Krople poranionych chmur cz 4

— Cześć, jestem Mariola, jestem...
— Wiem, wpadłam tylko na chwilkę, tęskniłam za Johnem.
— Przyniosłam pizze i spagetti, masz ochote?
— Mogę zjeść kawałek pizzy, jeśli jest bez mięsa. Spagetti chyba nie, bo tu nie ma werandy.
Mariola popatrzyła na mnie.
— Jan też coś mówił o werandzie, to jakiś kod?
— Och nie, ja jem spagetti tylko na werandzie, to wszystko.
Lila położyła dłoń na jej dłoni i patrzyła chwilę w jej oczy.
Robiłem herbatę i podgrzewałem pizzę w opiekaczu. Moja złotowłosa bogini obejrzała pokój i sypialnę. Krótko.
— Chcesz herbaty, kochanie. Pizza jest już prawie ciepła.
Weszła do kuchni, otworzyła opiekacz i wyjęła kawałek.
— Muszę już lecieć.
Zaczęła iść w kierunku drzwi
— Nie zaczekasz chwikę, już...
— Zrób wszystko co ona chce — szepnęła i już jej nie było.
Normalnie bym się zdziwił, ale zacząłem się przyzwyczajać. Natomiast Mariola była w szoku.
— Ona tak zawsze?
— To najbardziej wolna osobą jaką znam. I pewnie jaka istnieje.
Mariola chciała się uśmiechnąć. To trwało chwilę. Potem posmutniała i zaczęła patrzyć w blat stołu.
— Nie wiem jak zacząć. Zanim weszłam, miałam wszystko ułożone, ale teraz mam pustkę. Ta Lila, ona... Ona jest niesamowita. Wpadła i wypadła, a ja mam w głowie tylko bałagan.
— Ok, siostra. Zjedzmy co przyniosłaś, napijemy się herbaty i pogadamy.
— Ty jesteś... inny — szepnęła.
Położyłem dłoń na jej dłoni i... poczułem ją. Całkowicie.
Przerażenie jakie czułem poprzednio było niczym w porównaniu z tym co poczułem teraz.  
     Przeżyłem dobre dzieciństwo. Jako najmłodsze dziecko miałem protekcję ze strony rodziców, starszego brata i siostry. Kiedy miałem czternaście lat nabrałem pewności, że jestem silniejszy od mojego, dużo starszego brata. Jacek miał całkiem inne cechy niż ja. Lubił dziewczyny, ale nigdy tego nie ujawniał. Wstydził się. Był delikatny i wrażliwy. Rodzice byli staroświeccy, ale nie całkowicie odizolowani od rzeczywistości. Obawiali się czy ich najstarszy syn nie jest... I ta obawa trwała dość długo. W końcu poznał Hanie i... sprawa się wyjaśniła.  
Ja tego nie zauważałem. To znaczy jaka jest ta Hania. Dopiero później zauważyłem w Hani... mamę. O nie! Jacek czuł się dobrze z Hanią. I wszystko było zupełnie normalnie. Chociaż co jest normalne, a co nie jest? Pasowała mu kobieta, która była opiekuńcza i troskliwa. Gotowała dla niego, prała jego rzeczy. Jacek kochał matkę jak syn. I tylko tak. Ojca się trochę obawiał, chociaż nie miał powodów. Władysław miał zasady, ale jako mężczyzna był uosobieniem łagodności. O ile wiem, Jacek otrzymał od niego lanie tylko jeden raz. Natomiast Mariola dostała od niego paskiem kilka razy. Ale ostatnie lanie dał jej kiedy miała jedenaście lat. Gdy zaczęła się rozwijać, nigdy już jej nie tknął. Owszem, krzyczał. To wszystko. Ja jako jedyny nigdy nie dostałem w skórę. Może ponieważ nie zrobiłem nic takiego co było warte lania. Poza jednym razem, ale wówczas i Jacek i Mariola ujęli się za mną i ojciec wiedział, że nie jest wstanie wymierzyć mi należnej kary.
Z Mariolą byliśmy kumplami, jak już wspomniałem. Do czternastego roku życia broniła mnie, a chłopcy mieli respekt nie tylko przed jej pięściami jak może więcej jej piersiami i  kobiecym ciałem. Nikt nie chciał tknąć dziewczyny!  
Wprowadziłem się kiedy miałem dwadzieścia lat, a ona zrobiła to dwa lata wcześniej.  
Nigdy, ale to nigdy nie domyśliłbym się, co czuje moja siostra. No może po tym ostatnim razie w łazience, miałem mgliste odczucie. Ale wówczas już znałem Lilę. Oczywiście nie łączyłem wyraźnych faktów. Bo pewnie tak miało być. Co mnie tak przeraziło? Właśnie To, co Mariola czuła do mnie. Właśnie to stanowiło cały jej problem. Kiedy dotknąłem jej dłoni wiedziałem co do mnie czuje. Całkowicie.  
