Koniec i początek

Siedziała w swoim na łóżku w swoim mieszkaniu. Po pokoju leżały porozrzucane zdjęcia i rzeczy. Już trzy tygodnie nie dawała nikomu znaku życia. Była pisarką więc pisała w domu. Chodź od czasu rozstania z nim nic nie napisała. Nagle zapragnęła z kimś pogadać. Zaczęła szukać więc swojego telefonu. Przeszukała cały dom i nic. Była już tak zdenerwowana, że rzuciła się na łóżko z rozpaczy. Poczuła coś twardego pod poduszką. To był jej telefon. Ucieszyła się. Spojrzała na wyświetlacz. 55 nieodebranych połączeń.  
- Matko. . - szepnęła.  
10 wiadomości. Przeczytała tylko te które nie były od niego. Jej najlepsza przyjaciółka tyle razy próbowała się z nią skontaktować. Wiedziała, że nie może jej ignorować bo właśnie teraz jej potrzebowała. Umówiły się że za pół godziny do niej przyjdzie. Do tego czasu postanowiła zrobić z sobą porządek.  
Usłyszała dzwonek otworzyła drzwi i cieszyła się jak dziecko na jej widok. Tak bardzo jej potrzebowała. Opowiedziała jej co się stało u niego w domu.  
- Kochanie ja jestem z nim w ciąży, ale nie chce tego dziecka. Tęsknie za nim, ale nie chce go teraz ranić. On już na pewno ułożył sobie życie. - ostatnie słowa powiedziała z płaczem.  
Jej życie jakoś się ułożyło. Wprowadziła się do swojej przyjaciółki, która namówiła ją żeby urodziła dziecko. Nie wiedziała jednak że jej przyjaciółka ma kontakt z nim.  
Nie mógł uwierzyć, że zostanie ojcem. Przerosło go to. Po rozstaniu z nią albo pił w barach podrywając młode dziewczyny które później pijane zaciągał do łóżka, albo zamawiał dziwki. Żadna z nich nie była taka jak ona. Za każdym razem jak uprawiał seks z jakąś kobietą wyobrażał sobie że to ona. Zastanawiał się czemu nie powiedziała mu że będą mieli dziecko. Czemu w ogóle się do niego nie odzywa.  

Koniec :)

DeeadSilent

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 363 słów i 1899 znaków.

1 komentarz

 
  • Morosov

    Ta dziewczyna jest przyje*ana. Jak sie ma dziecko z kochajaca cie osoba to trzeba sie z tego cieszyc. A nawet jeśli nie, to ojciec ma prawo o nim wiedzieć. A kolesia mi szkoda. Ot taka mała analiza.