Koniec pięknej bajki...

Jeszcze dwa miesiące temu byłam najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Jedyne czego się bałam to tego, że to tylko sen. I w końcu stało się. Miał coraz mniej czasu dla mnie. Często było nawet tak, że mi na es-y nie odpisywał. Postanowiłam z nim pogadać. Poprosiłam Go o spotkanie, napisał, że nie ma czasu, że się uczy(tak jak by on kiedykolwiek się uczył). Powiedziałam, że to ważne. Spotkaliśmy się. Zaczęliśmy się kłócić. Powiedział, że się czepiam byle gówna...kłóciliśmy się coraz bardziej, i bardziej... W końcu w złości powiedziałam, że to koniec! Potem żałowałam tego bardzo...wcale się do mnie nie odzywał. Nie odpisywał, nie odbierał telefonów... Po dwóch tygodniach napisał żebyśmy się spotkali... Zgodziłam się od razu, miałam nadzieję-szkoda tylko, że złudną... Powiedział, że mu zależało, że chciał być ze mną. Prosiłam żeby wrócił. Jednak on stwierdził, że za dużo słów padło, ale, że się zastanowi. Tamtego dnia  do godziny  22.00 byłam dostępna na gg, czekałam aż do mnie napisze. Po 22.00 wyszłam z gadulca. Ale już od 6.00 następnego dnia zrobiłam się "dostępna", a tam wiadomość od niego-wysłana o 22.10: "wybacz, ale nie możemy być już razem, za dużo padło niechcianych słów... a po za tym ty mi i tak nie ufasz".
Najgorsze jest to, że ja mu ufałam, z resztą nadal ufam, bo go nawet przez chwile nie przestałam kochać. Po tym wszystkim nie mogłam sobie znaleźć miejsca w domu. Tylko dzięki moim koleżankom to przetrwałam. Teraz jest już lepiej. Tęsknie za nim i to bardzo. Teraz utrzymuję z nim kontakt na poziomie "przyjaźni". Ale to nie znaczy, że o niego nie walczę... Wyznaczyłam sobie cel, do którego będę cały czas dążyć... Nie mogę się poddać!!!

~TwojaNaZawsze

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 347 słów i 1842 znaków.

1 komentarz

 
  • Klaudia63

    fajne ;p to prawdziwa historia?