w moim wieku, jednak tu chodziło o coś innego. Czułam, że sama nie będę matką. Przynajmniej tak mi się wydawało w tej chwili.

Uwielbiałam atmosferę w domu. Czy jest coś milejszego, niż kiedy jest się otoczonym ludźmi, którzy ciebie kochają i których ty kochasz? To było cudowne obserwować, jak mama jest szczęśliwa z Danielem. Natomiast blondyn nadal wchodził na wyższe poziomy kochania mnie. Czy tylko dlatego, że moja rozmowa z mamą otworzyła drogę tej miłości? Nie wiem. Kochał mnie mocno. Od momentu jak zorientował się, że mam już okresy bardziej uważał, gdzie kładzie dłonie, co mówi i jak się zachowuje, chociaż naprawdę zawsze to robił. Wiedziałam już coś, od dwóch lat. Jeżeli był ktoś, kto potrafił kochać dziecko, to był nim Daniel. Widziałam, że mnie uwielbia. Uwielbiał to jedyne słowo, które najbardziej określało jego stosunek do mnie. Powiedziałabym, że dawał mi nawet więcej miłości niż mamie. To bardzo delikatna gra, żeby okazywać fizyczną miłość dziewczynce, a jednocześnie nigdy nawet nie zbliżyć się, do granicy, której żaden ojciec nie powinien przekroczyć. Daniel nigdy nie wchodził do mojego pokoju bez pukania i w zasadzie robił to tylko wówczas, kiedy musiał. Wiedziałam, że nie mogę już więcej spać z mamą. Fakt, gdyby wyjechał, bardzo chętnie bym tam wskoczyła. Oczywiście chodziło mi nadal o słuchanie bicie jej serca. 
Przed spaniem poprosili, bym do nich wpadła, do ich sypialni.
Weszłam i usiadłam po stronie mamy, na ich wielkim łóżku.
– Dzisiaj się wspaniale spisałaś – powiedziała.
– Dziękuje mamusiu.
Spojrzałam w stronę małego łóżeczka. Ethan miał swój pokoik, ale w nocy spał z nimi. 
– Chcesz posłuchać serduszka? – zaproponowała.
– Jasne to będzie cudowna kołysanka.
Od razu położyłam głowę na jej torsie. Delikatnie, ze zrozumiałych względów. Trwało to chwilkę i podniosłam głowę. Spojrzałam na Daniela, bo odczułam, że chce coś do mnie powiedzieć.
– Aria mówiła, czym to jest dla ciebie.
I wtedy o czymś pomyślałam. Zdobył moje serce i nie zatrzymał się na tym poziomie. Dlaczego miałam nie zrównać go w tym z mamą?
– Mogę chwilkę posłuchać twojego? – zapytałam.
– Pewnie, jeżeli chcesz. – dostrzegłam radość na jego twarzy.
Wstałam i usiadłam obok niego. Widziałam go już kilka razy bez koszulki. Miał złote włosy na torsie i był dobrze zbudowany. Położyłam od razu głowę we właściwym miejscu. Jego serce biło mocniej niż mamusi, chociaż tylko odrobinę, odrobinie wolniej, niż jej. Chciałam, żeby mnie przytulił, ale wiedziałam, że tego nie zrobi.  
– Chcesz posłuchać mojego, tatusiu?
Uśmiechnął się. Wiedział, że nie jest moim ojcem, chociaż we trójkę wiedzieliśmy, że jest nim, w tym najlepszym znaczeniu.
– Mama mi mówiła, że twoje serce bije bardzo wolno i nigdy się nie męczysz. Chyba jesteś jedyną osobą za świecie, która tak ma.
– Nie wiedziałam, że tak mam, chyba kiedy byłam mała, było inaczej, bo w przeciwnym wypadku już dawno by mi robili badania na wszystkie możliwe sposoby.
– To prawda – powiedziała mama.
– Zastanawiamy się, jak to możliwe, co nam opowiedziałaś.
– Też się zastanawiam. Chociaż przyjęłam to od początku, naturalnie. Chcesz posłuchać mojego serca? – powróciłam do poprzedniego pytania.
Spojrzał na mamę. Wiedziałam, że ona nie ma nic przeciw temu. Delikatnie skinęła głową. Daniel uniósł się, a ja usiadłam odpowiednio. Powoli przyłożył głowę do mojego torsu. Patrzyłam na mamę, ona wiedziała, co chce zrobić, nie wiedziałam tylko, czy wie dlaczego, ale po chwili i to odkryła. Delikatnie przycisnęłam jego głowę i trzymałam dłonie na jego włosach.
– Wiesz dlaczego, tatusiu?
– Dlaczego trzymasz dłonie na mojej głowie?
– Aha.
– Chyba mnie kochasz, dlatego. I masz cudowną zdolność okazywania tego.
– Kiedyś sądziłam, że nikogo nie pokocham tak mocno, jak mamę.
– Powiedz – powiedział cicho.
– Kocham cię tak jak ją, już dawno.– potwierdziłam tylko, co pewnie dawno czuł.
– Jestem bardzo szczęśliwy – delikatnie oderwał głowę od mojego torsu. – to niesamowite słyszeć tak powolne bicie serca, ale mimo wszystko świadomość tego, że na to zezwoliłaś była bardziej cudowna.
– To jest cudowne kochać i być kochanym.  – powiedziałam do nich – Idę spać.
Pocałowałam go w policzek. Wstałam szybko i pocałowałam mamę. Potem podeszłam do łóżeczka Ethana i delikatnie pocałowałam jego główkę.  
– Dobranoc, kocham was mocno.
– My ciebie też – powiedział Daniel.
Za minutę byłam już w łóżku. Zasnęłam bardzo szybko. Tym razem, zanim wpadłam w objęcia snu, miałam w pamięci rytm jej i jego serca. Pomyślałam wówczas pierwszy raz, czy kiedyś pokocham mężczyznę. Oczywiście myślałam tylko i wyłącznie o uczuciu. Tamte sprawy były mi zupełnie obce, chociaż wiedziałam, że istnieją.  
Następne parę dni minęło bez żadnych incydentów w szkole. Po weekendzie, w poniedziałek, podszedł do mnie Derek.
– Dziękuję jeszcze raz. Widzę ich, ale ani razu do mnie nie podeszli. Patrzą na mnie wilkiem, ale chyba już mój koszmar minął.
– Nie ma sprawy. – odparłam tylko.
Piętnaście po trzeciej przyjechała mama. Wszyscy w szkole kończyliśmy o tej samej porze i na parkingu czekało setki samochodów. Dostrzegłam czerwone Tahoe mamy. Miałam trzydzieści metrów do naszego samochodu i szłam spokojnie. Nagle wyczułam, że ktoś mi się przygląda. Odkręciłam głowę i zobaczyłam Rogera i kogoś z nim. Mężczyzna miał trochę mniej lat niż Daniel. Był maj i robiło się ciepło. Facet miał ciemne okulary, ale kiedy zobaczył, że na niego patrzę, zdjął je. Na obu rękach miał tatuaże. Same sine. Nie! Szedł w moim kierunku. Szłam spokojnie w kierunku mamy. Nagle pomyślałam, że nie chcę, by wiedział, jak wygląda moja mama i jakim samochodem przyjechała. Lekko skręciłam i zaczęłam iść mu naprzeciw. Mama na mnie spojrzała i dostrzegłam niepokój w jej oczach. Chyba pojęła, co się dzieje.
Facet był nieco drobniejszy od Daniela. Wiedziałam, że bandziory nie muszą być silne. Mieli broń i swoich ludzi, gotowych na wszystko. Facet nie obawiał się innych ludzi, jednak wiedziałam w jakiś sposób, że nie zrobi nic przy wszystkich.
– To ty jesteś tą dziewczynką? Nie wierzę! – odezwała się pierwszy.
Zobaczyłam, że mama idzie w moim kierunku, a jej twarz wskazywała na wielkie zdenerwowanie.  
Dałam jej znak ręką, by nie szła, ale nie usłuchała. W końcu była matka. Za chwilkę, stanęła przy mnie i patrzyła z nienawiścią na intruza.
– Co pan chce od mojej córki?
– Proszę się uspokoić. Pani córka pobiła mojego młodszego brata i dwóch jego kolegów.
– Proszę odejść albo zadzwonię na policję.
– Mamusiu, nie rób tego. Załatwimy to tu i teraz.
Mężczyzna spojrzał na mnie zdziwiony i wyciągnął dłoń w kierunku mamy.
– Jestem Frank, a pani? – wyglądało, że ma pokojowe zamiary.
Mama ani myślała podać mu dłoń.
– To nie jest ważne, jak mamusia ma na imię. O co ci chodzi Frank? – zapytałam.
Mama stała w szoku. Nie znała mnie od tej strony, ja zresztą też się nie znałam. Z Rogerem i jego kolesiami rozmawiałam normalnie, ale zwykle do dorosłych odzywałam się z szacunkiem, a do Franka mówiłam na ty.
– Powiedz mi tylko czy naprawdę to zrobiłaś, bo spuściłem mu łomot sądząc, że kłamie.
– To prawda. Teraz wiem, dlaczego jest taki. To ty jesteś winny, Frank. Ty! Nie radzę ze mną zaczynać.
Frank zaczął się śmiać tak głośno, że ludzie zaczęli na nas patrzeć.
– Najlepszy dowcip, jaki w życiu słyszałem. Pewnie sądziłaś, że on kłamie, odnośnie kim jestem. Jesteś bezczelną gówniarą i masz nie równo pod sufitem.
– Nie mam więcej nic do powiedzenia. – ucięłam.
Odwróciłam się w kierunku mamy.
– Idziemy mamusiu.
Czułam, że Frank na mnie patrzy.
– To jakiś bandyta. Dlaczego nie chciałaś, bym zadzwoniła na policję? Teraz to zrobię.
Wyciągnęła komórką. Położyłam dłoń na jej komórce. Nigdy jeszcze tak się nie zachowałam wobec mamy.
– Nie trzeba mamusiu.
Patrzyła na mnie zaszokowana.  
– Ależ...
Doszłyśmy do samochodu.
– Proszę – powiedziałam łagodnie.
Mama była zdenerwowana.
– Mam stracha. Czuję, że to niebezpieczny człowiek.
– Tak, ale nic nam nie zrobi.
– Boże, co ty mówisz!
Siedziała za kierownica i trzęsły się jej ręce.
– Posłuchaj mamusiu. Ruszymy i będziemy jechać. Frank ze swoim młodszym bratem będą za nami jechać. Na szesnastej ulicy zatrzymasz się i ja to załatwię.
– Co! Co ty mówisz?
– Stanie się tak jak mówię i zobaczysz, co zrobię, ale obiecaj mi, że przestaniesz się bać. Jestem inna.
– Co znaczy inna? – patrzyła na mnie tylko nieco mniej wystraszona.
– Mam moc. Coś jak na filmie. Wiem, co ktoś zrobi. Pokażę ci. Zamknę oczy, a ty spróbuj dotknąć mojej dłoni.
Zamknęłam oczy i położyłam dłoń na górze deski rozdzielczej. Poczułam jej ciepłą dłoń.
– Dotknęłam – szepnęła.
– Wiem. Teraz spróbuj.
Wiedziałam, że próbuje. Usuwałam dłoń za każdym razem.  
– Wyczuwasz?
– Tak ale również zwalniam twój czas albo przyspieszam mój. Frank jest wściekły, lecz również zdziwiony, że ktoś tak mały jak ja ma tyle odwagi. Nie chciałam robić nic przy ludziach. Nic się nie bój. Potem on nas już zostawi, chyba że jest bardzo, ale to bardzo głupi. Musi się jednak sam przekonać. Pamiętasz róże od Daniela? Wiem, co się stanie.
Mamusia w końcu ruszyła. Musiałam położyć dłoń na jej udzie i tym ją uspokoiłam.
– Coś zrobiłaś, bo się uspokajam?
– Tak, uspokajam cię. To specjalny rodzaj dotyku.
Jechałyśmy spokojnie, a ja widziałam w tylnym lusterku od kilku minut czarnego trucka, którym jechał Frank i Roger.
– Jedzie za nami.– rzekła mama, bo dopiero ich dostrzegła.
– Mówiłam ci. Teraz skręć w szesnastą i zatrzymaj wóz.
Zrobiła to.
– Nie dzwoń na policję – poprosiłam.
Wysiadłam z samochodu. Frank wysiadł także.
– Masz jaja, gówniaro.
– Nie zrozumiałeś, Frank.
– A co mi zrobisz, gó...
Pacnęłam go w tors, nieco mocniej niż poprzednio, jego dużo młodszego brata. Dostrzegłam wystraszone oczy Rogera. Ciało Franka uderzyło o drzewo, które znajdowało się o cztery metry od nas. Usłyszałam chrzest łamanych żeber. Wiedziałam, które pękły i gdzie. Frank zemdlał natychmiast. Otworzyłam drzwi od strony pasażera, w ich Silverado. Roger trząsł się jak galareta.
– Nie rób mi krzywdy. – wyjąkał.
– Zadzwoń po jego kolesiów, żeby go zabrali do szpitala. Uderzenie złamało mu pięć żeber. Zapamiętaj, co powiem. Mogę mocniej i szybciej. Jeżeli jeszcze raz on lub ktokolwiek z jego gangu wejdzie mi w drogę, zabije ich wszystkich. Co do jednego, w ciągu jednej godziny. To jest pierwsze i ostatnie ostrzeżenie.
Wróciłam do samochodu. Mówiłam do niego cicho i miałam pewność, ze mamusia nie słyszała, co powiedziałam do Rogera.
Mama patrzyła na mnie jak na przedstawiciela rasy pozaziemskiej.
– Jak... to możliwe?
– Nie wiem, mamusiu. On już nam nie zaszkodzi. Powiedziałam młodemu, co wówczas się stanie.
Dotknęłam jej dłoni. Musiałam. Opanował ją spokój. Inaczej chyba ja bym musiała prowadzić auto, a nie miałam pewności czy potrafię.  
– Młodemu? Ten chłopak jest pewnie pięć lat starszy od ciebie.
– Wygląda na to, że jestem starsza, tylko tak młodo wyglądam – uśmiechnęłam się do mojej ukochanej mamusi.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użył 2838 słów i 16210 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto