Dramione. Część 16

Minął miesiąc odkąd wyprowadziła się z ich wspólnego mieszkania. Minął miesiąc odkąd ostatni raz go widziała. Wiele razy próbowała z nim porozmawiać, ale za każdym razem zbywał ją. Po kilku takich próbach poddała się. Tak po prostu się poddała. Po jakimś czasie Draco zabrał też Scorpiusa. Hermiona totalnie się załamała, straciła chęć do życia. Nie była w stanie normalnie funkcjonować. Całymi dniami przesiadywała w swoim starym mieszkaniu. Tęskniła za synkiem.  

~<~>~<~>

Siedział z synkiem w salonie. Nie widział jej już miesiąc. Cholernie tęsknił. Nie był do końca pewny czy zrobił dobrze odbierając jej dziecko. Z pewnością nie. Musiał się z nią spotkać. Ubrał ciepło Scora i po chwili stali już przed domem Pottera. Zapukał do drzwi. Otworzył Harry.  

- Chcę z nią porozmawiać, Potter. - rzekł wchodząc bez zaproszenia.  
- Ginny za godzinę wróci. - powiedział czarnowłosy i zamknął drzwi.  
- Nie mówię o Rudej.  
- Więc w takim razie o kim? - powiedział i gestem ręki nakazał mu usiąść.  
- O Hermionie. - usiadł na kanapie i zdjął synkowi kurteczkę i czapkę.  
- Nie mam kontaktu z Hermioną od ponad roku. Co się stało? - spytał.  
- Pokłóciliśmy się, dość poważnie i Miona się wyprowadziła. Zabrałem Scora do siebie i od miesiąca nie mam z nią kontaktu. - westchnął.  
- Co zrobiłeś? - spytał oburzony. - Zabrałeś jej dziecko?  
- Myślałem, że tak będzie lepiej.  
- Lepiej dla kogo? Człowieku zabrałeś jej dziecko, zabrałeś cały jej świat.  
- Dobra! Źle zrobiłem. - uniósł głos, a chłopiec na jego kolanach rozpłakał się. - Ciś, kochanie nie płacz.  
- Dobrze, że Ginny zostawiła dzieciaki w Norze, ubierz małego i teleportujemy się do jej starego mieszkania. - powiedział Potter i udał się do sypialni.  



~<~>~<~>

Leżała w swojej sypialni. Od rana praktycznie nie wstawała z łóżka. Od dwóch tygodni niewiele jadła. Z łatwością można było policzyć wszystkie jej żebra. Jedna pojedyncza łza spłynęła po jej bladym policzku. Jej włosy były splątane i straciły swój blask. Czekoladowe oczy nie miały w sobie już tych iskierek co wcześniej. Niegdyś na jej palcu znajdował się pierścionek zaręczynowy, z pewnością ześlizgnął się z jej palca i gdzieś upadł. Nie wiedziała gdzie, nie chciała się tym zamartwiać.

Jeszcze miesiąc temu ubrania leżały na niej idealnie, teraz czuła jakby miała na sobie worek.

Usłyszała dźwięk teleportacji. Nie przejęła się. Druga samotna łza spłynęła po jej policzku. Zamknęła oczy i czuła, że ktoś wszedł do środka.

~<~>~<~>

Harry przyszedł do salonu z różdżką w ręce. Malfoy stał już ze Scorpiusem obok drzwi wejściowych.

- Gotowi?- spytał.
- Tak. - odpowiedział blondyn i po chwili oboje teleportowali się przed dom Hermiony. Scor patrzył na ojca swoimi wielkimi, niebieskimi oczami.  

Mężczyźni weszli do środka i udali się przez salon do kuchni. Niestety kobiety tam nie było. Draco podał syna Harry'emu, który udał się z małym do salonu i zdjął z niego zimowe ubrania. Blondyn udał się do sypialni. Otworzył delikatnie drzwi i wszedł do środka. Na łóżku ujrzał leżącą kobietę. Jego żołądek podskoczył aż do gardła. Momentalnie znalazł się przy ukochanej.  
- Hermiona. - szepnął i położył dłoń na jej bladym policzku.  
- Wróciłeś. - szepnęła. - Już myślałam, że nie zobaczę Cię przed... przed końcem.  
- Nie mów tak. - odgarnął jej włosy z twarzy. - Jestem skończonym głupcem.  
Gryfonka zamknęła oczy. Malfoy wziął ostrożnie narzeczoną na ręce i zniósł ją do salonu.  
- Potter, zajmiesz się Scorem? - spytał.  
- Oczywiście. - czarnowłosy podszedł do nich ze Scorpiusem na rękach.  
Miona otworzyła podkrążone oczy.  
- Harry, wróciłeś. - szepnęła.  
- Nigdzie się już nie wybieram, Mionka. - powiedział i pocałował ją w czoło. Na jej bladej twarzy można było ujrzeć delikatny zarys uśmiechu.  
- Teleportuje się z nią do Munga, zajmij się naszym synem. - rzekł Draco i teleportował się z gryfonką do szpitala.  


~<~>~<~>

Obudziła się i pierwsze co rzuciło jej się w oczy to biel pomieszczenia. Zamrugała i po chwili jej oczy przyzwyczaiły się do światła padającego przez okno. Przy jej łóżku leżał Draco. Wyglądał tak spokojnie gdy spał. Delikatnie dłonią pogładziła jego policzek, Mężczyzna od razu się obudził i podniósł zaspane oczy na ukochaną.  
- Odpoczywaj. - ucałował jej chudą dłoń.  
- Gdzie jest Scor? - spytała ledwo słyszalnym szeptem.  
- U Pottera. Jeśli poczujesz się lepiej przyjdę tu z nim. Kobieta westchnęła.  
- Ten miesiąc był okropny. - zamknęła oczy. - Nie chciałam tego pocałunku, którym obdarzył mnie Ron. To było takie niespodziewane.  
- Nic nie mów kochanie. - nachylił się i pocałował ją w czoło. - Przepraszam, że nie pozwalałem dojść Ci do słowa. Jestem skończonym kretynem.  
- Zgubiłam pierścionek zaręczynowy. - rzekła spoglądając na swoją dłoń.  
- Kupię Ci nowy. - pocałował ją w dłoń.  
- Nie chce nowego, chcę abyście do mnie wrócili. Nie przeżyje bez was.  
- Wrócimy. - szepnął i założył kosmyk jej loków za ucho.  
Szatynka zamknęła oczy i udała się w objęcia Morfeusza.

~<~>~<~>


Ruda siedziała wraz z dziećmi w salonie. Właśnie skończyła składać ich czyste ubranka. Martwiła się bo gdy wróciła do domu Harry'ego nie było. Nie zostawił nawet wiadomości.  
Nie wiedziała co mogłoby się stać. Po niedługim czasie usłyszała jak drzwi wejściowe otwierają się. Do salonu wszedł jej mąż wraz z chłopcem, którego trzymał na rękach.  
- Harry gdzie byłeś i na Merlina czyje masz dziecko? - spytała Ruda.  
- Spokojnie Ginny. To jest Scorpius, syn Hermi i Malfoy'a.  
- Harry co się stało? Co z Hermioną? - dopytywała się kobieta.  
- Jest w Mungu. Nic więcej nie wiem, Malfoy kazał mi się zaopiekować dzieckiem.  
- Och muszę się z nią zobaczyć. - powiedziała Ginny.  
- Ginny, kochanie nie dzisiaj.  
- Dobrze. - powiedziała roztrzęsionym głosem.  
Harry przytulił żonę i po chwili usiadł z nią na kanapie. Scorpiusa usadził wygodnie na swoich kolanach.  
- Nie chciałam, aby nasz przyjaźń się zakończyła.  
- Wiem kochanie. - westchnął.  
Po chwili Scorpius zaczął płakać.  
- Chyba jest głodny. - mruknął Harry.  
- Zaraz zrobię mu kaszki. Mówił Ci Malfoy co mały je? - spytała.  
- Nic nie mówił, ale myślę, że zasmakuje mu brzoskwiniowa kaszka.  
Ruda wzięła chłopca na ręce i delikatnie się uśmiechnęła.  
- Cały Draco. - pocałowała chłopca w czoło.  
- Oho nasze pociechy się przebudziły. - powiedział z uśmiechem czarnowłosy, słysząc gaworzenie swoich dzieci.  
- Już nie mogę się doczekać gdy dzieci będą się razem bawić. - powiedziała rozmarzonym głosem i udała się razem ze Scorem do kuchni.  

Dzień zapowiadał się na prawdę wspaniale.  

~<~>~<~>

Wracam po długiej przerwie z nowym rozdziałem Dramione. Mam nadzieje, że się spodoba. :) Pozdrawiam!  

~Hermionka.

Hermionka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1343 słów i 7160 znaków, zaktualizowała 22 sty 2017.

2 komentarze

 
  • Mila

    Fajne  :lol2:

  • KAROLAS

    Kiedy next?

  • Hermionka

    @KAROLAS  Dzisiaj postaram się dodać kolejny rozdział.