Pamiętnik Rosie Jenner | [Rozdział 10]

Pamiętnik Rosie Jenner | [Rozdział 10]~~~~~~Rozdział 10~~~~~~






-Rosie! Jest wpół do 8. Budzik już 3 razy dzwonił. Słyszysz? Wstawaj! Spóźnisz się!
-Która godzina?
-Jak nie wyjdziesz za 10 min z domu to się spóźnisz.
-A niby jak mam wyjść w ciągu 10 minut ? Niemożliwe. Pójdę najwyżej na następną lekcję. Poza tym bardzo  boli mnie głowa.
-Wstawaj i już . Było nie ignorować budzika. Weź sobie tabletkę. Zbierz się szybko i bądź gotowa za 10 minut to cię podrzucę.  
-Ehh..
-Szybko



Harry jest jak tatuś. Pilnuję żeby córcia chodziła do szkoły i nie omijała lekcji, zrobi śniadanie i na koniec podwiezie do szkoły. Śmieję się, ale w przyszłości Harry będzie dobrym ojcem. Nie jak nasz. Elijah nie jest zły, ale za bardzo kocha pracę, a dom traktuje jak hotel. Wychodzi o świcie i wraca w nocy. Bardzo żadko go widuję.



Tak jak nakazał braciszek. W 10, a właściwie w 15 minut umyłam twarz , wyszczotkowałam zęby, zrobiłam lekki makijaż i się ubrałam. Harry spakował mi kanapkę do plecaka i zawiózł mnie do szkoły. Na szkolnym parkingu już czekała na mnie Nina. Przywitałam się z nią całusem w policzek i poszłyśmy do szkoły.



-Nie ważne ile razy widzę twojego brata, to i tak zawsze zapiera dech w piersiach.
-Proszę cię. Harry jest jak mój tatuś
-Haha. Chyba nie byłby zadowolony z bycia nazywanym tatusiem.
-No raczej.  




Pierwsza była plastyka. Weszłyśmy do sali i jak zawsze nasze oczy podświadomie szukały chłopaków - Jareda i Nathana, ale ich nie dostrzegły. To dziwne, bo akurat oni rządko opuszczają zajęcia artystyczne. Są jedni z tych, co nie chodzą na plastykę, by ominąć śpiewanie w chórze. Tworzą sztukę na różne sposoby i świetnie im to wychodzi. Jared chyba lubi graffiti, a Nathan wyraża siebie poprzez kolory i kształty. Bardzo podziwiam sztukę Nathana. Może jego rysunki nie są najpiękniejsze, ale bardzo szczere. Wszystko, co maluje ma sentymentalną wartość.  




Dzisiaj pani Clark pozwoliła nam robić to, co chcemy. Nina postawiła na pejzaż. Patrzyła w okno i malowała szkolny ogródek, a ja postanowiłam narysować siebie. Postawiłam przed sobą lusterko, wzięłam ołówek i od tej pory już nie myślałam o tym. Rysowałam, co widzę. Swoje myśli zajęłam rozmową z Niną, która także siedząc przed sztalugą miała myśli zajęte czymś innym, a ręce i oczy czymś innym. Właśnie tą swobodę kocham, uwielbiam za nią te zajęcia, że możemy się zrelaksować, porozmawiać, a między czasie czynnie uczestniczyć w lekcji.




-Tak wogóle, Rosie , jak tam wczoraj rozmowa z ciachem numer 2?
-Mówisz o Isaacku?
-A gadałaś jeszcze z jakimś ciachem?
-Właściwie..
-Nie odpowiadaj.Niektórzy to mają szczęście. Bo oczywiście dwóch przystojnych braci ci niewystarcza, musiałaś też wyrwać Aidena McCartneya, syna wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. Oczywiście żartuję. Cieszę sie twoim szczęściem.
-Czekaj... CO??!! Aiden jest synem Warrena McCartneya?! Wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych?!
-Nie wiedziałaś?
-A niby skąd miałam wiedzieć?
-Z nazwiska ?
-Myślałam, że po prostu mają takie samo nazwisko. A nie, że są rodziną, ba ojcem i synem.
-Też się zdziwiłam jak się dowiedziałam, że chodzę do szkoły z synem drugiej osoby najważniejszej w państwie.  
-Zdziwiłaś się? Ja to jestem w szoku. Gadałam z nim, a nie wiedziałam. Spałam z nim, a nie wiedziałam
-CO?! Rosie , co ty mówisz? Jak to spałaś? Przespałaś się z Aidenem?!-wykrzyknęła ostatnie zdanie, a ja szybko zakryłam jej buzię dłonią.
-Csiii... Nie przespałam się z nim , tylko spałam z nim, to znaczy obok niego. Pamiętasz? Mówiłam ci.
-Uff.. Całe szczęście. Już myślałam, że od tamtej pory wydarzyło się coś więcej między wami.
-Nie. Nie mialam nawet okazji pogadać z nim o tej imprezie. No wiesz, ciągle męczą mnie te sekrety, co ukrywa przede mną moja rodzina. Harry z Isaackiem ciągle coś szepczą za moimi plecami, a ja nie mogę ich wogóle zrozumieć.  
-Nie martw się kochana. Ja ci pomogę. Dowiemy się o co chodzi. Wyciągnęłaś coś wczoraj z Isaaca? Zrobiłaś tak jak ci kazałam?
-Tak, wzięłam dwa oddechy gdy już miałam się poddać i pomogło. Na spokojnie z nim porozmawiałam, ale..
-Ale..?
-Ale niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Mimo wszystko niczego nie żałuję, zniszczyłam dystans, który dzielił mnie z Isaackiem i między nami nie ma już tej niezręcznej sytuacji.  
-To świetnie! Cieszę się, że się przełamałaś i, że między wami jest już normalna atmosfera. Ale, co do Aidena, uważaj, dobrze? Nie zapominaj, że on lubi sobie pogrywać z dziewczynami.  
-Może tak było wcześniej, ale on naprawdę jest dla mnie miły , wiele razy mi pomógł i nie oczekiwał niczego w zamian, a poza tym jest strasznie przystojny.
-Może i się zmienił, a może nie. Nie daj się omamić. W tamtym roku chodził z Sarą-najpopularniejsza w szkole dziewczyna, rok starsza od nas, zakochała się po uszy w Aidenie, on też wyglądał na zainteresowanego, a przynajmniej na początku. Chodzili ze sobą i zrywali, to zawsze ona za nim biegała, nigdy odwrotnie. Mimo tego, że często widziano Aidena w towarzystwie innych dziewczyn. Rozumiem, że Aiden ci się podoba, Rosie, bo nie jesteś jedyna. Jest marzeniem prawie każdej dziewczyny, on o tym bardzo dobrze wie i to wykorzystuje.
  



Słowa Niny bardzo mnie zraniły. Wiedziałam, że Aiden jest takim typem człowieka, ale nie chciałam tego słyszeć od drugiej osoby, do tego dochodzi ta historia z Sarą. Ciekawiło mnie, czy ta dziewczyna, która się na nim wczoraj uwiesiła to była owa Sara, czy jedna z dziewczyn, z którymi Aiden zdradzał Sarę. Nie chciałam już o tym myśleć, bo coraz bardziej ściskało mnie w sercu. Zadzwonił dzwonek i pani Clark kazała zebrać prace, spojrzałam na mój wciąż niedokończony rysunek. Dziewczyna na portrecie wyglądała na lekko przygnębioną, ale również jej wzrok był inny niż zazwyczaj. "To nie jestem ja" pomyślałam, patrzyłam w lustro i rysowałem siebie, ale dziewczyna na rysunku nie przypomina mnie. Błyszczące oczy, jakby podekscytowanie, ale nie dokońca, lekki smutny grymas na twarzy.  Nie znałam jeszcze siebie takiej.  



Złożyłyśmy prace i rozeszłyśmy się z Niną w innych kierunkach, bo miałyśmy następną lekcję w innych salach. Poczułam jak ktoś mnie złapał w pasie i obrócił tak, że znaleźliśmy się obok schodów. Pech chciał, że nikt za często nie używa tego skrzydła szkoły i nikogo tam nie było oprócz nas. Aiden tuląc mnie w pasie i delikatnie przygniatając moje ciało swoim do ściany pocałował mnie najpierw w policzek, później ucho, później szyję i szyję i znowu szyję. Od jego pocałunków, czułych i namiętnych ust, ciepłego oddechu i przygniatającego mnie wyrzeźbionego ciała momentalnie zrobiło mi się gorąco. Bardzo głośno zaczęłam oddychać, ciche jęki wydostawały się już z moich ust, a serce dudniło. Nie wiem ile to trwało. Sekundę? Pół minuty? Minutę? Może dłużej. Aiden przestał mnie całować i nie odrywając swoich ust od mojej szyji wrócił do ucha i wyszeptał:
-Co ty ze mnie robisz, Rosalie Anastasio Jenner?









________________________________________________________


Znowu wracam po długiej przerwie, ale mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał i warto było czekać.  

Dziękuję za wszystkie komentarze i łapki w górę! ;))) Dodają mi otuchy do dalszego pisania. A więc piszcie w komentarzach , czy wam się podoba, albo co wam się nie podoba, jak również czego wam brakuje.  

Buziaki i do następnego ! ;*****************

2 komentarze

 
  • Malawasaczka03

    Świetne  :kiss:

  • Emily99

    @Malawasaczka03  dziękuję  :redface:

  • nk

    Kiedy kolejna część?

  • Emily99

    @nk Pojawi się jeszcze przed Nowym Rokiem  ;)