Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Krew cz. 36 odcinek przedostatni.

Ten raz wyglądał inaczej. Brunet oczywiście nie patrzył, a tylko miał odczucie inności. Spodziewał się tych innowacji, o których wspomniała, ale nic takiego nawet nie zasugerowała, więc i on nie naciskał. Kochali się bardzo długo, niezwykle delikatnie, praktycznie w jednej pozycji, na boku. Mogli łatwo obserwować swoje twarze. Czuł, że nie pragnie niczego innego. Miał pewność, że tak było najlepiej dla niego i dla niej. Dla nich.
                                                                               *  
Nadia i Lesley weszli do małej restauracji, a właściwie klubu. Podium pozostawało jeszcze puste, nie licząc stojących tam instrumentów. Wystrój przypominał atmosferę jazzowego klubu z okolic Nowego Orleanu. Przyciemnione światła dodawały uroku. Po kilku minutach podeszła do nich kelnerka. Dziewczyna, a właściwie kobieta, pewnie tylko nieco młodsza od Nadii. Poza kolczykiem w uchu nie miała żadnych dodatków, czy też widocznych tatuaży. W sali poza Nadią i Lesleyem siedziało jeszcze tylko cztery osoby. Kelnerka jakby wyczuła ich myśli, bo zamiast zapytać, co podać, zaczęła rozmowę właśnie o ilości gości.
– Jest jeszcze wcześnie, za godzinę będzie pełna sala.
Mówiła po angielsku z lekkim akcentem rodzimego rejonu.
– Pierwszy raz tu jestem – bezwiednie, powiedziała Nadia.
– Pana pamiętam. Był pan tu kilka dni temu. – widocznie wypowiedź blondynki miała jakiś sens.
Lesley pomyślał, że dziewczyna jest bystra.
– Też panią pamiętam.
– Jaka tam ze mnie pani. Dorabiam późnymi wieczorami. Lubię dobrą muzykę. Sama gram na fortepianie. Jestem Lisa – uśmiechnęła się miło na zakończenie swojego krótkiego wystąpienia.
– Mam an imię Nadia, a to jest Lesley – blondynka przekręciła lekko głowę w kierunku mężczyzny.
– Pochodzi pani z Rumunii?
– Naprawdę jest pani spostrzegawcza. Raczej trudno wyczuć u mnie akcent.
– Może to dzięki muzycznemu słuchowi – odrzekła szatynka.
Nadia rzuciła okiem na jej długie palce, doskonale nadające się do gry na fortepianie.
– To, co zamówimy, kochanie? – Nadia czuła się kompletnie wyluzowana, jakby znała Williamsa lata.
– Co pani Lisa zaproponuje – postawny szatyn spojrzał krótko na swoją ukochaną.
– Lisa, proszę. – jej lekko brązowe policzki przebił róż lekkiego zawstydzenia.
Ustępowała urodą Nadii, ale z pewnością można by było nazwać ją ładną.
– W takim razie prosimy też do nas mówić po imieniu – poprosiła blondynka.
– Dobrze. Mogę coś powiedzieć prywatnego – szatynka rzuciła okiem na Lesleya, potem na Nadię.
– Proszę – szatyn wiedział, co dziewczyna chce powiedzieć.
– Nie jestem lesbijką, ale jesteś bardzo piękna, Nadio.
Lesley spojrzał na swoją ukochaną, a potem przeniósł wzrok na kelnerkę.
– Uroda jest tylko dodatkiem. Nadia jest niezwykle dobrą i mądrą osobą.
– Ty także jesteś, Lesley. Prawdę mówiąc, odczułam w tobie coś wyjątkowego. – do tego, by powiedzieć coś takiego po minucie rozmowy, trzeba było mieć odwagę i szatyn to wyczuł u młodej dziewczyny.
Lisa nie wyglądała na odważną, ale z pewnością nią była.
– Dziękuję, ale to nie moja zasługa – odrzekł naturalnie.
– Miło mi będzie was obsłużyć. Nie mówię tego, by dostać dobry napiwek. Proponuję coś z morza, surówkę grecką, a do picia czerwone wino z okolicznej winiarni. Nasze wina nie ustępują francuskim.
– Mieliśmy już tego doświadczenie. Proszę się nie gniewać, ale chyba poprosimy musujące wino.
– Dobrze, ale proszę nie odmówić jednego kieliszka wina, które zaproponuje. Proszę!
– Dobrze. Piliśmy coś pysznego w Serbii. Mam na myśli musujące wino.
– Zaproponuję unikalne musujące wino z czarnej porzeczki i winogron. Jest pół słodkie, idealnie nadaje się zarówno do ryby jak i surówki. Chcecie jakiś deser?
– Może później.
– Wybacz Nadio, nie nalegam i nie pospieszam. Podam wszystko w odpowiednim czasie.
– No dobrze, co w takim razie proponujesz?
– Jak się to mówi, nie masz przyjaciel w smaku i zapachu, ale poleciłabym sernik z delikatną glaretką z czerwoną porzecką lub mus z czekoladą, dół, czyli czekoladowy biszkopt jest nasączony Grand Marnier z odrobiną świeżego soku z pomarańczy. Nasze desery mają maksymalnie dwa dni. 
– Już mi narobiłaś smaku. O której zaczynają grać? – tym razem Nadia posłała jej swój cudowny uśmiech.
– Za piętnaście, może dwadzieścia minut. Pianista miał stłuczkę i nie wiadomo czy dojedzie.
– W takim razie może go zastąpisz – Nadia spojrzała prosto w jej orzechowe oczy.
Boże, jak ona jest piękna i chyba naprawdę dobra, pomyślała Lisa. A mężczyzna. Czyżbym dzisiaj spotkała dwoje aniołów.
– Och co wy! Szef nigdy się nie zgodzi – powiedziała tak, by przykryć tym wrażenie, jakie para, na niej zrobiła.
– Dałabyś radę? – zapytał niezbity z tropu, Lesley.
– Gram już dwanaście lat.
– To ile masz, wyglądasz na dwadzieścia, jak moja Beatrice – Nadia już po kilku chwilach rozmowy wiedziała, że Lisa może mieć właśnie tyle lat, nie więcej, jak sądziła po pierwszym spojrzeniu. 
Prawdopodobnie trudności dnia codziennego dodawały kilku lat, dość ładnej Lisie.
– Mam tyle. Twoja Beatrice? To siostra?
Nadia szybko spojrzała na Lesleya jakby oczekiwała przyzwolenia. W zasadzie powiedziała nieznajomej dziewczynie już i tak wiele. Szatyn skinął delikatnie głową. Znał się na ludziach. Dziewczyna była szczera i bardzo wartościowa.
– To moja pasierbica.
– Rozumiem. Po proszę kucharza, by zrobił dzieło sztuki. Jesteście wyjątkowi. Naprawdę. Dawno nie spotkałam takich ludzi.
– Bo jeszcze nie spotkałaś Alexa i Beatrice – szepnęła blondynka.
– Może będę miała okazje poznać. Sądzę, że jesteście Amerykanami. Oni zwykle są inni, chociaż atmosfera naszego klubu sprawia, że nie mamy tu tych hałaśliwych i lubiących piwo, ludzi. Bez urazy.
– Rozumiemy – odrzekł za siebie i Nadię, Williams.
Dziewczyna się oddaliła.
– Czy nie powiedziałam zbyt wiele? – spojrzała na niego, swoimi błękitami.
– Dziewczyna jest szczera. Jak zauważyłaś, również bardzo bystra.
– Tak, odniosłam takie wrażenie i dlatego nie obawiałam się ujawnić naszych imion.
– Co jeszcze zauważyłaś – Lesley patrzył łagodnie w jej oblicze.
– Ma długie palce i pewnie nieźle gra. Co więcej? Chyba nie jest zbyt zamożna. Zauważyłeś?
– Tak. Pewnie dorabia, by móc grać. Takie odniosłem wrażenie.
Nadia dotknęła jego dłoni i poczuła od razu elektryczny prąd. Samo dotykanie jego dłoni sprawiało jej rozkosz. Milczeli i patrzyli na siebie, tylko na chwilę odrywali od siebie wzrok, rzucając pojedyncze spojrzenia na przybywających gości. Lisa przyniosła wino i surówkę. Za chwilkę frytki, smażonego łososia w sosie z borowików.  
Zaczęli jeść. Szef kuchni naprawdę się postarał. W połowie, a w zasadzie w końcówce ich posiłku, wyszedł na podium postawny mężczyzna, z lekkim brzuchem, z włosami do ramion. Przeżył  z pewnością, dobre cztery dekady. Wyglądał na właściciela klubu i jak się okazało, był nim.
– Proszę państwa. Mam nieco smutną wiadomość. Nasz znakomity pianista, Igor Nevicz miał stłuczkę. Nie odniósł obrażeń, ale lekko nadwyrężył dłoń, dlatego niestety dzisiejszego wieczoru zagra tylko duo i będą tak akompaniować naszej znakomitej piosenkarce, Cavers Butti.
W sali powstał mały szum. Cóż, wypadek losowy. Niektórzy, a może większość, przybyła tu dla muzyki, chociaż sądząc po smaku potraw, jedzenie tutaj podawali wyśmienite.
– Wybacz, na chwilę zniknę. – szatyn wstał od stolika i poszedł w kierunku baru.
Nadia czuła intencje Williamsa. Jak się spodziewała, udał się do miejsca, gdzie zniknął właściciel.
Po chwili zapukał do drzwi jego pokoju.  
– Tak, proszę wejść – mężczyzna mówił po serbsku.
Lesley otworzył drzwi. Za skromnym biurkiem z ciemnego drewna, siedział właściciel.  
– Nie zabiorę pańskiego czasu – szatyn odezwał się w języku, szefa lokalu. – jestem tu w sprawie pianisty.
– Przykro mi z powodu wypadku. Próbowaliśmy znaleźć zastępstwo, ale przyjaciel Nevica przebywa zbyt daleko i by dotarł na zamknięcie.
– Pańska kelnerka, Lisa jest pianistką i da radę.
– Tak, wiem, że gra, ale zdaje pan sobie sprawę, jaka to odpowiedzialność?
– Oczywiście. Ręczę za nią.
– Znacie się?
– Trochę.
– Sam nie wiem – Ilia Gorac, właściciel klubu Casper, nerwowo potarł policzki.
– Proszę jej powiedzieć, żeby zagrała, to wszystko. – Lesley mówił spokojnie i z przekonaniem.
– A jeśli odmówi? – Ilia wyraźnie nie miał przekonania do tego pomysłu.
– Nie zrobi tego. Proszę jej powiedzieć, że Lesley i Nadia prosili. Proszę zadzwonić też po nową kelnerkę. Będziecie jej potrzebować.
– No dobrze. Zaryzykuję. Tak, dzisiaj będzie pełna sala – uśmiech pojawił się na twarzy mężczyzny.
– Sprawdzi się. Pewnie kilka dni Nevic będzie nieobecny. To nie środek sezonu, ale wiem, że pański klub jest popularny. Nie wszyscy lubią muzykę techo.
– Tak, w lecie dyskoteki pękają w szwach. Tylko jest jeszcze kwestia ubrania.
– Proszę zapytać Cavers.
Ilia lekko przekręcił głowę i spojrzał na Williamsa.
– Wygląda pan na bywalca, a nigdy pana nie widziałem.
– Byłem w zeszłym tygodniu.
– No dobrze. Dzisiaj jecie i pijecie na koszt firmy.
– W takim razie proszę zapłacić Lisie wynagrodzenie Nevica, o ile uzna pan, że była dobra, jak gwarantowałem.
– Będę musiał jeszcze raz wystąpić przed gośćmi, a to mnie zawsze stresuje. – zasępił się Ilia.
– Cóż, takie obowiązki szefa. Pierwsza przemowa wypadła bardzo dobrze – Lesley wyciągnął prawice w kierunku szefa.
Mężczyzna uścisnął dłoń Williamsa. Prawdopodobnie słowa szatyna go nieco podbudowały.
– Oby się udało.
– Uda się.
Williams wrócił do stolika. Po dziesięciu minutach, kiedy Nadia i Lesley już skończyli posiłek, Gorac ponownie ogłosił, że znaleziono zastępstwo.
– Nasza miła kelnerka, Lisa Markovica, zagra dla państwa w zastępstwie naszego pianisty.
Lisa rzuciła spojrzenie w kierunku swoich nowych przyjaciół. Jeszcze nie wiedział w tym momencie, że jej życie się właśnie odmieniło.  
Jej smukłą postac okrywała kolorowa suknia, do ziemi. Na szczęście czarnoskóra wokalistka miała podobną budowę jak Lisa.
Wieczór upłynął miło. Desery okazały się wspaniałe, a musujące wino nie ustępowało temu, które trójka piła poprzednio. Lisa grała wspaniale, umiała się natychmiast przestawić z klasyki na jazz. Kiedy Williams i Nadia opuszczali klub, trochę po pierwszej w nocy, zeszła z podium i uścisnęła parę.
– Dziękuję. Grałam już przed ludźmi, ale miałam tremę. Jak będę mogła się odwdzięczyć?
– To nie jest konieczne.
– Bardzo bym chciała.
– Zobaczymy się albo zdzwonimy – Nadia posłała jej kolejny miły uśmiech.
– Proszę chwilkę zaczekać.
Lisa miała dziesięć minut przerwy. Ilia znalazł zastępstwo i pozostali kelnerzy mieli lżej, bo sala była pełna. Dziewczyna przyniosła wizytówkę. Jak odczytali, udzielała lekcji pianina. Po chwili wyszli.
– Piękna noc – blondynka spojrzała na gwiazdy.
– Tak.
Jechali w milczeniu. Nadia zastanawiała się, czy jej propozycja będzie na miejscu. Raczej miała pewność, że Williams jej tego sam nie zaproponuje.
– Nie muszę wracać do siebie – powiedziała to i spłonęła rumieńcem.
Williams spojrzał na nią dłużej i przytrzymał jej dłoń. Siedzieli jeszcze w wozie, ale już byli na hotelowym parkingu.
– Jesteś pewna?
– Wiem, że sam byś tego nie zaproponował. Czuje się przy tobie magicznie. To przy sterze... Jednak najpierw muszę ci wyznać kilka rzeczy.
Spojrzała mu w oczy.
– Wiem, że jestem zbyt otwarta. To dla mnie nowe. Podobam ci się w ten sposób?
– Bardzo.
Po pięciu minutach weszli już do jego pokoju.
– Muszę ci wszystko powiedzieć – blondynka przełknęła ślinę.
– Dobrze – Nadia odczuwała zdenerwowanie, ale wzrok szatyna działał na nią jak balsam.
Zaczęła mu opowiadać. W zasadzie rozpoczęła od wyznania Beatrice, kiedy brunetka objawiła jej, co czuje do Alexa. Najtrudniej jej było mówić o pożądaniu do brunetki, ale nie zapomniała wspomnieć o swoim nastawienia do Alexa. Opowiedziała ze szczegółami wszystkie rozmowy. Momentami Lesley musiał ukrywać uśmiech, kiedy opowiadała o zagrywkach Beatrice. Miał przeświadczenie o szczerych zamiarach brunetki, ale upewnił się z całą pewnością, że jest z niej niezłe ziółko.
– To już wszystko wiesz. Sama nie wiem, dlaczego to wszystko czułam i tego chciałam. Co powiesz?
– Myślę, że miałaś wewnętrzną wojnę. Nie zmieniłbym swojego nastawienia do ciebie, gdyby się to stało. Wiedziałem jednak, że do niczego nie dojdzie. Alex jest zbyt szlachetny. Beatrice to gorący wulkan, ale też by się zatrzymała w odpowiednim momencie.
– Wiedziałeś! Jak mogłeś to wiedzieć?
– Musisz mi uwierzyć. Jutro coś się wydarzy. To znaczy stanie się coś. Mówię ci to, byś mi wierzyła, że wiedziałem tamte rzeczy.
– Czy to ma coś wspólnego, z tym że masz kontakt ze Stwórcą?
– Tak. Nie wiem, dlaczego tak mnie traktuje. Byłem zabójcą.
– Lesley, o tym właśnie rozmawiałam z Beatrice. Nie o tym, że zabijałeś ludzi, tylko o tym, że skoro jesteś tak z Nim blisko czy to nie koliduje, z tym że mamy się kochać – po raz kolejny jej policzki się zarumieniły.
– Bóg jest prosty, chociaż jest doskonały. Dał nam wszystko, byśmy byli szczęśliwi i czerpali rozkosz z życia. Wszystko, co robimy, jest przyjemne. Dlaczego miałby nam zabraniać czegoś, co sam nam dał?
– No tak, ale przykładowo seks dwóch kobiet też daje rozkosz, a pewnie On tego nie akceptuje.
– Akceptuje to niewłaściwe słowo. Dopuszcza. Ale my nie jesteśmy jednej płci. Myślę, że wytłumaczyłem ci wystarczająco.
– Nie mamy ślubu.
Williams się uśmiechnął.
– Czy Adam i Ewa mieli?
– Nie było jeszcze księdza.
Szatyn popatrzył na nią łagodnie.
– On był. Chociaż przykład Adama i Ewy nie jest najlepszy. Chodzi o to czy jestem dla ciebie przelotny, czy na życie?
– Och, chciałbym! Jesteś przeciwieństwem Nicholasa Higginsa.
– Nie aż tak bardzo. Widzisz, jest tak. Bóg zawsze, chociaż raz, staje przed człowiekiem, chociaż większość przegapia ten moment. Mój czas miałem, zanim podjąłem decyzję by uratować tę Irankę. Nick miał z pewnością, kiedy podjął świadomą decyzję zabicia rodziny Forestów.
– Dlaczego to zrobił? – Nadia otarła łzę.
– Sądził, że może wszystko. Miał wszystko. Mądrość, pieniądze i piękną żonę. Cudowne dzieci. Jednak to mu nie wystarczyło. Kiedy się przekracza pewną granicę, już nie ma odwrotu. Kimbley był złym człowiekiem. Chciałem zemsty, ale zrezygnowałem, by go zabić. Alex nigdy nie pragnął zemsty, dlatego jest lepszy ode mnie.
– Dobrze, rozumiem. Czyli nie jest nic złego w tym, że ciebie pragnę. Chodzi tylko o to czy ty mnie również.
– Już pytałaś?
– Tak?
Lesley uznał, że musi przejąć kontrolę. Tak jak przepowiedziała i Beatrice i Alex, blondynka wygrała całkowite zaufanie u Williamsa, dzięki swojemu wyznaniu. Zamiast jej odpowiedzieć, zamknął jej usta swoimi.

Nadia poznała tej nocy, czym jest zbliżenie dwóch kochających się ludzi. W każdym dotyku, spojrzeniu to czuła. W każdym oddechu. Zasnęła z głową na jego torsie. Lesley jeszcze kilka minut gładził jej włosy i delektował się bukietem zapachu jej skóry. Odczuł spełnienie. Zasnął z dłońmi wplecionymi w jej włosach.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i przygodowe, użył 2640 słów i 15874 znaków, zaktualizował 4 cze o 7:15.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto