Mroczny Cień-Rozdział 22

– Legolasie dobra robota, nikt się za bardzo nie przejął masakrą w pensjonacie, ile złota zgarnęliście na tym wielkim napadzie? – Dragon zwrócił się do jadącego obok oficera.
– Około stu sztuk złota, nawet dużo, co teraz mistrzu? – odparł, trzymając się konia.
– Cóż najtrudniejszy jest Trocki, który zażywa luksusów w pustynnym mieście Assan, pod opieką szejka Fasira Al-Rada, za to Róża podróżuje po terytorium Barbariku, wraz ze swoimi ludźmi. Ja sam zajmę się tą kobietą, wy ruszajcie na południe, zbierzcie potrzebne informacje, niestety nasza siatka rozwinęła się tylko na wschodzie, dlatego jesteście skazani na siebie. Im więcej się dowiecie, tym zadanie będzie łatwiejsze powodzenia – Elf kiwnął głową i przechodząc przez portal wraz ze swoją drużyną, zniknęli z widoku. Dragon zszedł z konia i rozejrzał się, wkoło lasy i krzewy, Indianie bardzo szanowali naturę, biorąc od niej tylko tyle, ile trzeba, dlatego Barbarik można nazwać leśnym terenem. Usiadł na trawie i zapalił papierosa, musiał zrobić coś, czego się obawiał, z zadumy wyrwało go pojawienie się Irminy, jego chowańca. Piękna lisica o dziewięciu ogonach spojrzała na swojego mistrza, z troską pytając go:
– Nie odprawiłeś ich, tylko dlatego, że są potrzebni gdzie indziej, prawda?
– Czasem myślę, że niezbyt dobrze zrobiłem, robiąc z ciebie swojego chowańca, znasz mnie prawie na wylot. Zamierzam wymordować cały szczep Róży... – odpowiedział, wbijając w nią stalowy wzrok.
– Czy to jest konieczne? Wiesz, o tym, że pewna dawka przemocy i strachu może zmienić cię w twoją prawdziwą postać? Pamiętaj, że wraz z tym, przemienienie obejmie także twoich ludzi, w końcu mają w sobie twoją moc – Irma usiadła obok niego, zwijając się w kłębek.
– Jestem tego świadomy, jednak bez jej dowództwa szczep Niedźwiedzi przejdzie pod dowództwo Małego Krzykacza, a jest to najpotężniejszy lud wśród Indian.
– Czyż Zakon nie zyska, jakbyśmy wchłonęli to plemię? Lepiej jest budować, niż niszczyć.
– Pomyśle nad tym, jak sytuacja w kwaterze głównej? – spytał, zaciągając się tytoniem.
– Mamy wielu nowych rekrutów, szczególnie po akcjach niszczenia tajnych placówek Złotego Oka, Sara Fisher doszła do zdrowia, teraz leczymy ją psychicznie, jest na etapie pustki wewnętrznej.
– Wpadnę do niej po tej misji, może być cennym nabytkiem dla nas, a teraz zmykaj z powrotem, obiecuję, że nie narobię głupot – odparł z uśmiechem.
– Niech ci będzie, phi! – I tyle było ją widać. Dragon wstał, dał sobie parę razy po twarzy, by przywrócić trzeźwe myślenie, wskoczył na drzewo, zmniejszył nacisk swojego ciała za pomocą magii i używając gałęzi, skierował się w stronę potencjalnej lokalizacji celu.
– Pamiętaj, że nie jest dawnym sobą, nie sprawia ci przyjemność mordowanie, czy krzywdzenie innych. Jesteś teraz mistrzem Zakonu. Działaj odpowiednio, a nie zachowuj się, jak bestia – powtarzał sobie.
W końcu po dwu godzinnych poszukiwaniach znalazł ich obozowisko. Wyostrzył swoje zmysły, usuwając jednocześnie jakiekolwiek ślady swojej obecności, a po chwili niczym cień przedostał się do namiotu wodza, ukrywając się w ścianie. Róża Luksemburg weszła wraz z inną dziewczyną do środka, rozsiadły się i zaczęły rozmawiać:
– Towarzyszko Różo, czy jesteście pewna, że wizja szamana jest prawdziwa? – spytała młodsza, nim starsza odpowiedziała, popatrzyła się w kierunku ukrytego, a następnie na swoją rozmówczyni.
– Tak siostro Eryko, dzisiejszej nocy zginę z rąk krwawego demona, a on przejmie nasze plemię, wzmacniając nas.
– Ależ to niemożliwe, my twoja gwardia będziemy cię strzec! – odparła natychmiast Eryka.
– Dziecko moje drogie, całe życie myślałam, że droga ludu, jest jedyną słuszną. Teraz z perspektywy lat widzę, że prócz podporządkowania się reżimowi z naszej prawdziwej ojczyzny, nic to nie dało. Nie ma u nas miłości, lojalności wobec drugiego towarzysza, jesteśmy bardziej podzieleni, niż myślimy. Królują wśród nas zdrada i donosicielstwo, czy to ma być ten robotniczy raj, o którym nam mówiono? – Z jej słów płynęły gorycz i smutek.