Uświadomiłem sobie w jednej chwili, że jej słowa ,,zmieniłeś się” są prawdziwe.  
Gdybym to wiedział, co zostało mi objawione, miesiąc temu, najprawdopodobnie wyrzuciłbym ją z domu i wyzwał od ostatnich... I tym ukrzywdziłbym ludzką istotę. Delikatną i czułą. Mój strach powoli mijał. Zacząłem analizować co zostało mi objawione. Ale przecież nie mogłem wiedzieć wszystkiego. Ale to co wiedziałem, wystarczyło.
Nie wiem czy Mariola dostrzegła coś na mojej twarzy, bo starałem się ukryć to co wiedziałem. Jedliśmy pizze i piliśmy herbatę. Kto wie, czy by się zdecydowała to wyznać, gdybym jej nie pomógł. Ale czy to ja jej pomogłem? Tak wówczas sądziłem.
— Powiedz siostro, co masz na sercu, a ja to przyjmę i zrozumiem.
Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami, a jej twarz promieniowała anielskim światłem.
— Boże, to naprawdę ty!
— Tak, to ja.
Patrzyła na mnie nadal i chyba chciała się przekonać, że to nie prawda, ale moje słowa musiały ją przekonać, że to nie sen.
— Nie będziesz zły?
— Nie.
— Ale nie wiesz co ci chcę powiedzieć!
— Jesteś moją siostrą, jak mogę być zły.
— I naprawdę się nie domyślasz?
— Nie.
W pewnym sensie mówiłem prawdą. Nie domyślałem się, ponieważ wiedziałem. Patrzyłem na nią i wiedziałem, że sie przestała bać.  
— Kocham cię — szepnęła.
— I ja ciebie kocham — odrzekłem.  
— Ale ja kocham ciebie inaczej niż ty mnie.
Widziałem, że się lęka. Że jest więcej przerażona niż ja poprzednio. Nie mogłem dłużej udawać.
— Będzie wszystko dobrze — powiedziałem delikatnie.
— Ty nie rozumiesz...
— Ja wiem, czuję. Rozumiem. Wszystko będzie dobrze, tylko to się musi wypełnić.
Patrzyła na mnie z taką miłością, jakiej nie widziałem nawet na twarzy Lili.  
— Mogę cię pocałować? — zapytała cicho.
Przez chwilę miałem bunt. Przez sekundę stałem się Janem. Zimnym, wyrachowanym, stojącym twardo na ziemi. Oczywiście, że nie chciałem. Wiedziałem przecież o jaki pocałunek jej chodzi i że Mariola chce czegoś więcej. Poczułem złość. I kiedy miałem stać się na powrót Janem, poczułem delikatny powiew...
,,Zrób wszystko czego ona chce”. Ten szept Lili koił mnie. Lecz ja nie chciałem spać z moją siostrą! Nie byłem Janem. Stałem się Johnem. A John wiedział, że jest w mocy to zmienić. Ale John wiedział również, że musi coś dać, chociaż okruch... Może nie dać, raczej pozwolić wziąść. Nie chciałem niczego dla siebie. Co do tego miałem pewność od początku. I sądziłem, że tak będzie do końca.
Nie mogłem powiedzieć tak. Bo nie pragnąłem niczego, co ona chciała. Ale ona wiedziała w jakiś sposób, że jej nie odtrące.    
Wstała i uklękła. Wzięła moją głowę w dłonie i zaczęła mnie całować.  
To nie prawda, że pełny francuski pocałunek jest najprzyjemniejszy. To zależy kto całuje. Ale najważniejsze, dlaczego. Mariola nie próbowała całować mnie inaczej niż tylko ustami. Pewnie gdybym chciał... Ale ja robiłem to, co ona chciała. Tylko to. Prawdę mówiąc, co teraz odczuwałem było najdziwniejszym odczuciem i nawet w zarysach nie potrafiłem tego określić. Nie czułem, że godzę się na coś złego. Czułem i wiedziałem, że mam pomóc ludzkiej istocie, a w tym nie było zła.
I znowu nie wiedziałem czemu jej to powiedziałem. Ale czułem, że jest to właściwe.
— Chcesz się ze mną kochać, a ja niczego ci nie odmówię. Ale popracujemy nad tym. Jeśli to nie odniesie skutku, zrobimy to.
To musiało na nią podziałać. Nie spodziewała się, że to usłyszy. Pragnęła mnie i kochała rodzajem miłości, której nie chciałem zrozumieć, ale była też uczciwa w swoim sercu. To co czuła do mnie, nie było z pewnością egocentryczną miłością.
