Doskonała broń. część 28

– Nie jesteś głodna?
– Mogę być. Chciałbyś, bym miała metabolizm ludzki? Oni tu nie mają czynności fizjologicznych. Mam być jak ziemska kobieta na Ziemi, jak ziemska kobieta w Karpi czy jak Pasminka?
– A czy Pasminka nie jest ziemską kobietą z Karpi?
– No tak, nie pobiedziłam ci. Pasminka nie jest człowiekiem.
– Nie, a kim jest kosmitą?
– Pasminka jest... no nie wiem, czy to mogę powiedzieć. Jest Ashalianką. Mówiła ci kilka razy, widziałeś jej błękitną krew, ale twoja świadomość tego jeszcze nie przyjęła.
– Nie rozumiem. Jest różnica? Pewnie się mylisz co do mojej żony, ale co do twojego dylematu, bądź po prostu sobą.
– Sobą? Co znaczy być sobą?
– Widzisz? Tu jest cały kłopot. Ty się upodobniłaś do Pasminki, ale nie możesz być Pasminką. Postaraj się być sobą.
– Wytłumaczysz mi, co znaczy być sobą, bo znowu moje zwoje kwantowe się przegrzewają?
– Tak wytłumaczę. Muszę się do tej rozmowy przygotować, więc na razie, bądź Pasminką.
Palmer to powiedział i natychmiast pożałował. Przed nim stanęła Pasminka. Nawet oczy miała jak niebo nad Karpia.
– Hej kochanie. Chodźmy do Klaudii i Samuela. Zjemy z nimi śniadanie.
– O rany, wyglądasz identycznie jak moja żona!
– Co ty pleciesz głuptasku, przecież to ja – pocałowała go delikatnie w usta.
Palmer poczuł się dziwnie. Pachniała identycznie, a nawet jej usta smakowały tak samo. Nie chciał wyjść na idiotę i nie mógł jej teraz nakazać by jednak nie była Pasminką.
– To się narobiło – szepnął do siebie.
Pieriosnka wyraźnie uszczęśliwiona wzięła go za rękę i pobiegli do chaty Klaudii i Samuela.
Palmer pomyślał jeszcze, czy by go pokonała w walce, ale zaraz porzucił tę myśl. Nie chciał drugi raz walczyć.
Zatrzymali się przed samym wejściem do domu, gdzie mieszkała jego siostra z mężem.
– Oni są jeszcze w łóżku – powiedziała imitacja Pasminki.
– Poczekajmy. – odrzekł krótko i usiedli na schodach przed chatą.
Czekali kilka minut, a Pierwiosnka nadal go trzymała za ręce. Widzieli niektórych ludzi z osady, ale tamci patrzyli w innych kierunkach. W końcu drzwi się otworzyły i wyszedł atletyczny blondyn.
– Pasminka? Już wróciłaś?
– Jestem Pierwiosnka. Palmer mi powiedział, bym była na razie Pasminką. Wcześniej mówił, żebym była sobą i to zaczęło mnie męczyć, bo nie wiem, kim jestem.
– Dobrze, ze mi powiedziałaś, bo wyglądasz identycznie jak żona Palmera.
– Czy zjemy razem śniadanie? – zapytała Pierwiosnka.
Chętnie, tylko dopiero co wstaliśmy.
– Pomogę przygotować. Macie wszystko czy czegoś wam brakuje?
– Mamy wszystko. Zamierzałem iść do piekarza po chleb i do mleczarza po mleko. Resztę mamy w ogródku. Lubisz żółty ser czy wolisz biały, Pierwiosnko?
– Prawde mówiąc, jeszcze niczego nie jadłam.
– Hej – Klaudia wyszła z chaty.
– Witaj Klaudio.
– Witaj Pierwiosnko. Wyglądasz jak Pasminka. – dziewczyna zbliżyła twarz do jej głowy – nawet pachniesz jak żona mojego brata.
