Ada, część 2

-Ada, proszę. Zaufaj mi-Marek potarł kciukiem wierzch mojej dłoni. - Proszę, powiedz mi co cię tak dręczy. Czy w tym hotelu coś się wydarzyło? - Dlaczego tak, cie to interesuje? Dlaczego ciągle dopytujesz o moją przeszłość? - Westchnął i zdawał się być zniecierpliwiony. - Mam pewne podejrzenia. Są pewne sprawy, które chcę sprawdzić żeby mieć pewność, o których nie mogę na razie ci powiedzieć. - Wyprostowałam się. - Czy masz coś wspólnego z tym czarnym mercedesem który mnie śledzi od tygodnia? - Wzdrygnął się. Nerwowo przeczesał dłonią włosy. - Nie, kurwa... To nie może być prawda. - Złapał telefon i wyskoczył z pokoju jak poparzony. Zostawił mnie, zdezorientowaną i jeszcze trochę pijaną. Próbowałam usłyszeć o czym rozmawia, ale przez zamknięte drzwi kompletnie nic nie było słychać. Po kilku albo kilkunastu minutach wpadł do pokoju. Rzucił telefon na łóżko.-Ada, powiedz mi, czy zawsze miałaś na nazwisko Bader? - Znieruchomiałam. - Odpowiedz mi. - Marek uniósł głos. Nie wiem o co tu chodzi, ale czuję, że nie jestem tu bezpieczna. - Tak, zawsze się tak nazywałam. - Odsunęłam się w róg kanapy. Marek krążył po pokoju. - Jak nazywa się twój ojciec? - Widziałam lęk w jego oczach. - Rosso, Antonio Rosso. - Zatrzymał się i z wściekłością uderzył pięścią w stojące obok biurko. Usiadł na łóżku i schował twarz w dłoniach. - Ada, powiedz mi, co wydarzyło się tutaj. Co oni Ci zrobili. - Wstałam i skierowałam się w stronę drzwi. Chciałam stąd uciec. Nie wiem co mu się stało, bałam się, że zrobi mi krzywdę. Już otwierałam drzwi, kiedy jego silna dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku. Wciągnął mnie na siłę do pokoju. Zaczęłam się wyrywać, szarpać, ale był silniejszy. Wiedział jak mnie unieruchomić, tak żebym nie mogła się obronić. Rzucił mnie na łóżko i odwrócił, tak że leżałam teraz na plecach, a on przygniótł mnie swoim ciałem, trzymając ręce nad moją głową. - I co teraz? Ty też mnie tutaj zgwałcisz? Po to mnie tutaj zabrałeś? - Nagle jego uścisk zelżał. Oddychał ciężko patrząc pytająco w moje oczy. Puścił mnie i usiadł obok, wciąż mi się przyglądając. - Co ty powiedziałaś? - To co słyszałeś. Zostałam tutaj zgwałcona. - Kto ci to zrobił? Pamiętasz jak wyglądał? - Nie, nic z tego wieczora nie pamiętam. Obudziłam się tutaj pobita z krwią między nogami. Zadowolony kurwa jesteś?- Byłam wściekła. Nie obchodziło mnie teraz jego dziwne zachowanie, miałam to w dupę. Chciałam jak najszybciej stąd wyjść. Zagrodził mi drogę. - Nie wyjdziesz stąd. Nie mogę Ci powiedzieć czemu, ale zostaniesz dzisiaj ze mną. Od dziś będziesz udawać, że jesteśmy razem, czy Ci się to podoba czy nie. To dla twojego bezpieczeństwa. - Wzdrygnęłam się. - Co ty odpierdalasz Marek! Pojebało Cie? Wypuść mnie. - Próbowałam przemknąć obok niego, ale był szybszy. Przycisnął mnie do ściany,  ręką trzymał z tyłu moje dłonie. Naciskał na mnie brzuchem. Poruszyłam się i poczułam na pośladkach jego męskość. Czułam jak po policzkach spływają mi łzy. - Od teraz będziesz grzeczną dziewczynką, jeśli chcesz przeżyć i nie chcesz narazić Magdy. Nawet nie wiesz w co wpakował was ojczulek. - Puścił mnie, a ja opadłam na podłogę, nie mogąc złapać tchu. Strach mnie sparaliżował. Myśli kotłowały się w mojej głowie. Co Marek ma wspólnego z moim ojcem? Skąd wie, że mam siostrę? Nic z tego nie rozumiem, ale teraz już wiem, że wydarzenia sprzed 5 lat nie były w moim życiu zwykłym zbiegiem okoliczności. - Proszę Cie Ada, nie zmuszaj mnie do takich czynów. Nie chcę cię skrzywdzić, wręcz przeciwnie. - Ja cie zmuszam do przemocy, bo chce kurwa wyjść do swojego pokoju? Słyszysz siebie? - Zwiesił głowę. - Znając Artioma, na pewno ktoś już tam na ciebie czeka i nie będzie dla ciebie taki miły jak ja, uwierz mi. - Kto to jest  Artiom?! I co ty do mnie w ogóle mówisz?! - Marek po raz kolejny przeczesał swoje gęste czarne włosy i usiadł na kanapie.-Artiom to mój wspólnik. Nasze interesy nie są do końca legalne. Artiom jest nieobliczalnym człowiekiem. - Poczułam, że to za dużo. Nie zniosę więcej, nie w tym miejscu, nie w takim stanie. Nie chciałam wiedzieć już nic więcej. Opadłam na łóżko bez sił. Marek dotknął moich pleców, poczułam się jakby ktoś poraził mnie prądem. - Nie dotykaj mnie. - Warknęłam na niego. - Adriana, przepraszam, wiem, że to wszystko jest chaotyczne, ale chcę cię ochronić, a ty mi tego nie ułatwiasz.- Rozdzwonił się jego telefon. - Tak? Jest ze mną. Nie kurwa Artiom, nie zrobisz tego, ona jest moja, rozumiesz? I przestań ją kurwa śledzić. Nie.. Nie, nie mogę tego zrobić, jutro pogadamy.-Rozłączył się. - Połóż się już spać. Jutro musisz być wypoczęta. I oddaj mi telefon. - wyciągnął rękę. - Po moim trupie. - Schowałam telefon za plecami i wycofałam się w głąb łóżka. Usiadł na łóżku i na czwórkach przemieścił się do mnie. Górował nade mną. Unieruchomił mnie siadając na moich biodrach. Wyciągnął na siłę telefon z mojej ręki i cisnął nim w ścianę, tak że rozpadł się na części. Schylił się i delikatnie musnął wargami moje usta, ugryzłam go i odskoczył z sykiem. - Przepraszam, więcej tego nie zrobię, ale marzyłem o tym odkąd zobaczyłem cię po raz pierwszy w biurze. Musimy iść spać. Czeka nas jutro długi dzień. Przykro mi Adriana, na prawdę mi przykro. - Powiedział to i wyszedł do łazienki, gdzie zniknął na następną godzinę, a ja leżałam w jego łóżku, jak sparaliżowana.  
..
Nałożyłam czarną obcisłą suknię z odkrytymi plecami, na cienkich ramiączkach. Połyskujący materiał opinał moje zmęczone po nieprzespanej nocy ciało. Zrobiłam mocny makijaz, długie blond włosy rozpuściłam i delikatnie pofalowałam. Nie mogłam zebrać myśli od rana, a Marek zachowywał się jak wcześniej, jak mój szef, powiedział że dla mojego bezpieczeństwa nie może wyjawić mi prawdy, przynajmniej na razie. Zamówił dla nas rano śniadanie. Przeprosił za swoje zachowanie, ale rzekomo sprawa jest poważna. Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale wiem, że moje życie jest zagrożone.
Nie zauważyłam kiedy Marek wszedł do łazienki i jak długo mnie obserwował, odkleił się od futryny i stanął za mną.  Obserwowałam nasze odbicie w lustrze. Wyglądał zachwycająco w czarnym smokingu i śnieżnobiałej koszuli, która kontrastowała z jego ciemną karnacją. Ciemne włosy dalej pozostawały w nieładzie. Zauważył, że mu się przyglądam, ale nie zamierzałam opuszczać wzroku. W końcu mieliśmy udawać parę, musimy wczuć się w klimat. - Jak Ci się podobam, skarbie? - Zaszczebiotałam z nieukrywaną ironią w głosie. Marek położył rękę na moim biodrze i przyciągnął mnie do siebie. W plecy wbiła mi się jego stercząca erekcja. - Myślę, s k a r b i e.. Że nie muszę odpowiadać. - Odwróciłam się do niego. - Marek, rozumiem powagę sytuacji, ale nie życzę sobie żebyś mnie całował. - Kiwnął głową, a jego ręka zjechała w dół po moich nagich plecach i zatrzymała się na pośladku. Ścisnął go mocno. Odsunęłam gwałtownie jego rękę, bo niestety zaczęło mi się to podobać. - Chciałam ci przypomnieć, że jeszcze nie jesteśmy na gali. - Odepchnęłam go, a on dyskretnie poprawił ręką swoją buzującą w spodniach męskość. Spojrzał na zegarek. - Na nas już czas.


...


Zjechaliśmy windą w dół. Gala odbywala się w jednej z sal balowych w hotelu. Omiotlam wzrokiem przestrzeń, znajdowało się tu z 500 osób albo i więcej. Między ludźmi lawirowali kelnerzy z tacami w ręku, rozdawali szampana. Złapałam jeden kieliszek i wypiłam duszkiem, zaczynamy to przedstawienie. Marek podał mi ramię i wkroczyliśmy w tłum gości. Nad nami wisiały kryształowe żyrandole, które mieniły się we wszystkich kolorach. Białe obrusy na okrągłych stołach kontrastowały wyraźnie z bordową, miękką wykładziną. Ściany ozdabiały obrazy w złotych, misternie wykonanych ramach. W tle orkiestra grała jazzowe numery, pod ścianą na końcu sali stała ogromna, oświetlona scena. Domyślam się, że będą odbywać się tu licytacje.
Rozglądałam się oszołomiona przepychem, rażącym w oczy na każdym kroku, kiedy w tłumie ujrzałam znajomą twarz. O kurwa, Bastian. Odwróciłam szybko wzrok żeby mnie nie zobaczył. Co on tu robi do cholerny? Na szczęście szef zaprowadzil mnie w stronę grupki osób stojącej w półkolu. Przedstawił mnie zgromadzonym jako eksperta w sprawie prawa podatkowego i osobistego doradcę. Poznałam prezesa największej w kraju spółki księgowo- podatkowej, wymieniłam uściski z wybitnymi ekonomistami, prawnikami i osobami związanymi ściśle z gospodarką w naszym kraju. Z organizatorem wymienialiśmy kilka uwag dotyczących nowych reguł tworzenia Jednolitych Plików Kontrolnych, zaprosił mnie nawet do wzięcia udziału w konkursie o którym myślałam wcześniej. Marek objął mnie ramieniem i odprowadził do stołu, szepnął mi do ucha - Zostań tutaj, zaraz wracam. - Oddalił się w stronę szczupłej, wysokiej brunetki, która stała z szampanem w ręce. Uśmiechała się, ukazując równe, śnieżnobiałe zęby. Cała uwaga ludzi stojących wokół skupiona była na niej. Jej egzotyczna uroda przyciągała wzrok, tak samo jak czerwona sukienka z dekoltem prawie do pępka. Moja suknia była wyuzdana, ale jej suknia nie zostawiała pola dla wyobraźni. Obserwowałam jak Marek całuję kobietę w policzek i oddalają się razem. Coś mnie ukuło, przecież nie mogłam być o niego zazdrosna, to niedorzeczne. Stałam tak znieruchomiała kiedy nagle przed moimi oczami pojawił się tęgawy facet z zaczesanymi na żel do tyłu blond włosami. Jego czerwonawa twarz wykrzywiła się w uśmiechu kiedy lustrował mnie od góry do dołu. Złapał się za kołnierzyk koszuli, jakby chciał go poszerzyć i oblizał się. Obrzydliwy. Wyciągnął rękę żeby pogładzić  mnie po policzku, ale złapałam ją w locie i wbiłam mu w dłoń paznokcie. - Blać. - Syknął i Złapał mnie za nadgarstek. - Artiom, zostaw ją.-Marek powiedział po rosyjsku i wyrwał moją rękę z jego uścisku. - Mówiłem ci żebyś trzymał łapy przy sobie. - Artiom wykonał ruch jakby chciał na mnie splunąć. - To ta kurwa Rosso? - Zwrócił się w stronę Marka, myśląc że nie rozumiem co mówi. - Jedyną kurwą jaką tu widzę jesteś Ty. A teraz przepraszam, ale jestem głodna, więc spierdalaj. - Odpowiedziałam z uśmiechem w jego języku. Obydwaj zdębieli, a ja usiadłam przy stole.  Uśmiechnęłam się promiennie do pozostałych siedzących obok gości, mimo, że serce niemal wyskoczyło mi z piersi. Na przeciwko mnie zobaczyłam Kushingera, jednego z kilku organizatorów gali z którym przed chwilą dyskutowałam i inne poważane osoby z branży. Usadzeni byliśmy przy jednym stole, Marek musiał mieć na prawdę duże wpływy, boje się tylko myśleć czy w związku z legalnym czy nielegalnym biznesem, ale w głębi duszy przeczuwałam że raczej z tym drugim. Czułam wzrok szefa na sobie. Chyba jeszcze nie wyszedł ze zdumienia. - Ada, ja rozumiem Twoje oburzenie, ale Artiom to niebezpieczny i okrutny człowiek. Zważaj na słowa proszę, jeśli tobie życie nie miłe to zrób to dla mnie. - Uniósł moją dłoń do ust i złożył na niej delikatny pocałunek, co nie umknęło uwadze zgromadzonych. Pierwszy klaps padł, przestawienie rozpoczęte, a miało być tylko "formalne spotkanie". Przewróciłam oczami. - Kim była ta kobieta z którą rozmawiałes? - Zrobił minę jakby nie wiedział o kogo pytam. Po chwili załapał. - To moja była żona. - Udałam, że mnie to nie obeszło, ale wolałam żyć bez świadomosci jak wygląda. Ciekawe czemu się rozstali. Pasują do siebie, po tym jak na siebie patrzyli osoby postronne mogłyby z łatwością wywnioskować, że są dla siebie kimś więcej niż zwykłymi znajomymi. - Zjedz coś. Od śniadania nic nie jadłaś, na spotkaniach też nic nie tknęłaś. - Szef podetknął mi talerz z jedzeniem pod brodę, wtedy poczułam że na prawdę jestem bardzo głodna. Niemal wylizałam talerz po przepysznej kaczce w pomarańczach, którą podano. Jedzenie było wyborne. - Pierwszy raz jadłam tak  dobrze przyrządzoną kaczkę. - Marek uśmiechnął się. - Widać, że Ci smakowało. - Wytarł kciukiem kącik moich ust. - Czy mogę teraz prosić panią do tańca? - Szarmancko wyciągnął dłoń w moją stronę i po chwili kołysaliśmy się w rytm piosenki Roda Stewarta. Marek nachylił się i niskim głosem zaśpiewał razem z wokalistą- When I need love, I hold out my hand and I touch love.. - Dotknął moich pleców, a ja poczułam prąd, który przebiegł wzdłuż nich, aż do źródła mojej kobiecości. Ścisnęłam mocniej jego dłoń, a on przyciągnął mnie jeszcze bliżej i dłonią pieścił moje plecy. Jeszcze nigdy dotąd dotyk mężczyzny tak na mnie nie działał. Chciałam to zatrzymać, nie chciałam tego czuć, ale to było silniejsze ode mnie. Wśród innych par tańczących wokół nas wyglądaliśmy na pewno jak zakochani. Szkoda, że to tylko taka maska, zasłona dymna żebym była nietykalna dla osób, które mogłyby wykorzystać mnie do swoich celów. Jakich, tego jeszcze nie wiem, ale dowiem się prędzej czy później. Z zamyślenia wybił mnie dotyk męskich dłoni na biodrach. Zauważyłam jak Marek nagle zmienił wyraz twarzy i wbił palce w moje biodro. - Odbijany. - Bastian stanął obok nas i wyciągnął rękę w moją stronę. Wahałam się przez chwilę, ale ciekawość zwyciężyła. Chciałam zapytać go, co do cholery tutaj robi. Położyłam dłoń na umiesnionym ramieniu. Bastian był typem osiłka,  umięśniony bardziej niż Marek, czasem wydawało mi się, że wygląda już trochę nie zdrowo, ale jemu tak się podobało. Poza tym zawsze bardziej interesowało mnie co ma w spodniach niż to jaki ma obwód bicepsa i czy oby nie za duży. W zasadzie nie wiem o nim zbyt wiele, nie wiem nawet czym się zajmuje. Na parkiecie rozbrzmiało bardziej współczesne brzmienie. Wokalista śpiewał kawałek The weekend, przy którym ostatnio uprawialiśmy seks. Zapomniałam już jak dobry w łóżku był Bastian. Uśmiechnął się kiedy usłyszał pierwsze słowa utworu i zanurzył rękę w moich włosach. - Stęskniłem się skarbie. - Zamruczał i dolał oliwy do ognia mojego pożądania, który rozpalił w poprzednim tańcu Marek. - Bastian, co ty tu robisz? - Złapałam jego rękę zapłataną w moje włosy i Położyłam ją na biodrze. - To samo mogę powiedzieć do ciebie. Nigdy nie chciałaś mi powiedzieć czym się zajmujesz, ale chyba pracujemy w tej samej branży. - Spojrzałam na niego z powątpiewaniem. - Zależy co masz na myśli. - Powiedziałam zanim zdążyłam to przemyśleć. - O, widzę, że Marko zdążył cie już wtajmniczyć. - Zastygłam w bezruchu. - Wy się znacie? - Wydukałam. - On wie o.. nas? - Bastian złapał mnie w pasie i przyciągnął, tym razem zanurzył nos w moich włosach. -Sądząc po jego minie, chyba własnie  się dowiedział. - Bastian zjechał dłonią w dół pleców i położył ją na moim pośladku. Zrzuciłam jego rękę. - Jeszcze kurwa na mnie nasikaj żeby zaznaczyć teren. Co Ty robisz?! - Celowałam palcem w jego szeroką klatkę Piersiową kiedy poczułam kogoś za plecami. - Nie przedstawisz nas, kochanie? - Marek wkurwiony zaakcentował ostatnie słowo i wbił we mnie wzrok. - Podobno się znacie. - Wzruszyłam ramionami, mamy tylko udawać, a on wygląda jakby miał mi zaraz zrobić awanturę roku. - Chciałabym napić się ze starym znajomym.- Klepnęłam Bastiana w ramię i zaprosiłam gestem do naszego stolika.  
Marek zniknął mi z pola widzenia. Nie miałam tak na prawdę ochoty z nim pić, chciałam utrzeć nosa Markowi. Bastian Złapał dwa kieliszki z winem od przechodzącego nieopodal kelnera i podsunął mi jeden. Mm..uwielbiam w winie takie owocowe nuty. Upiłam kilka łyków, a Bastian wyszczerzył się do mnie. - Masz coś przeciwko żebyśmy się dzisiaj zabawili? Brakuje mi ciebie. - zaczął bawić się bransoletką przewieszoną przez mój nadgarstek. - To nie jest dobry moment. Jestem tutaj z szefem. - Mój osiłek z zarostem i krótko ostrzyżonymi blond włosami usmiechnął się i zlustrował mnie swoimi błękitnymi oczami. Założył opadający luźno kosmyk włosów za moje ucho. - Dzisiaj jest dobry moment kochanie. Dzisiaj zrobimy to po mojemu. - Poczułam jak moją głowę ogarnia stan upojenia alkoholowego. Po jednej lampce wina, nagle jestem taka pijana? Spojrzałam na stół, Bastian nie upił nawet łyka swojego wina. O nie..poczułam jak obraz który mam przed sobą zaczyna wirować. Wstałam na chwiejnych nogach i odwróciłam się w stronę gdzie ostatni raz widziałam Marka, usłyszałam tylko śmiech Bastiana za plecami. - Oj, tak się upić jedną lampką wina. Nie ładnie. - Złapał mnie pod bok i poprowadził w stronę wyjścia
....

Obudziłam się z silnym bólem głowy, w łóżku Marka. Przebrana w jego t-shirt. Nie pamiętam co się stało. Jak wyszłam z gali? Aż tak się upiłam?

Ścisnęłam głowę w rękach i zakołysałam się na łóżku z nogami ułożonymi po turecku. Usłyszałam trzask otwieranych drzwi do łazienki i szum wody. - Dzień dobry. Jak się czujesz? - Marek stanął koło okna wpatrzony w moje sutki przebijające się przez cienki materiał jego koszulki. Zgarbilam się żeby chociaż trochę je ukryć.-Nie pamiętam jak znalazłam się w pokoju. Ostatnie co pamiętam to taniec z tobą. Wypiłam tylko szampana i.. - Jak przez mgłę przebijała się do mojej świadomości twarz Bastiana. - Ten kutas dosypał ci do wina tabletkę gwałtu. - Oczy prawie wyszły mi z orbit. Odkryłam kołdrę zasłaniającą moje nogi, bo zrobiło mi się gorąco. To nie możliwe, jak jedyny facet któremu zaufałam w tak drażliwej dla mnie kwestii mógłby zrobić mi coś takiego. - Skąd wiesz? Masz pewność że to on? - Jego zdenerwowanie zdradziła po raz kolejny mała plusujaca na skroni żyłka. -Trudno byłoby się nie domyślić. Złapałem go gdy był z tobą w windzie. Trzymał ręką twoje dłonie nad głową i dotykał cie ze sterczącym kutasem. - Jak mógł mi to zrobić, dobrze wie, że nigdy nie zgodziłabym się na coś takiego. Nigdy nie mógł krępować moich dłoni podczas seksu.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć, a rzadko się to zdarza. Dawno na nikim się tak nie zawiodłam. I dawno nie czułam już takiego przerażenia. - Chodź, nalałem Ci wody do wanny. Kąpiel dobrze ci zrobi. - próbowałam podnieść się z łóżka, ale bezskutecznie, zakręciło mi się w głowie i opadłam bez sił na kołdrę. - Co robisz? - Chciałam zaprotestować, ale on niósł mnie już na rękach do ogromnej łazienki, w której mało było teraz widać, poniewaz wypełniała ją para. Marek złapał brzegi koszulki żeby ją ze mnie ściągnąć, ale nie udało mu się to. - Proszę cie, wyjdź. Poradzę sobie. - Podniosłam się za szybko z ławki stojącej obok wanny i to był błąd. Zatoczyłam się i wpadłam na mężczyznę stojącego przede mną. - Nie wydaje mi się. Zostanę. Mogę się odwrócić jak chcesz, ale muszę cię zasmucić, ponieważ widzialem już twoje piersi, kiedy cie przebierałem bo narzygałaś sobie na sukienkę. - Skrzywiłam się. Skoro widział mnie w takim wydaniu to chyba już nic go nie zdziwi. Podniosłam ręce i pozwoliłam mu ściągnąć mi koszulkę. Zasłoniłam piersi ręką. - Są piękne, nie musisz tego robić. - Zsunął moją dłoń z biustu. Chciał też ściągnąć mi Majtki,ale wolałam z tym poradzić sobie sama. Związał mi włosy i kiedy byłam gotowa pomógł mi wejść do wanny. Zanurzyłam się  w przyjemnie ciepłej wodzie. Odnalazłam ręką cipkę i powolnymi ruchami zaczęłam ją stymulować. Palcem wskazującym delikatnie masowałam łechtaczkę. Wsunęłam jeden palec i poruszałam nim w górę i w dół stymulując jednocześnie dłonią najbardziej wrażliwe miejsce w moim ciele. Spojrzałam na Marka, który przyglądał mi się z ławeczki stojącej obok wanny. - Wejdziesz do mnie? - Zawachałam się przy tym pytaniu, ale poczułam, że właśnie tego potrzebuję. - Ada, ja jestem tylko człowiekiem. Nie wiesz ile kosztuje mnie trzymanie rąk przy sobie kiedy patrzę na ciebie teraz, a co dopiero gdybym był tam z tobą. - Wstał i podszedł do okna, z którego mieliśmy widok na znienawidzony już przeze mnie najwyższy budynek w Polsce. - Może ja jednak też chcę tworzyć plotki na nasz temat. - Powiedziałam cicho, ale nie na tyle cicho żeby tego nie usłyszał.


...

Marek

Nie wiem czy tak bardzo tego pragnąłem, że coś mi się uroiło czy ona rzeczywiście to powiedziała.-Powtórz. - Stanąłem przodem do niej, teraz już nie udało mi się ukryć powstającego w spodniach kutasa. Była taka seksowna. Przygryzła swoje pełne, różowe usta, w które chciałbym się teraz wessać i utkwiła we mnie wzrok, wciąż oparta plecami o wannę. Nad powierzchnią wody znajdowały się tylko jej piersi. Krągłe, że sterczącymi sutkami, idealnie pasujące do mojej dłoni. - Chciałabym wdrążyć w życie plotki na nasz temat.- Powiedziała to w tak pociągający sposób, że mój kutas drgnął w odpowiedzi. Ściągnąłem koszulkę przez głowę. Zostawiłem na podłodze, obok czarnych, koronkowych majtek Ady, resztę swoich rzeczy. Stanąłem przed nią w całej okazałości. - Jesteś pewna, że chcesz żebym wszedł? - Poruszyła się zniecierpliwiona. - Nie pytaj tyle razy, bo zaraz się rozmyślę. - Zaśmiałem się pod nosem i wsunąłem się między wannę i jej plecy. Oparła głowę na mojej klatce piersiowej. Ta kobieta jest ucieleśnieniem moich nastoletnich fantazji seksulanych. Boję się, że zaraz dojdę w wodę. Nie uprawiałem seksu przez kilka miesięcy, żadna dziwka nie mogła jej dorównać. Próbowałem sobie ulżyć z kilkoma, ale za każdym razem miałem przed oczami jej twarz i nie potrafiłem. Poruszyła swoim jędrnym tyłkiem, zmuszając mnie żebym zanurzył się głębiej w wodzie. Teraz penisem dotykałem wejścia do jej cipki. Powoli zbliżyłem rękę do jej piersi i lekko uszczypnąłem sutek. Usłyszałem głośnie westchnienie. Zniecierpliwiona poruszyła się znowu, ocierając się o mojego nabrzmiałego kutasa. - Spokojnie. - Warknąłem i odchyliłem jej głowę na bok, torując sobie dostęp do szyi. Oblizałem się i zatopiłem usta w jej szyi. Drugą ręką trzymałem w dłoni lewą pierś, delikatnie ją ugniatając. Próbowałem wyczuć czego potrzebuje. - Ada, poprowadź mnie. Pokaż mi co daje ci przyjemność. Po chwili usłyszałem- Nie potrafię robić tego w wodzie. Przepraszam, ale zawsze było mi ciężko się skupić. - Czy ona powiedziała zawsze? Kurwa, nie chce wyobrażać sobie jej z innym facetem w łóżku.

...


Ada


Odwróciłam się i Siedziałam teraz okrakiem, przodem do niego. Spojrzałam w dół, na swoje piersi i poczułam chęć zakrycia się, ale Marek mnie wyprzedził, wziął sutek w usta i zaczął go zachłannie ssać. Jęknęłam cicho i zanurzyłam dłonie w jego włosach. Złapał mnie za pośladki i powoli, ze mną na rękach wyszedł z wanny. Ułożył mnie na łóżku i zaczął przesuwać się w dół. Dotknął dłonią mojej cipki. - Nie, nie Marek. Zaczekaj!- Złapałam go za rękę, ale zdążyłam zauważyć wyraz jego twarzy. Było juz za późno, zauważył. Odsunął się i usiadł na krawędzi łóżka.

Gorilllaz888

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 4449 słów i 23855 znaków.

3 komentarze

 
  • Zybi

    Proszę o ciąg dalszy.

  • alexis777

    Bardzo dobrze napisane, czekam na kolejne części 😉

  • Baba

    951 i 967 odsłon + 34 łapki i w poczekalni?????? Co jest? A mniej niż 100 odsłon na głównej???? Już nic nie rozumiem.....