Mroczny Cień-Rozdział 26

Dragon przeklinał aktualne zlecenie, zimno, mokro i pełno wrogów dookoła, kiwnął swojemu towarzyszowi, by objął lewą flankę, a sam położył się na śniegu. Dziś polowali na generała Kutuzowa, głównodowodzącego frontu północnego, jego strata byłaby poważnym ciosem dla atakujących. Zaczekał, aż towarzysz zajmie pozycję i skupił się na polowym obozie, włożył w usta śnieg, by parujący oddech go nie zdradził. W okolicy, jak zwykle coś się działo, ale oficera nadal nie było, według wywiadu powinien być, a nie ma. Gdy już miał zmienić temat do narzekań, kolumna pojazdów na czele z osobówką wjechało na teren niewielkiej kwatery głównej. Generał z wieloma orderami na piersi i mundurem widocznym z kosmosu wysiadł dostojnym krokiem z własnego pojazdu, zlustrował surowo otoczenie i zwyzywał sierżanta za brak państwowej flagi, która miała powiewać, na nic nie zdały się tłumaczenie, że wróg nie śpi, koniec końców czerwona flaga załopotała na wietrze, mówiąc każdemu dookoła, tak tu jesteśmy. Zadowolony z siebie sztabowiec wszedł do środka wielkiego namiotu.
– Co robimy Tygrys jeden? – Dragon usłyszał głos w swojej słuchawce.
– Nie wiem Tygrys dwa, lecz podejście bliżej byłoby samobójstwem. – Prawdę mówiąc z łatwością zniszczyłby sztab wroga, parę czołgów, wozów bojowych i około trzystu żołnierza, co to dla niego? Jednak jest tu jako John Vereker z pierwszego korpusu ekspedycyjnego Cesarstwa Czarnych Chmur, publicznie był to oddział samych ochotników, którzy zechcieli wspomóc bohaterskich obrońców, w kuluarach mówiono, że cesarscy chcą poznać bliżej sprzęt czerwonych. Nie mógł więc jako oficer armii bawić się w szalonego berserka i zmiażdżyć ot tak wroga, to nie o to chodzi w jego zadaniu. Pomyślał chwilę i rzucił do słuchawki:
– Słuchaj T-1 wycofaj się za mnie i pilnuj moich tyłów, musimy zabić tego drania, jego zastępca jest o wiele większym kretynem i karierowiczem niż on. Zostaw cel mi i ubezpieczaj mnie.
– Zrozumiałem T-2, bez odbioru – Ponownie zbliżył swoje oko do celownika, użył magii, by zobaczyć wnętrze namiotu, miał cholerne szczęście, że ten dureń jest obwieszony medalami, szpiedzy sprawili się, podrzucając do jednego z nich nadajnik, stąd o rozpoznanie było nie trudno. Zwolnił swój oddech i delikatnie pociągnął za spust, wystrzał wytłumiony przez specjalną osłonę na lufie, zabrzmiał, jak słabe pękniecie, a mózg generała rozprysnął się krwawo na ścianach namiotu, Dragon szybko strzelił jeszcze dwa razy, by unieszkodliwić zdezorientowanych w środku innych sztabowców, jakie to było proste, póki nikt z zewnątrz nie wejdzie do środka, snajperzy pozostaną bezpieczni.
– Tygrys-Jeden, zmywamy się stąd, tango nie żyje.
– Zrozumiałem dwójka, widzimy się w bazie. – Strzelec wycofał się do tyłu, a po chwili będąc za wzniesieniem, bezpiecznie wstał, założył schowane wcześniej narty i z lekkością oddalił się z miejsca zbrodni, gdy oddalił się daleko, usłyszał krzyki i strzały niesione przez lodowate echo. Uśmiechnął się do siebie, teraz to już mogą mu gwizdnąć. Bezszelestnie zmierzał do bazy.
     W niej powitał go Sven Vidburg, który przekazywał mu rozkazy z dowództwa głównego.
– Już od paru godzin radio czerwonych wrze, ta swołocz nawet nie koduje swoich raportów, myśląc, że takie dzikusy, jak my potrafią podpiąć się pod ich radio. Gratuluję wykonanej misji.
– Połowa wdzięczności należy się twoim agentkom, udany pomysł z tym podpięciem do medalu nadajnika – odrzekł, zdejmując hełm w wersji zimowej.
– Może i mają nas za jaskiniowców, jednak kobiety to inna sprawa, żaden nie oprze się urokowi pięknej damy, nieprawdaż? – rzucił Sven, gdy szli w kierunku kantyny.
– Wiadomo, coś na rozgrzanie? – spytał, podchodząc do żołnierza, pracującego tu.
– Głupio się pytasz, jasne, że tak. Carl dawaj dwa kufle lekko podgrzanego piwa. Pamiętaj lekko, a nie gotującego się – Barman skinął głową na znak przyjęcia zamówienia i ruszył na tyły. Dwaj koledzy usiedli pod ścianą w ustronnym miejscu, a Dragon rzucił po kryjomu zaklęcie dezorientacji.
– Jak sytuacja na wojnie?
– Trzymamy się, ale łatwo nie jest, zabijamy ich setkami, niszczymy pojazdy dziesiątkami, a i tak na ich miejsce przychodzi dwa razy tyle. Szacuję, że utrzymamy się jeszcze około miesiąca – Frostlandczyk upił łyk alkoholu, przyniesionego dosłownie przed chwilą.
– Nie jesteś optymistą, według żołnierzy gromicie przeciwnika, ich ciężkie pojazdy giną w odmętach, po tym, jak zniszczycie lód pod nimi, a czerwonoarmiści boją się sami odlać, bo wasi ludzie, niczym duchy na tych swoich nartach, zabijają pojedynczych żołnierzy.
– Prawda, lecz nas jest coraz mniej, dam ci ostrzeżenie, bo nie jesteś normalnym cesarskim, ba! Nie nazywasz się nawet John jakiś tam, jednak polubiłem cię i wiem, że bez powodu nie operujesz zmyślonym nazwiskiem, dlatego daje ci radę, uważaj na tę swoją jednostkę Tygrysów, jesteś w niej sam, bo reszta korpusu zajmuję się innymi działaniami. – Z uwagą spojrzał na snajpera.
– Cenna rada, lecz jaki mieliby cel w mojej likwidacji? – Spytał, opróżniając swój kufel do pełna.
– Nasi politycy, podobnie jak zresztą inni, to zwykłe szczury, wedle moich informacji z królewskiego pałacu król wraz ze swymi ministrami konstruują umowę rozejmu, pewnie oddają im południe kraju w zamian za pozostawienie monarchii i obietnice pokoju, ludowi się to spodoba, w końcu nie jesteśmy narodem miłującym wojnę. Żeby się przypodobać najeźdźcy, zechcą się pozbyć cesarskich, zwalając winę na jakiegoś kozła ofiarnego, na przykład na mnie – Wyjął papierosa z paczki i zapalił jednego.
– A dlaczego niby ciebie? Jesteś oddanym żołnierzem i patriotą.
– Co to ich obchodzi, zapamiętaj, że ten, kto raz posmakował smaku władzy, tak łatwo jej nie odda. Kit z krajem, wszelkie istoty w tej krainie to pierdzieleni egoiści, którzy nad wszystkich, przekładają siebie. Nawet nie wiesz, ilu wspaniałych ludzi straciłem, bo musiałem ratować jakiegoś szlachcica, zginęło wielu, a ten, zamiast podziękować, ofuknął mnie, że warunki mu nie pasowały. Takich sytuacji było więcej, polityka to śmierdzące łajno, szczególnie, jak się miesza w sprawy wojskowe. Ja za bardzo się do was zbliżyłem, więc sądzą, że będę chciał ciągnąć tę wojnę za wszelką cenę. – Z wściekłością zgniótł papierosa w popielniczce.
– Jakie jest następne zadanie? – spytał Dragon, nie chciał wdawać się w dysputy filozoficzne, szkoda strzępienia języka, a czcze gadanie niczego nie zmieni.
– Posłać w czeluście piekieł najnowszy model superciężkiego moździerza BM-8 kalibru 200 mm, czerwoni sprowadzili to draństwo do ostrzału naszego miasta, by pokazać siłę ich uzbrojenia i dać przykład, co może się jeszcze stać, jeśli będziemy kontynuować opór... – Ćmił kolejnego zapalonego papierosa.
– Macie przybliżone dane, co, jak i gdzie? – Dragon poczęstował się tytoniem kolegi.
– Za dwa dni ma przybyć jego transport, jedzie na specjalnym opancerzonym pociągu, bezpośredni atak byłby dla nas samobójstwem, tak pilnowany jest ten pociąg. Najlepiej zniszczyć most Ydoorstol na wielkim zbiorniku gorącego wulkanicznego jeziora, w czasie pokoju było to miejscem turystycznym, licznie odwiedzanych przez gości w naszym kraju, jedyne gorące miejsce w tym okutym mrozem i lodem kraju – Rozprostował mapę, wskazując na niej docelowy punkt.
– Pewnie strzeżony?
– Tak, jak cnota naszej księżniczki Esmeraldy. Stanowiska dział ppanc. czołgi, piechota i kto wie jeszcze co. Jednak wiem, że ci się uda. Powodzenia Dragonie, oby fortuna ci sprzyjała – Poklepał go po plecach i wyszedł.
– Powiedz lepiej to tym ludziom na moście, który niebawem wybuchnie... – szepnął, dokańczając drugie piwo.

1 komentarz

 
  • Almach99

    Almach99 · 14 lis 2018

    Masz wyobraznie. 😃  ot realia wojny widziane z strony zolnierza, a polityka I politycy po drugiej stronie barykady