Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Dziedziczka rozdział 16

Rozdział 16

Niszczenie dowodów przeszłości  

Następnego dnia rano obudziła się cała zdrętwiała. Wstała i przez chwilę stała przy oknie, patrząc na dwór.
     Podeszła do kartonów i wszystkie, co do jednego, wyniosła do jadalni. Przeszła do kuchni, gdzie zrobiła sobie czarny napar i kanapkę, po czym wróciła do jadalni.
     Usiadła na parapecie i zaczęła jeść, popijając czarny napar. Po posiłku otworzyła karton z napisem „zabawki”.
     W środku znajdowały się drewniane zabawki: ciężarówka, czołg, tramwaj i żołnierzyki.
„One pójdą na sprzedaż” — pomyślała.
     Otworzyła drugi karton z napisem „rysunki”. W środku znajdowały się rysunki, które przyprawiły ją o dreszcze.
     Samo patrzenie na nie ją przerażało, więc pośpiesznie odłożyła je z powrotem do kartonu.  
     W trzecim były cztery dzienniki w skórzanej oprawie. Wyjęła je i położyła na parapecie.
     W czwartym był album ze zdjęciami. Też go wyjęła, kładąc na dzienniku. Pozostałe kartony zniszczyła bez sprawdzania ich zawartości. Gdy skończyła, wzięła karton z resztkami w nim się znajdującymi i wyszła z domu. Po wyrzuceniu go do śmieci udała się do stajni.
Po wejściu do środka podeszła do boksu, w którym stał koń.  
     Po dokładnym wyszczotkowaniu Karmela, nakarmieniu go, a na koniec wypuszczeniu na padok, ruszyła w stronę domu. Rozglądała się nerwowo, bo miała wrażenie, że ktoś za nią idzie, więc przyspieszyła kroku. Po dotarciu na ganek stanęła na chwilę i patrzyła przed siebie.
     Po wejściu do domu udała się do gabinetu, gdzie leżał Piotr. Mężczyzna siedział przy biurku i przeszukiwał szuflady.
     — Wracaj do łóżka! Nie powinieneś jeszcze wstawać! Zapomniałeś, że wczoraj zostałeś dotkliwie pobity?
     — Nic mi nie będzie.
Mężczyzna, łapiąc się za bok, skrzywił się z bólu.
     — Boli?
     — Trochę.
     — To się połóż i odpocznij.
     — Nie.
     — Uparciuszek z ciebie, wiesz?
     — Wiem. Szuflada jest pusta, a ty coś znalazłaś?
     — Tak.
     — A co takiego?  
     — Album ze zdjęciami i cztery księgi w skórzanej oprawie.
     — A gdzie to masz?
— W jadalni na parapecie.

Piotr wstał i ruszył do drzwi, ale go zatrzymała.  
— Ja to przyniosę, ale najpierw zmierzysz sobie gorączkę.
— A muszę?
— Tak.
Wręczyła mu termometr, a on włożył go pod pachę. Po opuszczeniu pokoju zeszła na dół i weszła do jadalni, z której wzięła album i dzienniki.
Przyciskając je do serca wyszła na korytarz. Po powrocie do gabinetu usiadła na łóżku obok Piotra, opierając się plecami o ścianę.
— Zastanawia mnie jedna rzecz .
— Jaka?
— Czemu ty i twój zaginiony brat macie to samo nazwisko co ja?
— Nie wiem mnie też to zastanawia.
— Trzeba będzie zrobić testy DNA, żeby potwierdzić, czy jesteśmy rodzeństwem.
— Koniecznie — odparł.
Magda otworzyła album i zobaczyła zdjęcie, na którym była trójka dzieci.
Zerknęła na drugą stronę i był tam napis „Kochanym dzieciom: Magdzie, Piotrowi i Łukaszowi ”  
Wstała i poszła do drzwi, trzymając album w ręce.
— Gdzie idziesz? — zapytał Piotr.
— Całe moje życie, to było jedno wielkie kłamstwo! Dorastałam w przekonaniu, że jestem jedynaczką, a tymczasem okazało się, że mam dwóch braci.
— Rozumiem cię doskonale, bo dla mnie to jest też szok.
— Co? Może jeszcze się okaże, że ciotka to tak naprawdę nie była ciotka, tylko matka?
— Nie wiem, Madziu.
Bez słowa wyszła na korytarz, po czym zeszła na dół. Po wejściu do kuchni zbliżyła się do szafki.
Otworzyła szufladę i wyciągnęła z niej śrubokręt, po czym zabrała się za wykręcanie zawiasów. Po rozkręceniu wszystkich szafek wyniosła deski z domu do drewutni. Po wyjściu z niej udała się do stajni, gdzie wyrzuciła gnój i dała świeżej słomy.
Po powrocie do domu weszła na piętro i poszła do sypialni. Dopiero teraz emocje wzięły górę i wybuchła płaczem.
Po uspokojeniu się i otarciu łez, żeby Piotr nie widział, że płakała, wzięła telefon i wróciła do gabinetu.
— Z tego wszystkiego zapomniałam o termometrze.
Mężczyzna podał jej termometr, a ta go od niego wzięła i spojrzała na rtęć, która wskazywała „36, 9“.
— Co prawda nie masz temperatury, ale nie możesz na razie wychodzić z domu.
Piotr próbował wstać, ale mu się w głowie zakręciło i ponownie usiadł na łóżku.
— Muszę iść do stajni, żeby wyprowadzić Karmela, nakarmić, wyszczotkować i wypuścić go na padok.
— Ja rano, kiedy spałeś, po zniszczeniu pamiątek związanych z przeszłością poszłam do stajni, gdzie go nakarmiłam, wyszczotkowałam, a potem wypuściłam konia na dwór. Wyrzuciłam też gnój i dałam świeżego siana.
— Pani domu nie przystoi wynosić gnoju. Co ludzie powiedzą, gdy to zobaczą.
— Nie przesadzaj.
Mężczyzna podszedł do niej i przytulił. Kobieta, nieprzyzwyczajona do tego odsunęła się od niego.
— Czy ty, jak pracowałeś dla naszej ciotki to mieszkałeś z nią tutaj? — zapytała.
— Tak.
— A gdzie?
— Na strychu.
— Mogę ci pokazać.
— Później mi pokażesz, bo najpierw coś zjemy.
Magda wzięła telefon i w aplikacji otworzyła Pyszne.pl
— Na co masz ochotę?
— No schabowy z frytkami, surówką  z czerwonych buraków.
Kobieta sobie też wzięła to samo. Po złożeniu zamówienia i opłaceniu Blikiem czekała.  
Godzinę później rozległ się dzwonek do drzwi. Zeszła na dół i je otworzyła. W progu stał młode mężczyzny,  który miał na sobie strój dostawcy w pomarańczowym kolorze z napisem Pyszne.pl.
Kobieta wzięła od niego reklamówkę z jedzeniem.
— Życzę smacznego.
— Dziękuję.
Zamknęła drzwi, po czym udała się do kuchni, gdzie obiad z pudełka przełożyła na talerze i wróciła z nimi do gabinetu.
Piotr siedział na łóżku, oparty plecami o ścianę. Podała mu talerz, a sama ze swoim usiadła przy biurku.
— Smacznego.
— Smacznego.
Piotr widelcem rozgniótł ziemniaki i zjadł je razem z surówką, a następnie pokroił schabowego na drobne kawałki, które po chwili zniknęły z talerza. Na koniec odłożył sztućce na talerz.
Magda jako druga miała opóźniony talerz.
Mężczyzna wziął do ręki dziennik i otworzył go. Na pierwszej stronie widniała notatka.
„ Wolałabym, żeby nikt nigdy nie odnalazł tych dzienników. Pewnego dnia wdałam się w romans z mężem mojej gospodyni. Wiem, że nie powinnam była tego robić. Po jakimś czasie okazało się, że jestem w ciąży. Powiedziałam mu o tym, a on, jak to usłyszał, wpadł w szał i kazał mi usunąć, ale odmówiłam.
Dziewięć miesięcy później na świat przyszły trojaczki, dziewczynka i dwóch chłopców. Córce dałam na imię Magda, a synom Piotr i Łukasz. Przez pięć lat miałam ich przy sobie, ale im stawały się starsze, tym były coraz bardziej ciekawskie i chciały wychodzić na dwór.  
Z bólem serca postanowiłam, że muszę ich oddać. Magdę wysłałam do mojej przyjaciółki w Bydgoszczy, gdzie z ukrycia obserwowałam jak rośnie.  Łukasza zostawiłam w Tucholi w domu dziecka na ulicy Kościuszki 16.
Piotra, tylko zostawiłam, a gdy dorosół to zatrudniłam go jako zarządcę. Całe życie żałowałam swojej decyzji dlatego postanowiłam, że go odszukam znalazłam dziś mieszka w Tucholi na ul Dworcowej 2.”
Mężczyzna po przeczytaniu pamiętnika na kartce spisał adres, po czym podarł w drobny mak.  
Ani się obejrzeli jak na dworze zaszło słońce.
— To ja pójdę zaprowadzić Karmela do stajni — odpal Piotr.
— Pójdę z tobą.  
Po opuszczeniu gabinetu i zejściu na dół wyszli z domu. Po dotarciu do padoku, na którym pasł się Karmel, Piotr podszedł do niego i wprowadził do stajni. Po powrocie na ganek na chwilę  usiedli w bujanym fotelu.  
— Co prawda miałem zrobić remont tylko dawnego pokoju Ellen, ale zauważyłem, że w kuchni brakuje mebli.
— Tak, to ja je rozkręciłam, bo stwierdziłam, że nie podobają mi się te meble. Pomyślałam sobie, że skoro mamy wyremontować dawny pokój Ellen, to dlaczego nie zrobić remontu również w kuchni?
— Dobry pomysł.
— Dziękuję .Mam kolegę, który robi drobne remonty.
— Czy on ma w internecie stronę?
— Pewnie.  
— A jak się nazywa?
— Majsterek.
— Jutro poszukam w internecie telefonu do tej firmy.
— Chłodno się robi.
— To prawda.
Magda wstała i weszła do środka, a za nią Piotr.

Magda34

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 1520 słów i 8441 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.