Wakacje.

Część 1. Wizyta.

1 sierpnia do dziadków Marcina zawitały dwie starsze ciotki i wnuczka jednej z nich, 14-letnia Kasia. Marcin wychował się blisko dziadków, lecz od 6 lat, tj. od rozpoczęcia studiów, mieszkał w mieści oddalonym o ok. 100 km. Dowiedziawszy się o wizycie rodziny postanowił wziąć dzień wolny i przyjechać dotrzymać towarzystwa. Zabrał też ze sobą swoją dziewczynę Kamilę. Za rok planowali wziąć ślub, więc chciał ją przy okazji przedstawić dalszej rodzinie.  
Marcin i Kasia nie mieli pojęcia o swoim istnieniu. Podejrzewając, że większość rozmów babć nie będzie porywająca, Kasia zabrała w podróż dwie książki i komórkę z wykupionym mega-pakietem dostępu do internetu. Niespodziewane przybycie Marcina i Kamili wniosło jednak znaczącą zmianę w scenariusz wizyty. Tematy rozmów zeszły na tematy szkolne - kuzyn dwa lata wcześniej prowadził praktyki nauczycielskie w gimnazjum i liceum, Kamila szykowała się do podobnych zajęć na jesieni. Mieli więc dużo pytań do Kasi, na które bardzo chętnie odpowiadała. Marcin opowiadał też różne anegdoty studenckie. Po cichu, tając niektóre fakty przed starszymi, opowiedział też kilka historyjek z życia akademików. Kasia była zachwycona nowym kuzynem i szczęśliwa, że dała się namówić na tą beznadziejną wycieczkę. Okazało się też, że Marcin uwielbia grać w karty. Spędzili tego dnia ze 3 godziny na grze w makao i pana, co Kamili po jakimś czasie przestało się podobać, ale starała się być tolerancyjna i nie psuć zabawy. Dopytała się za to Kasię o życie prywatne. Okazało się, że dziewczyna ma chłopaka, którego poznała na szkolnej zabawie. Wcześniej chodziła jeszcze z dwoma, ale jej obecny książę jest the best. Niestety na wakacje wyjechał do krewnych do Londynu. Miała jeszcze przyjaciółkę i dwóch bliskich kuzynów, z którymi często jeżdziła nad morze. Wieczorem, Marcin z Kamilą zabrali się w drogę powrotną, co nie ucieszyło Kasi. Miała spędzić tu jeszcze dwa dni i zdążyła już sobie narobić nadzieje, że spędzi je w towarzystwie Marcina. Przed odjazdem wymienili się adresami mailowymi i numerami komórek, żeby być w kontakcie i porzegnali czule tak jakby byli znajomi od dziecka.
Późnym wieczorem, natychmiast po odwiezieniu Kamili do jej rodziców, Marcin wysłał Kasi sms-a pisząc, że bardzo się cieszy z niespodziewanego spotkania. I że super jest mieć nową, a do tego taką fantastyczną kuzynkę. Kasia podskoczyła z radości. W końcu nie często dostaje się takie komplementy. Odpisała też: "szkoda, że muszę się jutro sama nudzić." Wymienili się jeszcze dziesięcioma sms-ami, w których poprzekomarzali się, kto z kim wygrałby w karty, jeśliby się jednak spotkali i o co by zagrali. Na koniec Marcin spytał, czy by Kasia chciała iść z nim na jagody do lasu, gdyby to było możliwe. "Jasne, ale nie nabijaj się ze mnie" odpisała. "O.K." odposał. Życzyli sobie słodkich snów i zakończyli nocną konwersację. Marcin miał plan...

Część 2. Las.

Rano zadzwonił do dziadków i powiedział, że jeśli nie mają nic przeciwko, to przyjedzie też tego dnia i weźmie Kasię na wycieczkę, żeby się dziewczyna nie nudziła. Ze zwolnieniem z pracy nie będzie problemów.  
Gdy przyjechał o 10, Kasia jeszcze śniła o chłopaku, który od tygodnia już milczał, o Marcinie i jego dziewczynie, o dawnych zakochaniach i o gościu poznanym na czacie, z którym pisała od jakiegoś czasu na gg o całowaniu itp.. Na tych sprawach znała się tylko teoretycznie. Ze swoim chłopakiem całowała się tylko kilka razy i to tylko w policzek. W usta pocałowała się tylko podczas gry w butelkę na koloniach. Na koloniach też przekonała się, że jest atrakcyjną dziewczyną, którą nie jeden typek chciał dotykać w najróżniejsze miejsca. Miała dość długie blond włosy, miała 1, 60 m wzrostu, była w miarę szczupła i kusiła męską połowę świata wydatnym jak na gimnazjalistkę biustem, który ponętnie falował w rytm jej kroku. Nie jeden chłopak w szkole czy na obozach próbował się zapoznać z tymi skarbami - na ogół jednak bez skutku. Kasia się ceniła i byle komu nie pozwalała na obmacywanie.
Z półsnu wyrwał Kasię sms o treści "Jestem. Makao :)" i odgłosy z przedpokoju. Zerwała się na równe nogi i wybiegła z pokoju w nocnej koszuli. W męskich głowach Marcina i dziadka zakołowało się na ten widok. "Panu Bogu jednak czasem się coś jednak udaje" pomyśleli w tej samej chwili. Przywitała się z Marcinem głośnym "Jesteś?!" i mocnym wzajemnym objęciem. Marcin zdążył jeszcze złożyć braterski buziak na policzku Kasi zanim jej babcia - siostra babci Marcina, piskliwym głosem odesłała Kasię z powrotem do pokoju: "No ale mogłabyś się najpierw przebrać, dziecko".  
Po wspólnym śniadaniu Marek i Kasia zapakowali się w auto i pojechali do niedalekiego lasu zbierać jagody, a potem także zwiedzić leśny bunkier z czasów II wojny światowej i zobaczyć ruiny wysiedlonej 30 lat temu wioski. Marek zadbał o wszystko, zabrał koc, kompas, wodę i arsenał aerozoli na komary i inne leśne badziewie. Skąpa sukienka Kasi raczej nie zapewniłaby przecież należytej ochrony przed owadami i cała przyjemność z wycieczki skończyłaby się po pięciu minutach.
Spacerując ciągle rozmawiali. Kasia z zadowoleniem odkryła, że może się zwierzać ze wszystkiego i spotka się ze zrozumieniem i trafnym komentarzem. Marek nie pouczał i nie dawał żadnych mądrych rad typu "Posłuchaj mała starszego. Ja wszystko wiem. Rób jak ci radzę." Zamiast tego uważnie słuchał, czasem brał za rękę albo otaczał ramieniem i czasem opowiadał o swoich spostrzeżeniach. Oczywiście usłyszał od Asi, że chłopaki to w większości świnie. W dziewczynie ciekawią ich tylko cycki i pupa. Nawet na twarz nie zwracają uwagi, nie mówiąc o czymś tak abstrakcyjnym jak charakter. Że typowy chłopak po zaliczeniu panienki od razu szuka następnej. Że może nawet na siłę wykorzystać dziewczynę, a jak mówi, że kocha to prawie na pewno kłamie. Tak więc trzeba zawsze się pilnować w kontaktach z chłopakami. Nawet obydwaj bliscy kuzyni Asi, Arek i Mariusz, z którymi spędza dużo czasu i ufa im prawie całkowicie nie są żadnym wyjątkiem. O ich świństwach to dopiero można długo opowiadać. Podzieliła się też z Markiem swoim zmartwieniem, że nie układa jej się z chłopakami i że każde chodzenie się szybko kończy. Obecny chłopak też chyba już o niej zapomniał, bo prawie wcale nie pisze. Na pewno znalazł sobie w Londynie inną pannę, co mu wszystko da i na wszystko pozwoli, a Kasia znów zostanie sama.
Marek ze swej strony opowiedział Asi trochę o sobie, o swoich zakochaniach, nieudanych podrywach, świńskim uwodzeniu dziewczyn przez internet i trochę o skomplikowanej historii jego związku z obecną dziewczyną. Z wielu rzeczy zwierzył się tego dnia pierwszy raz. Dalej rozmowa kręciła się wokół religii, wegetarianizmu, filmów, szkoły, gier, podróży. Jednym słowem gadali o wszystkim. Chyba byli szczęśliwi.
Tego południa, Marek nie raz dał do zrozumienia Asi, że nie tylko ją bardzo lubi za wspaniały charakter, ale też, że widzi w niej piękną i seksowną dziewczynę. To oczywiście nie nowość, ale miło jej było to usłyszeć z ust Marka. W pewnym momencie dał jej na to swoisty dowód. Otóż godzinne zbieranie leśnych jagód dało łatwy do przewidzenia skutek. Łydki, dłonie i buzia Asi przyozdobiły się fioletowym osadem jagodowego soku. "Umorusane ręce to żaden problem. Ale fioletowa buzia? Jak my do ludzi wyjdziemy?" powiedział Marek i szeroko się uśmiechnął. "Daj, troszkę ci ją oczyszczę". Dłońmi dotknął jej brody i policzka, usatwił buzię Asi pod odpowiednim kątem i pocałunkami zlizał sok z kącików warg i wokół ust dziewczyny. Nie spieszył się przy tym. Sam delektował się bliskością dziewczyny i słodyczą jej ust. Dla Asi takie całowanie stanowiło zupełnie nowe doświadczenie. Jedyne "dowody" zainteresowania, jakie dostała od chłopaków do tej pory ograniczały się do klepnięć w pośladki, prób obmacania biustu lub brutalnego wciśnięcia języka głęboko do buzi. Marek, natomiast, swoim podstępnym pocałunkiem dał jej wpsaniałą pieszczotę. Niepowtarzalną i tylko dla niej. Kasia zarzuciła ramiona na szyję kuzyna, wtuliła się i szepnęła "Dziękuję."

Część 3. Żwirowisko.

