Tajemniczy drugoklasista //cz.14

Miłego czytania :D (nie miałam żadnego planu co napisać.. Leciałam na żywioł ;) )

Teoretycznie powinnam być teraz na historii i omawiać przyczyny pierwszej wojny światowej. Teoretycznie powinnam siedzieć z Nikolą i rozmawiać o jej przygodach z Kajetanem. Teoretycznie powinnam myśleć nad tym co będę robić po powrocie do domu. No właśnie, teoretycznie...  
A w praktyce?
Nadal siedzę na dachu z moim uroczym psychopatą, patrząc na Jego ręce. Były delikatne, czy to znaczy, że nic w życiu nie robił poza odwiedzaniem kosmetyczki? Jego twarz, a przede wszystkim skronie również takie były. Czy mam o to zapytać? Czy nie zniszczyłoby to tej otoczki romantyczności?

- Aniołku... - jak dobrze, że to nie ja musiałam przerywać tę ciszę. - ...wiesz co chciałbym zrobić w tym momencie? - powiedział słabym, łamiącym się, a jednak zdecydowanym głosem. Nie było w nim kszty obojętności.  

To niedobrze. To znaczy, ze traci siebie. Nie chcę, żeby się zmieniał, nie pod tym względem. Pod żadnym względem.

- Chciałbyś mnie pocałować? - co ja wypaliłam? O Boże... Spojrzałam na Jego reakcję, patrzył na mnie przestraszonym, ale łagodnym wyrazem twarzy.

- Nie koniecznie o to mi chodziło - uniósł kąciki ust, wstał i odwracając się na pięcie dodał: - Chciałbym kiedyś skoczyć na bungee.

- Wolisz skok na bungee od pocałowania mnie? Jak możesz?! - było to dla mnie zabawne, więc jeszcze przez chwile dusiłam się ze śmiechu. On odwrócił się do mnie i zauważyłam, że jest bardzo poważny i nie był to żaden żart, więc poczułam się lekko urażona.

Ale, czy ja chciałam go pocałować. Nie, to jeszcze nie czas. Przynajmniej ja nie odczuwam takiej potrzeby.  

Dopiero teraz zauważyłam, że nasze wargi dzieliło ledwie parę milimetrów. Chciałam tego? Chyba tak. Delikatne muśnięcie, a potem nasze twarze przysunęły się coraz bliżej do siebie. W końcu wsunął mi język w usta. W tym momencie wszelki czas się zatrzymał. Nie istniało już nic. Powoli kończyliśmy, ale ja nie chciałam kończyć, chciałam więcej. Czy od tego można się uzależnić? Byłam bardzo ciekawa jak wyglądał to z perspektywy kogoś kto by na to patrzał. Czy naprawdę wygląda to tak jak w filmach?  

- Chodziło mi bardziej o zrobienie czegoś szalonego - wytłumaczył szeptem.

- Jak dla mnie to co zrobiliśmy przed chwilą było wystarczająco szalone. - musiałam nabrać mocno powietrza, gdyż nawet nie czułam, iż przed chwilką prawe by mi go zabrakło.

- Masz rację. - uśmiechnął się? - Chciałbym, abyś kogoś poznała.  

- Kogo? - dalej szeptałam?  

- Kogoś równie słodkiego jak ty.  

***

To było by tyle jeśli chodzi o moją naukę. Właśnie wychodzimy z Nathanem z budynku szkoły i kierujemy się... właściwie nie mam pojęcia gdzie mnie zabiera i kogo miałabym tam poznać. Kto był równie słodki jak ja. Czy ja jestem w ogóle słodka?  

- Zapraszam - powiedział mój złotooki towarzysz, otwierając mi drzwi.

- To Twój dom? - zapytałam, wchodząc. Było tu dość chaotycznie, zmieszanie różnych styli i wszystkich gam kolorów jakie istnieją. Nie odnajdywałam się tu.

- Poczekaj, aż zobaczysz mój pokój - westchnął. Słyszałam jak ktoś biega po domu.

- Twój wujek?  

- Nie, Daniel jest w pracy. - dlaczego mówi do wujka po imieniu? No, cóż... Po chwili zobaczyłam malutką dziewczynkę ubraną w żółtą spódniczkę i różową bluzkę. Jej blond włoski były spięte w dwa warkoczyki. Domyślam się, że to jego siostra.
Patrzyła na nasze ręce. Dopiero teraz zorientowałam się, że przez całą drogę do domu mieliśmy je złączone. Nie wiem, czy on to zauważył i, czy nie zakończył tej czynności celowo i nie bardzo wiedziałam, czy chcę wiedzieć.
Nathan podszedł do siostry wziął ją na ręce i powiedział:

- To Milenka.

Widziałam pomiędzy nimi praktycznie same podobieństwa, od delikatnych rysów twarzy zaczynając, aż po duże oczy kończąc. Chyba nawet ja z Kajetanem nie jesteśmy tak podobni mimo że jesteśmy bliźniakami.  
Faktycznie, była słodka. Jak jej brat. Ciekawe po kim odziedziczyli urodę.

- Pokażemy Oli nasz pokój? - zapytał.  

- Masz pokój z siostrą? Biorąc pod uwagę wiek...

- Nie ma tu tyle pokoi, aby każdy miał osobno - przerwał mi.

- Dom z zewnątrz wyglądał na duży - nie wiem czemu się nie powstrzymałam od tej uwagi. Czy ja zawsze musze postawić na swoim?  

- Olu... - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Przez chwile widziałam, że w jego oku kręci się łza. Co było o tyle dziwne o ile Nathan nigdy wcześnie nie okazywał w stosunku do nikogo takich emocji.

- Przepraszam - powiedziałam, a on chyba właśnie wtedy poczuł, ze musi mi wyjaśnić i wyprostować to co wcześniej mówił.



Dziękuje za komentarze <3333

3 komentarze

 
  • Aaaaaaaaaaa

    Gdzie kolejna część? :(((

  • niezapominajkaxy

    @Aaaaaaaaaaa nie będzie ;)

  • Verka

    Kiedy następna część? Bardzo ciekawe jest to opowiadanie

  • niezapominajkaxy

    @Verka Bardzo dziękuję, ale nie jestem pewna, czy będzie kolejna część ;)

  • Verka

    @niezapominajkaxy Rozumiem :) a mogę wiedzieć czemu?

  • niezapominajkaxy

    @Verka Wena się spaliła niestety :/

  • Verka

    @niezapominajkaxy No tak, znam to. Może jeszcze przyjdzie natchnienie i wszech ogromna wena ;)

  • :C

    Czemu takie krótkie?  T_T

  • niezapominajkaxy

    @:C przepraszam. Mi zwykle taki krótkie wychodzą, choć bardzo bym sue starała, ale obiecuje ze kolejna czesc bedzie szybciej niz za miesiac tak jak ta ;)