— Chcesz tego ze mną, a jestem pewna, że kochasz Lilę.
— Oczywiście, że nie chcę tego z tobą. I masz rację, bardzo kocham Lilę. Ale na tą chwilę chcę ci pomóc.
Zastanawiałem się przez chwilę, czy mam jej powiedzieć, co mi szepnęła Lila. I to byłby kardynalny błąd.
— Chcę ci pomóc, ale wiem, że nikt ci nie może pomóc, tylko ty sama.
— Ja nie wiem, czemu tak jest. Kocham cię tak od dziewięciu lat.
Zaczęła płakać.  
— Cicho, maleńka.
Trzymała głowę na moich udach i płakała.
— Może ci niewygodnie, możemy usiąść na kanapie?
— Jeśli wolisz.
— Nie powiesz nikomu, prawda?
— Pewnie że nie, głuptasie.
— Byłam u specjalisty, ale nie powiedziałem, że kocham brata... Próbowałam to wyrzucić!
Uspokoiła się trochę
— Ciężko mi z tym żyć... Ale opowiem ci, może lepiej zrozumiesz.
Ja nie chciałem jej powiedzieć, że nie musi, bo ja i tak to zaakceptowałem. Ale pomyślałem sobie, że jeśli mi powie, będzie jej lepiej, łatwiej. Zaczęła opowiadać.
— Jak wiesz, lubiłam bawić się z chłopakami i często się biłam, nawet kiedy stałam się kobietą. Myślę, że w tym właściwym sensie stało się to, kiedy skończyłam szesnaście lat. Mówię o dojrzałości psychicznej i fizycznej. Zaczęłam szukać obiektu miłości. Gdyby ojciec był właściwy, pewnie ta dziura byłaby wypełniona. Ale u mnie ziajała pustką. Patrzyłam ukradkiem na chłopaków, ale nie mogłam znaleźć tego rezonansu. Zaczęłam kolegować się z dziewczynami i oczywiście grałam silną. Już wówczas cię dostrzegłam, ale byłeś jeszcze małym chłopcem. Miałam do ciebie specjalną miłość i chroniłam cię. Kiedy skończyłeś czternaście lat, zobaczyłam, że jesteś przystojny. Stałeś się silny i już nie potrzebna ci była moja pomoc. Nawet się nie zorientowałam, kiedy ze zwykłej braterskiej miłości przemieniło się to w coś innego. Zaczęłam mieć erotyczne sny. Prawie podobne i zawsze ty w nich byłeś. Na jawie fantazjowałam coraz silniej. I pognębiałam się bardziej. Chciałam cię. Chciałam pocałunku, abyś mnie przytulił. Pragnęłam tego z tobą. I byłam gotowa. Ale wiedziałam, że jest to niewłaściwe. Obawiałam się twojej reakcji. Wiesz, że byłeś ostry. Ale ja czułam, że jest coś w tobie innego. I to czeka aby się objawić. I kiedy byłeś ze mną w łazience, zobaczyłam to w twoich oczach. Wiedziałam, że mogę objawić ci moją miłość i pragnienie. To był najwyższy czas, bo chciałam odejść... Wiesz co mam na myśli.
— Jutro rano będzie już po wszystkim, będziesz wolna i szczęśliwa.
Moje słowa musiały ją wzmocnić, ale wzmocniły też coś innego. Poczułem to i byłem gotowy stawić temu czoło.
— Naprawdę uważasz, że dobrze mi w tej sukience?
Wstała i okręciła się w kółko. Poczułem, że mogę jej pomóc, ale muszę być szczery. Całkowicie.
— Jest piękna. I ty jesteś piękna. Dostrzegłem to dzisiaj, bo do tej pory byłaś dla mnie tylko siostrą.
— Jesteś inny, wcześniej byś mnie wyrzucił na ulicę. I byłabym bardzo nieszczęśliwa. Zmieniłeś się.
— Kocham Lilę i ona mnie kocha, dlatego stałem się inny.
Poczułem, że spróbuje jeszcze raz. Może to była ta, nie prawdziwa ona. Wiedziałem, że to wygramy, ale musiałem być czujny i silny.
— Wtedy w łazience, nie wstydziłam się. Chciałam byś mnie zobaczył. Nie byłeś zawstydzonu ani zły?
— Nie byłem.
— Nie mogłeś mnie zobaczyć dobrze, było pełno pary. Chcesz mnie zobaczyć teraz?
Najlepiej było powiedziwć nie. Ale to nie byłaby prawda. Widziałem wiele nagich kobiet. A teraz miałem Lilę. Najpiękniejszą istotę jaka istniała.
— Chcę cię zobaczyć.
