Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Czarownica część 3

    Ta kobieta... Ona nie daje spokoju moim myślą. Od naszego ostatniego spotkania minął tydzień. W tym czasie zdążyliśmy stracić trzech łowców, którzy idąc, na zwiad już nie wrócili. Las stał się dla nas wrogim miejscem, ale mimo wszystko muszę sprawdzić tę kobietę. W jej domu mogą znajdować się przedmioty, które ułatwią nam śledztwo. Jak postanowiłem, tak zrobię.  
        Zabrałem moją broń i przyczepiłem do kabury na udzie. Wziąłem jeszcze nóż. Ubrany cały na czarno, ale nie w stroju Rady, udałem się w stronę samotnego domku. Zbliżając się, psychika coraz bardziej chciała mi udowodnić, że to zły pomysł. Wszystkie dźwięki były potęgowane przez strach. Po czymś, co wydawało, się wiecznością byłem na miejscu.
       W domku było ciemno, czyli pewnie lokatorka śpi. Muszę być cicho. Drzwi wejściowe były zamknięte, ale to nie problem jak potrafi się posługiwać wytrychem. Chwila siłowania się z zamkiem i drzwi stały otworem. W środku powitał mnie długi korytarz. Pierwszy pokój to była kuchnia. Kolejno mijałem salon, łazienkę, jakiś pokój z ubraniami. W nim na chwilę się zatrzymałem. Jak na kobietę z miasta miała dziwne upodobania do ubrań. Same długie suknie wyjęte rodem ze średniowiecza bądź późniejszych epok. Nie wiem, nie znam się. Po dalszych poszukiwaniach znalazłem pomieszczenie wyglądające na biblioteczkę. Tu mogą być ciekawe rzeczy. Szybko zabrałem się za przeszukiwanie ksiąg.

******
       Siedziałam w mojej sypialni będącej po drugiej stronie domu, kiedy do moich uszu dobiegł jakiś dźwięk. Odłożyłam szkicownik i ołówek na biurko. Wychodząc, z pomieszczenia wysłuchałam się w ciszę ogarniającą posiadłość. Dźwięk, który dobiegł do moich uszu, wydawał mieć swoje źródło w bibliotece. Skierowałam se kroki w tamtą stronę. Moje oczy przyzwyczajone do widzenia w ciemności, spostrzegły zarys postaci, która stała tyłem do mnie z małą latarką w dłoni i przeglądała moje księgi.  
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam w myszkowaniu. - powiedziałam i zapaliłam światło. Przybyszem był mężczyzna ubrany na czarno z jasnymi włosami. Włamywacz odłożył księgę, chwycił do uda i odwrócił się, celując do mnie z broni palnej.  
- Nie dość, że włamanie to jeszcze celowanie z pistoletu. Możesz to opuścić. - zero reakcji. - Kojarzę cię. To ciebie spotkałam wtedy nad rzeką. Czyli jesteście tak zdesperowani, że przyszliście szperać mi tu w poszukiwaniu dowodów?

*****
   Kurwa kurwa kurwa kurwa. To nie tak miało być. A teraz stoję jak ten debil i nie wiem co robić. Najchętniej bym zwiewał. Mogę do niej strzelić. Nie jest to najlepszy pomysł, ale co mi szkodzi. Spojrzałem na broń, lekko nacisnąłem spust i padł strzał. Uniosłem wzrok znad pistoletu. Kobieta stała z wyciągniętą przed siebie ręką a pocisk został zatrzymany.
- Nie ładnie tak włamywać się komuś do domu, szperać w rzeczach a na sam koniec jeszcze do niego strzelać. Znasz powiedzenie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie? - machnęła dłonią, jakby chciała odgonić muchę, a chwilę później po mojej łydce rozniósł się okropny ból.  

****
   - Nie wiem, co widziałeś w tych księgach, ale wiedz, że nie pozwolę ci odejść ot tak sobie. Nie wiem, może się tym zdradzę, ale rozpowiesz to, tylko gdy przeżyjesz, a szanse masz marne. - Spojrzałam na członka Rady, który klęcząc, trzymał się za zranioną nogę. Szybkie zaklęcie i leżał nieprzytomny na podłodze. Jako że został już pozbawiony pamięci z całego dnia, pozostało tylko wyrzucić go pośrodku lasu. Albo sobie poradzi, albo nie.  
        Następnego dnia rano odwiedził mnie Lucyfer.  
- Cathrino, co to miało znaczyć? Czemu go nie zabiłaś?
- A ja wiem? Może chciałam by cierpiał?  
- Zdajesz sobie sprawę, że on może przeżyć?!
- TAK!
- A może to o to chodziło, co? W końcu jest młody, przystojny, dobrze zbudowany.
- Wiesz, co ci powiem? Wypierdalaj stąd i to w podskokach, chyba że chcesz skończyć tak jak on!
        Mam dość. Muszę to sobie wszystko poukładać w głowie. Oporządziłam konia i udałam się na przejażdżkę.

****
      W budynku Rady panowała dziwna atmosfera. Od rana nikt nie widział ich dowódcy, a to nie wróżyło niczego dobrego. Chodziły plotki, że udał się nocą do lasu, z którego może nie wrócić żywy.

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Fajne opowiadanko, tylko ortografia  :spanki: Więcej pomocnych uwag masz w wiadomościach. :)

  • Bobsky

    Nie daje spokoju moim myślą. Oczy bolom. Ogarnij pisownię, bo się tego czytać nie da.

  • AlexAthame

    @Bobsky  Dobry i wartościowy komentarz powinien zawierać coś pozytywnego. Dobra zasada brzmi: Jeżeli nie masz nic dobrego do powiedzenia odnośnie danej osoby, to lepiej milcz. Zwróciłeś uwagę na błędy, ale nie podałeś pomocnych stron internetowych. Ja to uczyniłem. Zawsze należy trochę pochwalić. Sądzisz, że w opowiadanku nie ma nic pozytywnego? Jeżeli tak, to nie mogę się z  
    tym zgodzić. :smile:

  • agnes1709

    @AlexAthame Niezalogowani, nie piszący nic, mają zawsze najwięcej do powiedzenia :smh: