Klątwy i uroki od zaraz - 01

- Przepraszam – zaczepił ekspedientkę starszy pan w czarnym płaszczu. - Czy macie tylko te jabłka, które są tutaj wystawione? Kupowałem tu niedawno takie fajne, one twarde i duże były, a żonie do szarlotki chciałem kupić.

- Innych nie ma – odparła kobieta nie odrywając się od dokładania warzyw po drugiej stronie wysepki z warzywami i owocami.

- Jeśli chce pan twarde, to można zamrozić – podpowiedziała Marta, która wybierała akurat owoce dla siebie.

Mężczyzna zamyślił się.

- Właściwie to rzeczywiście można, a później na tarce utrzeć. Nadały by się takie do szarlotki? - zaciekawił się.

- Do szarlotki z pewnością nie, bo zrobiło by się z tego błoto – wyjaśniła Marta.

- No, faktycznie. Nie pomyślałem o tym. A do czego się takie mrożone nadają?

- Raczej do niczego, ale na pewno będą twarde – odparła, a kąciki jej ust drgały ku górze.

Facet roześmiał się.

- Dobre, to było dobre – powiedział wciąż się śmiejąc pod nosem i odszedł między sklepowe regały.

- Spuściłem cię na minutę z oczu, a Ty już flirtujesz z innymi? - mruknął Marcie zza pleców do ucha Rafał.

- A co się będę jak se mogę. A spuszcza to się kupę w toalecie – powiedziała wkładając do jego koszyka pomarańcze i pomelo.

- Lubisz starszych? - burknął jej zaczepnie do ucha.

- Doświadczonych lubię. I właśnie nie wiem po co się zadaję z takim gówniarzem jak ty – prowokowała.

- To jak tylko wrócimy do domu, pokażę ci doświadczenie gówniarza, a ty będziesz tylko rozkładać nóżki i błagać o więcej – zaproponował.

Marta zagryzła wargę, a na jej twarz wpłynął mimowolny uśmiech, po którym Rafał od razu poznał, że jego kobieta ma już co najmniej bezczelną odpowiedź.

- A co ja kurwa cyrkiel jestem, żebym tylko nóżki rozkładała? A gdzie mój obiecany masaż?

- A w rzeźni kurwa – odciął się i parsknęli śmiechem.

- Jesteś romantyczny jak stara dętka od traktora – pokręciła głową.

- A ty to niby lepsza? - zapytał.

- Ja jestem romantyczna na swój sposób.

- Niby jaki? - uniósł w zaciekawieniu brwi.

- Mogłabym ci codziennie powtarzać, że kiedy patrzę na ciebie, to widzę najpiękniejszego i najseksowniejszego mężczyznę na świecie, że chciałabym godzinami patrzeć ci w oczy i czule cię dotykać, bo to wprawia mnie w stan euforii. Ale w moim słowniku ciężko o takie słowa, więc prędzej usłyszysz: Kurwa, Kochanie, ależ ja się lubię na ciebie gapić i cię molestować! Ta piękna „kurwa" nadaje mocy moim słowom.

- Teraz to ja mam ochotę ciebie molestować. Dawaj kupimy tylko jakąś tanią kaszankę na obiad i będziemy się pieścić przez resztę dnia – mruknął przysuwając się bliżej niej i pogładził wolną ręką czule jej pośladek. Nie odtrąciła jego ręki, bo zrobił to dyskretnie i bardzo jej się to podobało.

- Pohamuj swe żądze, nie chcę żadnych kaszanków – mruknęła, bo pieszczoty Niebieskookiego przybrały na sile.

- Pohamuj swe żądze? Ja wiem, że ty zacofana jesteś, ale żeby aż tak, że w markecie wyjeżdżasz ze średniowieczem?

- Zabiję cię – powiedziała niby zirytowana, ale w jej oczach tańczyły wesołe iskierki.

- A jak mnie zabijesz? - zaciekawił się.

- Trochę zaciukam cię nożem, trochę przysmażę palnikiem gazowym, przewiercę kolana wiertarką, upierdolę paluchy siekierą, wykastruję tępym tasakiem, wyrwę zęby kombinerkami, zaszyję ci wszystkie otwory w ciele zardzewiałą igłą, będę łamać kołem, a na koniec powieszę na gałęzi, żeby wrony wpierdoliły twoje ścierwo. Może być?

- Plan zajebisty, podziwiam twoją chorą wyobraźnie, ale zabij kogoś innego, a ja pomogę ukryć ci zwłoki.

- Wycofujesz się z morderstwa i mi nie pomożesz? - zapytała rozczarowana.

- W razie przypału pójdziesz ze mną siedzieć?

- Poszłabym, ale nie dostaniemy razem celi.

- To ja załatwię nam wspólną celę, wiesz jak zajebiście będzie?

- A co będziemy robić?

- A co może robić facet z kobietą w klatce dwa na cztery metry?

- Czytać książki? - zaproponowała z miną niewiniątka.

- Tak, kurwa, w szachy będziemy grać – burknął.

- Nie umiem w szachy, ale w karty możemy.

- Dobrze, że komputera ci nie dadzą, bo pewnie byś napierdalała w pasjansa do końca wyroku i zapomniałabyś o mnie.

- Wolę w kierki – drażniła się.

- A co ze mną?

- Podpowiadał byś mi ruchy.

- Oooo... to jest dobry pomysł. Na ruchaniu to ja się znam – wyszczerzył się.

- I na czym jeszcze?

- Przegląd myszki bym ci często robił.

- Jesteś nienormalny – powiedziała ze śmiechem.

**

Laptop pluł słowami piosenek. W patelni skwierczał smażony kurczak. Marta i Rafał stali obok siebie przy kuchennym blacie i kroili w kostkę warzywa do sałatki. Dziewczyna odpłynęła myślami, co zresztą zdarzało się jej często. Niebieskooki przyglądał się jej kątem oka.

- O czym myślisz? - zapytał by przerwać ciszę.

Uśmiechnęła się i odłożyła nóż. Oparła głowę na jego ramieniu.

- Jesteś jedyną osobą, która naprawdę mnie słucha – wyjaśniła.

- Nie rozumiem, jak jedyną?

- Słuchasz wszystkiego co mówię i większość zapamiętujesz. Nigdy nie pytasz co ile słodzę, wiesz jaką czekoladę lubię najbardziej, a kiedy ci coś opowiadam wysłuchujesz mnie do końca i dyskutujesz ze mną o tym, co właśnie usłyszałeś. Nie słuchasz mnie tylko po to, żeby samemu się wygadać. To jest zajebiste.

- Bo jak się ciebie słucha wystarczająco długo, to czasem wyrzucisz z siebie coś mądrego – mruknął pod nosem, a nieodłączny uśmieszek na jego twarzy powiększył się.

- Nie lubię cię – odparła, ale nie odsunęła się od niego nawet na milimetr.

- Wiem, bo mnie kochasz – powiedział i cmoknął ją w czoło.

- Bezgranicznie – wyznała uśmiechając się czule do niego.

- To kochamy się czy gotujemy? – zapytał z łobuzerskim wyrazem twarzy.

- Jedzenie się przypali – odparła i wróciła do rozdrabniania warzyw.

- Jebać to, lubię spalone – zachęcał.

- Nie lubisz i ja też nie – wykręciła się.

- Mogłem jednak kupić tą kaszankę – mruknął pod nosem, a Marta szeroko się usmiechnęła.

Przez chwilę znów panowała cisza. Rafał doprawił mięso i zaczął mieszać warzywa w misce. Marta przygotowała dwie herbaty. Dla siebie rumianek z miodem, a dla Niebieskookiego zwykłą herbatę z dwiema łyżeczkami cukru.

- Kotek? - znów podjął rozmowę Rafał.

- Słucham Serduszko?

- Chciałbym żebyś się do mnie wprowadziła – oznajmił.

- Za wcześnie na to – odmówiła.

- Czemu?

- Za krótko się znamy.

- Za to zajebiście jesteśmy razem ze sobą szczęśliwi – przekonywał.

- Miałabym dalej do pracy, poza tym i tak ciebie nie ma przez większość tygodnia.

- Mimo to, gdybym wiedział że tu na mnie czekasz, czułbym się jak w domu – wyjaśnił.

- Nie chcę na razie mieszkać razem. Daj mi trochę czasu – została przy swoim zdaniu.

- Nie mów chociaż nie, tylko się nad tym zastanów, dobrze?

- Jak będę na to gotowa, to ci powiem.

- Mogę cię o coś zapytać?

- Zapytać możesz, najwyżej nie usłyszysz odpowiedzi.

- Okej. Widujesz się z Wojtkiem?

- Czemu pytasz? - zapytała przyglądając mu się uważnie, bo był to dla niego dość drażliwy temat.

- Chciałbym wiedzieć – odparł obojętnie, a przynajmniej takie wrażenie odniosła Marta.

- Czasami tak – przyznała.

- Po co? - drążył.

- Nie zaczynaj znowu – poprosiła.

- Tylko zapytałem.

- Wiem, że jesteś o niego zazdrosny. Po prostu czasem rozmawiamy o pierdołach i tyle.

- Nie możesz rozmawiać z kimś innym?

- Nie możesz po prostu zrozumieć, że jesteś jedynym mężczyzną z jakim chcę być i mam wyjebane na to, kto chce mnie?

- Przepraszam – powiedział. Podszedł do Marty i czule pogładził ją po policzku. - Po prostu chciałem to znowu usłyszeć.

- A ja bym chciała, żebyś ufał mi równie bardzo, jak ja teraz tobie.

- Ufam ci – zapewnił.

- Właśnie widzę – mruknęła.

- Naprawdę ci ufam, tylko po prostu życie mi się popierdoliło i nie chciałbym żebyś była ze mną z litości.

- Teraz to mnie wkurwiasz – odepchnęła go stanowczo od siebie.

- chciałem powiedzieć, że pragnę żebyś była szczęśliwa – wyjaśnił.

- Jestem szczęśliwa o ile mi tak głupio nie pierdolisz. W życiu z nikim mi nie było tak dobrze jak teraz. Niczego bym w tobie nie chciała zmieniać.

- Chodź do mnie – poprosił. Marta wtuliła się w niego. - Przepraszam, męczy mnie to co wyszło z rodzicami i Magdą.

- Nie myśl o tym i nigdy więcej nie gadaj takich głupot, bo pożałujesz.

- Co mi zrobisz? - zapytał przekornie.

- Odgryzę ci ucho.

Stanęła na palcach i wieszając mu się na szyi przygryzła mu płatek ucha.

- Nie rób tak, bo nie zjemy teraz sałatki – mruknął.

Puściła jego ucho, ale nie odsunęła się. Zamiast tego wilgotnym językiem jeździła po płatku ucha i pieściła je wargami.

- No i chuj, pojedzone – mruknął, ale podobał mu się ten obrót spraw.

Pocałował ją namiętnie. Ich języki odnalazły się w psychopatycznym tańcu, który oboje już tak dobrze znali. Niebieskooki wsunął dłonie pod koszulkę Marty i sprawnie odpiął jej stanik. Uwielbiał bawić się jej drobnymi piersiami, a ona lubiła to jeszcze bardziej. Gdy jego kciuki musnęły sutki, jęk przyjemności utonął w ustach Niebieskookiego.

Ciekawie zapowiadające się igraszki przerwał dzwonek domofonu. Najpierw go zignorowali, ale natarczywy dźwięk w końcu ich zirytował i Rafał wyrzuciwszy z siebie głośne i pełnie rezygnacji „kurwa", poszedł sprawdzić kto to.

4 komentarze

 
  • marTYNKA

    marTYNKA 26 sie 2017

    Ach jakie cudowne   czekam z utęsknieniem na więcej  

  • Mamuska0007

    Mamuska0007 26 sie 2017 ip:310123

    Rewelacja ....przyjemnie bardzo erotyczne ....lubię ich słuchać

  • kryczka17

    kryczka17 26 sie 2017

    Wow, spodziewałam się nowego tomu, ale że tak szybko ? Uwielbiam Cię!

  • agnes1709

    agnes1709 26 sie 2017

    Nie powiem, żeby nie prześmiała połowy. Dzięki za poprawienie humoru