Mroczny Cień-Rozdział 16

– Już ja dam gówniarzowi, do jasnej cholery, idealne siedemdziesiąt stopni... Następnym razem jak dostane takie zlecenie to oleje je. To akademik czy wykwinty hotel? Jeszcze tego brakowało, bym chodził z termometrem i sprawdzał, czy jest o stopień, czy dwa mniej albo więcej – Narzekał Dragon, opuszczając pierwsze piętro męskiej bursy, wyszedł na zewnątrz i na boku zapalił papierosa. Zaciągnął się głęboko dymem i oparł się o ścianę. Z cienia nieopodal wyłoniła się Lydia, skłoniwszy się, rzekła:
– Przynoszę ci mistrzu raport.
– Mów – odrzekł, wydmuchując gęsty dym.
– Jak na razie obserwacja Kasandry Szwarc przebiega zgodnie z planem.
– Bardzo dobrze, czy masz jakieś moralne obiekcje, by zaniechać aktualnego zadania? – spytał, wpatrując się w twarz mrocznej elfki.
– Gdyby chodziło o wykonanie jakiejkolwiek krzywdy obiektowi, odmówiłabym. Jednak jestem przekonana, że dzięki tej misji mogę chronić ją przed zagrożeniami zarówno ze strony innych, jak i ze strony jej samej – odparła z twarzą bez emocji.
– Niech będzie, po drodze odpowiesz mi na parę pytań, a teraz chodź za mną – rzekł ze wzrokiem skierowanym w dziwnie zachowującą się Sarę Fisher, która wchodziła do jednej z ciemnych uliczek kompleksu.
– Podejrzewasz coś mistrzu? – padło pytanie.
– Myślę, że nasza mała uczennica szuka jakiś mocniejszy wrażeń – Zatrzymali się na dachu, skąd dzięki hełmowi z promieniami prześwitującymi, mogli zobaczyć i usłyszeć, co się dzieje na dole.
– Masz złoto? – spytała zakapturzona postać.
– Tyle, ile trzeba – odpowiedziała, cała drżąc na ciele.
– Powinno wystarczyć. – Podał jej przezroczystą małą paczuszkę z pojedynczą fioletową kapsułką z namalowanym na nią księżycem. Dragon dał znać Lydi, by znokautowała Sarę, a on się weźmie za dilera. Stanęli nad krawędzią i rzucili się w dół, dziewczyna została natychmiast ogłuszona, a sprzedający został przygnieciony do ziemi.
– O co ci chodzi człowieku? – Ściągnął mu kaptur, przynajmniej wiedział, że diler jest człowiekiem, przeszukał go, lecz nic nie znalazł. Przyzwał sobie nóż i podstawił mu do gardła i spytał twardo:
– Skąd bierzesz narkotyki? Gadaj!
– Ja nie wiem, o czym mówisz. – Diler udawał głupiego.
– Nie chcesz współpracować, dobra, ale ja nie mam czasu na dyrdymały. – Wstał mu z pleców, chwycił dłonią za głowę i podniósł.
– Co ty... Co ty chcesz zrobić? – Sprzedający zatrząsł trząść się ze strachu.
– To, co trzeba. Lydia bariera dźwiękowa – Gdy tylko teren został odgrodzony, Dragon zaczął swe zaklęcie, głośny i mrożących krew w żyłach krzyk rozbrzmiał pod osłoną, Młodziak próbował się uwolnić, ale dłoń była niczym szpon, trzymający go w żelaznym uścisku, powoli tracił siły, a z jego uszu zaczął wydobywać się dym i wyciekać krew, w końcu Dragon skończył sondowanie pamięci i odrzucił martwe ciało na bok.
– Bariera już nie jest potrzebna. Teraz weźmiemy się za tą małolatę – cicho rzucił. Cień strachu o to, że nieprzytomna podzieli los sprzedawcy, przebiegł po twarzy mrocznej.
– Uważasz mnie za potwora, prawda? – odrzekł smutno, siadając na skrzynce i zapalając ostatniego papierosa z paczki.
– Ja... – Nie wiedziała co, odpowiedzieć.
– Ten diler nie zreformowałby się. Nadal by sprzedawał świństwo naiwnym dzieciakom. Lydio znam cię od niedawna, jednak jest moją najbardziej oddaną oficer, masz umiejętności talent i charyzmę, dlatego chce, byś była moją prawą ręką. Moje chowańce bardzo często są mi potrzebne, a ktoś musi czuwać nad organizacją.
– Jestem zaszczycona wielki mistrzu – odparła, kłaniając się na jedno kolano.
– By pokazać ci moje zaufanie, przekaże ci parę szczątkowych informacji o sobie – Zaciągnął się nikotyną.
– Po pierwszy może i wyglądam jak człowiek, ale nim nie jestem i przede wszystkim mam w sobie szlachecką krew i to wysokiego rodu. Im więcej niecnych uczynków uczynię, to tym bardziej moja prawdziwa natura szaleję.
– Czyli to, co widziała Kassi...
– Tak, skutki mojej krwawej pracy w rezydencji... Żyje już bardzo długo na tym świecie i wiem, że samym dobrem nie ocalisz wszystkim. Bardzo często musimy stać się tymi złymi i umoczyć swoje ręce we krwi, narażając się na nienawiść tych, których chcemy bronić. Ale dzięki temu nasi bliscy i przyjaciele mogą żyć... – rzucił smutno.
– Ja nie chciałam tak bezmyślnie wielkiego mistrza ocenić – Spuściła głowę w dół, a poczucie winy, nie pozwalało spojrzeć mu w twarz. Dragon odrzucił peta i podszedł do podwładnej, delikatnie uniósł jej podbródek i powiedział:
– Pamiętaj, jesteśmy Zakonem, grupą istot, która poznała prawdziwy ból. Wyszkoliłem was i dałem wam broń, byście mogli ochronić innych od takiego losu. Jeśli myślisz, że robię źle, powiedz mi to. Nie jesteście moją ochroną, jesteście moimi łańcuchami, dzięki którym nie skąpie tego świata w ogniu i krwawej pożodze. Nie traćmy czasu na wewnętrzne kłótnie i wątpliwości, naszym prawdziwym wrogiem jest Złote Oko, najgorsze zło, jakie zaznała ta kraina. – mówił cały czas, patrząc w jej oczy.
– Jestem z tobą wielki mistrzu, już nigdy nie zawiodę cię, a moja wiara w ciebie nie zgaśnie. Jestem twoim narzędziem, kieruj mną do woli – odrzekła, patrząc z ogromną lojalnością na Dragona.
– Bardzo dobrze, lecz zapamiętaj, że jesteście moimi ludźmi, nie narzędziami. Porzućmy jednak tę sprawę, mam dla was misję. Weźmiesz drużynę trzecią i piątą, zinfiltrujecie księstwo Scientic. Tam uzyskacie, jak najwięcej informacji o narkotyku Księżycowym Śnie. Macie dwa miesiące, po tym czasie przybywam tam po wasz raport. Zrozumiałaś?
– Wszystko jest jasne, jak słońce – bez wahania odpowiedziała.
– Bardzo dobrze, wyruszacie natychmiast, a ja przesłucham Sarę, może będzie naszą nową siostrą – Skinęła głową i zniknęła w cieniu. Dragon uśmiechnął się do siebie, w końcu dzięki tej sytuacji wzmocnił Zakon, a Lydia stanie się ważnym jego filarem. Spojrzał na śpiącą i mruknął do siebie:
– Teraz pora na nią. Jak ja mam poprowadzić tę rozmowę...

1 komentarz

 
  • Almach99

    Almach99 · 4 lis 2018

    Zaskakujesz mnie Na kazdym kroku. No prosze, nasz Dragon nie jest czlowiekiem... A to niespodzianka. W jego zylach plynie szlachecka krew, hmmm.  
    Lydia powoli staje sie byc wazna postacia w historii