Daj mi szansę-14

-Proszę wchodź - zaprosiła Patrycja, kiedy oboje byli już pod jej domem.
-Naprawdę ładnie urządzone - zauważył chłopak, kiedy weszli do salonu.
-Prawda, włożyliśmy dużo pracy w ten dom. Ale dobrze nam się mieszka.
-Sama jesteś?
-Tak, rodzice są w pracy i nie jestem pewna ale wrócą chyba gdzieś po dwudziestej. A ty się śpieszysz do domu? Czy może napijesz się herbaty albo kawy?
-Nie. Do domu się akurat nie spieszę i herbaty z chęcią się napije.
-To chodźmy do kuchni. Siadaj, a ja zrobię.
-A może Ci pomóc? - zapytał opierajac się o blat.
-W robieniu herbaty? - zaśmiała się - może się nie zmeczę.
Patrycja podeszła do lodówki i wyciągnęła cytrynę.
-A może jednak - zaśmiał się Kamil, jednocześnie wygrywając owoc dziewczynie z ręki - gdzie masz nóż?
-Ha-ha, w szufladzie.
-Tylko sobie palców nie utnij.
-Eh nawet ty we mnie nie wierzysz. Spokojnie, potrafię posługiwać się nożem - puścił oczko i ukroił dwa plasterki cytryny.
-No brawo - pochwalił go Patrycja - to bierz jeden kubek i idziemy na górę.
Usiedli przy stoliku i tak jak poprzednio zaczęli rozwiązywać kolejne zadania.
-Mam już dość na dzisiaj - w pewnym momencie stwierdził Kamil - zmęczony już chyba jestem.
-Okey, to na dzisiaj kończymy.
-Yhm, będę się pewnie zbierał - powiedział kładąc swoje przedramienia na stół. Patrycja miała łokieć na stole, tym samym podpierając sobie głowę. Oboje byli lekko nachyleni do siebie. Tym razem Patrycja zaryzykowała i powoli się przybliżając, wbiła się w usta chłopaka.
-Podoba mi się to - szepnął Kamil, kiedy ich usta się rozłączyły.
Patrycja wstała i usiadła chłopakowi na kolanach a następnie ponownie zaczęła go całować.
-Mógłbym tak całą noc - uśmiechnął się chłopak.
-Yhmm, za dobrze by było.
-W końcu coś mi się od życia należy.
-Oczywiście, jak każdemu. Przepraszam Kamil ale jak dla mnie to się za szybko dzieje. Pewnie dla ciebie za wolno.
-Patrycja spokojnie na nic nie nalegam i do niczego nie namawiam - uśmiechnął się ponownie - narazie cieszę się że mogę z tobą spędzać czas. Ale teraz już naprawdę uciekam.
-Okey, to do zobaczenia w poniedziałek.
-W poniedziałek? A może wcześniej? Hmm co jest przed poniedziałkiem? Co powiesz na niedzielny spacer albo jakiś sok?
-Okey, możemy się spotkać - zgodziła się dziewczyna.
Kamil dał Patrycji jeszcze buziaka w policzek i poszedł.
Patrycja zamknęła drzwi i z uśmiechem wróciła do swojego pokoju.

