W objęciach światła – rozdział 13

W objęciach światła – rozdział 13Nicholas

Do wesela zostały trzy dni. Sam prawie o nim zapomniałem, bo w końcu to nie byli moi przyjaciele ani rodzina, ale Hayley subtelnie mi o tym przypomniała, wysyłając zdjęcia z zakupów z Emmą. Tym samym zmusiła mnie do wyciągnięcia z szafy garnituru. W sumie dość dawno w nim nie chodziłem, ale na szczęście pasował. Postanowiłem oddać go do pralni, żeby jednak jakoś wyglądać na imprezie. Kiedy przyjmowałem to zaproszenie, relacja moja i Hayley zaczynała się dopiero ocieplać; teraz było zdecydowanie dużo lepiej. Minął już tydzień od naszej randki, a dalej nie poszliśmy do łóżka i wcale nie było to takie złe, jak sądziłem. Obydwoje byliśmy zajęci, ale udało nam się jeszcze raz spotkać. Właściwie można było to nazwać drugą randką, do której chyba przygotowałem się nawet lepiej niż do pierwszej. Poprzednim razem mówiła, że Derek dał jej róże, których nie lubiła, co wyjątkowo zapamiętałem, bo nawet nie pomyślałem o kwiatach. Przypomniałem sobie jednak, że lubiła piwonie, więc zjeździłem parę kwiaciarni, aż kupiłem zadowalający bukiet; później kupiłem wszystko potrzebne do jagodowego ciasta. Przeceniłem swoje możliwości, bo pierwsza partia wyszła kompletnie niejadalna, ale starczyło mi cierpliwości na to, by zrobić drugą i ta na szczęście była już lepsza. Do tego, oczywiście, czekolada. Specjalnie zaczekałem do wieczora, bo pamiętałem, co mówiła o gwiazdach — to chyba dlatego tak je lubiła. Wysłałem jej smsa, kiedy zaczynało się robić już ciemno, a gdy przyjechała, wręczyłem kwiaty i zaprowadziłem na balkon, gdzie już czekało na nią ciasto jagodowe pod gwiazdami. Nie pamiętałem, żebym kiedykolwiek starał się tak dla jakiejkolwiek dziewczyny i z jednej strony było mi nawet trochę głupio, ale z drugiej… uśmiech Hayley wynagradzał mi wszystko.
W końcu jednak trzeba było zacząć myśleć o weselu i o logistycznych kwestiach. Z tej okazji wpadłem nawet na chwilę do starego mieszkania. Ustaliliśmy, że jedziemy razem, całą czwórką, bo były tam ze trzy godziny drogi i bez sensu byłoby robić to osobno. Will zadeklarował się, że będzie prowadził, a Hayley załatwiała opiekę dla Milo. Pisząc do Andrei, dyskretnie puściła mi oczko, a ja odpowiedziałem jej uśmiechem. Znowu ukrywaliśmy prawdę przed Willem, ale tym razem nie przeszkadzało mi to tak bardzo.
Państwo młodzi zapłacili z góry za nasze pokoje hotelowe, więc nie musieliśmy wydawać na to kasy. Zastanawiałem się, czy łóżka będą pojedyncze czy jednak małżeńskie, ale się nie odzywałem, żeby Willowi przypadkiem nie przyszło do głowy o coś zapytać. Wyruszaliśmy nieco wcześniej, bo postanowiliśmy wyszykować się na miejscu — nikt nie chciał przez trzy godziny jechać w imprezowym ubraniu. Razem z Willem pakowaliśmy rzeczy do bagażnika, starając się nie pognieść ubrań. Musieliśmy upchnąć tam jeszcze pokaźnych rozmiarów ekspres do kawy, który Hayley i Will kupili młodym, posługując się listą z wedding registry*. Emma i Hayley siedziały jeszcze w mieszkaniu, umalowane i uczesane. Pod tym względem faceci mieli dużo prościej. W końcu wszyscy wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę — ja z Willem siedzieliśmy z przodu, a dziewczyny z tyłu. Starałem się nie zerkać na Hayley, ale przez te kilkanaście sekund, gdy ją widziałem, zdążyłem się przekonać, że wyglądała cholernie ładnie. Miała mocniejszy niż zwykle makijaż i spięte włosy, ale parę z nich opadało z przodu twarzy. Nie wiedziałem, jaką sukienkę miała zamiar założyć, ale przyszło mi do głowy, że swoimi różowymi włosami będzie zwracała na siebie uwagę innych facetów na weselu i przez chwilę czułem silną zazdrość. Pozostawało mi tylko mieć nadzieję, że ona nie będzie zwracała uwagi na żadnego poza mną.
Podróż właściwie się nie dłużyła, bo w czwórkę jechało się dużo lepiej niż w pojedynkę, było dużo gadania i śmiechu. W końcu dojechaliśmy i poszliśmy zameldować się w hotelu. Dzień był słoneczny i ciepły, ale nie upalny. Na miejscu okazało się, że łóżka w pokojach są małżeńskie, ale miałem nadzieję, że Will będzie zbyt zajęty Emmą, by zwrócić uwagę na fakt, że jeśli on będzie spał z nią w jednym łóżku, to ja z Hayley też. Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi, złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie.
— No w końcu — mruknąłem z ustami przy jej ustach.  
Zaśmiała się, obejmując mnie za szyję.
— W końcu — powtórzyła, zanim mnie pocałowała.
Czekałem na jakieś “popsujesz mi makijaż”, ale na szczęście nic takiego nie usłyszałem. Pocałowałem ją mocno, ale niestety czas nas gonił, więc musieliśmy się ubrać i dojechać jeszcze do kościoła. Wobec tego puściłem ją i rzuciłem:
— Możesz się przebrać. Ja popatrzę.
— Chciałbyś, co? — Chwyciła swoją torbę. — Może następnym razem. — Uśmiechnęła się i zamknęła w łazience.
— Zdajesz sobie sprawę, że widziałem cię już nago?! — zawołałem za nią, śmiejąc się pod nosem. To w sumie nie była do końca prawda, bo większość moich wspomnień była jakby schowana za mgłą. Chciałem ugryźć się w język, bo przez większość czasu zachowywaliśmy się tak, jakby wcześniej nic się między nami nie wydarzyło, ale stwierdziłem, że trzeba było w końcu poruszyć ten temat i może jakoś obrócić go w żart.
— Ale tego zestawu bielizny jeszcze nie! Będziesz miał potem niespodziankę! — odkrzyknęła.
— Potem? — zapytałem z zaciekawieniem, podchodząc bliżej drzwi. — A co będzie potem?
— Może będziemy sprawdzać, czy to łóżko jest tak wygodne jak twoja kanapa.
Bardzo chciałem to sprawdzić, ale wolałem się nie nastawiać, bo równie dobrze mogła mówić o spaniu. Przecież nie uprawialiśmy seksu na mojej kanapie, ale Hayley była zmienna jak pogoda, więc...  
Zaśmiałem się tylko i poszedłem wyciągnąć swoje ciuchy. Koszula na szczęście się nie pogniotła. Na jednej ze ścian znajdowało się ogromne lustro, więc mogłem skontrolować, jak wyglądam. Kończyłem zawiązywać muszkę, kiedy drzwi łazienki się otworzyły, a ja natychmiast spojrzałem w stronę Hayley. Miała na sobie długą do ziemi jasnoniebieską sukienkę w kwiaty z głębokim dekoltem. Obróciła się powoli wokół własnej osi, pokazując nagie plecy, przez które krzyżowały się cienkie ramiączka. Przez chwilę nie wiedziałem nawet, co powiedzieć, aż w końcu zapytałem:
— Chcesz mnie zabić?
— Zabić? Dlaczego?
— Już nie udawaj niewinnej. — Wskazałem na jej dekolt. — Idąc twoją logiką, ja powinienem iść bez koszuli. — Uśmiechnąłem się złośliwie.
— Nie podoba ci się moja sukienka? — oburzyła się, ale chyba nie na poważnie, bo w jej oczach błyszczało rozbawienie.
— Podoba mi się. Na tyle, że zaraz będę musiał szukać sobie nowych spodni.
— Naprawdę? — Przybliżyła się i spojrzała mi w oczy. Pewnie miała buty na obcasie, bo nie musiała zadzierać głowy, by to zrobić.
— Lepiej się nie zbliżaj, bo zaraz z tej sukienki zostaną ci same strzępki.
Uśmiechnęła się, pocałowała mnie szybko w usta i zaraz się odsunęła.
— Tak dobrze?
— Powiedzmy. Może jak się napiję, to będzie łatwiej. — Przez głowę przemknęło mi nagle wspomnienie wywalania ciasta na podłogę. — Oczywiście, nie zamierzam się upijać.
— Dobrze, więc jaki jest plan? Ciąg dalszy super tajnej misji? Bo nie wiem, czy dam radę zachowywać pozory, skoro wyglądasz tak… seksownie.
Uśmiechnąłem się szeroko.
— Seksownie, mówisz? — Położyłem jej rękę na biodrze, przyciągając bliżej siebie. — Zawsze możesz się nie powstrzymywać i pozwolić, by Will zrobił aferę na środku sali.
— Myślisz, że mógłby to zrobić? — zapytała przestraszona.
— Spokojnie. To impreza, każdy chce się pobawić i nie myśleć o problemach. Nie będzie zwracał na nas uwagi.
