Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Lord Michael Wilson

Michael Wilson jest zapalonym myśliwym, na polowania zawsze zabiera dwa charty. W lesie potrafi spędzić cały dzień, do domu nieraz wraca późno w nocy.
Po kolacji siada z żoną Katarzyną w bibliotece, a córka Rozalia gra im na fortepianie.
Nagle przestaje grać, wstaje, podchodzi do rodzicòw, daje im buziaka i wychodzi. Ostrożnie zamyka drzwi i wspina się po drabinie na strych.
Pomieszczenie to jest bardzo zagracone na podłodze walają się  rupiecie.  
Ale tu bałagan – myśli Rozalia.  
Wzrokiem wodzi po strychu w pewnym momencie dostrzega pod oknem kufer z żelaznymi zdobieniami.  
Podchodzi do niego klęka przy nim, po otwarciu jej oczom ukazują się stare fotografie, wycinki prasowe, a na samym dnie pamiętnik. Bierze go do ręki i opuszcza strych. Po znalezieniu się w swoim pokoju siada na łóżku. Na pierwszej stronie widnieje napisany kaligrafowany tytuł dzieła - Pamiętnik niani

      Historia dzieje się jesienią tysiąc osiemset trzydziestego dziewiątego roku. Noc jest szara i mglista. Nie mogę zasnąć, więc wstaję z łóżka i podchodzę do okna.  
Patrzę, a akacjową alejką przechadza się moja Anastazja, w sukni z tafty.
Zarzucam na siebie szlafrok, a stopy wsuwam w papcie i pośpiesznie wybiegam z pałacu. W bezpiecznej odległości, podążam za moja podopieczną..  
W połowie drogi Anastazja przystaje i nerwowo się rozgląda. Potem zaczęła biec, a liście szeleszczą pod jej stopami. Cały czas idę za nią modląc się, żeby mnie nie zauważyła.  
W pewnym momencie zdaje mi się, że na końcu alejki ktoś stoi. Ze zdenerwowania, aż mi serce wali.
Spoglądam w stronę Anastazji, a ona biegnie w kierunku tamtej postaci. Lecę za nią, ukrywam się za drzewem i wszystko obserwuję..  
Anastazja przyspiesza kroku, ale nagle się zatrzymuje i nie rusza. Widzę, jak tajemnicza postać idzie w jej stronę. Gdy jest już na tyle blisko żeby mu się przyjrzeć, rozpoznaje go.
Młodzi przez chwilę patrzą na siebie w milczeniu, po czym rzucają się sobie w objęcia.
— Fryderyk, nareszcie jesteś. Tak bardzo za tobą tęsknię.
— Wiem, ja też tęsknię najdroższa.
Mężczyzna ma na sobie czarną jak atrament pelerynę, a włosy w księżycowym blasku lśnią niczym diamenty. Odsuwa się od ukochanej. Z kieszeni wyciąga rewolwer i do niej mierzy.
— Nie chcę dłużej tak żyć.
— Fryderyku, co ty wyprawiasz? —pyta Anastazja- Proszę cię odłóż ten rewolwer — dodaje wystraszonym głosem.
— Nie mogę
— Dlaczego?
— Ponieważ nie umiem przestać cię kochać! A z tobą nie mogę być!
Naciska spust, a kula z lufy wylatuje ze świstem. Anastazja trafiona w serce, upada na ziemię. Fryderyk widząc co zrobił, pada na kolana i przytulając ukochaną do piersi zalewa się łzami.
— Co ja narobiłem! Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham.
— Żeby to usłyszeć muszę umierać? —odpiera Anastazja.
— Najdroższa zawsze będę przy tobie,
     Fryderyk przystawia sobie lufę do skroni, naciska spust broń wypala i ciało upada  obok Anastazji.  
     Ukryta widzę i słyszę rozmowy tych biednych kochanków, dlatego postanawiam uwiecznić to w pamiętniku dla potomnych.  
W każdą rocznicę w akacjowej alei słychać kroki i dwa wystrzały z broni.

Rozalia po przeczytaniu pamiętnika ostrożnie go zamyka i chowa do szuflady. Nagle przechodzi ją zimny dreszcz tak jakby ktoś stał przy niej.  
Podnosi wzrok i widzi przed sobą ducha Anastazji w sukience z falbankami, który patrzy na nią smutnymi, zielonymi oczami.
Dziewczyna podrywa się z łóżka i opuszcza pokój, zatrzymuje się dopiero przed biblioteką, gdzie jej ojciec  ma gabinet. Po chwili wahania wchodzi do środka.  
— Ojcze masz mi natychmiast powiedzieć całą prawdę dotyczącą tragedii, jaka się tu wydarzyła przed laty!  — krzyczy — Wiem, że Anastazja jest twoją siostrą.  
— Wybacz, ale nie chcę o tym rozmawiać – oświadcza lord.  
— Dlaczego? - pyta.
— Zabraniam ci w tym domu wymawiać to imię! Czy to wszystko?
— Nie.
— Więc słucham, co jeszcze chcesz wiedzieć na temat mojej siostry, która była zwykłą dziwką.
— Gdzie jest pochowane ciało Fryderyka? - pyta Rozalia.
— Nie wiem i nic mnie to nie obchodzi.
— W takim razie zwrócę się o pomoc do księdza. On na pewno mnie wysłucha i pomoże odnaleźć tego nieszczęśnika.
— Rozmowę uważam za skończoną.  
Rozalia wkurzona na ojca wychodzi z jego gabinetu, trzaskając drzwiami. Mimo późnej pory wybiega z pałacu na dwór, przebiega akacjową aleję    
zatrzymuje się przy furtce i ogląda za siebie. Widzi, że w miejscu, w którym wydarzyła się ta tragedia stoi Fryderyk, a peleryna mu powiewa na wietrze.  
— Fryderyku! Obiecuję ci, że odnajdę twoje ciało i pochowam w poświęconej ziemi. Choćbym miała całą aleję przekopać gołymi rękoma to doprowadzę sprawę do końca.  
Zjawa mężczyzny przygląda się Rozali, po czym rozpływa się w powietrzu.
Otwiera furtkę, wypadając na  ulicę, co sił w nogach pędzi do kościoła, który stoi na końcu wsi. Obok znajduje się plebania zbudowana z kamienia swoje kroki kieruje prosto do tego budynku waląc  pięściami w drzwi długo nikt ich nie otwierał.
W końcu w drzwiach staje ksiądz mocno, już posunięty wiekiem. Jest nim proboszcz Antoni mężczyzna o niskim wzroście i okularach. Głowę ma przyprószoną siwizną ogólnie jest bardzo sympatycznym staruszkiem. Chętnie pomaga swoim parafianom.
— Bardzo przepraszam za najście o tak późnej porze, ale muszę z księdzem porozmawiać.  
— Skoro to jest takie ważne, że nie może poczekać do rana to wejdź moje dziecko  
Rozalia wchodzi do środka staruszek prowadzi ją do kuchni, gdzie dziewczyna siada przy stole twarz, ukrywając w dłoniach.  
— Co się dzieje? Czemu moje dziecko płaczesz?  
— Bo widzi ksiądz mój ojciec jest potworem strzela do zwierząt. A swoją rodzoną siostrę nazywa dziwką i nie chce o niej rozmawiać.  
— No ale, w czym ja miałbym ci pomóc jestem tylko zwykłym proboszczem.
— To ksiądz mi nie pomoże? - pyta.
— Tego nie powiedziałem, ale nie wiem, na czym miałaby ta moja pomoc polegać.
— Z tego, co mi wiadomo to Anastazja spoczęła na tutejszym cmentarzu.
— Zgadza się jej grób istnieje do dziś.
— A Fryderyk, gdzie jest pochowany? - pyta ponownie.  
— Skąd mam wiedzieć pewnie tam, gdzie sobie życie odebrał.
— Czyli jego ciało nadal leży w akacjowej alei.
— Tak z tego, co słyszałem to pod dużym akacjowym drzewem. Tam powinna panienka go szukać ja mogę obiecać, że pochowam obok ukochanej na cmentarzu. Panie świeć nad  ich duszami.
— Dziękuję za poświęcony mi czas.
     — Może zostaniesz jednak na  noc? – pyta ksiądz.  
     — Nie muszę sprawę doprowadzić do końca.
W drzwiach plebani Rozalia wpada na wściekłego ojca. Lord łapie córkę za ramię i siłą prowadzi do domu. W swoim gabinecie sadza na krześle i zaczyna swój wykład.
— Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? – pyta lord. — Nie będziesz więcej szargać mojego dobrego imienia. Jutro wyjeżdżasz do szkoły z internatem, która się mieści w Paryżu – oświadcza.  
— Nigdzie nie pojadę! – wykrzykuje dziewczyna.  
— Ależ pojedziesz.
— Nie! – krzyczy jeszcze głośniej. To nie ja szargam dobre imię ojca, tylko ty sam  to zrobisz.  
— Jak śmiesz tak się do mnie odzywać ty bezczelna smarkulo.  
Podchodzi do córki i  uderza ją w policzek. Gdyż nie ma zamiaru dłużej tego słuchać a ten policzek jest dla niej za wiele.  
— Siadaj jeszcze nie skończyliśmy rozmowy! — krzyczy ojciec.
— Ale ja tak.
Wychodząc z gabinetu trzaska drzwiami.
Nikt nie będzie mnie bił – myśli.  
Schodami wchodzi na piętro, gdy tylko się znajduje w swoim pokoju to rzuca się na łóżko i zaczęła płakać.  
     Tej nocy nie może zasnąć mimo usilnych starań i wielu wylanych łez. Odrzuca kołdrę na bok podchodzi do okna , by je otworzyć pragnie poczuć świeże powietrze.  
Księżyc jasno na niebie świeci nagle w oddali zamajacza jej wysoka postać w pelerynie wie kto to jest.  
Z prześcieradła robi sobie linę i się po niej opuszcza na dół.
Rozalia wzięła łopatę i udała się pod akacjowe drzewo, gdzie zaczęła kopać. Po chwili ziemia odsłoniła ludzi szkielet.
Pewnie należał on do Fryderyka -pomyślała.
Nawet nie wiedziała, że za nią stał ojciec dopiero, gdy się odezwał.
— Widzę, że nie dałaś za wygraną i tak długo szukałaś, aż w końcu znalazłaś tego nikczemnika Fryderyka.  
Na dźwięk jego głosu za plecami wstaje i odwraca się, stając z nim twarzą w twarz.  
— Ojcze uważam, że Fryderyk zasługuje na godny pochówek.
— Dlatego posłałem parobka do księdza Antoniego, a ten przysłał grabarza, po zwłoki.  
Tej samej nocy odbywa się  pogrzeb Fryderyka. W nabożeństwie uczestniczy tylko Rozalia, bo jej ojciec odmawia.  
Za bardzo tego nie rozumie, ale jej to nie obchodzi, bo następnego dnia. Ma wyjechać z Jamajki i więcej nie zamierza wrócić.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1545 słów i 8982 znaków, zaktualizowała 6 paź o 13:15.

Dodaj komentarz