Mroczny Cień-Rozdział 13

Dragon rozciągnął się, po tym, jak opuścił swoje zaklęcie, wyszedł na zewnątrz, dołączając do chowańców:
– I co teraz?
– Teraz? Idę spać – I położył się na trawie.
– A co z nimi? – spytał Wolf, wskazując na barak.
– Według mojego zaklęcia mają trzydzieści minut na wybór, daj mi się przespać, wejście naraz do czterdziestu pięciu umysłów, jest męczące.
– A co jeśli nie wybiorą w czasie tego czasu?
– Wolf nie łapiesz, mówiłem o czasie naszym, a nie w ich głowach. Tak czy siak, moja magia zmusi ich do podjęcia decyzji, ale nie wiem jak.
– Jak to nie wiesz jak?
– Ten urok wymyśliłem na szybko i dodałem w nim samoświadomość, która użyje odpowiednich metod, by ofiara wybrała w zgodzie z sobą – Nim mąż Irminy, zdążył odpowiedzieć, Dragon już chrapał.
– Co za mistrz... – Z irytacją westchnął Wolf.
Obudzili go godzinę później, spytał:
– Jakie wyniki?
– Sześciu mężczyzn na dziesięć zginęło.
– To zrozumiałe, w końcu męska duma i ich godność ucierpiała, bardzo rzadko się zdarza, by to mężczyzna był gwałcony i to przez innego. To bardzo źle działa na naszą psychikę. A kobiety?
– Trzydzieści dwie przeżyło.
– Tylko trzy wybrały ostateczne rozwiązanie? Kurczę macie wątłe ciała, ale silne umysły. Miałem taką mroczną nadzieję, że wszyscy wybiorą tę drugą pastylkę. Czyli mam trzydzieści sześciu adeptów?
– Na to wychodzi.
– Wszyscy przytomni?
– Tak, tylko nie zbyt radośni.
– To pora zrobić dobre wejście – Zniknął i pojawił się w środku w chmurze ciemnego dymu. Krzyknął:
– Witam was wśród żywych, wy moje chodzące trupy. Tak jestem tym gościem, którego wszyscy widzieli w swoich snach. Teraz jak nabraliście kolorku, to kojarzę parę twarzy.
– Panie kapitanie, co pan tu robi? – odezwał się młodzieniec z tyłu.
– Lordin, widzisz, byłem przejazdem i pomyśle, że pozbędę się dużego szczura, a podczas deratyzacji spotkałem was – odpowiedział do ładnego elfa.
– Czy wszystko, co powiedziałeś to prawda? – spytała przedstawicielka rasy kotowatych z ludu Tygrysów.
– Już wyjaśniam, byłem kiedyś w wojsku, ale odszedłem, po tym czasie nie spodziewałem się, że będę kimś dowodził, a szczególnie nie taką ilością ludu. Ale skończę pierdzielić o sobie, Od dzisiaj jesteście moimi ludźmi, członkami Zakonu, dam wam wyszkolenie, broń i inne potrzebne rzeczy, jednak dla każdego, kto chce wykorzystać mnie do swoich celów, odradzam. Lojalność pojmuję bardzo dosłownie i śmiercią karze zdrajców. O to zasady:
1 Życie to cenna rzecz, nie marnujemy go bez sensu, wraz z moją mocą dostaliście też pewną umiejętność, wokół osób widzicie aury. Niebieska znaczy niewinność, oprócz pobicia nic jej nie zrobicie, przed zabiciem powstrzyma was zaklęcie, nawet kule kierować będzie gdzie indziej. Pomarańczowa to osoba zmienna, od was zależy, co z nią zrobicie. I czerwona oznaczająca osobę przepełnioną negatywną energią z popełnionych przez nią uczynków.
2 Zasada, Zakon to dom, a o niego trzeba dbać, macie kłopoty, nie potraficie się z nimi uporać, przychodzicie do mnie, albo do swoich oficerów. Jesteśmy rodziną, możemy się nienawidzić, nie znosić, lecz w razie czego, stoimy ramię w ramie. A jak ktoś podskakuje czy też nie właściwie się zachowuje, zgłaszacie to. Nigdy nikogo nie zostawiamy.
3 Rozkazy to nie instrukcje, by wypełniać je dosłownie, macie być mackami, które dostosują się i wypełnią to, co trzeba. Nie jestem lalkarzem, by sterować każdym waszym ruchem. To wszystko, jeszcze raz witam wszystkich w Zakonie, póki nie ukończycie szkolenia, zostaniecie w tym wymiarze, będzie naszą bazą – Dragon dotknął ścianę baraku, cała podłoga zaczęła się trząść, a pomieszczenie powiększać i zamieniać w salę gimnastyczną, po chwili wszystko ustało, a w dłoniach uczniów pojawiły się karty.
– O to kluczę do waszych pokoi, a to, co macie na rękach – Teraz dopiero zobaczyli, że mają przezroczystą bransoletkę na nadgarstkach.
– To jest bardzo fajny gadżet, umożliwia zarządzenie waszym pokojem, komunikacje miedzy sobą, dostęp do naszej bazy dany, mapy wszelakich obszarów i inne potrzebne funkcje. W pokojach macie urządzenie do tworzenia ubrań, począwszy od bielizny do kurtek. Możecie stworzyć tego tyle, ile jest miejsca w pokoju, oprócz tego macie biurko, wygodne łóżko oraz łazienkę, którą możecie dostosować, kuchnia jest w innym wspólnym pomieszczeniu, nie zdziwcie się, jak zobaczycie pomniejsze demony, to moi słudzy, będą gotować, sprzątać i prać. W łazience macie zsyp oraz zamykaną półkę, do pierwszego kładziecie brudne ubrania, a z półki odbieracie czyste. Każde pranie jest robione osobno, więc nic się nie pomiesza, tyle że czyste odbierzecie, gdy już trochę się tego brudnego nazbiera. Hm... To wszystko ze spraw organizacyjnych. Pora byście sami to sprawdzili – Z lekkimi oporami wyszli, kierując się do pokoi, dzięki mapie na nadgarstkach. Dragon wyszedł na zewnątrz, zamiast baraku stał wielgachny zamek, w którym służyły głównie demony. Jego tożsamość może się wydać z tego powodu, ale zawsze może powiedzieć, że je stworzył, bez nich trudno byłoby utrzymać wszystko w ładzie i czystości. Któż bowiem mógł podejrzewać, że ktoś będący taką istotą jak on, prowadzi takie życie?

324 czyt.
100%11
krajew34

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 935 słów i 5514 znaków. Tagi: #fantastyka #magia #SilnyBohater

1 komentarz

 
  • Almach99

    Almach99 · 1 lis 2018

    Niezle, Dragon wlasnie stworzyl swoj zakon. Niezle pomieszanie czasie miecza I magii z osiagnieciami technologii wspolczesnej