Chwilę później Will już do nas wydzwaniał, więc wyszliśmy z pokoju, kierując się na dół. Pojechaliśmy do kościoła, gdzie już ustawiły się tłumy. Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałem za ślubami kościelnymi, zwłaszcza że teraz kojarzyły mi się tylko z Kim, ale Hayley wyglądała na wzruszoną. No tak, w końcu to byli jej dawni znajomi. Dawno nie byłem na weselu, ale z tyłu głowy świtało mi, że chyba zwykle nie robiło się dwudniowych, a przynajmniej ja nigdy na takim nie byłem. Zapytałem o to Hayley, a ona mi powiedziała:
— Rodzina Patricii pochodzi z Europy i domagała się dwudniowego wesela, bo jeden dzień to za krótko, skoro przylatują z tak daleka.
— Faktycznie. Może to i lepiej. Odbiegli od normy.
Wkrótce znaleźliśmy się na sali, która tonęła w bieli i różu. Była tam cała masa okrągłych stolików z numerami. Na szczęście, nie wkradł się żaden błąd i, oprócz pozostałych par, cała nasza czwórka była przypisana do tego samego stolika. Nie zwracałem uwagi na resztę ludzi; dopiero, gdy Hayley i Will zaczęli się z nimi ściskać i wesoło gadać, uzmysłowiłem sobie, że to musiała być reszta ich znajomych z dzieciństwa. Przysłuchiwałem się rozmowom, ale sam nic nie mówiłem. Niemal od razu zaczęto podawać przystawki i alkohol. Dopiero po jakimś czasie można było usiąść i zjeść coś większego. Rozmowy toczyły się w miarę swobodnie, wokół nas sączyła się muzyka i musiałem przyznać, że było fajnie, mimo że jeszcze najlepsza część wesela prawdopodobnie się nie rozpoczęła — wszyscy czekali, aż Panna Młoda zatańczy ze swoim ojcem, otwierając tym samym parkiet. Alkoholu nie brakowało, więc szybko byliśmy nieco wstawieni. Oprócz zdjęć, które robił fotograf, zrobiliśmy z Hayley całą serię własnych, gdy w pewnym momencie wyjęła komórkę i powiedziała, żebym zrobił głupią minę. Uświadomiłem sobie, że to były nasze pierwsze zdjęcia tylko we dwoje i szybko mieliśmy z pięćdziesiąt zdjęć, z których połowa pewnie do niczego się nie nadawała. Emma zrobiła nam też parę bardziej kulturalnych, gdy po prostu siedzieliśmy przy stole blisko siebie. Wkrótce już nie obchodziło mnie, czy Will nas obserwował, bo atmosfera była swobodna, siedziałem z ramieniem na oparciu krzesła Hayley, poniekąd ją obejmując — moja ręka dotykała jej nagiego ramienia. W końcu poszliśmy też tańczyć i choć na początku było trochę ciężko i niezręcznie, szybko złapaliśmy rytm i nie chcieliśmy schodzić z parkietu. Czas mijał, ale nawet tego nie odczuwałem. Takie dłuższe wesele było z całą pewnością lepsze od krótkiego przyjęcia.
Goście chyba jednak nie byli przyzwyczajeni do takiego długiego imprezowania, bo zdecydowana większość zaczęła się powoli wykruszać jeszcze przed północą. Zauważyliśmy to, gdy wróciliśmy z parkietu i niektóre stoliki były już puste. Przepłukałem usta alkoholem, ale było mi cholernie gorąco, więc zapytałem Hayley, czy wyjdziemy na chwilę do ogrodu.
— Chodźmy, może tam jest chłodniej niż tutaj. Nie sądziłam, że będzie mi gorąco w takiej sukience.
— To co ja mam powiedzieć? — Pchnąłem szklane drzwi, prowadzące do ogrodu. Tutaj światła aż tak nie docierały, było zdecydowanie ciemniej, i na szczęście chłodniej. Wcześniej trochę szumiało mi w głowie, ale nagle w chwilę wytrzeźwiałem. — Nie spodziewałem się aż takiej imprezy, ale w sumie mi to pasuje. A ty jak się bawisz?
— Wspaniale. Nie wiedziałam, że oprócz bycia barmanem i szefem kuchni, jesteś też zawodowym tancerzem. — Uśmiechnęła się szeroko.
— Mówiłem, mam wiele twarzy. Powoli odkrywasz je wszystkie.  
— Poznam dzisiaj jakąś jeszcze?
— Zależy, jaką masz na myśli.  
— Nie wiem, jakie przede mną ukrywasz.
— Niczego nie ukrywam. — Podszedłem do niej i objąłem, delikatnie głaszcząc ją po plecach opuszkami palców. Zadrżała i przysunęła się bliżej. — Mam nadzieję, że widzisz, jak bardzo się przed tobą otwieram.
— Widzę i bardzo się z tego cieszę. — Położyła dłonie na mojej klatce piersiowej, patrząc mi w oczy. — Powinniśmy byli to zrobić już dawno.
— Lepiej późno niż wcale. Może tak miało być. — Przesunąłem rękę jeszcze niżej.
— Może. — Jej dłonie zjechały niżej, aż palce zahaczyły o pasek. — Ochłonąłeś już?
— Hm… — Gdy jej ręce znajdowały się tak nisko, ciężko było mówić o ochłonięciu. — Powiedzmy. A ty? Jak bardzo jesteś pijana?
— Prawie wcale. Piłam mniej i wolniej niż ty.
— Jestem tylko podchmielony. Mogę zrobić jaskółkę, jak mi nie wierzysz.
— Może później — wymruczała, zbliżając usta do moich. — Myślisz, że ktoś zauważy, że zniknęliśmy?
Zaskoczyła mnie, ale automatycznie przyciągnąłem jej ciało bliżej mojego.
— Myślę, że nie. A… — Zsunąłem rękę na jej udo. — Gdzie chcesz ze mną znikać?
Poczułem, że się uśmiechnęła, bo nasze usta praktycznie się stykały.
— W damskiej toalecie. Za pięć minut. — Wyplątała się z moich objęć. — Albo za trzy.
Spojrzała na mnie takim wzrokiem, że zrobiło mi się gorąco. Nie zdążyłem nawet zapytać, czy mówiła poważnie, bo zaraz ruszyła do szklanych drzwi sali. Stałem tam jeszcze przez chwilę, oniemiały, a potem szybko poszedłem za nią. Po drodze zahaczyłem jeszcze o nasz stolik, by się napić i przy okazji skontrolować sytuację — Will i Emma szaleli na parkiecie. Oprócz tego gości było już niewiele. Szybkim krokiem ruszyłem w stronę łazienek. Wokół mnie nikogo nie było, więc wślizgnąłem się niepostrzeżenie przez drzwi damskiej toalety. Hayley stała na środku i czekała. Spojrzałem na nią wygłodniałym wzrokiem, ponownie czując alkohol buzujący we krwi. Staliśmy tak przez jakieś dwie sekundy, patrząc na siebie, po czym niemal rzuciliśmy się w swoją stronę. Po chwili byliśmy już w jednej z kabin, zamykając ją pospiesznie na klucz. Nawet, jeśli ktoś jeszcze tu był — albo ktoś z nielicznych gości mógł wejść — nie obchodziło mnie to. Całowaliśmy się jak szaleni i chyba żadne z nas już nie pamiętało o granicach. Moje ręce błądziły po jej ciele, by w końcu podciągnąć jej sukienkę do góry, za to Hayley zdążyła już rozpiąć mi pasek i spodnie, a potem szybko zdjęła swoje majtki. Niemal połykając jej usta, chwyciłem ją za pośladki i lekko uniosłem, przyciskając do ściany. Jęknęła głośno, gdy w nią wszedłem. Cholera, nareszcie. Tym razem też nie byłem całkiem trzeźwy, ale trzeźwy na tyle, by wszystko później pamiętać. Jej nogi zaciskały się wokół moich bioder, rękami obejmowała mnie za szyję i całowała, jęcząc i dysząc.  
Po raz pierwszy uprawiałem seks z dziewczyną, przed którą nie musiałem niczego ukrywać.
W pewnym momencie usłyszałem, jak drzwi od łazienki się otwierają i do środka wpadają jakieś rozchichotane dziewczyny. Rozszerzyłem lekko oczy, patrząc na Hayley, która miała podobną minę. Uśmiechnąłem się szeroko i jedną ręką szybko zatkałem jej usta, ale nie przestałem się poruszać. Dziewczyny gadały na tyle głośno, że zagłuszały ewentualne odgłosy, ale i tak starałem się być cicho. Po chwili, która wydawała się wiecznością, w końcu wyszły, a ja z jękiem wpiłem się w usta Hayley, gryząc mocno jej wargi, gdy doszedłem. Ona w tym samym momencie pociągnęła mnie mocno za włosy. Delikatnie postawiłem ją na podłodze. Oboje ciężko dyszeliśmy, patrząc sobie w oczy.
— Warto się było tak opierać? — rzuciłem w końcu z uśmiechem.
— Powtarzasz się — zaśmiała się. — Ale jak widać, było warto.
— Może lepiej wróćmy, zanim ktoś się zorientuje albo… znowu tu wejdzie. — Szybko podciągnąłem spodnie. Gdy już zapiąłem pasek, przyłożyłem na chwilę kciuk do jej dolnej wargi i przesunąłem po niej. — Przepraszam, że ugryzłem — mruknąłem ze śmiechem.
— Nie martw się, odbiję sobie. Potem. — Uśmiechnęła się znacząco.
Przeszły mnie przyjemne ciarki.
— Czekam przy stoliku — szepnąłem, całując ją w kącik ust. — Kontynuując tajną misję.
Wychodząc ostrożnie z toalety, po raz pierwszy od dawna czułem się cholernie szczęśliwy.  