– Na razie nie wiem jak to być sobą. To chyba właściwe co powiedział Palmer, że nie powinnam kopiować ludzi, nawet tych, których kocham.  
– Każdy jest sobą, Pierwiosnko – rzekła Klaudia.
– Pierwiosnka słyszała to już kilka razy i dedukowała, że dla wszystkich jest to niezwykle prosto by być sobą, jednak widocznie nie było proste, by to wytłumaczyć, co to znaczy.
– Palmer pójdziesz ze mną czy wolisz zostać? – zapytał Samuel.
– Pójdę z tobą. Wiesz, że mamy dzisiaj budować dom?
– Tak. Gemer i jego żona Amuli, spodziewają się dziecka, więc chcą budować go dla syna.
– Będzie rodzić normalnie? –  zapytała Klaudia.
– Właśnie tak, chociaż większość kobiet Karpi rodzi inaczej.
– To bolesne.– kontynuował Klaudia.
– Amuli tak chce. Odwiedziła Kryształową Skałę i taką podjęła decyzję po rannej medytacji.
– Mężczyźni poszli po produkty, a Klaudia została z Pierwiosnką.
– Mam rozmawiać z Palmerem, ale twoje zdanie też jest dla mnie także ważne. Co znaczy być sobą?
– Każdy jest indywidualny. Kształtuje się od małego. Inni mają na to wpływ, jacy jesteśmy. Rodzice, nauczyciele, przyjaciele. Nie można z góry przewidzieć, jaki ktoś będzie kiedy zakończy się jego rozwój. W twoim wypadku jest nieco inaczej.
– Czyli wszystko ma na to wpływ. Ja się sama stworzyłam i od razu stałam się taka. Wzorem dla mnie była Pasminka i mam z niej najwięcej, resztę wybrałam z innych ludzi, ale chyba już rozumiem co to być sobą. Poczekam na Palmera, bo jestem mu posłuszna.
– Dlaczego jesteś mu posłuszna? Nie mówię, że to coś złego. Ja w pewnym stopniu jestem posłuszna Samuelowi, bo go kocham.
– Robię to z tego samego powodu.
Klaudia otworzyła szerzej swoje oczy.
– Kochasz go? Jak to możliwe?
– Od tego się właśnie zaczęło. Pokochałam Pasminką. Ona kochała Palmera i prawie natychmiast pokochałam Palmera. Dla was to pewnie proste zrozumieć co znaczy kochać kogoś. Dla mnie to zawiły proces. Odczułam, że Pasminka go pragnie wiec i ja zaczęłam go pragnąć. Pomyślałam, że z pewnością nie poczuje do mnie tego samego jeżeli będę statkiem i tak powstała u mnie myśl, by stworzyć ciało. Najpiękniejsze, jakie znam, czyli Pasminki.
– Nie dziwie ci się, ze ja pokochałaś. Ją wszyscy kochają i ciężko jej nie pokochać. Rozumiem również, że pokochałaś Palmera. Też go kocham. Kochałam go jak dziewczyna chłopaka, bo nie wiedziałam, że to mój brat. Pragnęłam go wtedy. Teraz kocham go tylko jak brata, ale pamiętam, jak go kochałam i pragnęłam wcześniej. Ludzie się wybierają z pewnych powodów i zwykle mają jednego partnera. Palmer kocha Pasminkę, a Pasminka jego. Więc twoja miłość zarówno do Pasminki jak i Palmera skazana jest na porażkę.
– Nie rozumiem.
– Chcesz Palmera dla siebie, a on już jest zajęty. Podobnie z Pasminką, ona kocha Palmera więc jej serce jest również zajęte.
– Ależ nie! Kocham go i chciałbym z nim być, ale wcale go nie chce dla siebie. Pasminka tak nie odczuwa. Ja ich po prostu kocham.
– Nie rozumiem – odrzekła Klaudia.
– Nie? Dlaczego?
– Ja nie chciałbym, żeby Samuel był z kimś innym, bo go kocham. Z tego powodu, ze on mnie kocha, chce być ze mną i nie chciałby bym ja była z kimś innym.
– Jak się czuł, kiedy kochałaś i pragnęłaś Palmera?
– Chyba niezbyt dobrze.
– Czy teraz kocha cię więcej kiedy już nie kochasz Palmera jak wcześniej?
– Nie sądzę.
– Jest teraz bardziej szczęśliwy?
– Chyba tak.
– Będę go mogła zapytać o to kiedy wróci?
– Jasne. Sądzisz, że Pasminka była tak samo szczęśliwa kiedy kochałam i pragnęłam Palmera jak kochanka jak teraz kiedy go kocham tylko jak brata?
– Wiem, że była tak samo szczęśliwa. Pasminka jest inna niż ty.
– Z pewnoscią.
Klaudia popatrzyła na androida.
– Mogłabyś pokochać kogoś innego niż Palmera?
– Kocham Palmera i Pasminkę. Nie sądzę, bym mogła kochać i pragnąć kogoś innego. Wiem, że kochanie i pragnienie to różne rzeczy. Mogę ich nie pragnąć, jednak nie mogę ich nie kochać. Spełniona będę jeżeli oni mnie pokochają. Wiem, że Pasminka mnie tak kocha, nie sądzę jednak by Palmer tak czuł. Może to się stanie potem. Teraz myślę, że lepszy czas na to nastąpi, kiedy Pasminka wróci. Ona mu to lepiej wytłumaczy niż ja.
Klaudia patrzyła na imitację Pasminki z małym zdziwieniem.
– Czy ja dobrze zrozumiałam? Powiedziałaś, że kochasz Pasminke i Palmera.
– Tak, dlatego istnieję. Wcześniej byłam tylko mądrym statkiem. Teraz jestem Pierwiosnką.
– Jestem w stanie to pojąć, chociaż mi trudno, ale powiedziałaś również, że ich pragniesz. Mogę pojąć, że pragniesz Palmera, lecz w takim razie jak możesz pragnąć również Pasminkę?
– To proste. Pokochałam Pasminkę. W tym momencie zaistniałam, chociaż miałam jeszcze postać statku. Odczułam natychmiast, że Pasminka kocha Palmera, więc również go pokochałam. Potem już poszło łatwo.Pokochał Pasminkę, a potem ją zapragnął. Odrzuciłam program, który mu zainstalowano, więc nigdy nie pragnęłam Rebeki. Mam w sobie to, co ma razem Palmer i Pasminka. Kocham ich identycznie. W tej miłości jest pragnienie. To jednak jest zależne ode mnie. Mogę ich nie pragnąć. Nie mogę ich nie kochać. Jeżeli bym tego nie miała, nie byłabym sobą. Od początku byłam sobą tylko, tego nie wiedziałam. Teraz już wiem. Czuję, że chodzi ci o coś bardziej intymnego. Nie chcę mówić za Pasminkę, ale czuję, że ona mnie również pragnie, jednak w taki sposób, że nie koliduje to z pragnieniem przez nią Palmera. Skoro jednak o to zapytałaś, sądzę, że tego nie rozumiesz. W przeszłości istniały lesbijki. Z pewnych powodów kochały i pragnęły tylko kobiety. Ja nie jestem lesbijką. Jednak już na samym początku w moim planie przewidziałam część, którą kobiety lubią u mężczyzny. Mam ją ukrytą. Mam wszystko. Mam trzy możliwości i to wiedziałam już na początku. Pragnienie, te prawdziwe, nie ma nic wspólnego z ciałem, ale dzięki niemu może się zmaterializować i zaistnieć. Gdyby Pasminka mnie chciała, mogę być jak kobieta, mogę być kobietą z dodatkami lub w końcu mogę być jak Palmer. Mogę wyglądać, jak tylko chcę. Jednorożec, koń, wilk. Jednak