                   ****  

,,Dzień dobry :) wyspałaś się? Chciałem się zapytać czy dzisiejsze spotkanie aktualne ;) "
Patrycja dostała wiadomość od Kamila. Długo się nie zastanawiając odpisała ,,Hej, wyspana i to bardzo :) aktualne ;) tylko gdzie i o której"  
,, Spotkajmy się w parku a później już cię gdzieś zabiorę ;) "
,, Mam nadzieję że w bezpieczne miejsce :P, to może o 14?"
,,Bardzo bezpieczne :D okey może być 14 :*"
Dziewczyna widząc że jest dopiero jedenasta, stwierdziła że ma dużo czasu. Zeszła na dół i zrobiła sobie śniadanie. Rodzice dziewczyny siedzieli w salonie, a ona do nich dałączyła. Jak zwykle padały pytania o szkołę.  
-Patrycja a czyj to szalik na wieszaku? Taki szary, męski? - zapytała w pewnym momencie pani Sabina.  
-Ee przedwczoraj tutaj był mój kolega, pewnie zapomniał - odpowiedziała po krótkim zastanowieniu.  
-Kiedy go poznam? - zapytał ojciec dziewczyny  
-Poznamy - poprawiła go mama  
-Ty już go chyba poznałaś, chyba że to ktoś inny.  
-Ej spokojnie - uśmiechnęła się dziewczyna - mam wam przedstawiać wszystkich moich kolegów?  
-Nie, tylko tych co przyprowadzasz do domu - roześmiał się Pan Marcin.  
-Tato obiecuję że jak będzie trzeba to poznasz.  
-Dobrze, tylko żebym się wtedy jednocześnie nie dowiedział że zostanę dziadkiem.  
-Ale ci humor dopisuje.  
-Dobra, dobra, nie zmieniaj tematu.  
-Nie zmieniam, idę się ubrać i pomalować bo wychodzę.  
-A dokąd? - wtrąciła się mama Patrycji.  
-Do parku.  
-Dobra to już nawet nie pytam z kim.  
-Mamo.  
-Co?
-Nic, nie ważne.  
Patrycja wyszła na górę. Pomalowała się i ładnie ubrała. Na koniec spryskała się lekkimi i orzeźwiającymi perfumami.  
,, Wychodzę, będę w parku za 5 minut" - wysłała wiadomość do Kamila.  
,, Czekam" - odpowiedź przyszła szybko.  

-Cześć - przywitała się dziewczyna, podchodząc do ławki na której siedział Kamil.  
-Cześć - wstał z ławki - pięknie wyglądasz, proszę to dla ciebie - pocałował ją w policzek i dał bukiet z siedmiu czerwonych róż.  
-Wow, śliczne. Dziękuję bardzo - uśmiechnęła się najpiękniej jak potrafiła.  
-To teraz zapraszam na pyszną beze! Co ty na to? Tylko nie kłam że nie jesz słodyczy - chłopak zmrużył oczy.  
-Jem, a tym bardziej bezy - zaśmiała się.  
-Uf, to idziemy.  
-Kurczę, tak w ogóle to chyba zostawiłeś u mnie szalik, a ja zapomniał go wziąć.  
-Będę miał przynajmniej okazję znowu do ciebie przyjść - puścił oczko - tutaj wchodzimy. Mają najlepsze ciastka z mieście.  
Para ściągnęła kurtki i usiadła do stolika. Miejsce było bardzo przytulne, urządzone w jasnych kolorach. Dominowała szarość i biel, przełamana miętą.  
-Ładnie tutaj - zauważyla Patrycja - nawet nie widziałam o istnieniu tego miejsca.  
-Mi też się podoba. Byłem tutaj może dwa razy.  
-Dzień dobry - przywitała się kelnerka - czy mogę przyjąć zamówienie?  
-Tak - odpowiedział Kamil - poprosimy dwa razy bezę z malinami i świeżo wyciskany sok z pomarańczy.  
-Dobrze, dziękuję - odpowiedziała kelnerka i odeszła od stolika.  
-Patrycja - zaczął chłopak - trochę się stresuję i nie wiem jak zacząć.  
-Tak mówisz, że zaczynam się sama stresować.
-Chciałbym cię poprosic żebyś poszła ze mną na studniówkę - Kamil popatrzył się jej głęboko w oczy i uśmiechnął.  
Kelnerka w tym czasie przyniosła ciastko i sok.  
-Życzę smacznego - uśmiechnęła się i odeszła.  
-Nie ukrywam że trochę zaskoczyło mnie twoje pytanie, powiedziała Patrycja - tak się składa że nie mam z kim iść, więc tak pójdę z tobą.
-Uf, kamień z serca. Miałem nutkę nie pewności że się możesz nie zgodzić. A.. a naprawdę chciałem spędzić tę noc z tobą.
-Miło to słyszeć. Teraz tylko trzeba sukienki szukać.
-No garnitur mam, więc chociaż na tym zaoszczędze, no i jeszcze na fryzjerze i makijażu. Ach no i na paznokciach - Kamil z uśmiechem zaczął wyliczać.
-Okey, jemy tą beze. Wygląda obłędnie.
-Przekonasz się że też tak smakuje.
-Mmm przepyszna - rozmażyła się Patrycja - będę mogła wziąć kawałek na wynos?
-Ha-ha możesz nawet całą blachę.
-Nie no, aż tyle nie zjem - powiedziała i wzięła łyk soku.
-A jakie plany na sylwestra?
-Jeszcze dużo czasu, nie zastanawiałam się.
-Dobra, nie owijając, mam zaproszenie na taką imprezę. To będzie na sali, dużo młodych ludzi tylko tam też pasuje przyjść w parze i chciałbym ciebie też zaprosić jako moją partnerkę do tańca.
-Jejku Kamil, studniówka, Sylwester, muszę się zastanowić.
-Nie no jasne, jasne. Jakbyś nie miała planów żadnych lepszych planów to zapraszam. Nie musisz się obawiać że będą jacyś starzy i pijani. Naprawdę młoda ekipa, większość znam.
-Wiesz, może to nie jest głupi pomysł i w dodatku ocenię jak tańczysz przed studniówką.
-Spokojnie mała, mówią mi król parkietu.  
-Zobaczymy - Patrycja uniosła brwi.  
Dokończyli jeść ciastko i wyszli z cukierni.  
-To może jeszcze spacerek? - zaproponował Kamil.  
-Ale krótki, bo jeszcze muszę kilka rzeczy zrobić na jutro.  

-Szkoda, że musisz już iść - stwierdził Kamil gdy byli pod bramą Patrycji - tak dobrze mi się z tobą rozmawia.
-Do jutra - dziewczyna się uśmiechnęła i dała całusa Kamilowi w policzek.  


-Cześć - powiedział Damian do Patrycji. Stał przed szkołą i palił papierosa - dobrze że cię widzę. Możemy chwilkę pogadać.  
-Cześć, no pewnie. Coś się stało? - zapytała dziewczyna.  
-No w sumie to tak. Chodzi o Kamila. Masz z nim dobry kontakt, prawda?  
-Tak, można tak powiedzieć.  
-Bo ostatnio jak się przebieraliśmy na wf-ie, to zauważyłem że ma straszne siniaki, szczególnie na plecach i brzuchu. Jak się go zapytałem to powiedział że spadł ze schodów, ale kurcze średnio mi się w to wierzyć.  
-Tak. Ja też to widziałam, ale powiedział że nie chce o tym mówić.  
-Patrycja, myślę że mu trzeba pomóc. Jakbyś mogła z nim pogadać i coś się dowiedzieć.
-Jasne, przynajmniej będę próbować.
-Dzięki. Dobra chodźmy bo już dzwonek.

-Hej, a co ty sama? - zapytała Patrycja Sarę
-Cześć, tak. To znaczy dziewczyny są w bibliotece, miały coś pomóc przy jakiś paczkach.
-A okey, bo mam wam coś do opowiedzenia.
-Niech zgadnę, Kamil?
-Tak - uśmiechnęła się Patrycja - a w ogóle wiedziałaś go.
-Nie, nie widziałam.
-Dobra. Ale dziewczyny później będę?
-Tak, będą już na następnej lekcji.
Dziewczyny poszły na lekcję. Paptrycja widziała się z Kamilem i się przywitali. Po kolejnych dwóch lekcjach jak zwykle dziewczyny siedziały przy swoich stolikach.
-Laski - zaczęła Patrycja - mam faceta na studniówkę.
-Kamil? - zapytała Milena
-Tak, zaprosił mnie wczoraj, i... i przy okazji na sylwestra.
-No to się rozpędził.
-Cieszę się, bo dobrze nam się rozmawia i będę miała z kim tańczyć.
-Teraz to tylko poszukaj taką sukienkę żeby wszystkim szczeny opadły.
-Ona jak wejdzie z Kamilem to już im szczeny opadną - dodała Martyna - a w ogóle to Kamil rzeczywiście już do żadnych lasek nie zarywa. Zauważyłyście?
-Fakt, teraz przerwy to przed szkołą na fajeczce. No chyba że popołudniami - pomyślała Martyna.
-No niektóre popołudnia to spędza ze mną - uśmiechnęła się Patrycja - a co do sukienki, to kiedy idziemy na zakupy?
-Może czwartek? Mamy luźne lekcje więc nie musimy iść - zaproponowała Milena.
-O dobry pomysł. To w czwartek zakupy.