Hayley

Gdy Nick wyszedł, szybko doprowadziłam się do porządku, a potem wyszłam z kabiny na drżących nogach i spojrzałam w lustro. Usta same rozciągały się w uśmiechu, oczy błyszczały, a policzki miałam zarumienione. Pierwszy raz uprawiałam seks w toalecie i byłam z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Zwłaszcza, że uprawiałam go z Nickiem. Wyglądał obłędnie w garniturze, a biała koszula idealnie kontrastowała z jego czarnymi włosami. Naprawdę było ciężko przez cały wieczór trzymać ręce i usta przy sobie. Umyłam ręce i zimną wodą ochlapałam lekko policzki, żeby ochłonąć, chociaż wątpiłam, że to pomoże. Nagle drzwi się otworzyły i do środka weszła Emma. Serce jeszcze nie zdążyło wrócić do normalnego rytmu, a już na nowo zaczęło tłuc się w piersi. Zaczęłam panikować, bo nadal szczerzyłam się jak głupia i nie wiedziałam, czy byłam w stanie zachowywać się normalnie. Nasze spojrzenia się spotkały. Przez chwilę Emma stała nieruchomo, jakby niepewna, co powiedzieć, aż w końcu zagaiła:
— No więc… Przed chwilą widziałam wychodzącego stąd Nicka. Ale może to poalkoholowe zwidy.
Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy. Nasza tajna misja przestała mieć znaczenie. Emma praktycznie nas nakryła. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
Miałam teraz zaprzeczyć?  
— Spokojnie, nie powiem Willowi, jeśli nie chcesz — dodała szybko, widząc moją minę.
— Nie mów, proszę — wykrztusiłam w końcu. — Sami mu powiemy, tylko najpierw chcemy zobaczyć, czy coś z tego będzie…
— Jasne, rozumiem. Nie wtrącam się, to nie moja sprawa. Ale chyba jednak coś z tego będzie, skoro… — odchrząknęła. — Robiliście nie powiem co w miejscu publicznym…  
Zaśmiałam się nerwowo.
— Nie chcę zapeszać. Byliśmy dopiero na dwóch randkach…
Czemu jej to powiedziałam? Dopiero zaczynałyśmy się lepiej poznawać. Wspólne zakupy były dużym krokiem, ale przyjaciółkami jeszcze nie byłyśmy. Ale skoro już się wydało… Jednak z drugiej strony nie chciałam jej w to wciągnąć. Nie chciałam, żeby musiała okłamać Willa, jeśli o coś zapyta. Nie chciałam być powodem nieszczerości między nimi.
— Will trochę mi opowiadał o waszej sytuacji. Chyba ciągnie się to trochę dłużej, niż te dwie randki. Tak czy inaczej, trzymam za was kciuki.
— Naprawdę? — Spojrzałam na nią zaskoczona. — Dzięki. — Wytarłam ręce i powoli ruszyłam do wyjścia. — Mam u ciebie dług.
— Nie ma o czym mówić. — Posłała mi pokrzepiający uśmiech.
— Jeszcze raz dzięki. — Uśmiechnęłam się i wyszłam.
Boże. To była najbardziej niezręczna sytuacja z dziewczyną mojego brata, jaka mi się do tej pory przytrafiła. Na początku się nie znałyśmy, więc było dziwnie, ale teraz to był zupełnie nowy poziom niezręczności. Znała mój sekret. Mój i Nicka. Tylko Will nie wiedział. Może powinniśmy mu powiedzieć? Im dłużej to będziemy ukrywać, tym gorzej.  
Dotarłam do naszego stolika, usiadłam na swoim miejscu obok Nicka, który rozmawiał z Willem, i od razu wypiłam prawie całą szklankę wody, bo nagle zaschło mi w gardle. Nie wtrącałam się do rozmowy chłopaków, nadal analizowałam sytuację z toalety, musiałam powiedzieć Nickowi, ale jak to miałam zrobić, skoro mój brat siedział tuż obok?
Na szczęście Emma niedługo później wróciła i wyciągnęła go na parkiet. Patrzyłam na nich przez chwilę, jakbym chciała się upewnić, że nie zdradza Willowi tego, czego się dowiedziała. W końcu przeniosłam wzrok na Nicka.
— Emma wie — powiedziałam cicho.
— O czym?
— O nas. Widziała cię, jak wychodziłeś.
— No cóż… — Uniósł lekko brwi i milczał przez chwilę. W końcu dodał: — Już chyba nic na to nie poradzimy. Co powiedziała?
— Że nie powie Willowi…
— No to czym się martwisz?  
— Teraz tylko Will nie wie. A co, jeśli Emma się wygada? Albo on się domyśli?
— No to może jednak mu powiemy? — Wyciągnął rękę i złapał mnie za dłoń. — Pamiętaj, nie będzie gorzej niż poprzednim razem.
— Nie wiem. Chcesz mu już powiedzieć? Może jeszcze się wstrzymamy?
— Jeśli tak wolisz, to nie ma sprawy. Lepiej powiedz mi, czy odkryłaś kolejną z moich twarzy. — Uśmiechnął się szeroko. — Bo ja na pewno odkryłem jedną z twoich.
Panika zniknęła. Zastąpiły ją wspomnienia seksu w toalecie, więc odwzajemniłam uśmiech.
— Myślę, że akurat tą już znałam.
Rozkasłał się, próbując ukryć śmiech.
— No tak. Ciągle o tym zapominam, bo i tak słabo to pamiętam. — Spojrzał mi prosto w oczy, aż nieco się zmieszałam, bo chyba po raz pierwszy tak bezpośrednio mówił o tym, że już ze sobą spaliśmy. — A żałuję. Wolałbym pamiętać. Pewnie się nie popisałem.
— Wręcz przeciwnie. I naprawdę miałam nadzieję, że będziesz pamiętał… Nie wyglądałeś na aż tak pijanego.
— Dużo wtedy piłem, więc pewnie wyglądanie na niezbyt pijanego opanowane miałem do perfekcji… — Przez chwilę bawił się moimi palcami. — Przepraszam. Naprawdę żałuję. Ale gwarantuję ci, że to spotkanie w łazience na pewno zapamiętam.
— To chyba ja powinnam przepraszać. Powinnam zaczekać, aż będziesz trzeźwy.
— Nie przepraszaj. Po pijaku mam w sobie niezaprzeczalny urok.
— Zawsze masz w sobie niezaprzeczalny urok. — Uśmiechnęłam się. Chciałam oprzeć głowę na jego ramieniu, ale przypomniało mi się, że nie byliśmy sami.
— To prawda. — Uśmiechnął się szeroko. — To co, ostatni taniec? Chyba niedługo też będziemy się zbierać.
— Tak, ostatni taniec, bo przecież mamy plany. — Wstałam z uśmiechem.
Poruszył znacząco brwiami i też wstał, wyciągając rękę w moją stronę.
Złapałam jego dłoń i wyszliśmy na parkiet. Ostatni taniec zmienił się jednak w dwa ostatnie, aż w końcu ruszyliśmy do naszego pokoju. Will z Emmą poszli chwilę wcześniej. Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi, pierwsze, co zrobiłam, to zdjęłam buty, bo nogi mnie bolały i właściwie nie wiedziałam, jakim cudem wytrzymałam w nich tak długo.
— O, Boże — jęknęłam. — Jak dobrze. Te buty są śliczne, ale w tym momencie nie chcę już na nie patrzeć.
— A na sukienkę chcesz patrzeć? — Usłyszałam pytanie Nicka, stojącego za moimi plecami i za chwilę poczułam, jak obejmuje mnie w pasie. — Bo mogę pomóc ci się jej pozbyć — mruknął mi do ucha, przygryzając lekko jego płatek.
Poczułam łaskotanie w dole brzucha.
— Możesz mi pomóc — odpowiedziałam z uśmiechem. — Gorąco mi.
Dalej stojąc za mną, Nick rozsunął ramiączka, przez co dekolt sam opadł i sukienka zatrzymała się na moich biodrach. Jego ręka przesunęła się po moim brzuchu i dotarła do piersi.  
— Kłamczucha. — Wyczułam, że się uśmiechnął. — Mówiłaś o zestawie bielizny, a co najmniej jednej rzeczy w nim brakuje.
— Chciałam pobudzić twoją wyobraźnię. Narzekasz?
— Oj, nie. — Ścisnął lekko brodawkę, drugą ręką zsuwając sukienkę coraz niżej, aż w końcu opadła na podłogę. Przycisnął mnie do siebie i wyraźnie czułam na tyłku coś twardego. Zaczął całować mnie po szyi i po plecach. — Ładna ta sukienka, ale stanowczo ładniej ci bez niej.
— Twój garnitur też jest ładny, ale nie wiem, co jeszcze robi na tobie. Potrzebujesz pomocy?
— Może. — Wyczułam, że się uśmiechnął.  
Odwróciłam się, zdjęłam mu muszkę i rzuciłam gdzieś za siebie, a potem zabrałam się za rozpinanie guzików koszuli. Musiałam stanąć na palcach, żeby złapać zębami jego dolną wargę. Powiedziałam mu, że sobie to odbiję i zamierzałam dotrzymać słowa.
— Zdecydowanie za szybko poszło ci z moją sukienką. — Rozpięłam koszulę do końca, po czym przejechałam opuszkami palców po jego nagiej skórze od szyi aż do paska spodni. — Następnym razem kupię taką, żebyś się trochę namęczył.
Jednym ruchem zsunął z siebie koszulę, zostając w samych spodniach. Jednym palcem zahaczył delikatnie o krawędź moich majtek.
— Wolę się zmęczyć, robiąc co innego — zamruczał, całując mnie i jednocześnie błądząc ręką w okolicach mojego krocza, omijając jednak te najczulsze punkty.
Na oślep rozpinałam pasek i jego spodnie, które wkrótce wylądowały na podłodze obok mojej sukienki. Potem pozbyłam się jego bokserek, żeby móc swobodnie wodzić palcami po skórze na biodrach, brzuchu i pachwinach, specjalnie omijając najważniejsze miejsce. Nick jęknął głośno, odrywając się ode mnie.
— Tak chcesz się bawić? — Pociągnął za krawędź moich majtek, które po sekundzie opadły mi na stopy. Teraz już nic nam nie przeszkadzało, była tylko skóra przy skórze. Przeciągnął powoli palcami dookoła łechtaczki. — Bo ja też potrafię.
— Przecież sam to zacząłeś — prawie jęknęłam.
Zrobił parę kroków do przodu, popychając mnie przed sobą, aż w końcu dotarliśmy do krawędzi łóżka. Opadliśmy na nie gwałtownie, a Nick nieoczekiwanie wsunął we mnie jeden palec, jednocześnie schodząc ustami na piersi. Wplotłam palce w jego włosy, jęcząc, a drugą dłonią błądziłam po jego plecach. Z piersi przeszedł na brzuch, całując go i liżąc. Przez myśl mi przeszło, że teraz zobaczy blizny w całej okazałości i to wszystkie trzy. Jednak on nie zwracał na nie uwagi. Zupełnie jakby ich tam nie było. Powinnam wziąć z niego przykład i skupić się na przyjemności, a nie myśleniu o bzdurach.  
— Uważam, że poznawanie się idzie nam coraz lepiej — wydyszał, opierając się na ramionach. Jego twarz znowu znalazła się na wysokości mojej.
— Też tak sądzę. — Moja dłoń nadal znajdowała się w jego włosach, więc pociągnęłam za nie, jednocześnie lekko go popychając, żeby położył się na plecach. Zrobił to, obróciliśmy się, a ja na nim usiadłam. Widziałam, jak się uśmiechnął.
— Miałem to proponować. — Lekko się poruszył, bo jego członek nadal nie znajdował się tam, gdzie powinien. — Skoro już ustaliliśmy, kto gdzie woli być.
— Nie możesz się doczekać? — zapytałam, pochylając się, żeby go pocałować.
— Już wystarczająco długo się powstrzymywaliśmy. Powiedz, że już dłużej nie muszę…
— A jeśli nie powiem? — zamruczałam mu do ucha i przeniosłam usta na jego szyję.
— To będzie ciężko — jęknął głośno, przymykając oczy.
— Biedny. — Całowałam skórę na barku, ramieniu, potem klatce piersiowej i brzuchu, powoli schodząc coraz niżej.
— Hayley… — Nick wydał z siebie gardłowy jęk, po czym szybko uniósł biodra, powodując, że między naszymi ciałami powstała mała przestrzeń i po chwili był już we mnie. Dłonie zacisnął mocno na moich pośladkach, przyciskając je z całej siły, tak, że cały mnie wypełniał. Jęknęłam.
— Niecierpliwy — wydyszałam, po czym ugryzłam go w bark.
— A żebyś wiedziała — wycedził, odnajdując ustami moje usta i poruszając biodrami coraz szybciej. Próbowałam za nim nadążyć, dostosować się do jego rytmu.  
Było mi tak dobrze. Dlaczego tyle zwlekaliśmy?  
Orgazm nadszedł niespodziewanie szybko i krzyknęłam. Zakręciło mi się w głowie, a serce waliło w piersi jak oszalałe. Parę sekund wcześniej poczułam już ciepłe nasienie, wypełniające mnie od środka. Nick ciężko dyszał. Puścił moje pośladki, które ściskał i objął mnie, przyciskając jeszcze bardziej do swojego rozgrzanego ciała. Delikatnie pocałował mnie w czoło. Wydawało mi się, że chciał coś powiedzieć, ale ostatecznie się nie odezwał.
Leżeliśmy przytuleni, dopóki nasze oddechy się nie wyrównały.
— Idę pod prysznic — powiedziałam w końcu, pocałowałam Nicka w kącik ust i wstałam.
— Iść z tobą?  
— Jeśli chcesz. — Uśmiechnęłam się.
— Też pytanie.  — Już wstawał i szedł w moją stronę z uśmiechem. Gdy już znalazł się obok mnie, szepnął: — Lubię cię taką.
— Nagą? — zaśmiałam się.
— Nagą i… po prostu taką jak teraz. Podoba mi się to, gdzie jesteśmy.
— Mnie też. — Złapałam go za rękę i splotłam nasze palce. — Ja też lubię siebie taką. A ciebie nago szczególnie bardzo.
Zaśmiał się, a chwilę później byliśmy już w łazience, w prysznicu, pod strumieniem ciepłej wody, złączeni pocałunkiem. Byłam szczęśliwa i taka zakochana, że chciałam mu wyznawać miłość jak często się dało, ale powstrzymywałam się, pamiętając jego ostatnią reakcję i dlatego, że on nadal nie określił swoich uczuć do mnie. Starał się jednak i widziałam, że odkrywał przede mną coraz więcej, więc liczyłam na to, że potrzebuje tylko czasu i mu go dawałam.
Będę czekać, ile będzie trzeba.





Było już buzi buzi, a kto czekał na TEN moment? :D



*wedding registry jest praktykowane w Ameryce jako sposób ułatwienia gościom kupna prezentów - Państwo Młodzi wybierają (zwykle w jakimś sklepie) co chcą dostać, a później wciągają to na specjalną listę do wglądu dla gości, żeby prezenty były trafione i się nie powtarzały.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 5414 słów i 29826 znaków, zaktualizowała 16 cze o 19:47.

3 komentarze

 
  • Gazda

    Dluuugo na to czekali ale wreszcie.
    Już nie tylko buzi, cmok cmok jak para świętoszków 😇😜
    Ciekawe co będzie dalej i co Will na to powie.
    Brawo Candy :bravo:

  • candy

    @Gazda haha, teraz święci z pewnością nie są  :rotfl: dzięki za komentarz! <3

  • Wili

    No..... I nie zawiedłyście ^^

  • candy

    @Wili bardzo dobrze :D

  • lolissss

    matko boska w końcu!!!! jedyne o co się obawiam, to o konsekwencje tych czynów, i chorobę hayley, ale mam nadzieje ze już wszystko między nimi się ułoży no i will to zaakceptuje!

  • candy

    @lolissss #wkońcu :D wszyscy na to czekaliśmy :D a co do konsekwencji... hmmm, przynajmniej nie wpadną  :rotfl:  czarny humor xd