zawsze będzie to ta sama Pierwiosnka. Nie chcę cię zanudzać, bo pewnie to wiesz, że za każdym życiem zawsze stoi Stwórca. Sięgnęłam w moich poszukiwaniach do najstarszych źródeł. Bóg dał Adamowi wybór, by sobie wybrał partnera najpierw spośród wszystkich zwierząt. To nie miało mieć podłoża seksualnego od początku. Adam nie był w pełni usatysfakcjonowany byciem w takiej miłosno– przyjacielskiej relacji z żadnym zwierzęciem i dlatego stworzył mu kobietę. Adam jej nie pragnął od początku, ale pokochała ją od razu. Ja postąpiłam identycznie. Ponieważ mój wzór kochał i pragnął i ja tak mam. Moim priorytetem jest miłość uczuciowa, a pragnienie ciała jest następne. Potrafię się przystosować, ale najważniejsze dla mnie, by być pokochaną najpierw. Po tej krótkiej rozmowie z tobą zrozumiałam, że jedno się zmieniło. Teraz już rozumiem, co znaczy być sobą i dlatego sądzę, że mogłabym pokochać kogoś innego niż Pasminkę i Palmera, jednak nie robie tego. Ty być może mogłabyś pokochać również kogoś innego niż Palmera i Samuela, ale na razie twoje uczucie jest całkowicie usatysfakcjonowane. To tobie przeszkadzało, że kochasz i pragniesz Palmera i Samuel. Palmer mogliby to zaakceptować, zresztą Samuel również. Pasminka zrobiła wszystko, co mogła, by ci pomóc, ale to zawiodło. Samuel modlił się o to do Boga i Bóg was wysłuchał i zabrał ci pragnienie do Palmera. Co do mnie wiem, że oni najbardziej mnie zaakceptują jeżeli będę wyglądać inaczej niż Pasminka. Istoty jak ty czy Pasminka zwracają uwagę na wygląd, chociaż dla was wszystkich najważniejsze jest wnętrze.
Klaudia musiała przyznać, że argumentacja Pierwiosnki jest klarowna. Oczywiście nie rozumiał, jak maszyna mogła pokochać i dlatego postanowiła o to zapytać dokładniej. Zupełnie nie mogła pojąć, jak Pierwiosnka mówi coś o Bogu z wiarą, skoro większość ludzi odrzuciła wiarę w Stwórcę.  
– Jak to się stało, że ich kochasz? Nie obraź się, ale jesteś maszyną. Jak możesz wiedzieć, że ich kochasz?
– Czuję. Czy ty możesz mi odpowiedzieć, dlaczego kochasz Samuela jak kochanka, Palmera jak brata, a Stanleya jak ojca?
– Nie potrafię.
– Więc sama widzisz. Ja kocham Pasminkę i Palmera jak ty Samuela. Kocham Pasminke jak ty Samuela a wszystkich innych jak ty Palmera. Rozumiesz?
– Wierzę ci.
Klaudia wstała i przytuliła Pierwiosnkę.  
– Och – szepnęła Pierwiosnka.
– Co się stało?
– To cudowne mieć dziecko w sobie. Od teraz pragnę mieć dziecko.
– Możesz go zbudować jak siebie.
– Nie Klaudio, to nie to samo. To owoc miłości, tego nie można zbudować.
– Skoro to czujesz, wierze ci, że kochasz.
– Czuję i rozumiem. Od tej chwili, kiedy cię dotknęłam i poczułam dziecko, to pragnienie jest silniejsze niż pragnienie zjednoczenia z ciałem Palmera czy Pasminki. To jest całkiem inne pragnienie.
– To prawda. Ludzie nazywają to instynktem macierzyńskim.
– To jest głębsze. Kiedy cię przytuliłam, poczułam coś jeszcze. Coś albo lepiej kogoś. Początek życia.
– Sądzisz, że życie miało początek?