Tak, chciałem ją zobaczyć. Swoją siostrę. Kochałem ją jak brat i nadal byłem jej przyjacielem. Przez ułamek chwili czułem coś. Zacząłem myśleć o tym co jej powiedziałem poprzednio. Tak, byłem gotowy kochać się z własną siostrą, tylko po to aby jej pomóc. Ale w tej chwili wiedziałem, że to nie będzie konieczne. A wręcz to mogło wszystko popsuć.
Mariola nie próbowała mnie kokietować. Po prostu chciała bym widział jej ciało. A ja patrzyłem. Nie próbowałem z tym walczyć, bo wiedziałem, że przegram, a co najważniejsze nie uwolnie jej. Ufałem, że muszę być szczery i ufałem w Lilę. Nie wiem czemy wówczas poczułem to. Nie ufałem siebie ani w moją miłość do Lili. Ufałem tylko w miłość Lili do mnie.
   Stała przede mną zupełnie naga. Miała zgrabne nogi, piękne biodra i piersi. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że tylko Lila była od niej piękniejsza.
Wzięła moją dłoń.  
— Czy chcesz tego?
Miałem być uczciwy. Musiałem być. Nie myślałem o tym, że jej ufam. Nie mogłem tego pojąć, ale wiedziałem, że to prawda. Nie próbowałem tego pojąć, dlaczego tak czuję. Kwestia byłe co Mariola ma na myśli. Ona mi zaufała, a teraz ja musiałem jej zaufać. I miałem pewność, że nie chce niczego złego.  
— Chcę.
Patrzyłem jej prosto w oczy. I zobaczyłem w jej oczach miłość. Czystą i szczerą. I Bóg mi świadkiem. To była miłość Lilianny!
— Kochasz ją, a ona ciebie. Poczułam to. Nie mówię, że nie chcę. I nie mówię, że nie powinnam. Wiem, że nie powinnam i wiem, że bym potrafiła. Więc chcę tylko okruszynkę. I nie mówię, daj mi tę okruszynkę. Mówię, pragnę wziąść tą okruszynkę. Jeszcze przed chwilą, kiedy wzięłam twoja dłoń... Pragnęłam się z tobą kochać. Pragnełam ci dać wszystko i pragnęłam byś brał wszystko. Wiem, że kochasz Liliannę, ale czułam, że ona by to zrozumiała, a ty mógłbyś... Ale to minęło w ułamku chwili. Teraz wiem, że wystarczy jeśli wezmę okruszynkę.
Musiała mieć pewność, że jestem inny. To co powiedziała było dowodem, że całkowicie mi ufa.
Nie wiedziałem co się stanie, ale ufałem. Nie sobie, nie jej. Ufałem tylko w miłość Lili.
Mariola prytuliła się do mnie. Nic więcej. Trzymała mnie mocno . Położyła głowę na moim ramieniu. Ale czułem że odczuwa nieopisaną radość. I nie miało to nic wspólnego z fizycznością.
— Dziękuję — szepnęła.
To mi się nie wydawało. Całowałem, a teraz tuliłem Lilę. Nie pojmowałem, czemu tak czuję, ale miałem w tym pewność.  
— Jestem taka zmęczona, zostanę na noc.
Ona mnie nie pytała, raczej tylko oznajmiała mi to i wiedziała, że jej nie odmówię.
Poszła do mojej sypialni, a ja usiadłem na kanapie. Nie czułem, że stoczyłem ciężką walkę. Nie czułem się winny. Czułem się dobrze. Właściwie to czułem tylko jedno. Kochałem Lilę. I liczyło się tylko to.
Zasnąłem na kanapie. W połowie nocy obudziła mnie Mariola. Miała na sobie moją koszulę.
— Chodź do łóżka, nie wyśpisz się.
Czułem, że jest już dobrze. To była siostra. Uwolniona. Po chwili leżałem na swoim łóżku. Mariola zwinęła się w kłębuszek jak niemowle i zasnęła prawie natychmiast. Leżała blisko. Słyszałem jej spokojny oddech...
   Kiedy się obudziłem, łóżko było puste. W kuchni na talerzu leżały kanapki. Dostrzegłem list.
,,Dziękuję ci. Kocham cię jak brata i tylko jak brata. Jesteśmy nadal kumplami. Jestem wolna. Mam nadzieję, że poznam kogoś i będę szczęśliwa. A właściwie, jestem szczęśliwa. I nie mówię, że będę szukać kogoś takiego jak ty. Nie wiem dlaczego tak było. Ale to już nie ważne. Bo minęło. Jestem szczęśliwa, wolna i czysta jak Lilia”
Patrzyłem chwilę na list. Do dzisiaj nie wiem co miała na myśli. Lilię kwiat czy moją Lilię. Nigdy jej o to nie pytałem i pozostało to bez odpowiedzi.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i obyczajowe, użył 2902 słów i 15527 znaków, zaktualizował 8 paź 2019.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto