Perseida - Rozdział 20

– Nawet nie rozważałem pojawienia się tam – mruknął Kostek, zerkając niepewnie w moją stronę. 

– Znacie się? – zapytałam zaskoczona, czując niepokojący skurcz w żołądku. 

Paweł zgrzytnął głośno zębami. 

– Nie powiedziałeś jej, prawda? – wycedził. – Ani o Zuzie, ani o ślubie?!

– Dasz nam chwilę? 

– Na co? – warknął Paweł. – Powinieneś odbyć z nią tę rozmowę już dawno temu, zanim…

– Paweł – upomniał go Kostek. – Nie przeginaj. Doskonale wiesz, dlaczego tego nie zrobiłem. 

– Czasami mam wrażenie, że Maks miał co do ciebie rację. 

– Maks – prychnął, kręcąc głową z niedowierzaniem. – Oczywiście, że tak. Naprawdę sądził, że pojawię się na jego ślubie?

– Ich ślubie – sprostował ostrym tonem Paweł. – Zuzie zależało na twojej obecności. 

– Nie będę z tobą o niej rozmawiał.

– Ani z dziewczyną, której pozwalasz się w sobie powoli zakochiwać? 

Objęłam się ciasno ramionami, patrząc na Kostka z nadzieją. Nie wiedziałam, co chciałam zobaczyć w jego oczach, ale na pewno nie tęsknotę za byłą. Serce dudniło mi w piersi ze strachu. 

Kostek opuścił ramiona i spojrzał na mnie z rezerwą. Paweł zasugerował mu, że powoli się w nim zakochiwałam, ale prawda była zupełnie inna. Ja już dawno to zrobiłam. Nieświadomie oddałam mu serce i bardzo się bałam, że dostanę je z powrotem całe w kawałkach. 

– Leti – powiedział miękko, podchodząc do mnie. Objął dłonią mój kark i przycisnął wargi do czoła. – Porozmawiamy wieczorem, dobrze? – Zajrzał mi w oczy. – Wszystko ci wyjaśnię. Obiecuję. 

Pokiwałam niepewnie głową, niezdolna wydusić z siebie choćby jedno słowo. Kostek długo się wahał, przyglądając się nieufnie mojej twarzy. Dotknął dłonią mojego policzka i uśmiechnął się krzywo. 

– Nie odsuwaj się ode mnie – wyszeptał błagalnie. – Nie znasz całej historii, więc proszę, nie wyciągaj pochopnych wniosków. 

Chciałam obrócić głowę, ale przytrzymał dłonią mój podbródek. 

– Nie chcę cię stracić. 

Powiedział to na głos. Nie byliśmy sami, choć Paweł milczał i tylko obserwował całą sytuację. 

– Nie stracisz – powiedziałam cicho. 

Kostek ponownie ucałował moje czoło i wyszedł, nawet nie żegnając się z Pawłem. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na kuzyna. Wyglądał na zaskoczonego.

– To zaszło dalej niż sądziłem – mruknął niechętnie. – Zależy ci na nim, prawda?

– Tak – odpowiedziałam szeptem. – I wiem, że powie mi prawdę. 

Paweł westchnął ciężko. 

– Ja też to wiem, ale boję się, co ta prawda z tobą zrobi. 

Uniosłam brew. 

– Co masz na myśli?

Wzruszył ramionami. 

– Nic ci nie powiem, bo nie zamierzam wpychać do twojej główki niestworzonych rzeczy. Zależy mi na twoim szczęściu, dlatego dam szansę Kostkowi. 

– Nie spodobało ci się, że tu jest.

Pokręcił gwałtownie głową.

– To nie tak, że uważam go za złego faceta, nieodpowiedni wybór czy coś… – Westchnął i podrapał się po głowie. – Po prostu nie chcę, żebyś cierpiała. 

– Myślisz, że on…

– On nie – zaprzeczył energicznie. – Ale… Oj, Leti. – Uśmiechnął się z wysiłkiem. – Może zajmijmy się czymś innym, co? Porozmawiamy wieczorem, gdy już dowiesz się wszystkiego. 

Pokiwałam głową, próbując zignorować cichy głos w mojej głowie, który przypomniał mi o Zuzie. Pięknej, słodkiej Zuzie. Przed oczami stanął mi Kostek, trzymający ją w ramionach. Widziałam jej uśmiech i… Moje serce zabiło mocniej. 

Bałam się, chociaż nie chciałam się głośno do tego przyznać. 

***

Siedziałam na fotelu i wpatrywałam się w twarz Kostka z nadzieją, że nie usłyszę z jego ust słów, które złamałyby mi serce. Cieszyłam się, że pojechaliśmy do niego. Cokolwiek miał mi do powiedzenia, nikt inny nie mógł tego usłyszeć. 

– Chciałem ci to powiedzieć o wiele później, ale gdybym wiedział, że znasz Pawła i… Zuzę. – Przetarł dłońmi twarz. – To nie jest dla mnie łatwe. 

Chciałam zapytać go, czy wciąż ją kochał, ale przygryzłam wargę. 

– Zuza była dziewczyną mojego kumpla. Nie odbiłem mu jej, bo sama z nim zerwała, ale potem wydarzyło się coś strasznego. Nie wiem, czy Paweł opowiadał ci o Judycie. – Kostek przyjrzał mi się uważnie. – To koleżanka Zuzy, która… została zgwałcona. 

Zamrugałam zaskoczona, bo nie spodziewałam się usłyszeć coś takiego. 

– Co to ma wspólnego z tobą? – zapytałam przerażona.

– Pozwól mi dokończyć – poprosił. – Powiem w skrócie, bo chcę ci oszczędzić jak najwięcej szczegółów. To koledzy byłego Zuzy są za to odpowiedzialni. Należałem do ich paczki, więc zdobyłem potrzebne informacje, aby dostali wyrok. 

Moje serce zabiło niespokojnie. 

– To chyba dobrze?

– Niekoniecznie. – Kostek się skrzywił. – Sprawa nie była prosta. Szybko rozniosła się informacja, że ktoś ich wsypał. Podejrzenia spadły na mnie, bo zacząłem spotykać się z Zuzą. Byłem w niej tak zakochany, że nie zachowałem wystarczających środków ostrożności. 

Spuściłam wzrok na swoje dłonie. Nie chciałam słuchać o tym, jak mocno ją kochał. 

– Leti.

Nie zareagowałam, próbując uspokoić drżące serce. 

Kostek przysunął swój fotel do mojego i złapał mnie za podbródek, zmuszając, bym na niego spojrzała. 

– Nie kocham jej – powiedział bardzo wolno. 

– Dlaczego nie jesteście razem? – wydusiłam z siebie. – Powiedziałeś, że byłeś w niej bardzo zakochany, a ona chciała cię zobaczyć na swoim ślubie. 

– Musieliśmy się ukrywać, żeby żadnemu z nas nic się nie stało. Chroniłem Zuzę jak mogłem. Moja rodzina przeprowadziła się tutaj, a ja zostałem w Katowicach. Nie potrafiłem zostawić Zuzy. Bałem się, że… – Umilkł i pokręcił głową, jakby nie był zadowolony z tego, co powiedział. – Pewnego dnia byłem w kawiarni, w której pracowała jej była przyjaciółka. Chciałem nakłonić ją do składania zeznań. Nic nie wskórałem, ale za to porządnie oberwałem, bo mnie dorwali. Byłem sam, ich było pięciu. – Westchnął ciężko, widząc mój zmartwiony wyraz twarzy. Pogłaskał mnie czule po policzku. – Nic złego mi się nie stało, kochanie. – Uśmiechnął się z trudem. – Byłem trochę poobijany, ale nie chciałem pokazywać się komukolwiek w takim stanie, a tym bardziej Zuzie. Okłamałem ją, że musiałem pilnie wyjechać, a tak naprawdę siedziałem w mieszkaniu i leczyłem rany. Ale zaczęła coś podejrzewać i przyszła. Mój widok ją załamał. 

Kostek gwałtownie spuścił głowę. Miałam łzy w oczach. Objęłam jego twarz dłońmi i spojrzałam w oczy. 

– Odeszła? – spytałam cicho.

– Tak – szepnął. – Bała się, że mnie zabiją. 

Moje serce zabiło boleśnie. 

– Po tym wszystkim, co dla niej zrobiłeś…

– Leti – jęknął, ścierając łzy z moich policzków. – Zostawiła mnie, ale przeżyłem to. 

– Złamała ci serce.

– To przeszłość – mruknął wymijająco. – Nie chcę do tego wracać. 

Pokiwałam głową i cofnęłam dłonie, ale Kostek złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie. Wpadłam prosto w jego ciepłe ramiona. 

– Mam ciebie, a to mi w zupełności wystarcza.

***

Oglądaliśmy film. Paweł zerkał co chwilę w moją stronę, więc posłałam mu kilka uśmiechów. Nie chciałam, żeby się o mnie martwił. Czułam się dobrze po rozmowie z Kostkiem, a nawet lepiej niż dobrze. Po głowie wciąż chodziły mi jego słowa. Wystarczałam mu. Miałam ogromną nadzieję, że tak właśnie było. 

– Byłaś u Kostka? – zapytała mama. 

– Tak, ale tylko na chwilę – powiedziałam, zarumieniona. 

– Paweł, a Leti wspominała ci, że ten cały Kostek ma swoją planetoidę? – odezwał się tata. – Coś nieprawdopodobnego, prawda?

Kuzyn przyjrzał mi się uważnie. Nie potrafiłam rozszyfrować jego wyrazu twarzy. 

– Nieprawdopodobne – mruknął. – Wychodzi na to, że do siebie pasują. 

– To bardzo miły chłopak. – Mama uśmiechnęła się radośnie. – Koniecznie musisz go poznać!

– Z miłą chęcią.

Mój żołądek związał się w supeł, bo Paweł nie wyglądał na przekonanego. 

***

Patrzyłam na zdjęcia Zuzy, a moje serce biło coraz wolniej. Była piękna i taka radosna. Maks patrzył na nią z taką miłością, że zaczęłam odczuwać zazdrość. Chciałam, żeby ktoś pokochał tak mnie. 

Jak na złość, Kostek był z Zuzą, może niezbyt długo, ale jednak. Kochał ją. 

Podciągnęłam kolana pod brodę i objęłam nogi rękami. Wpatrywałam się w monitor, a moje wnętrzności wywracały się do góry nogami. Nie chciałam tego robić, pragnęłam skupić myśli na czymś innym, ale nie potrafiłam. Próbowałam skonfrontować swoje domysły ze słowami Kostka, ale i to nie pomagało. Nie byłam taka jak Zuza. Przy niej wypadałam blado. Ze wszystkich sił starałam się nie porównywać. Naprawdę starałam się, ale to było niewystarczające. 

Czarne myśli zalały mój umysł i wepchnęły gulę do gardła. 

Nie mogłam mu się podobać. Nie mógł się we mnie zakochać. 

To nie była moja bajka. 

***

Leżałam w łóżku, myśląc o Kostku. Próbowałam zasnąć. Splotłam palce na brzuchu i przymknęłam powieki. Sen dalej nie nadchodził. Znowu katowałam się czarnymi scenariuszami, które dręczyły moje myśli. Niepokój ulokował się w samym środku serca, spowalniając jego bicie. Chciałam w jakiś sposób rozwiać wszystkie wątpliwości, ale nie zamierzałam zadawać pytań. 

– Śpisz? – zapytał cicho Paweł.

– Nie. 

– Czujesz się spokojniejsza po rozmowie z Kostkiem?

Westchnęłam cicho i obróciłam się na bok. Wytężyłam wzrok, próbując dostrzec sylwetkę kuzyna na fotelu. Widziałam tylko jego oczy, utkwione we mnie. Chyba kryła się w nich troska, ale nie byłam pewna. 

– Byli szczęśliwi?

– Chodzi o związek z Zuzą?

– Tak. 

Paweł wypuścił głośno powietrze z płuc. 

– Kostek nie rozwiał twoich wątpliwości, co? – zapytał miękko. 

Wtuliłam policzek w poduszkę. Cieszyłam się, że była noc, bo przynajmniej moje rumieńce stały się niewidoczne. 

– Ona jest taka… ładna. 

– Ładna? Jesteś zazdrosna?

– Nie, nie – odpowiedziałam drżącym głosem. – Po prostu… mówił, że był w niej bardzo zakochany. Ona chciała go zobaczyć na ślubie. Myślisz, że to ich uczucie zniknęło?

– Kostek nie jest typem kolesia, który krzywdzi – powiedział dziwnym tonem. – Można mu wiele zarzucić, ale… jest stały w uczuciach. Skoro spotyka się z tobą, to z pewnością nie myśli o żadnej innej. 

Niepokój w moim sercu trochę zmalał. 

– Czasami się zastanawiam, dlaczego wybrał akurat mnie… – Przygryzłam wargę, bo może wcale nie powinnam była tego mówić. – Zapomnij o tym – mruknęłam i odwróciłam się do niego plecami. 

– Leti? 

Nie zareagowałam, zaciskając mocno powieki. Po chwili poczułam ciepłą dłoń na ramieniu. Paweł obrócił mnie na plecy, zapalił lampkę i spojrzał prosto w oczy. 

– Nie jestem głupi, widzę, że w siebie nie wierzysz. 

– Nieprawda – odpowiedziałam szybko. 

– Dlaczego próbujesz mnie okłamać? – Uniósł brew. – Zawsze to zauważałem, ale wciąż nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak jest. Twoi rodzice są cudowni, więc tu nie ma mowy o ciężkim dzieciństwie. Zawsze się dobrze dogadywaliśmy, dlatego ja również odpadam. Może różnicie się z Agatą, ale ona z pewnością też nie ma nic z tym wspólnego. – Westchnął cicho. – Leti, o co tu chodzi?

Nie wiedziałam, co mam mu powiedzieć. 

– Ktoś cię skrzywdził? – zapytał przejęty. – Kimkolwiek jest… pożałuje tego. 

Usiadłam na łóżku i przyjrzałam się uważnie Pawłowi. 

– Nie jestem ani ładna, ani kobieca, ani… – Zacisnęłam usta. – Nikt nigdy się mną nie interesował. Miałam tylko Olgę, rozumiesz? Jedną przyjaciółkę – mruknęłam żałośnie. – Nikt więcej nie chciał się ze mną przyjaźnić. Chłopacy nigdy nie byli mną zainteresowani. Zakochiwałam się bez wzajemności. – Zamrugałam, żeby odgonić łzy. – Ja...

– Olga? Tylko ona? 

– Zawsze była obok – szepnęłam smutno. – Jest moim przeciwieństwem. Świetnie się czuje w towarzystwie, przyciąga męskie spojrzenia i… Chciałam być taka jak ona, ale… – Zgięłam nogi w kolanach i oparłam o nie splecione dłonie. – Teraz nawet jej już nie ma. 

– Co się stało?

– Pokłóciłyśmy się. 

– Dlaczego? – dopytywał Paweł. – Skoro jesteście przyjaciółkami, to co mogło was podzielić? 

Przygryzłam wewnętrzną część policzka. Nie byłam pewna, czy chciałam mówić mu o Aronie, ale skoro Kostek już wiedział, no i Paulina... Nie mogłam ukrywać prawdy przed kuzynem, którego kochałam najmocniej na świecie. Był zawsze obok. 

– Powiem ci coś, ale obiecaj, że nikomu o tym nie powiesz, dobrze?

Paweł zmarszczył brwi. Wyglądał na zmartwionego, ale pokiwał głową. Minęła dłuższa chwila nim z moich ust padły słowa, cała fala słów. Zrobiło mi się lżej na sercu, gdy skończyłam. Kuzyn milczał. Patrzył na lampkę, a jego wyraz twarzy był trudny do zidentyfikowania. 

– Paweł? – szepnęłam cicho.

Bardzo wolno obrócił głowę w moją stronę. 

– Dziwie się, że Kostek nad sobą zapanował. Na jego miejscu złamałbym tamtemu nos, a to tylko na początek.

Mówił spokojnie, ale w jego oczach czaił się gniew. 

– Martwił się o mnie i…

– Tak, z pewnością dlatego odpuścił – potwierdził Paweł. – Prawdopodobnie nie dałbym rady skupić się na tobie, mając pewność, że ten koleś dalej żyje i oddycha. 

– To tylko Aron – szepnęłam. 

– Tylko? – syknął. – Skrzywdził cię, rozumiesz? Odebrał to, co do niego nie należało! Nie zapytał o pozwolenie! – Paweł gwałtownie wstał i przycisnął pięść do ust. – Mam ochotę znaleźć go i… Boże, Leti! Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?! Dlaczego to ukryłaś?!

Wzięłam głęboki oddech. Nie byłam przygotowana na coś takiego. 

– Dlaczego jesteś taki wzburzony?

Usiadł na łóżku i złapał mnie za dłonie. 

– Dlaczego? – warknął. – Jesteśmy rodziną i czuję się za ciebie odpowiedzialny. Myśl, że ktoś… I wiesz, co? Martwi mnie jeszcze jedna rzecz. – Westchnął głośno. – Jak długo Olga mówi do ciebie w ten sposób?

– Słucham? – zapytałam, otwierając szeroko oczy. – O czym ty mówisz?

– Podkopuje twoją pewność siebie. Nie zauważyłaś tego? 

Pokręciłam głową. 

– Dlaczego miałaby to robić?

– Nie wiem, ale nie podoba mi się ta relacja. – Cofnął dłonie i przetarł nimi twarz. – Tak wiele rzeczy przede mną ukrywałaś… Nie ufasz mi?

Poczułam okropny ból w mostku.

– Nie ufam? Oczywiście, że ci ufam.

– Teraz, gdy dowiedziałem się tylu rzeczy… Mam nieodparte wrażenie, że nie wiem kim jesteś. – Zauważyłam współczucie w jego błyszczących oczach. – Ludzie cię ranią, a ty dusisz to w sobie, zamiast wołać o pomoc. Dlaczego to sobie robisz? Dlaczego pozwalasz takim ludziom zajmować miejsce w swoim życiu?

Opuściłam nisko ramionami. 

– To nic takiego – szepnęłam, zawstydzona. 

– Nic takiego? – warknął wkurzony. – Twoja rzekoma przyjaciółka wbiła ci bzdury do głowy! Wmawia, że jesteś brzydka i nijaka! Dla ciebie to nic takiego?! 

Położyłam mu dłonie na ramionach i zacisnęłam na nich palce. 

– Proszę, uspokój się – poprosiłam. – Rodzice śpią.

Jego klatka piersiowa unosiła się w górę i w dół. Był wzburzony. Nie za bardzo rozumiałam powód, bo przecież Olga… chciała dla mnie dobrze. Nie zamierzała mnie skrzywdzić. Znała prawdę i pragnęła być szczera. Może raniła, może jej słowa bolały, ale przecież tak było lepiej. Wielokrotnie uratowała mnie przed złamanym sercem. 

– Olga…

– Nie powinnaś się z nią zadawać – powiedział zimno Paweł. – To toksyczny człowiek. 

– Ale…

– Nikomu o tym nie powiedziałaś, prawda? Nawet Kostkowi? 

Pokręciłam głową. 

– Boże! Każdy facet powinien to wiedzieć, rozumiesz? Bo będzie musiał się zmierzyć z dodatkowym rywalem: twoim zerowym poczuciem własnej wartości. To już teraz jest widocznie. Nie wierzysz w siebie i porównujesz się do Zuzy, chociaż nie masz ku temu żadnych powodów. – Uderzył otwartą dłonią w łóżka. – Kostek stracił dla ciebie głowę, ale ty pewnie tego nie widzisz, prawda?

Cofnęłam dłonie i objęłam się mocno ramionami. 

– Co ja mam ci powiedzieć? – zapytałam przestraszona. 

– Prawdę, Leti. Oczekuję tylko prawdy. 

Potrząsnęłam głową. 

– Ufam mu, naprawdę, ale…

– Uważasz, że nie jesteś dość ładna, żeby zwrócił na ciebie uwagę, tak? 

Policzki zaczęły mnie palić żywym ogniem. W innej sytuacji pewnie szukałabym drogi ucieczki, ale znajdowaliśmy się w moim pokoju. 

– To nie jest łatwe – mruknęłam płaczliwie. 

– Wiem – syknął. – Ale musisz wybić sobie te bzdury z głowy. I koniecznie powinnaś zerwać kontakt z Olgą. 

Jęknęłam. 

– Nie znasz jej, ona…

– Nie, Leti – przerwał mi brutalnie. – Usłyszałem wystarczająco dużo, aby wiedzieć, że to nie jest materiał na przyjaciółkę. Nie wiem, dlaczego uwiązała cię przy sobie, ale powinnaś odejść. Dla własnego dobra. 

Patrzył na mnie wyczekująco, więc pokiwałam głową, chociaż miałam mieszane uczucia.

– A teraz lepiej chodźmy już spać. – Uśmiechnął się z wysiłkiem. – Dobranoc. 

– Dobranoc – szepnęłam.

Paweł zgasił lampkę, dlatego pokój zatonął w mroku. Przyłożyłam głowę do poduszki i wzięłam głęboki oddech. W mojej głowie szalała burza. Nie rozumiałam kuzyna. Uważał, że Olga mnie krzywdziła, ale czy na pewno to robiła? Może zwyczajnie pragnęła mnie chronić? Znałyśmy się od dziecka. Zawsze trzymałyśmy się razem. Nasza przyjaźń była mocna – przynajmniej do kłótni na imprezie Arona. 

Nie wiedziałam, co miałam o tym wszystkim myśleć. Zamknęłam oczy i pomyślałam o Kostku. Chciałam znaleźć się w jego ciepłych ramionach i zatracić się w nim, bo tylko to pomogłoby wygnać niepokój z mojego serca – przynajmniej na chwilę.

***

Myłam naczynia, gdy rozdzwoniła się moja komórka. Niechętnie zerknęłam na wyświetlacz i zobaczyłam imię przyjaciółki. Zakręciłam wodę, wytarłam dłonie w spodnie i odebrałam. 

– Cześć, Paula.

– Hej! Może wybierzemy się w czwartek na piwo, co? 

Zmarszczyłam brwi, bo brzmiała bardzo dziwnie. Jej głos był pozbawiony radosnych tonów. 

– Wszystko w porządku? – zapytałam. 

– Tak, tak. Po prostu chcę się spotkać. To jak? 

– Jasne. 

Odetchnęła. 

– To super! Widzimy się o dwudziestej na plaży!

– Na plaży? – powtórzyłam wolno. Przecież to była ulubiona knajpa Olgi. – Dlaczego akurat tam?

– To ostatnie ciepłe dni. Niedługo będziemy tęsknić za plażą. 

Kamień spadł mi z serca, chociaż nawet nie wiedziałam, że tam się pojawił.

– No to do czwartku – powiedziałam. 

– Pa!

Odłożyłam komórkę, ale nagle niepokój ulokował się w moim żołądku. Zmarszczyłam brwi, bo coś mi nie grało. 

Przeszło mi przez myśl, że wyolbrzymiam. Odkręciłam wodę i wróciłam do zmywania. 

***

Siedziałam na kolanach Kostkach. Moja twarz była cała czerwona, a szare oczy co chwilę patrzyły na moje usta. Rodzice siedzieli w swoim pokoju. Bałam się, że mama zaraz do nas przyjdzie, ale Kostek był skupiony tylko na mnie. 

– Nie jest ci niewygodnie? – szepnęłam zawstydzona, gdy przyciągnął mnie bliżej siebie. 

Trącił nosem obojczyk, więc odruchowo zacisnęłam uda. Objął mnie w pasie i przycisnął do swojej klatki piersiowej. Westchnęłam cicho. 

– Chyba nie narzekam, prawda? – zapytał, a potem przycisnął usta do mojej szyi. Ciepły oddech otulił skórę. Złapałam Kostka za przedramiona. Miałam nadzieję, że to w jakiś sposób ostudzi jego zapał. – Już mówiłem, że lubię mieć cię blisko.

Przejechał gorącymi wargami po mojej skórze, aż dotarł do linii szczęki i cicho jęknął. Bez problemu odnalazł moje usta. Pocałunek był mocny i namiętny. Wszystkie wątpliwości rozpłynęły się w powietrzu. Kostek dotknął mojej talii – wyżej niż zazwyczaj. Pogłębił pocałunek, a dłoń przesunęła się jeszcze wyżej, aż objęła pierś. Zachłysnęłam się powietrzem i spanikowałam. Mięśnie mojego ciała odruchowo się napięły. Myślałam, że Kostek przerwie, ale objął mnie mocno w talii, a jego usta stały się mniej natarczywe. Po chwili panika zniknęła. 

– Dlaczego nie stawiasz mi granic? – wyszeptał.

Nie odpowiedziałam, pozwalając mu się dalej całować. Moja asertywność była niezadowalająca – może już nie zerowa, ale jednak wciąż niska. 

Potrzebowałam Kostka. Podobał mi się sposób w jaki mnie dotykał, ale byłam przekonana, że moje ciało było nieatrakcyjne. Bałam się zobaczyć rozczarowanie w szarych tęczówkach. Wiedziałam, że pękłoby mi serce.

Z drugiej strony… nie wierzyłam w siebie, nie wierzyłam w słowa Kostka. 

W nic nie wierzyłam. 

***

Trzymałam w dłoniach trampki, gdy szłam po plaży w stronę baru. Na jednym z leżaków zauważyłam Paulinę. Wpatrywała się w morze. 

– Cześć – powiedziałam, stając przed nią. 

Powoli obróciła głowę w moją stronę i uśmiechnęła się niewyraźne. 

– Hej, Leti – szepnęła, a potem spojrzała za mnie. 

– Cześć.

Po moich plecach przebiegł dreszcz. Odwróciłam się i spojrzałam na Olgę. 

– No co? Zaskoczona? – mruknęła ze słodkim uśmiechem, a potem upiła łyk wina, nie spuszczając ze mnie wzroku. 

elorence

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 3744 słów i 21884 znaków.

4 komentarze

 
  • agnes1709

    No, jest i sucz. Może ją fala zabierze? :D

  • elorence

    @agnes1709 hahahaha, to piękne marzenie, ale nierealne - niestety 😂

  • Iga21

    Pięknie 🙂
    No I w końcu wróciła przyjaciółeczka 😀
    No teraz Leiti trzeba pokierowa¢ na właściwe tory. Właściwie Paweł już jej wytłumaczył co I jak ale teraz na jej ruch w kierunku tej przyjaźni.  
    Jak nie potrafi się odwarzy¢ wlej w nią ze 2 czy 3 piwka z sokiem malinowym 🙂
    Niechce jej rozpia¢, ale wydaje mi się, że to jej pomoże, że w końcu tupnie nóżką I powie Oldze coś dobitnie I to tak, żeby tą zamurowało. A I nie musi przy tym obraca¢ specjalnie w słowach 🙂
    Już się nie mogę doczeka¢ środy 🙂😘

  • elorence

    @Iga21, naprawdę się cieszysz? 😄 Aż czekam na to, co powiesz o dwóch kolejnych rozdziałach 🤣 Paweł jej tylko nakreślił, ale Leti to wciąż Leti. Ona nagle nie uwierzy w siebie, na to potrzeba dużo czasu. Dobra, nie piszę więcej, bo zacznę spoilerować 😂 Ja też nie mogę się doczekać środy, bo bardzo chcę poznać Wasze zdanie o rozdziale ❤

  • Iga21

    @elorence pewnie, że się ciesze.
    W takim razie ja tym bardziej czekam na te dwa kolejne 🙂
    Dzięki Tobie poznałam Leiti.
    Wiem, że w siebie tak szybko nie uwierzy.
    Miałam na myśli to, żeby wzmocnić troszkę jej charakter.  
    Mam nsdzieje, że miłoś¢ Kostka I wsparcie Pawła jej w tym pomoże 🙂
    Hmm co do Pauli, to mam mieszane uczucia. Wida¢, że chce dobrze dla Leiti ale Olga ma na nią w jakimś sensie mocny wpływ.  
    Jestem przekonana, że to ona wymyśliła I nakazała Pauli dzwoni¢ po Leiti., aby się spotka¢.
    Ciekawa jestem czy chce ją przeprosi¢ czy dalej miesza¢ z błotem.

  • elorence

    @Iga21, co do Pauli, wszystko wyjaśni się już niebawem :) Zasypałabym Was rozdziałami, ale muszę mieć również czas na zaczęcie czegoś nowego 😄 Mam tylko nadzieję, że nowa historia również się spodoba ❤

  • Iga21

    @elorence też mam taką nadzieje 🙂
    Mam nadzieje, że prolog bėdzie nie długo 🙂

  • Fanka566

    Nie wiem co powiedzieć. Ta historia staje się coraz bardziej wciągająca. Cały tydzień czekałam na te część A teraz z jeszcze większą niecierpliwością będę czekała na kolejną. Mam tylko jedną prośbę, nie przestawaj pisać!

  • elorence

    @Fanka566, bardzo miło mi to czytać ❤ Pisanie weszło mi już w krew, prawdopodobnie nigdy nie przestanę 💕 Dziękuję! 💖💖💖

  • Iga21

    @Fanka566 jestem tego samego zdania 😘

  • elorence

    @Iga21 ❤❤❤

  • AlexAthame

    Trudno mi to napisać po wszystkich poprzednich zachwytach, ale ten odcinek jest chyba lepszy niz wszystkie razem.Co nie ujmuje , że były dobre.Toksyczne związki są silne.Byc może Paweł o tym nie wie.Oczywiscie powiedział prawdę i bardzo urósł w moich oczach, bo chce dobrze dla Leti.I dobrze, że nie próbował zniszczyć obrazu Kostka w jej oczach.Kostek ja kocha.To widać. Jedynym problemem jest to co jest w Leti.Ale jak w każdej walce ona sama musi to wygrać.Bo tak naprawdę nigdy nie walczymy z nikim i niczym innym, jak tylko wrogiem w sobie.Zgadzasz się że mną, Weroniko? Więc Leti musi wygrać z sobą nie niszcząc siebie.A Olga? Leti musi wygrać z sobą, dopiero będzie zdolna wyzwolic się z macek Olgi.A to pewnie nie stanie się szybko.Bo znowu to tylko miraż, że ktoś nas wzmacnia czy nam pomaga.Walczymy zawsze sami.Inni tylko pomagają nam zobaczyć kim jesteśmy. Cieszę się, że Kostek mówi jej prawdę.Chyba wie, że jedno jego kłamstwo mogłoby wszystko zniszczyć.Leti mu ufa.Wystarczy już jej przykrości od innych.Jego miłość może tylko pomoże jej, że zobaczy w końcu swój prawdziwy obraz. Może zrozumie, że ciało to nic.A i ciało, które posiada, podoba się jej wybranemu.  :)  :bravo:  <3 Dzięki za te część.

  • elorence

    @AlexAthame, aż teraz nie za bardzo wiem co napisać. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa! Tak, ta rozmowa z Pawłem to był taki alarm, że coś się złego dzieje. Leti musi zauważyć to sama i walka również należy do niej. Osobiście uwielbiam Kostka, ale o tym już wielokrotnie pisałam.  Paweł jest nie tylko kuzynem, ale również przyjacielem. Nie pozwoli Leti się załamać.  
    Wiem po sobie, że ciężko się zaakceptować. Teraz wbija się ludziom różne głupoty do głowy. Prawdziwe związki zaczynają przypominać duchy. Ludzie wciąż zapominają co jest najważniejsze. Leti prawdopodobnie nigdy nie zaakceptuje swojego wyglądu. Zawsze będzie musiała walczyć z tym, co widzi, no i z głupimi myślami. Potrzebuje kogoś takiego jak Kostek, ale i nie może wiecznie mu rzucać kłód pod nogi.  
    Niewiele zostało rozdziałów do końca, dlatego można już powoli rozważać, jak to się wszystko skończy. W środę dodam wyjątkowo następny :)  
    Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! :)