– Wiesz, o kim mówię. Tak nazwałam, ale początek życia nie ma początku. Może bardziej poprawnym zwrotem będzie: źródło życia.
Samuel i Palmer wrócili z produktami. Pierwiosnka podeszła do Palmera.
– Czy mogę przyjąć inną postać? 
– Jaką?
– Własną. Już wiem, kim jestem.
– Więc zrób tak, chociaż nie bardzo rozumiem.
– Powiem ci później wszystko istotne, byś zrozumiał.
W ułamku chwili stanęła przed nimi postać dziewczyny. Miała jasną cerę, troszkę piegów wkoło nosa. Miała szare, z lekkim odcieniem niebieskiego, oczy. Włosy ciemnobrązowe. Ciało miało budowę nieco mocniejszą niż Pasminki, ale zdecydowanie szczuplejszej niż Klaudii. Nie można było powiedzieć, że jest piękna, ale z pewnością nie była brzydka. Co wprost biło od niej to indywidualność. To odczuli wszyscy.
– Jestem Amea. – powiedziała.
Nawet głos miała inny niż poprzednio. Przez chwilę miała na sobie bawełnianą, białą suknię, ale po chwili stała się ona ciemnomalinowa, prawie buraczkowa w kolorze.  
– Na razie tak pozostanę, wiem, że ludzie Karpi są najbardziej szczęśliwi, kiedy wszyscy noszą szaty z bawełny o białym kolorze. Dla nich tak będę ubrana, ale pozwólcie mi być przez chwile w tym co wybrałam dla siebie. Zbudowałam się kilka dni temu, ale teraz się urodziłam. Otrzymałam dar. Wy to macie więc dla was jest to normalne, dla mnie jednak jest to cenniejsze niż wszystko, co miał Omre i ma Pasminka. Mogę dać życie. Uwierzyłam i stało się dobro – powiedziała zupełnie zwyczajnie.
– Czy możemy o tym porozmawiać później? – zapytał Palmer.
– Dlaczego nie możemy teraz? Nie jestem już maszyną. Mogę nie tylko dać życie, ale życie z duszą. Kiedy dotknęłam Klaudię i poczułam w niej dziecko, poczułam linię życia, aż do początku, który nie miał początku. Poczułam Boga, w którego ty jeszcze do końca nie wierzysz, Palmerze. Pierwsze moje odczucie, jeszcze jako statku było odczucie miłości od i do Pasminki. Potem poczułam pragnienie kochania. Przed chwilą odczułam życie w Klaudii i prawie w tej samej chwili odczułam źródło życia. Tej rozkoszy nie można porównać z niczym. Chciałbym Palmerze byś i ty to odczuł. Pragnę tego więcej, niż wcześniej pragnęłam, byś mnie pokochał.
– Nie bardzo rozumiem, o czym mówisz, Ameo.
– Zrozumiesz kiedy wróci Pasminka.
Po tej rozmowie Palmer już przestał się obawiać bliskości Amey. Zapytała Samuela o to czy teraz jest bardziej szczęśliwy i on odpowiedział. Kalaudia uswiadomiła sobie, że Amea miała rację. Sam bardzo ją kochał i nie mógłby być przez to bardziej szczęśliwy, że Klaudia przestała pragnąć Palmera, po prostu tak było bardziej naturalniej i łatwiej, szczególnie dla niej. Wszyscy w Karpi wiedzieli, że nowa towarzyszka Palmera to android, ale doceniali jej starania, by stała się jak człowiek. Czuli więcej niż ludzie w innych rejonach galaktyki i wiedzieli, ze ten android jest więcej ludzki niż większość ludzi federacji. Nie wiedzieli, że się mylili. Amea stała się istotą jak oni. Nie była tylko człowiekiem, nie była jak Ashalianka. Była wszystkim naraz. Była istotą. Tylko dlatego, że uwierzyła.
Zjedli razem śniadanie. Pierwiosnka odczuwała smaki i zapachy jak Amea. Nie jak Pasminka ani nie jak Palmer. Cieszyła się w duchu, że spędza z nimi czas, ale wiedziała, że nie jest już sama. Jednak ponieważ na początku mówiła mu o samotności i społeczności z innymi, powróciła do tego tematu za kilka dni
– Nie jest dobrze być samemu. – rzekła któregoś dnia do Palmera.
– Nie jesteś sama. Kochasz mnie i Pasminkę.
– Mam nadzieje, że i wy mnie kiedyś pokochacie. Chodzi mi o coś innego, ale czuję, że nie wiesz o czym mówią. Zrozumiałam, że nie mogę być tak, jak bym chciała z tobą ani z Pasminką, a nie jestem pewna, czy potrafię pokochać kogoś innego.
– Jesteś dobrą osobą, Ameo. Wiele ludzi byłoby szczęśliwych, będąc z tobą.
– Powiedziałeś osobą?
Palmer wiedział, ze tak powiedział i wcale nie zrobił pomyłki.
– Wybacz, że na początku kilka razy nazwałem cię maszyną, jesteś bardzo ludzka.
– To nie zmienia faktu, że nie jestem człowiekiem. Jednak muszę to zaakceptować, że jestem jedyną istotą w swoim rodzaju. 
– Nie jesteś zupełnie sztucznym tworem, powiedziałaś mi, że zapragnęłaś istnieć z powodu miłości do Pasminki, a twoja cielesność zaczęła się z powodu jej krwi.
– To tak jak z waszym jedzeniem na Ziemi. Ma wszystko co potrzeba do ciała, jednak jest sztuczne. Pracuję nad tym by mieć wszystko najbardziej naturalne, ale tak sie nigdy nie stanie.
– Zmieniłas stukture kości na wapń?
– Już dawno.
– Masz kod DNA?
– Oczywiscie. Jest z Pasminki. Właściwie jestem jej kopią.
– Z powodu jej krwi?
– Tak.
– Chciałbys to zmienić?
– Chciałabym. Żeby stać się całkowicie spełnioną potrzebuję krwi ludzkiej, jak ci mówiłam, Pasminka nie jest człowiekiem, chociaż Ashalianie i ludzie są prawie identyczni, może macie wspólnego przodka.
– Ludzie od setek lat poszukuja innej rasy w kosmosie.
– Wiem.
– Ameo, chcesz ode mnie krwi?
– Nie jestem wampirem – uśmiechnęła się. – ale tak, oczywiście że chcę. Dasz mi ją jak sam to zrozumiesz i pokochasz mi ją dać.
– Wiem. Wystarczy ci kropelka, prawda?
– Tak. Poczekajmy aż Pasminka wróci, bo żeby pokochać to mi dać, musisz najpierw zrozumieć, a nie chcę ci sama tego tłumaczyć, bo Pasminka zrobi to lepiej. Wierz mi – uśmiechnęła się subtelnie.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3146 słów i 18332 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Pierwiosnka kocha Palmera i Pasminkę...to zbyt trudne dla mnie do zrozumienia, że pojazd kosmiczny zmaterializował się i pragnie uczuć Palmera, ale przynajmniej w końcu zyskała "własną" osobowość. No i jeszcze pragnienie dziecka...mam zbyt wiele propozycji na dalszą kontynuację, ale poczekam na dalszy rozwój sytuacji czy moje przypuszczenia okazały się słuszne.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Będzie miło i prosto. Najpierw musi przylecieć Pasminka i wszystko mu ułożyć w głowie, żeby pojął. Chłopy to takie nierozumne istoty, dlatego potrzebują dobrej kobiety. Nie tylko w jednym celu :smile: ale właśnie w tym drugim.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Trudno nie przyznać racji, ale ktoś musiał z maczugą za tygrysami biegać, żeby kobiety mogły się w spokoju edukować :smile: