Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Moje Maleństwo

Moje MaleństwoDla niektórych z Was ta historia będzie znana, bo czytaliście moje wcześniejsze opowiadanie pod tytulem "Daj oddech Maleństwo".  
Wracam po kilku latach, z lepsza bardziej rozbudowana wersja i zakończeniem na które zasługujecie. Mam nadzieje, ze zostane tak samo ciepło przyjęta, jak ostatnio.  

wasza W.  

_______


Siedziałam oparta o zimną białą ścianę i nie wiedziałam co mam zrobić dalej. Nie mogłam złapać oddechu i czułam, jak moje serce galopuje. Drżałam. Bałam się, chociaż nie miałam powodu do strachu. On tu był. On był w tym samym budynku co ja, tylko był kompletnie nieświadomy mojej obecności. Nie widziałam jego wesołych oczu od wielu lat, a za chwilę miałam się z nimi znowu spotkać. Moja klatka piersiowa z trudem unosiła się po raz kolejny.  

- Nie przeżyje tego drugi raz – powiedziałam cicho sama do siebie, powoli wstając z podłogi. Kontakt z otaczającym mnie światem powoli wracał. Nadal się trzęsłam, ale szybko poprawiłam biały fartuch i wzięłam głęboki wdech. - On się mnie nie spodziewa. Nawet nie wiem, czy się spotkamy. Nie wiem, czy będziemy mogli normalnie porozmawiać, po tym wszystkim, co się między nami wydarzyło. Nawet nie jestem pewna czy sama tego chcę — kontynuowałam monolog w mojej głowie. Czułam przeszywający mnie ból na myśl o wspólnych wspomnieniach. Popatrzyłam przed siebie i wiedziałam, że muszę wziąć się w garść. Korytarz przede mną był kompletnie pusty, a na ścianach wysiały kolorowe obrazki, które miały ocieplić wnętrze szpitala. Wzięłam kolejny głęboki wdech, jakby to miało mnie przygotować na burze, która wiedziałam, że zaraz nadejdzie. Spojrzałam na drzwi wejściowe na końcu długiego korytarza, które były naprzeciwko mnie. Po chwili otworzyły się powoli i moim oczom ukazał się człowiek, o którym nie potrafiłam zapomnieć. Nic się nie zmienił. Nie uśmiechnął się, ale ten kilkudniowy zarost dodał mu charakteru. Mimo tych paru lat nie widziałam żadnej różnicy w jego wyglądzie, spojrzeniu czy postawie ciała. Stał przede mną ten sam człowiek co kiedyś. Minęło kilka sekund, zanim mnie zauważył i nasze oczy się spotkały. Przełknęłam głośno ślinę, a on zrobił krok do przodu. Nie odrywaliśmy od siebie wzroku, a czas jakby się zatrzymał. Świat wokół nas przestał istnieć. Szybkim biegiem ruszyłam w jego stronę, a on otworzył szeroko ramiona. Zalałam się łzami, wciskając moją twarz w jego szyję.  

- Tomasz – przytuliłam się do niego jeszcze mocniej, zaciągając się jego zapachem.

- Karola – pocałował mnie w czubek głowy i lekko uniósł do góry. – tęskniłem.

wiktoriaosem

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 487 słów i 2698 znaków, zaktualizowała 10 sie o 21:12. Tagi: #romans #spotkanie #szpital #strach

1 komentarz

 
  • izabela

    Bardzo dobrze się zaczyna, czekam na ciąg dalszy.