– Podążamy właściwie, ochronimy cię! – Nie ustępowała jej towarzyszka.
– I widzisz i ty nie jesteś wierna całkowicie naszym ideom, przecież nie liczy się jednostka – Z uśmiechem spojrzała na podopieczną.
– Ale... Ale... – Widać było, że z trudem panuję nad płaczem.
– Wiem, że jestem dla ciebie, jak matka, odkąd zaopiekowałam się tobą, gdy twoich rodziców zagryzło stado wilków północy, miałaś wtedy pięć lat, a teraz? Jesteś dziewiętnastoletnią piękną pannicą, postrachem naszego szczepu. Jednak musisz zrozumieć, że zrobiłam wiele złych rzeczy i na dodatek ściągnęłam na siebie olbrzymie kłopoty, chcąc zaprowadzić nasz kraj na wyżyny sukcesu. Jeśli moja śmierć będzie wyznacznikiem nowego lepszego życia dla moich towarzyszy, to jestem gotowa się poświecić – Ujęła dziewczynę za policzek, dziewczyna wytarła łzy i powiedziała:
– Zgoda, dla dobra naszej wielkiej rodziny zaufam nawet twojemu mordercy.
– I bardzo dobrze, a teraz wróć do innych, muszę się przygotować...
– Tak zrobię, było mi niezmiernie miło poznać cię towarzyszko Luksemburg – Odwróciła się i wyszła z twarzą pełną łez. Starsza kobieta ciężko wypuściła z siebie powietrze, pijąc parujący napar, powiedziała głośno:
– Wyjdź, pogodziłam się ze swoim losem, ściągnęłam to na siebie, gdy tylko dołączyłam do tego haniebnego narkotycznego układu. Twój Zakon wzbudza u moich pobratymców w Złotym Oku serie strachu... – Dragon wyszedł z cienia i usiadł przed swą ofiarą.
– Wiem także, że to wy wysłaliście biednego Neville wąchać kwiatki od spodu, głupiec, któremu w głowie była tylko zabawa. Pewnie Trocki też jest na waszej liście, tchórzliwa kanalia. Słyszałeś pewnie, o czym rozmawiałyśmy? Szaman nie dał jednej wizji, dał dwie, w pierwszej cały nasz szczep leżał wymordowany w obozie, a druga to ta, gdzie ja ginę, a reszta przeżyje. Jesteś tutaj, to znak, że czas na mnie...
– Moje wyobrażenie o tobie było inne, niż tu zobaczyłem – odparł z zaciekawieniem.
– Fanatyczka ze sztyletami, śmiejąca się na stosie trupów co? Mam już czterdzieści osiem lat i nie jestem już taka jak kiedyś... Dobra nie traćmy czasu, jak to było w słynnym klasyku z innej krainy, kończ waść, wstydu oszczędź, nie chce, by ktokolwiek widział moment mojej śmierci, zawsze byłam silną kobietą, śmierć to moment słabości, niech więc będzie szybka i bez widzów. Wieże, że moje plemię wejdzie od teraz na dobrą drogę... – Dragon podszedł do niej od tyłu i wbił jej, przyzwany wcześniej miecz, który trafił prosto w serce. Wyszarpnął broń i schował ją do pochwy, wyszedł przez tył namiotu, tam oczekiwała na niego Eryka.
– To ty jesteś owym demonem... Rzeczywiście można byłoby uznać cię za niego. Moi ludzie są gotowi do drogi, jeśli pozwolisz, to pochowamy tylko ciało naszego czcigodnego wodza.
– Nie słyszę od ciebie wielkiego żalu do mnie – odparł, wyciągając i zapalając papierosa.
– Wielki Manitu wiedzie nas różnymi drogami, widocznie towarzyszka Róża zeszła na tę, co nie trzeba – Podszedł do Eryki i wręczył jej kamień, mówiąc:
– To otworzy wam bramę do wymiaru, gdzie znajduję się nasza kwatera główna, zostaniecie sprawdzeni i wytrenowani przez moich dwóch chowańców, jednak ostrzegam, jeśli którykolwiek z was idzie po zemstę, albo jest szpiegiem, jego koniec będzie oczywisty.
– To zrozumiałe, szczury i psy gryzące właścicieli trzeba tępić – Dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy.
– Zaimponowałaś mi, weźcie ciało Róży ze sobą i sprawcie jej należyty pochówek u nas. A teraz wybacz mam pracę do wykonania... – I zniknął, pozostawiając za sobą pył. Ten mężczyzna wywoływał u Eryki gęsią skórkę, jednak miała przeczucie, że trzymając się go, sprowadzi na swój lud lepszy żywot, będąc następnym wodzem, musi zapomnieć o osobistych sprawach i skupić się na potrzebach szczepu, nawet jeśli wiąże się to ze współpracą z demonem...

1 komentarz

 
  • Almach99

    Almach99 · 10 lis 2018

    No prosze, Dragon zabija Roze Luxembourg I przejmuje Cale plemie. Hmmm, przynajmniej pozostaje po jasnej stronie mocy