Marek pocałował Asię w policzek, po czym przerwał objęcia i zaproponował: "Mogę ci pokazać moje ulubione miejsce, ale nie jesteśmy całkiem odpowiednio ubrani. Chcesz mimo to?" "A co to za miejsce?" spytała. "Zobaczysz. Bardzo mało osób je zna, a w takim żarze jak dziś będzie dla nas idealne. Tylko musisz obiecać, że nikomu o tym nie powiesz. Nawet babci." "Spokojnie. Z tobą mogę iść wszędzie".  
Szybkim krokiem wróciłi do samochodu i przejechali około 2 km polno-leśną drogą. "To tu." rzekł Marek. "Weźmiemy tylko koc z bagażnika i zaraz zobaczysz to miejsce." Przeszli dosłownie kilkanaście kroków, minęli kilka drzew i stanęli na brzegu niewielkiego jeziorka powstałego w wyniku wydobycia żwiru. Nie było głęboko, a prawie całe dno było twarde, pozbawione mułu i wodorośli. "Idealne miejsce na kąpiel." Powiedział Marek. "Ale nie wzięliśmy kostiumów i jak się wsydzisz możemy tylk o zamoczyć nogi i posiedzieć na kocu." "Ale super" wycedziła Kasia. "I na pewno nikt tu nie przyjdzie?" "Nie." "To ja mogę wejść w bieliźnie, jak pozwolisz. Nie muszę się przebierac w kostium." Przypomniała sobie, jak dwa lata wcześniej skąpała się w morzu z kuzynami - w samych majteczkach. Wtedy jednak wyglądała jeszcze dosyć dziecinnie, a jej kobiece kształty dopiero zaczynały się rozwijać. Sami rodzice ją namówili wtedy na taką kąpiel, ku uciesze dwóch młodych samców oczywiście.
Z Markiem sytuacja była jednak zupełnie inna. Był starszy, poważniejszy i był kochany. Kasia bez obaw zdjęła sukienkę, położyła ją obok spodni i koszulki Marka i podążyła za nim do wody. On, w bokserkach, wypłynął już kilka metrów w głąb jeziorka i czekał na Asię w miejscu gdzie woda sięgała mu do pasa. Przyglądał się dziewczynie powoli wchodzącej do wody i zmierzającej w jego kierunku. Była wspaniała. Szczupłe nogi, kształtne biodra, płaski brzuch, spore piersi skryte w białym koronkowym staniku... "Wiesz Asiu, jedna rzecz mnie jeszcze niepokoi" powiedział. "Nie jestem pewiem, czy warto moczyć twój stanik. Nie wiadomo jak szybko wyschnie, i czy się nie zabrudzi. Może zdejmij go teraz, a jak wyjdziemy z wody będziesz go mieć na pewno w doskonałym stanie. Suchy i czysty. Ja ci go zaniosę na brzeg." powiedział. Czuł, że to dziwna propozycja i nie wypada mu tak mówić, ale powód wydał mu się logiczny i stanowczo nie miał nic przeciwko dalszemu podziwianiu urody kuzynki. Kasia udała zakłopotanie, lecz w głębi duszy kręciła ją myśl, że będzie mogła jeszcze trochę pokusić starszego kuzyna. "No nie wiem" powiedziała. "Musisz mi obiecać, że nikomu nic nie powiesz. Dobrze? Babcia nie może się dowiedzieć." "Nie jestem samobójcą. Odwróć się." odparł Marek a Kasia posłuchała. Marek rozpiął jej strzemiączko i szunął stanik z ramion uważająć by nie dotknąć nim wody. Dziewczyna kucnęła kryjąc się po szyję w wodzie, a Marek odniósł zdobycz na koc.
Pływali ponad pół godziny, chlapiąc się i ganiając od czasu do czasu. Parę razy przystanąwszy obok siebie objęli się i pocałowali, to w policzek, to musnęli się ustami. Oboje wiedzieli, że dalej się nie mogą posunąć w pieszczotach. Po prostu bawili się sobą. Gdy Marek zaproponował by wyjść już na brzeg i wyschnąć, Kasia podpłynęła do niego blisko i zarzuciała mu na szyję ramiona. Objęli się mocno. Niemal zlali swe ciała w silnym uścisku i pozwolili ustom spotkać się w pierwszym namiętnym pocałunku. "Kochana jesteś. Nigdy tego nie zapomnę" powiedział Marek gdzy po dłuższej chwili oswobodzili się z uścisku. Za rękę wyszli na brzeg, poopalali się jeszcze trochę i w milczeniu odjechali z powrotem. Zasmuceni. Już za niecałą godzinę mieli się pożegnać, prawdopodobnie na bardzo długo.

MrHyde

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 2249 słów i 12717 znaków, zaktualizował 2 kwi 2020.

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    Z Kasi zrobiła się Asia i sprawdź trzecią linijkę od końca. :dancing:

  • MrHyde

    @AlexAthame To moje?! Po 6 latach już pewnie sama nie wie, jak ma na imię. Kasia, Asia, Sandra... ;) Dzięki, za uwagę.

  • Coori

    Podoba mi się ;))

  • Linda

    Fajne :D
    Ciekawe ;)
    Ale no kuzynka i kuzyn ?? to trochę takie dziwne ale i tak jest dobrze ;) Pisz dalej :D