Dziewczyny poszły na kolejne lekcje. Na godzinie wychowawczej Kamil usiadł obok Patrycji.
-Kiedy masz czas w tym tygodniu? - zapytał
-Matma tak? To może środa?
-Tak, może być. W bibliotece?
-Możemy u mnie jak ostatnio.
-Skoro tak proponujesz - uśmiechnął się.
-Możecie wpisać swoje osoby towarzyszące na studniówkę? - zapytała Julia, podchodząc do ich ławki.  
-A to nie do końca listopada - zapytał Kamil.
-Tak, ale jak już masz to możesz wpisać. No Kamil ty to na pewno masz.
-Masz wpisuj pierwsza - Kamil zwrócił się do Patrycji i podał jej kartkę. Ona się uśmiechnęła, wzięła długopis i napisała: Kamil Fik.
-No dobra, to ja też wpiszę - powiedział chłopak.
-O czyli idziecie razem? - zauważyła Julia.
-Tak, tak wyszło - odpowiedziała Patrycja.
-Jej mina bezcenna - szepnął Kamil do Pati, gdy Julia już odeszła.

    ** Środa **

Patrycja już wróciła do domu i czekała na Kamila.
Zadzwonił dzwonek do drzwi, więc poszła o otworzyła.
-Hej - przywitała się.
-Cześć, proszę coś na słodko - chłopak wręczył jej małą torebkę.
-Ojej dziękuję.
-Dzień dobry - powiedział chłopak widząc Panią Sabine.
-O to jest moja mama - powiedziała Patrycja.
-Dzień dobry - odpowiedziała mama Pati.
-Mamo Kamila już poznałaś w galerii. Idziemy robić próbną maturę.
-Dobrze ze kupiłem więcej, to jeśli Patrycja się podzieli to spróbuję pani najlepszej bezy w mieście - Kamil się uśmiechnął.
-O nie, jak to ta beza co myślę to się z nikim nie dzielę - zaśmiała się Pati - dobra idziemy na górę.
-Zrobić wam coś do picia - zapytała mama.
-Nie, ja dziękuję - odpowiedział chłopak.
Patrycja z kolegą poszli na górę i jak poprzednio zaczęli rozwiązywać kolejne zadania.

-Puk-puk, mogę wejść - zapytała pani Sabina.
-Tak - odpowiedziała Patrycja.
-Tak długo tu siedzicie i się uczycie, pomyślałam że zgłodnieliście. Przyniosłam wam herbatę i pokroiłam ciasto.
-Dziękujemy bardzo - powiedział chłopak.
-Dzięki mamo.
-Już wam nie przeszkadzam. Uczcie się dzieci - powiedziała mama i wyszła.
-To zażądzam przerwę - zaśmiała się Patrycja.
-Tak jest - Kamil także się zaśmiał.
-Przepyszna - powiedziała po pierwszym kęsie bezy - Kamil muszę się coś ciebie zapytać.
-Tak to powiedziałś że chyba mam się bać.
-Trochę mi głupio o to pytać, ale wiem że muszę. Tylko obiecaj mi że będziesz ze mną naprawdę szczery.
-Patrycja mów, bo się zaczynam stresować.
-Kamil chodzi o te siniaki na twoim ciele.
Chłopak odłożył talerzyk z ciastem i spuścił głowę.
-Patrycja..
-Proszę, nie mów że spadłeś bo ci nie uwierzę. Nie tylko ja to zauważyłam, bo twoi koledzy też. Ktoś cię bije, znęca się?
-Nie chcę o tym mówić ale czuję że chyba nie odpuscisz - powiedział jednym tchem - mój ojciec trochę nadużywa wódki - Chłopak wstał i usiadł na łóżku Patrycji. Ona po chwili wstała i usiadła obok niego. Złapała jego dłonie.
-Nie wiem co mam ci teraz powiedzieć.
-On jest trzy razy większy ode mnie. Nie mam szans się przed nim obronić. Staram się go unikać, ale czasem no nie mam jak. Nie mam gdzie się wyprowadzić. Ani ja, ani mama, ani moje rodzeństwo.
-Kamil musicie gdzieś to zgłosić, na policję, nie wiem ale nie możecie tak żyć w ciągłym strachu.
-Mama nie chce. Ją to akurat najmniej bije. Jak wytrzezwieje to wyglądają na bardzo szczęśliwe małżeństwo. Ale ku*wa tak nie jest - chłopakowi popłynęły łzy - czekam aż skończę szkołę, znajdę pracę i będę mógł się wyprowadzić.
-Nie płacz - dziewczyna otarła chusteczką łzy chłopaka - chciałbym Ci pomóc ale teraz nie wiem jak.
-Dziękuje ale nic nie zrobisz. Pomogłaś mi tą rozmową, mogłem się komuś wyglądać - Kamil przytulił Patrycję.
-Jakbyś potrzebował pomocy to możesz zawsze mi powiedzieć, napisać. Okey?
-Okey, będę pamiętać. Jeszcze raz dziękuję. Będę się już zbierał.
Kamil ubrał swoją kurtkę i buty.
-Jeszcze szalik. Zapomniałeś ostatnio - Patrycja podała mu szalik.
-Dzięki, to do zobaczenia.
Patrycja wróciła na górę, wzięła prysznic i po chwili poszła spać.


Następnego dnia, dziewczyny zgodnie z umową wybrały się na zakupy.
-O jejku jaka piękna - krzyknąła Milena widząc piękną, długą granatową sukienkę.
-No cenę też ma piękną - zauważyla Sara.
-Dziewczyny chodzimy ponad dwie godziny i nadal nic nie mamy - zauważyła Patrycja.
-Albo rozmiar nie ten, albo cena - dodała Sara.
Dziewczyny weszły do kolejnego sklepu. Patrycja odrazu zauważyła bordową sukienkę.
-Podoba się wam - zapytała.
-No ładna, idź przymierz - rozkazała Milena.  
Patrycja poszła przymierzyć i po chwili wyszła z przymierzalni.  
-No laska, zaszalałaś. Zrobisz włosy i makijaż i będziesz gwiazdą. - skomentowała Martyna
-Bierz i się nawet nie zastanawiaj - dodała Milena, podziwiając piękną, bordową z dużym dekoltem sukienkę.  
-Biorę - powiedziała uśmiechnięta Patrycja, przeglądając się jeszcze w lustrze - będzie pięknie.  
Dziewczyny później też znalazły swoje sukienki.  
Sara kupiła krótką, granatową z koronki.  
Martyna długą w kolorze krwistej czerwieni, która idealnie pasowała do jej bląd włosów, a Milena kupiłakrótką, lekko rozkloszowaną w kolorze butelkowej zieleni.  
Patrycja po powrocie do domu wzięła telefon i napisała wiadomość do Kamila.  
,,Możesz kupować bordową muchę... albo krawat :p"
Po chwili przyszła odpowiedź:
,,Mm bordowa :D dobrze, kupię bordową, muszę do Ciebie pasować ;) w końcu mamy być najlepsza i najpiękniejszą parą :* "

Zyciejestpiekne7

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2852 słów i 15642 znaków.

12 komentarze

 
  • Farmaceutka

    Dziękujemy wspaniałej autorce że ma w du**e nas czytelników. Ostatnio była zalogowana 9 marca. Żenada jak dla mnie takie zachowanie. A opowiadanie bardzo mnie wkręciło o czytałam z wielką przyjemnością

  • Lilu

    Cóż chyba odpuszczam SB to opowiadanie fajnie się zapowiadalo

  • Lifeisbrutal2

    Chyba już nie poczytamy 😐

  • Crtyff

    @Lifeisbrutal2 Mam nadzieję ze wróci

  • Crtyff

    Będą kolejne?

  • Farmaceutka

    Hallo

  • Farmaceutka

    Coś długa wyjątkowo ta sesja

  • Zyciejestpiekne7

    @Farmaceutka 🙆‍♀️przepraszam, dajcie jeszcze parę dni.. Ja też chcę już dodać ale czasu brak i wena gdzies ucieka

  • Mikki

    Kiedy masz sesje ? Długo każesz czekać ale czuję że warto :-) super piszesz ❤

  • Palolcia

    Fajnie piszesz zaciewilas mnie czekam na nastepna cześć 😂

  • Zyciejestpiekne7

    @Palolcia wkrótce obiecuję!

  • Farmaceutka

    Kiedy next?

  • Zyciejestpiekne7

    @Farmaceutka po sesji 🙄😉

  • Majlen

    Nie mogę się doczekać dalszego ciągu wydarzeń :)

  • Farmaceutka

    Wspaniały. Nie mogę doczekać się następnego. Mam nadzieję,że będzie on szybko

  • PLMatrix

    Zajebiste Opwoiadanie,widzę ze Kamil się zmienia pod wpływem Patrycji na dobrego Chłopaka

  • Zyciejestpiekne7

    @PLMatrix dziękuję ☺️