Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 7

Rozdział 7  

                         Porwanie Rithy

     W czasie, gdy siedzę z Laurą w ukryciu to moja przyjaciółka stoi na czatach, by nam nic się nie stało. Ale Indianie są sprytni i tak łatwo się nie poddają jeden z nich zachodzi nas od tyłu ręką zasłania mi usta bym nie krzyczała.  
     - Ruszaj się, albo ta mała zginie.
     - Zrobię, co zechcesz tylko nie rób jej krzywdy.  
     - Grzeczna dziewczynka.
     Po słusznie wykonuję każde jego polecenie, kiedy docieramy do Wiedźmina to go dosiadam. Potem cierpliwie czekam, aż ten dzikus lejce mojego konia odwiąże od drzewa, a  wtedy ja  go mocno nogą odpycham.  
     - Tak jest Ritha  dowal mu!  
     Słysząc z ust Laury taki doping daje mi to potężnego kopa do walki. Lejce łapię w połowie i chcę ruszyć do galopu, ale ten Indianin chyba się domyślił, co kombinuję, bo nawet nie wiem kiedy mi wskoczył z tyłu na konia.  
     -  Próbowałaś mi uciec oj nie ładnie – szepnął mi do ucha Indianin.
     - Nie wiem o czym mówisz.
     - Nie udawaj, że przed chwilą nie chciałaś mi uciec.
     - Wcale nie.
     - Mnie nie oszukasz ślicznotko.
     Po czym chwycił lejce i pogalopował przed siebie, porywając mnie na moim własnym koniu.  
     Dziewczynka stoi jak słup soli i patrzy się na oddalającą się opiekunkę. Dopiero po chwili podbiega do Margerity i opowiada, co przed chwilą się wydarzyło.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda, użyła 247 słów i 1314 znaków.

Dodaj komentarz