Przygody Toniego Gryciano rozdział 1

Przygody Toniego Gryciano rozdział 1Tony Gryciano był mężczyzną około czterdziestoletnim o tęczowych oczach przez co w półświatku przezywali go ‘’ Tęczowy Tony’’, a mu to nie przeszkadzało.
Na czubku głowy miał łyse, a z tyłu i po bokach opadały mu na ramiona siwe włosy. W centrum Florencji przy ulicy Florenckiej 1 stał budynek z czerwonej cegły. W którym mieściła się restauracja u Toniego. Prowadził ją razem z przyjacielem Davem Canulardem biuro Toniego było urządzone luksusowo jak na bossa mafii przystało.
Mało kto wie że jest groźnym przestępcą, którego nic nie powstrzyma przed osiągnięciem celu. Tak do końca to chyba nawet jego przyjaciel i wspólnik nie wie czym on się zajmuje, ale wkrótce się przekona na własnej skórze.
Ściany pomieszczenia były pomalowane na błękitny kolor na podłodze zaś leżał dywan ze skóry wilka, którego sam upolował.
Biurko przy którym siedział właściciel restauracji było z drzewa kaukaskiego z artystycznymi rzeźbieniami. Z brzegu stała zielona lampa obok znajdowała się ramka z fotografią jego żony i synka Iva.
Mężczyzna w skupieniu oglądał dokumenty, gdy nagle w drzwiach stanął Dave Tony podniósł głowę i ręką wskazał krzesło przyjaciel usiadł.
- O co chodzi?
- Ja nie chcę szefowi przeszkadzać, ale przed chwilą zadzwonił Paul Noga.
- No i czego chciał?
- Przypomnieć o dzisiejszym spotkaniu.
- Zupełnie zapomniałem.
- Powiedz mu że będę o osiemnastej.
- Już to zrobiłem.
- Co ja bym bez ciebie zrobił.
- Nie przesadzaj.
- Mówię poważnie wiesz przecież że jestem zapominalski, a Paul nie wybacza, gdy ktoś nie przyjdzie na jego spotkanie,
- Słyszałem.
- No właśnie.
- Niech szef wróci do domu i tam spokojnie przygotuje się do spotkania. Ja się zajmę tą papierkową robotą.
- Tak zrobię.
Tony po tych słowach wstał z fotela podszedł do przyjaciela i się pożegnał. Następnie z wieszaka zdjął marynarkę przewiesił przez ramię i wyszedł z restauracji. Po znalezieniu się w aucie w radiu włączył muzykę przekręcił kluczyk i ruszył do domu.
Mężczyzna, gdy w końcu dotarła na miejsce to zaparkował na podjeździe prowadzącym do bramy garażowej po czym wysiadł. Ivan, który bawił się na podwórku pod czujnym okiem niani.
Tony podszedł do nich i przywitał się z synem Milagros, która u Grycianów pracowała jako niania, a prywatnie była siostrą pani domu.
- Dzień dobry panie Gryciano.
- Witaj Milagros czy mój mały skarbek był grzeczny?
- Tak proszę pana.
- Daj spokój z tym panem mam na imię Tony.
- Dobrze.
- W końcu jesteśmy rodziną dziś wieczorem mam spotkanie biznesowe i chciałbym abyś mi towarzyszyła na nim.
- Okej.
- Tylko nie mów mojej żonie.
- Dobrze.
- Super to do popołudnia.
Po tych słowach nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka jak przystało na szefa mafii to mieszkanie musiało opływać w dobrobycie.
Podłoga w przedpokoju była wyłożona płytkami na wysoki połysk, a ściany zdobiły portrety jego przodków.Schody, które prowadziły na piętro były onixowe, a poręcz artystycznie zdobione.
Tony marynarkę powiesił na wieszaku po czym udał się do gabinetu. Po znalezieniu się w środku usiadł w skórzanym fotelu i tak przez chwilę siedział.
Gdy był tak pogrążony w swoich myślach to niespodziewanie w drzwiach stanęła jego żona Karen.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał i obyczajowe, użyła 619 słów i 3363 znaków, zaktualizowała 11 maj o 20:37.

Dodaj komentarz