Carpe diem - cz.2.

W jakiś znany jedynie meteorologom i zaklinaczom deszczu sposób, chmury rozstąpiły się na boki, jak kobaltowa kurtyna na scenie światowej sławy teatru, słusznie czyniąc miejsce niezwykłemu zjawisku.  
-Perseidy… - szepnęła Cathrine.  
-Cały rój… - mężczyzna mruknął z zadowoleniem.
-Jakie piękne! Jako dziecko zawsze oglądałam je z bratem. Ale…  wieki ich nie widziałam… - Cathy zaczęła wyłapywać kolejne spadające gwiazdy. Uśmiechnęła się sama do siebie.  
-Dlaczego? – mężczyzna nie odwrócił głowy, wciąż wpatrując się w nocne niebo. – Są co rok przecież…
-Dlaczego? Nie wiem… Brak czasu, inne sprawy… Chyba nawet  nich zapomniałam…
-Jak można zapomnieć o gwiazdach? – prychnął lekko nieznajomy. – Albo „brak czasu”! Przecież to tylko chwila. Za moment popędzisz dalej.

Lekko zdziwiona Cathy rzuciła okiem w kierunku nieznajomego. Nie odwrócił głowy, skupiony na kontemplacji.

-Nie da się wciąż tak biec. Gwiazdy są nad nami cały czas, ale prawdziwy spektakl trwa tylko moment. Cała sztuka, to go złapać. Dzisiaj ci się udało…  

Mężczyzna gwałtownie odwrócił się w stronę Cathrine.  
-Co czujesz?
Zaskoczona pytaniem nawet nie przejęła się zbytnią bliskością obcego.
-Co czuję? Nie wiem… - rzuciła okiem na niebo. – Chyba jest mi przyjemnie…
Nieznajomy uśmiechnął się  lekko i ponownie położył na plecach.  

Nagle krótką chwilę ciszy przerwało głośne uderzenie potężnej kropli deszczu o metalowe okucie murku okalającego dach. Kolejne. I kolejne.  

- O, nie! - Cathrine skorzystała z wyciągniętej męskiej dłoni i szybko podniosła się z ziemi.
-Cholera…  - cienka sukienka praktycznie przemokła, nim dotarli do drzwi prowadzących na klatkę schodową.  

Mężczyzna przywołał windę.  
-W porządku?
-Tak, tylko…  Zresztą nie ważne. Warto było! Perseidy! – Cathy uśmiechnęła się promiennie.  
Jasne światło  korytarza pozwoliło w końcu przyjrzeć się nieznajomemu. Mężczyzna, cały czas z tym samym zawadiackim uśmiechem, nie spuszczał wzroku z kobiety.

Otwierające się drzwi windy gwałtownie przerwały wzajemną obserwację.
-Bardzo mnie to cieszy – nieznajomy zaśmiał się radośnie.
Cathrine wybrała numer piętra, z którego wciąż docierały odgłosy przyjęcia.  Oparła się tuż obok pulpitu o  metalicznie zimną ścianę.  

- Bo widzisz, nie ważny jest ani ten zimny deszcz na koniec, ani wcześniejsze nieprzyjemne podmuchy wiatru. – głos wyciszył się i spoważniał. -  Zapamiętasz tylko oglądane ze mną Perseidy. Czysta przyjemność.  

Winda ruszyła bezszelestnie, a mężczyzna stojąc naprzeciw nagle pochylił się w kierunku Cathrine. Wyciągnął dłoń w jej kierunku, przesunął tuż obok ramienia. Nacisnął na guzik najbliższego piętra.  
Winda zatrzymała się w ułamku sekundy. Nieznajomy zbliżył usta do ucha kobiety.

-Żadnych imion. Żadnych zobowiązań. Tylko wspólna przyjemność.  Za tydzień to samo miejsce, ta sama pora. Zdecyduj czy chcesz. Carpe diem.  

Nie oglądając się, zniknął za zasuwającymi się, stalowymi drzwiami.

388 czyt.
100%65
angie

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i dramaty, użyła 516 słów i 3121 znaków, zaktualizowała 16 mar o 8:07

Komentarze (5)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 21 marca

    Tajemniczo i te spadające gwiazdy. Czyta się jednych tchem z zaciekawieniem, co się dalej wydarzy.

  • Somebody

    Somebody 16 marca

    Pięknie

  • AnonimS

    AnonimS 16 marca

    Teraz już mogę więcej napisać w komentarzu . Pomysł ciekawy mimo że nieraz opisywany.  Ale Tobie udało się stworzyć specyficzną atmosferę,  która robi kirzystbe wrażenie na czytającym.  Z jednej strony jest romantycznie (Perseidy) z drugiej anonimowo.  Osobiście uważam że kobieta bez imienia jest nie do zapamiętania. Po pewnym czasie zlewa się w tłumie innych podobnych kobiet.  Z drugiej strony jeśli to ma być jednorazowa przygoda to wzajemna prezentacja jest zbyteczne.  Sugeruję żebyś tytuł przyjęła, jako swoje motto życiowe 😁. Podoba mi się to co napisałaś.  Zestaw na tak.  

  • Speker

    Speker 16 marca

    A to sfaniaszek jaki. Nooo ma facet talent do bajerowania Panien. Jestem bardzo ciekaw dalszych losów tych dwojga. Dowiemy się o nich coś więcej?  
    Zapowiada się super opko.

  • AlexAthame

    AlexAthame 16 marca

    Taaak. Ciekawe czy Cathy na to pójdzie. Pewnie tak. A jeżeli , czy oboje wytrzymają. Żadnych imion, żadnych zobowiązań. Imiona nie są ważne, prawda Angie? Ale z tym dalej , to całkiem inna sprawa. Zaciekawiam się bardziej. Lubię czytać czy oglądać jak nie wiem jak się skończy. Filmy 98% są przewidywalne, z opowiadaniami, różnie. Pozdrawiam.