Koniec a może i początek?? cz.17

Za każdym razem, gdy otwierałam oczy światło było zbyt jasne. Czułam, że ktoś siedzi przy mnie, mówi do mnie, ale słowa zmywały się w jedno. W końcu, gdy otworzyłam oczy było ciemno. Przetarłam je jedną ręką, bo druga była czymś przygnieciona. Próbowałam się podnieść, ale wtedy mała lampka przy łóżku się zapaliła. Spojrzałam w tamtą stronę. Mateusz siedział i przecierał oczy. Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka. A on wstał i usiadł na łóżko przytulając mnie do siebie mocno. Wtuliłam się w niego i zaczęłam spokojnie oddychać wdychając jego zapach.  

-Tak bardzo się o ciebie bałem. –Szepnął Mateusz, chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi.  
-Ile spałam??
-Kilka dni. –Powiedział opierając czoło o moje. Tak bardzo pragnęłam żeby mnie pocałował.  
Do sali wszedł lekarz razem z Elizą no i po moich pragnieniach nie było już śladu.

-Mamy dla ciebie dwie wiadomości –powiedział lekarz, patrzyłam na niego wyczekująco. –Za to, że nie mówiłaś, że się źle czujesz powinnaś dostać po głowie. A druga twój stan jest naprawdę zły.
-To znaczy??
-Zaczniemy stosować mocniejszą chemioterapie, ale wciąż czekamy na dawce.  
Lekarz usiadł na krześle przy łóżku i oparł łokcie o kolana.
-Doktorze a co ze mną?? –Zapytał Mateusz. O czym on mówi??
-Mateusz niestety, ale nie możesz być dawcą.  
DAWCĄ?!?!?! Jak to?? Patrzałam na niego z szeroko otwartymi oczami. On sobie chyba ze mnie żartuje. Lekarz po chwili wyszedł a my zostaliśmy sami.
-Jak to chciałeś być dawcą?? –Zapytałam się zszokowana.
-A myślałaś, że co??
-Ty nie możesz.
-Owszem skarbie. Tak wyszło w badaniach.
-Nie. Ja ci nie pozwoliłam się zgłaszać.
Chłopak uśmiechnął się. Położył się na boku i przyciągnął mnie do siebie przytulając mocno.
-Myślałaś, że nie będę próbował ci pomóc?? Jeżeli tak to oszalałaś. –Szepnął i pocałował mnie w czoło.
Podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka. Przybliżyłam się do niego i w końcu nam się udało. Mateusz pocałował mnie tak delikatnie, że ledwo go poczułam. Po chwili położyłam głowę na klatce piersiowej chłopaka i tak zasnęłam.

-Ona się męczy. Trzeba to w końcu zakończyć. –Powiedziała jakaś kobieta. Próbowałam powoli otworzyć oczy.
-Nie możecie decydować za nią. –Powiedział mocno i groźnie jakiś mężczyzna.
Otworzyłam oczy i spróbowałam się podnieść. Chciałam usiąść stwierdziłam, że tak bym więcej widziała. Mateusz podbiegł do mnie i pomógł mi wykonać tą czynność. Byłam słaba i to bardzo, dlatego nie mogłam nawet usiąść.
-Lepiej?? –Zapytał chłopak, gdy już siedziałam. Pokiwałam głową i spojrzałam w stronę drzwi, które właśnie się zamknęły a w sali zostaliśmy sami.
-Kto tu był?? –Zapytałam. Chłopak podrapał się po głowie i powiedział cicho.
-Twoja matka.
-Przyszła sprawdzić czy jeszcze żyję?? –Zapytałam z ironią, chociaż nie chciałabym jednak usłyszeć odpowiedzi na to pytanie.
Chłopak westchnął tylko, usiadł koło mnie i przyciągnął do swojego boku. Wtuliłam się w niego i stwierdziłam, że muszę w końcu zadać to pytanie, które męczyło mnie od dłuższego czasu.
-Mateusz??
-Hmm??
-Dlaczego tu jesteś??
-Słucham?? –Podniósł się lekko, przez co moje ciało zrobiło to samo.
-Dlaczego siedzisz przy mnie wiem, że nocujesz tu i nie wydaje mi się żeby ten fotel był wygodny –spojrzałam na fotel, który stał w rogu sali.
-Jak to, dlaczego??  
-No przecież ty możesz mieć każdą. Mateusz pojawiłeś się w tym szpitalu żeby nakręcić tylko wywiad, bo tego chciała twoja mama. A od tamtego czasu przecież wiele się zmieniło i ty sam się zmieniłeś. Popatrz na to tak: ja jestem chorą dziewczyną i nie wiem czy z tego wyjdę. Widzisz, że jest coraz gorzej. A ty masz wszystko pieniądze, popularność, zdrowie. Więc dlaczego siedzisz ciągle przy mnie??

Chłopak oddychał głęboko widziałam tylko jak jego klatka piersiowa się unosi. Spuściłam głowę, nie wiem, po co to wszystko powiedziałam to jest bez sensu. Jednak nie chcę znać odpowiedzi również na to pytanie. Wolę żyć w niewiedzy, która może być mniej bolesna od prawdy.
Mateusz złapał mnie za podbródek i podniósł moją głowę do góry, spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się delikatnie. Spojrzałam na niego był spokojny mimo moich wszystkich pytań i tego, co powiedziałam to był spokojny. Moi rodzice zawsze się irytowali, gdy za dużo o wszystko pytałam jakby w ogóle nie chcieli ze mną rozmawiać w sumie zostało im tak do dzisiaj.

-Jestem tutaj, ponieważ mi na tobie cholernie zależy, nawet jakbym chciał to nie potrafię z ciebie zrezygnować i tak po prostu cię zostawić i nie mówię tego, dlatego bo jesteś chora nie myśl, że w ten sposób się jakoś nad tobą lituję. Jestem tu, bo chcę być przy tobie, bardzo bym chciał żebyś wyzdrowiała, bo chcę cię stąd zabrać i pokazać ci prawdziwy świat, dlatego też zgłosiłem się na badania. Emilka ja chyba –mówił wszystko powoli i tak jakby bał się to wszystko wypowiedzieć przez cały ten czas trzymał moje dłonie w swoich i bawił się moimi palcami, a ja patrzałam na jego włosy, które były na wysokości moich oczu, ponieważ Mateusz miał cały czas spuszczoną głowę. Chwytałam się każdego słowa jak tratwy. Wiem, że takie wyznania nie są pewnie jego specjalnością i to czyni je jeszcze piękniejszym. Wiem, że nie jest to wyklepana formułka, którą mówi każdej dziewczynie mówi to prosto z serca. Wiem o tym, bo gdy bawi się moimi palcami czuję jak jego własne się trzęsą.

-Mateusz, jeżeli nie masz siły, nie musisz mówić dalej. –Powiedziałam spokojnie głaszcząc jego kciuk swoim.  

-Emilka ja się chyba w tobie zakochałem.  

~
Taaa daaa!!! Długo mnie nie było, wiem.Ale powróciłam z nową częścią. Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Buziaki
-P :D

pinki

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1111 słów i 6008 znaków.

5 komentarzy

 
  • TakaPrawda

    warto było czekać  :yahoo:

  • pinki

    Przepraszam, że tak długo nic nie ma. Postaram się jak najszybciej coś dodać.

  • TakaPrawda

    Dodaj coś  :sad:

  • TakaPrawda

    Kiedy następna? :)

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :*