Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 30

Sobota, ciąg dalszy:

Pan Gołąbek pomógł mi wtargać zakupy na górę i zrobić spaghetti. Strasznie byłam podniecona tym, że za niedługo w końcu miałam porozmawiać z Niebieskookim. Planowałam mu wygarnąć w ten głupi ryj, że bardzo go kocham. A co! Zżerała mnie ciekawość, jaka będzie jego reakcja? Oby się ucieszył i wszystko się już ułożyło

Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w prostą, błękitną, opinającą ciało sukienkę i zrobiłam delikatny makijaż, podczas gdy kolega pilnował mi obiadu, żeby się nie przypalił. Zjedliśmy z Piotrkiem potrawkę i przed wyjściem schowałam pod wycieraczkę klucz Sebastianowi, a Pan Gołąbek zawiózł mnie pod blok Rafała. Byłam mu za to cholernie wdzięczna, bo w tym upale za nim bym doczłapała na miejsce, to byłabym cała spocona.

- Powodzenia, Julio - powiedział wesoło na pożegnanie i odjechał.

Drzwi klatki były jak zwykle otwarte. Wspięłam się na to pieprzone czwarte piętro i nacisnęłam dzwonek. Nic. Cisza. Żadnej reakcji. Nacisnęłam drugi i trzeci raz. I dupa. Nie było go w domu. Akurat teraz na migrację cholerną łajzę wzięło. Odwróciłam się i już miałam zejść ze schodów, ale się nagle zatrzymałam.

Wiedziona czystą, babską intuicją, cofnęłam się i nacisnęłam klamkę. Drzwi się otwarły. Weszłam do środka, a pod moimi stopami zatrzeszczały szkła z rozbitej butelki. Nawet mokry ślad wciąż tkwił na ścianie. Pierwsze co, to uderzył mnie panujący tu smród alkoholu, papierosów, zepsutego jedzenia i diabli wiedzą czego jeszcze. Zajrzałam do kuchni, ale była tam tylko tona brudnych garów, smród zepsutych resztek i rzesza much. Otwarłam okno i opuściłam to pomieszczenie pospiesznie.

Wzięłam głęboki oddech dla odwagi i weszłam do sypialni Rafała. Panował tu półmrok, ale było sporo chłodniej niż w reszcie mieszkania. Okna były zasłonięte i żaluzjami i zasłonami. Na cholerę mu jedno i drugie!? Fotel leżał wywrócony, wszystko było zdemolowane jak po włamaniu w przeciętnym tanim filmie. Rzeczy po większości były rozdupcone, jakby słoń wpadł do składu porcelany. Figurki z półek rozbite, nawet ten duży, śmieszy porcelanowy słonik, który robił nam za kiepiołkę. Nawet zegar, który wisiał nad drzwiami walał się teraz po podłodze w kawałkach. Wszędzie poniewierały się brudne ubrania, opakowania z chipsów i pizzy, puszki, butelki z piwa, wódki i napoi. Na szafce obok łóżka leżały dwie pokrywki od słoików. Pełne kiepów, aż się z nich wysypywało. Z laptopa leciały w kółko jakieś trzy ładne, ale dość smutne piosenki. W pokoju panował zaduch.

Rafał pochrapywał cicho na łóżku, przytulony do zrolowanej kołdry. Na jego twarzy pojawiła się gęsta, czarna broda, a na czoło opadły mu kosmyki dawno nie ścinanych włosów. O dziwo nie wyglądał idiotyczne, tylko jakoś tak, hmm... drańsko i seksownie. Jego skóra błyszczała od potu. W tyle łóżka leżały wywrócone na lewą stronę dżinsy, prawdopodobnie zdjęte nad ranem i rzucone byle jak. Niebieskooki miał na sobie tylko bokserki, więc na jego półnagim ciele dostrzegłam sińce i zadrapania.

Stałam tak blisko niego, że wydawało mi się to nierealne, że tu byłam Zastanawiałam się przez kilka sekund, co mu powiedzieć. Walić to. Coś wymyślę spontanicznie. Raz kozie śmierć. Pochyliłam się nad nim i delikatnie potrząsnęłam jego chłodnym ramieniem. Zero reakcji. Więc zrobiłam to mocniej, ale mruknął tylko coś niewyraźnie przez sen. Śmierdział wódką na kilometr, więc zrezygnowałam z dalszych prób ocucenia go. Jeszcze nie daj losie by mnie bydlak obhaftował. Wolałam zaczekać aż sam się obudzi. Choć sądząc po jego stanie, to miało być raczej zmartwychwstanie, niż pobudka.

Otwarłam na oścież okno. Najwyżej mógł mnie zamordować za komary w całym domu. Podeszłam do laptopa i wyłączam powtarzające się w kółko piosenki: Metallica - The Unfogen II, Korn - Cry For You oraz James Blunt - She Will Hate Me. przetłumaczyłam je sobie za pomocą bogini Google i łzy płynęły mi po twarzy, gdy czytałam teksty. Wzięłam parę głębokich oddechów, żeby się uspokoić i wytarłam twarz wierzchem dłoni. Zalogowałam się na swoich jutubach i włączyłam swoją ostatnio ulubioną playlistę, to jest mieszankę wielu gatunków muzyki. Rocka, metalu, punk rocka, reggae, rapu i wszystkiego, co mi wpadło w ucho i kojarzyło się z Rafałem. Aby zająć czymś ręce, wzięłam się za sprzątanie tej "meliny", ale przedtem pogłośniłam komputer na full-a. To nie ja miałam później użerać się z sąsiadami.

Pozbierałam najpierw ubrania Niebieskookiego, kręcąc przy tym pupą w rytm muzyki, i wrzuciłam je do pralki. Z trzech par spodni wyjęłam prawie 200 zł, więc mu je położyłam w kuchni na parapecie. Niestety nie potrafiłam obsłużyć tego jego klamota, więc będzie musiał sobie sam nastawić pranie. Później włożyłam do worków i wyniosłam śmieci. Kursowałam z nimi pięć razy, obładowana jak niczego sobie wielbłąd. Ech... Miłość wymagała poświęceń.

Rafał nadal spał, a nawet znowu się śmiesznie ślinił. Więc posprzątałam kuchnię, tak - znowu się poświęciłam - i umyłam za niego ten cały jebiący syf ze zlewu, aneksu i stołu. Żeby go szczyściło za ten bajzel. Zebrałam rozbite szkło z przedpokoju wciąż podrygując w rytm piosenek i pozamiatałam. Na koniec zostawiam sobie mycie podłóg. Zaczęłam od holu nucąc piosenkę Bonnie Tyler - Total Eclipse Of The Heart, która leciała z laptopa. Zaczęłam się poruszać w rytm tej nutki.

Po jakichś trzydziestu sekundach moje serce przestało na chwilę bić (a przynajmniej tak mi się wydawało), nabrałam gwałtownie powietrza i cała się spięłam. Na moim brzuchu splotły się ciepłe dłonie Rafała, nos wtulił się w moją szyję, a oddech przyjemnie łaskotał. Po chwili odwrócił mnie do siebie i patrzył mi głęboko w patrzałki. Jego twarz była bez wyrazu i nic nie mogłam z niej wyczytać. Tylko oczy miał niemożliwie smutne. Kurwa, były tak smutne, że aż mnie coś w środku ściskało.

Zabrał mi mopa i oparł go niedbale o ścianę, a upierdliwy kij z hukiem upadł na podłogę. Żadne z nas jednak nie zwróciło na to nawet najmniejszej uwagi. Niebieskooki uniósł moją prawą dłoń na wysokość swojej głowy i splótł nasze palce. Lewą zarzucił sobie na ramię, a swoją pozostałą wolną rękę położył na mojej talii. Przyciągnął mnie tak blisko, że nasze ciała się dotykały, co wywołało u mnie przyjemny dreszcz i arytmię serca. I gacie pełne kiślu.

Delikatnie popchnął kolanem moją wystawioną nogę do tyłu. I zaczął prowadzić mnie w zmysłowym tańcu, nie odrywając swoich oczu od moich. Marzyłam, żeby ta chwila się nigdy nie skończyła, chociaż nie zupełnie tańczyliśmy do rytmu, bo Niebieskooki się trochę chwiał. Czułam się jak w pieprzonym filmie. Brakowało tylko oślepiających reflektorów.

Rafał pachniał tak zniewalająco jak zawsze. Milczałam, żeby czar tej chwili nie prysł. Bałam się tego co będzie, gdy piosenka dobiegnie końca. Co mu miałam powiedzieć? Odtrąci mnie, czy mi wybaczy, że w niego zwątpiłam? Wlepił we mnie te piękne, otoczone długimi rzęsami, niebieskie i kurewsko nieszczęśliwe oczy. Miał twarz pokerzysty. Na wciąż niemal nagim ciele, miał odbite ślady pościeli. Śmierdział wódką jak diabli, ale nie zwracałam na to uwagi.

Stawialiśmy drobne kroczki w jego sypialni, pomimo że było tam niewiele miejsca. Obracał nami tak sprawnie, że ani raz nie uderzam o żaden mebel. Gdy piosenka się skończyła, przytulił mnie mocno do siebie. Wtuliłam twarz w jego szyję, która tak bardzo pachniała nim. Staliśmy tak przez chwilę, a później delikatnie, ale stanowczo mnie odsunął.

- Rafał, ja... - usiłowałam tego idiotę przeprosić, powiedzieć jak bardzo go kocham i że tęskniłam cholernie, ale mi wrednie przerywał.

Przydałoby mu się szkolenie u Pani Krysi, oj przydałoby.

- Csiiiiiiiiii... - położył palec na moich ustach. - Miałem dużo czasu, żeby sobie wszystko poukładać, wiesz Malutka? I wiesz co? - przyglądał mi się z delikatnym, niepewnym uśmiechem.

Milczałam ciekawa tego, co chce mi powiedzieć i patrzyłam na niego wyczekująco. Nie miałam zielonego pojęcia, co chciał mi zakomunikować. poszedł do kuchni i przyniósł czerwone Marlboro i zapalniczkę. Odpalił dwa papierosy i jednego podał mi. Rozejrzał się i znów wyszedł. Wrócił ze świeżo umytym przeze mnie słoikiem, napełnionym do jednej trzeciej pojemności wodą. Miałam ochotę go za to kopnąć w dupę. Dosłownie, nie w przenośni.

- Nie powinnaś była tu przychodzić - podjął po chwili strzepując popiół do słoiczka, który jeszcze niedawno myłam.

- Czemu? - zapytałam ściśniętym od emocji głosem i wypuściłam z płuc dużą chmurę dymu.

No chyba go jebło.

- Bo... bo nie chcę, żeby nas łączyła jeszcze jakakolwiek relacja - wypalił cicho.

Zastanawiałam się, czy on sobie żartuje i tak mnie nieśmiesznie wkręca.

- Rafał, posłuchaj... - próbowałam z nim rozmawiać, ale znów nie dopuścił mnie do słowa, co zaczynało już być irytujące.

- Nie, Marta. Czekałem aż za długo i nie było warto - wlepił we mnie te smutne gały.

- Daj mi coś powiedzieć... - zaczęłam, ale znów nie skończyłam, bo mi po raz kolejny przerwał.

- Nie, na to jest już za późno. Kocham cię, ale nie chcę już z tobą być - oznajmił cicho.

Zatkało mnie. Zrobiło mi się cholernie gorąco, a serce waliło jak oszalałe. Pierwsze łzy łaskotały mnie w policzki.

- Dlaczego? - wyszeptałam zdławionym głosem.

- Dobrze się bawiłaś beze mnie, prawda? - zapytał po chwili milczenia, wciąż tym bezbarwnym głosem.

Wkurzało mnie to, że tak dobrze ukrywał uczucia. Czułam się jak dziecko we mgle, nie wiedząc jak z nim gadać. Tylko się wygłupiałam z tymi wszystkimi ludziami. Jest zazdrosny o takie gówno!? I nie będzie ze mną z TEGO powodu? No chyba go pojebało.

- Rafał, ja myślałam... - i po raz, kurwa, kolejny mi przerwał.

- Mnie już nie obchodzi Malutka co myślałaś. Czasu nie cofniesz. Możemy zostać przyjaciółmi, ale nic więcej - też zaczął cicho mówić.

Przyjaciółmi!? Po tym wszystkim?

- Wiesz co, kurwa!? - wybuchłam i dźgnęłam go palcem w klatkę piersiową. Czułam, że emocje były za silne i że za raz wyleje się ze mnie gówno, ale nie potrafiłam już się wycofać.

- W dupę sobie wsadź taką przyjaźń! - Otwarł usta, żeby coś powiedzieć, ale tym razem to ja mu nie pozwoliłam. - I tą swoją przyjaciółkę, którą na mnie nasłałeś, żeby mnie od kurw zwyzywała, też sobie wsadź! Zapij się tu kurwa na amen, skoro tak ci było ze mną źle! Pierdolę to wszystko!!! I wiedz, że cię szczerze nienawidzę kurwa! NIENAWIDZĘ!!! - wykrzyczałam.  

Wybucham płaczem i wyleciałam z jego mieszkania, z całej siły trzaskając za sobą drzwiami. Nie doleciał do mnie huk trzaśnięcia, tylko stłumione uderzenie. Ewidentnie świadczyło to o tym, że prostokąt z klamką zaatakował Niebieskookiego, który widocznie jakimś dziwnym trafem zdecydował się jednak za mną poleźć.

I dobrze mu tak. Może mu klepki naskoczą i się zdecyduje czego chce.

Zbiegłam ze schodów i wyszłam na gorące powietrze. Ciężko dyszałam jak po jakimś długim biegu. Rafał nie chciał mnie, bo zamiast siedzieć i użalać się nad sobą w domu, to szlajałam się z koleżankami i kolegami. No kurwa, debil! Sam chlał cały miesiąc, a mnie odtrąca o takie gówno.

Ruszyłam wkurwiona przed siebie, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie tego się spodziewałam, oj bardzo nie tego... Cały misterny plan poszedł w dupę.

Zadzwoniłam do Ani i płacząc poprosiłam o spotkanie. Od razu mi kazała przyjść do siebie. Więc poszłam. Okazało się, że był tam też Piotrek, ale skoro on już i tak wiedział za dużo, opowiedziałam im obojgu co się stało. Ania mnie tuliła i kołysała jakbym była małym dzieckiem, ale właśnie tego mi trzeba było...

5 komentarzy

 
  • Mamuska0007

    Mamuska0007 · 11 sie 2017 · 230360599

    Kochana kobieto , porwalas wszystkie uśpione emocje i uczucia jakie mam . Twoje opowiadanie odjęli mi lat i przypomniało jak cudowna jest miłość.....błagam pisz, pisz czekam i codziennie czekać będę.

  • habibi94

    habibi94 · 10 sie 2017 · 287366628

    Podobnie jak Kasia98 jestem tu tylko dla Twojego opowiadania w przerwach między dodawaniem kolejnych części próbowałam znaleźć inne równie dobre ale nic z tego. Nawet nowiutkie romansidła z empika poszły w kąt jesteś świetna w tym co robisz życzę duuuuużo nowych pomysłów to tyle... Czekam na nowe rozdziały

  • kasial98

    kasial98 · 10 sie 2017

    Założyłam to konto żeby specjalnie. tylko dodać tu komentarz (proszę o docenienie tego, od 3lat tu zaglądam ale nigdy konta nie zakładalam) ...A więc opowiadanie jest MEGA!!! ???? i mam WIELKĄ NADZIEJĘ że nie przestaniesz dodawać kolejne części(nie to co inni) i nie skończysz tak szybko!    pisz jak najwięcej i życzę weny ;*

  • Non

    Non · 9 sie 2017 · 197723732

    Dodaj dzisiaj jeszcze jedna jak dasz radę. To mi zajmuje myśli a wiem aż za dobrze jak się może czuć Marta...

  • Suzi

    Suzi · 9 sie 2017 · 201443633

    Część jak na życzenie , świetna jak zawsze.