Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Jezioro o stu twarzach

Wstęp

     Jezioro o stu twarzach jest to historia opowiadająca o dziewczynie, która  od dziecka marzyła o posiadaniu zabytkowego domu, który będzie miał duszę.  
     W końcu to marzenie się spełnia, a jakiś miesiąc po wprowadzeniu się Emilii i jej siostry Tiny zaczynają się dziać dziwne rzeczy, ale siostry nie zwracają na to uwagi.  
     Wszystko przybiera na sile, gdy w pensjonacie zatrzymuje się Maurycy Leśniewski, który jest medium, a duchy nie cierpią takich ludzi.  



     Emilia ma już dość życia w dużym mieście. Postanowiła, że przeprowadzi się na wieś wraz z młodszą siostrą, Tiną.
Przeglądała w Internecie różne oferty sprzedaży nieruchomości, ale żadna jej się nie spodobała.
Bo ona szukała domu z duszą.  Już od  dziecka chciała mieszkać w zabytkowym budynku.
Kiedy w końcu znalazła to, czego szukała, z miejsca zadzwoniła do pośrednika.
– Dzień dobry. Dzwonię w sprawie ogłoszenia. Chciałabym kupić pensjonat, który wasze biuro wystawiło na sprzedaż, ale przedtem muszę go obejrzeć.
     - My zawsze pokazujemy naszym klientom wybrany przez nich dom.  
     - Ten pensjonat, jak rozumiem znajduje się w jednej z mazurskich wsi?
     - Tak.
     - To cudownie, bo moja młodsza siostrzyczka Tina choruje na astmę.  
     - Lepszego miejsca do zamieszkania pani nie znajdzie. Ja to mówię, który sam mieszkam za miastem.  
     - Przekonał mnie pan jeszcze dziś tam pojedziemy.  
     - Doskonale, to czekam na telefon od pań.  
     - Jak dojadę na miejsce to się z panem skontaktuję.
     Po czym się rozłączyła, komórkę schowała do kieszeni. Następnie wyciągnęła spod łóżka walizkę i pośpiesznie zaczęła do niej wkładać rzeczy, gdy skończyła to wszystko zaciągnęła zamkiem.  I zaniosła bagaże do auta, po czym wróciła do domu po siostrę, jak burza wpadła do Tiny pokoju.  
     - Dlaczego nie jesteś jeszcze spakowana? – zapytała siostrę Emilia.
     Dziewczyna zerwała się z łóżka i wybiegła, z pokoju omal nie przewracając starszej siostry.  
     - W tej chwil wracasz do swojego pokoju i się pakujesz! – krzyczała za siostrą Emilia.  
     Ale ta jej nie słuchała tylko zbiegła po schodach znikając za kuchennymi drzwiami. Sama, więc ją spakowała i w jednej ręce trzymając walizkę weszła do kuchni, gdzie przy stole siedziała Tina.  
     
     Podeszła do Tiny, złapała ją za rękę i siłą zaciągnęła do auta. Osobiście zapięła jej pasy bezpieczeństwa, po czym sama usiadła za kierownicą. Przekręciła kluczyk w stacyjce i z piskiem opon odjechała. Przez całą drogę nie odezwały się do siebie ani słowem.
Po wielogodzinnej jeździe samochodem w końcu dojechała do wsi, w której zamieszkają, po chwili zatrzymała się przed rozsypującą się bramą.
Emilia wyłączyła silnik, następnie wyjęła kluczyki ze stacyjki i wysiadła. Pewnym krokiem podeszła do furtki nacisnęła klamkę i o dziwo była otwarta, więc przez nią przeszła. Tina widząc, co robi wysiadła pośpiesznie zamknęła drzwiczki od wozu i do niej podbiegła.  
W milczeniu szły ścieżką, której od dawna nikt nie kosił.  
‘’ Z tego właściciela, co sprzedaje dom to jest chyba z niego straszny leń. Skoro tak strasznie zapuścił obejście’’ pomyślała Emilia.  
W pewnym momencie Tina spostrzegła na drodze przed nimi małego chłopca w krótkich spodenkach zapinanych szelkami. Dziewczyna za nim pobiegła, ale on jej zwyczajnie zniknął Emilia do niej dołączyła.  
– Gdzie on się podział? – zapytała Tina.  
– Ale o kim mówisz siostrzyczko ja nikogo nie widziałam – odparła Emilia.  
– No, taki mały chłopie w krótkich spodenkach. Tylko nie mów, że go nie widziałaś, bo nie uwierzę w to. Tu, jak nic, straszy! – wykrzyknęła.  
– Nie opowiadaj bzdur, spójrz lepiej jaka piękna okolica. A, co najważniejsze, czyste powietrze wolne od spalin. Zobaczysz będzie nam tu dobrze.
– To, gdzie jest ten pensjonat, który mamy kupić? – zapytała Tina.  
Emilia wskazała jej ręką na budynek zbudowany w dworkowym stylu z dwiema kolumnami i wieżyczką od strony jeziora.  
– Co w tej rozpadającej się ruderze mamy mieszkać? – zapytała Tina.  
‘’Ta moja siostra do reszty zwariowała sprowadza mnie na jakieś zadupie, po tylko żebyśmy zamieszkały w jakimś walącym się domu’’ pomyślała rozżalona Tina.  
Emilia wykręciła numer do agenta, z którym rozmawiała przez telefon przed przyjazdem do tej miejscowości. Mężczyzna , po trzech godzinach spóźnienia zajechał przed pensjonat swoją luksusową limuzyną.
Agent wysiadł z auta.  Ubrany był w czarny garnitur, a buty miał tak wypolerowane, że można się w nich było przejrzeć. Oprowadził klientkę po całym terenie, pokazując co się gdzie znajduje.  Na końcu weszli do pensjonatu. W środku nadal były meble. Emilia zajęta rozmową z pośrednikiem i podpisywaniem umowy nie zauważyła, że siostry z nią nie ma.  
Tina weszła po trzeszczących ze starości schodach na piętro. Zaraz z brzegu znajdował się pokój, przez chwilę stała z dłonią w powietrzu.  
- Śmiało wejdź do środka – szepnął duch chłopca.  
Dziewczyna, aż podskoczyła na dźwięk głosu za swoimi plecami, gdy się obejrzała to nikogo tam nie było.  
‘’ Co to do cholery było’’ pomyślała w duchu Tina.
Długo się nad tym jednak nie zastanawiała, bo ciekawość wzięła górę nacisnęła klamkę i weszła do pokoju.  Duch chłopca podążył za nią, ale tym razem się nie pokazał.  Pomieszczenie okazało się sypialnią w całkiem dobrym stanie tyle, że zakurzone i panował tam straszny zaduch, że z miejsca podeszła do okna, żeby je otworzyć w celu wywietrzenia.  
Ale nie mogła tego zrobić, gdyż okno było zabite gwoździami. Przechodząc koło marmurowego kominka, spojrzała mimochodem, na wiszący portret brodatego mężczyzny w garniturze.  
Po czym opuściła pokój zamykając za sobą drzwi i zeszła na dół. Siostra Emilia siedziała na krześle w recepcji za plecami miała regał z półeczkami prawdopodobnie na klucze.  
Obok były drzwi do pokoju dla recepcjonistki, gdy Tina zbliżyła się do niej to poczuła na sobie zimno lodowaty powiew, aż przeszedł ją dreszcz.  
Starsza siostra nawet na nią nie spojrzała jedynie, co dziewczynie się wydało dziwne to to, że Emilia była ubrana w strój z epoki.  
- Emilia! – krzyknęła Tina.
Zjawa na dźwięk tego imienia podniosła głowę i się na dziewczynę patrzyła, a zamiast oczu miała białe gałki nic więcej, po czym zniknęła.  
Tina stała sparaliżowana strachem, bo nie rozumiała, co się dzieje wtedy nadeszła Emilia, widząc dziwne zachowanie młodszej siostry bagaże postawiła na ziemi i do niej podbiegła.
Kobiety sprawdziły cały parter wyszły nawet na dwór, ale tajemniczej nieznajomej nigdzie nie było.  
- Tu nikogo nie ma jesteśmy tylko my dwie – odparła spokojnym głosem Emilia.
– Dlaczego mi w to nie wierzysz!  - zawołała Tina.
– Siostrzyczko, uspokój się. Dom jest stary, więc wszystko trzeszczy i skrzypi. Nie ma się czego bać. Z czasem przywykniesz – odparła Emilia.  
– Pewnie masz rację, ale wiem, co widziałam – dodała.  
– Chodź pomogę ci poszukać pokoju, a później zrobimy grilla.  
– Super! – wykrzyknęła.  
Dziewczyna podeszła do kartonu z napisem ‘’Tina ‘’ wzięła swoje manatki w garść i schodami ruszyła na górę. Łokciem nacisnęła klamkę od swojego nowego pokoju i weszła do środka. Nogą zamknęła drzwi, karton postawiła na podłodze, a sama usiadła po turecku.  
Po chwili Emilia przyniosła resztę pudeł, ustawiła je przy drzwiach jedno na drugie.  
– Całkiem ładny ten pokój – stwierdziła starsza siostra.  
– Dziękuję też mi się podoba tylko nie rozumiem, dlaczego okna ma zabite gwoździami.  
– Później rozwiążę ten problem, a teraz chodź pomożesz mi w nazbieraniu chrustów na ognisko.  
Tina poderwała się z kolan i wybiegła z pokoju na korytarz.  Emilia w nim jeszcze została, bo coś jej w tym pomieszczeniu nie pasowało, ale za bardzo nie wiem co.  
– Idziesz siostrzyczko? – zapytała Tina.  
– Tak tak możesz już wyjść na dwór – odparła Emilia.  
Dziewczyna zeszła na dół, po czym wyszła z domu w pobliskim lasku pozbierała gałęzi i na plaży ułożyła w stos.  
Następnie przysiadła na kawałku pnia, ale ponieważ nie mogła się siostry doczekać to się rozebrała i poszła popływać.  Ale w pewnym momencie zaczęła się po prostu topić nie miała nawet sił, żeby krzyczeć tylko machała rękami.  
Gdyby Emilia się nie zjawiła i siostry z wody nie wyciągnęła, to dziewczyna by się utopiła.  
Posiedziały trochę przy ognisku dopóki Tina nie wyschła. Usmażyły sobie kiełbaski powspominały dzieciństwo i poszły spać tę noc spędziły w aucie.  
Tina zbudziła się około ósmej. Widząc, że jej siostra jeszcze śpi, dziewczyna ostrożnie otworzyła tylne drzwi i bardzo cicho usiadła. Następnie ubrała się i wyszła, kierując nad jezioro. Tam w ciepłych promieniach słonecznego dnia się odświeżyła. Nagle usłyszała odgłos łamanej gałęzi. Gwałtownie się odwróciła i przed sobą zobaczyła około trzydziestoletniego mężczyznę.  
Był on kompletnie nagi, a jego umięśnione ciało ociekało wodą.  Dziewczyna uciekła, ale poczuła coś, czego nigdy dotąd nie czuła. Co się nazywa pożądaniem rozlało się, po jej calutkim ciele od czuba głowy, aż po czubek palca od stóp.  
‘’ Ale z niego jest seksowne ciacho’’ pomyślała Tina.  
Dziewczyna zatrzymała się na ganku. Spojrzała na ścieżkę, którą wczoraj przyszły, Emilia zawzięcie wyrywała zielska. Tina nie chcąc siostrze przeszkadzać w pracy weszła do budynku zamykając za sobą drzwi.  
Ze schowka wzięła kubeł z irchą wodę sobie przyniosła z jeziora. I zabrała się za zmywanie podłogi w korytarzu. Gdy skończyła to się przeniosła do stołówki, a później na piętro i tak cały dom wymyła pokoje zostawiając na sam koniec.  
Emilia zmęczona pieleniem ścieżki i ogródka wróciła do domu. Wchodząc  oniemiała z wrażenia, gdy zobaczyła, że podłoga jest umyta. Tina siedziała na schodach podeszła do niej i obok przysiadła przez chwilę siedziały w milczeniu.  
- Jestem z ciebie dumna, że sama sobie poradziłaś z myciem tych wszystkich podłóg, a jest ich nie mało.  
- Nie ma, o czym mówić im szybciej skończymy te porządki. Tym szybciej będziemy mogły zapraszać gości i zarabiać pieniądze.  
- Podoba mi się twoje siostrzyczko podejście do tego wszystkiego.  
- Wieczorem porozmawiamy, a teraz bierzmy się do pracy. Ja sprzątnę pierwsze piętro, a ty siostra drugie i wieżyczkę – odparła Tina.  
- Tak jest pani kapitan – zażartowała Emilia.  
- To do roboty.  
Siostry się rozeszły do swoich zadań Tina weszła do swojego pokoju ze ścierką w garści. Była nastawiona energicznym ruchem ręki zdarła z łóżka starą i przez zęby czasu zniszczoną narzutę i rzuciła na ziemię.
     Poduszkę pozbawiła poszewki, a kołdrę powłoki.  Ściągnęła też prześcieradło.  Następnie wciągnęła swoją ulubioną pościel w kotki.  Po czym podeszła do kominka i dokładnie wytarła nad nim półkę. Kiedy wyschła, postawiła zdjęcie rodziców, jedną z niewielu pamiątek jaka po nich została. Parę lat temu zostali oni zastrzeleni podczas napadu na bank.
     - Tęsknię za wami – szepnęła cicho Tina.  
     Na sam koniec umyła szyby i zdjęła firanki, które jej się nie podobały.  Z podłogi podniosła pościel, którą przeznaczyła do wyrzucenia.  
     Już miała opuścić pokój, gdy nagle usłyszała ten przejmująco smutny, kobiecy głos.  
     ‘’ Ty idiotko czego się boisz.  Tu nikogo nie ma poza tobą’’ pomyślała w duchu.  
     Energicznym krokiem zeszła na dół zatrzymała się przed drzwiami, gdyż miała wrażenie, że ktoś za nią stoi. Szybko je otworzyła i wyszła na dwór. Szmaty, które trzymała w garści, wyrzuciła do kontenera i wróciła do sprzątania dalszych pokoi.  
     W taki o to sposób przeleciał siostrom dzień, ale im to nie przeszkadzało. Bo dla nich najważniejsze było to, że wreszcie mają sprzątnięty dom.  
Tina z Emilią, po skromnej kolacji położyły się spać, bo się poczuły bardzo zmęczone tym całym sprzątaniem.  
     Długo dziewczynie nie było dane pospać, bo o trzeciej w nocy, a mówi się, że jest to godzina duchów.  Zbudził ją odgłos chodzenia, po pokoju otworzyła zaspane oczy i ujrzała mężczyznę siedzącego na brzegu jej łóżka. Na jego skroni widniał ślad, po rewolwerze przestraszona schowała się pod kołdrę.
     Ale zjawa ściągnęła z niej kołdrę, która wylądowała na podłodze.  Tina wystraszona odwróciła się twarzą do drzwi, cała się trzęsła. W tej embrionalnej pozycji jakoś dotrwała do rana.  O ósmej kompletnie wyczerpana przez nocnego gościa z zaświatów.  Pościeliła łóżko, następnie wzięła zimny prysznic, ubrała dres i zeszła na śniadanie. Emilia na siostrę czekała w jadalni dziewczyna usiadła przy stole nakrytym w biały obrus.  
- Co się stało? – zapytała Emilia.  
- Lepiej wcale nie pytaj, bo i tak mi nie uwierzysz.
- Powiedź przecież widzę, że coś cię gryzie.
- Nie! – wykrzyknęła Tina.
- Jak tam sobie chcesz.
Siostry w milczeniu zjadły posiłek. Tina odniosła naczynia do kuchni.  Później pojechały do wioski na zakupy. W lokalnej drukarni zamówiły szyld. Emilia zostawiła im telefon, żeby ją powiadomili, kiedy będzie gotowy.  
Tydzień później nastąpiło uroczyste otwarcie rodzinnego pensjonatu.  Z tej okazji Emilia zaprosiła na to mieszkańców wsi oraz lokalną władzę.  Burmistrz  po wygłoszeniu płomiennego przemówienia, które trwało godzinę przeciął wstęgę.  Później były tańce z poczęstunkiem i trwały one do późnych godzin wieczornych.  Tina przez cały czas trwania uroczystości była zdenerwowana, bo nie wiedziała czego może się spodziewać ze strony ducha mężczyzny, którego dostrzegła wśród gości.  
‘’Ciekawe kim jest mężczyzna, którego dwa razy widziała’’ zastanawiała się w duchu.  
Z tym postanowienie poszła spać noc upłynęła spokojnie.  Rano wstała w doskonałym humorze ptaszki za oknem pięknie śpiewały słoneczko.  
Podeszła do obrazu i go ostrożnie zdjęła następnie dokładnie obejrzała, ale nic nie znalazła oprócz tego, że rama nosiła ślady zębów czasu.  
Nagle poczuła, jak na jej szyi zaciskają się palce i że nie może oddychać.  
     - Nigdy nie znajdziesz tego czego szukasz. Gdyż schowałem to w bezpiecznym miejscu – odparł duch mężczyzny.  
     Następnego dnia o wszystkim opowiedziała starszej siostrze, ale ta jej w to nie uwierzyła.  
     Pewnego dnia do pensjonatu przyjechała Betti, która była bizneswoman w wielkim mieście. Pozameldowaniu się w pokoju trochę odpoczeła i poszła na tańce do pensjonatu wróciła późno w nocy w towarzystwie młodego męzczyzny czego regulami zabraniał.  
     Kobieta z samego rana wyjechała w wielkim pościechu jakby ją goniło stado diabłów dziewczyna postanowiła posprzątać w pokoju.
     Tina nieśmiało zastukała do drzwi, a gdy nikt jej nie otworzył to nacisnęła klamkę. W pokoju panował dziwny półmrok. Dziewczyna nie mogła dostrzec, czy ktoś jest w środku.  
Dopiero, gdy odsłoniła kotarę wpuszczając do środka trochę światła.  
Zobaczyła na łóżku leżącego młodego mężczyznę tego samego, którego widziała w towarzystwie Betti.
— Halo proszę pana pobudka! — zawołała.  
‘’ Dlaczego on się nie budzi’’ zastanawiała się w duchu.  
— Bo on nie żyje – szepnął Tinie do ucha duch chłopca.  
— Co! – wykrzyknęła.
‘’ To nie może być prawda’’ pomyślała.  
Energicznym ruchem ręki zdarła z niego kołdrę. Jej oczom ukazało się ciało, które zamiast serca miało wielką, czarną dziurę. Na poduszce znajdowała się kartka o następującej treści:
     ‘’ Byłeś w nocy cudowny mam nadzieję, że mi wybaczysz to, co za chwilę zamierzam ci zrobić. Tam, gdzie jadę ty nie mógłbyś pojechać, ale twoje serce, już tak.  
                              Betti  

Tina jak błyskawica wybiegła z pokoju zbiegła spiralnymi schodami i korytarzem popędziła do swojej sypialni. Zamknęła drzwi i płacząc rzuciła się na łóżko.  
Maurycy ubrany w koszulkę polo i spodenki ze wzorem hawajskim. Ruszył na poranną sesję zdjęciową przechodząc koło Tiny pokoju usłyszał płacz dobiegający z wewnątrz.  
Otworzył drzwi od jej pokoju i wszedł do środka bez pukania.  Zobaczył, że dziewczyna leży na łóżku twarzą do poduszki ostrożnie się do niej zbliżył i usiadł na brzegu.  


     Tina poczuła w nogach jak materac się poruszył,  gwałtownie się odwróciła i zobaczyła,  że na jej łóżku siedzi Maurycy.
     — Co pan tutaj robi? — zapytała Tina.  
     — Nie chciałem panienki przestraszyć. Przechodziłem tędy i usłyszałem płacz, więc pomyślałem sobie, że zajrzę.
     — Dziękuję za troskę, ale teraz muszę wracać do recepcji. Moja siostra, Emilia, która pojechała do miasta, byłaby zła.
     Dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do drzwi, ale nagle stanęła jak wryta i patrzyła przed siebie.  Upiorna zjawa mężczyzny zaczęła iść w jej stronę.
     — Odejdź ode mnie nie jesteś tu mile widziany! – krzyczała Tina.  
     — Nigdy — wrzasnął duch.  
     Fotograf został jeszcze na chwilę w pokoju,  usiadł na podłodze po turecku i zamknął oczy. Niemal natychmiast doznał pierwszej wizji, w której znalazł się nad jeziorem.  W pewnym momencie żaglówka odpłynęła od brzegu. Chłopiec próbował ją dosięgnąć, ale stracił równowagę i wpadł do wody, a że nie umiał pływać, poszedł od razu na dno jak kłoda. Maurycy otworzył oczy i zobaczył, że w dalszym ciągu siedzi na podłodze w pokoju Tiny.  
Mężczyzna wstał z ziemi i wyszedł na korytarz schodząc na dół poczuł, że dłoń mu zamarza. Spojrzał się w bok i zobaczył, że trzyma go za rękę chłopiec z jego wizji, który się do niego uśmiecha.  
     — Wiem, co ci się przytrafiło nad jeziorem to nie była twoja wina. Tylko po prostu nieszczęśliwy wypadek.
     — Proszę niech pan się zaopiekuję Tiną i jej siostrą, gdyż są w wielkim niebezpieczeństwie – poprosił duch.  
— Dobrze, ale ty nie możesz tu zostać ziemia nie jest odpowiednim miejscem dla ducha małego chłopca. Musisz pójść w stronę światła i ruszyć w dalszą drogę do miejsca, gdzie spotkasz swoich bliskich.  
     — Dziękuję.
     Po czym duch chłopca odstąpił od Maurycego zamienił się w jasną kulę światła, która po chwili zniknęła w dachu.  
     ‘’ No duch chłopca został wreszcie przeprowadzony na drugą stronę’’ pomyślał w duchu.  
     Mężczyzna był już w połowie schodów, gdy poczuł na swoich plecach czyjeś dłonie. I runął w dół jak kłoda kulając się po stopniach, kiedy wylądował na ziemi to się spojrzał na ich szczyt.



















     Emilia, która wróciła z jednodniowej wyprawy z miasta właśnie weszła do środka.  Od razu podeszła do recepcji, gdzie siedziała Tina.  
     — Jak ci minął dyżur podczas mojej nieobecności? — zapytała.  
     — A wiesz, że nawet całkiem spokojnie zbyt wielu gości nie było. Tylko jedna babka z miasta wynajęła pokój na jedną noc, a dziś rano się wymeldowała.  
     — No i co w tym takiego dziwnego? Pewnie należała do kobiet, które w domu mają męża i dzieci. A same jadą na przygodny seks za miasto z przystojnym kochankiem.  A zapłaciła, chociaż za nocleg?  
     — Tak.  
     — Jestem z ciebie dumna, bo świetnie sobie dałaś radę sama.  
     — Dasz mi w końcu dokończyć tę historię?  
     — Przepraszam mów dalej.  
     — Poszłam do jej pokoju, by posprzątać w chodzę, a na łóżku leżał nagi mężczyzna. Z wielką dziurą w klatce piersiowej mówię ci wyglądało to strasznie.  
     — Słucham chcesz powiedzieć, że zobaczyłaś nieboszczyka?  
     — Tak! — krzyknęła Tina. Cały czas usiłuję ci to powiedzieć, ale ty mnie wcale nie słuchasz.  
     — Natychmiast mnie zaprowadź do tego pokoju — rozkazała Emilia.  
     — Pod warunkiem, że nie będę musiała wchodzić do środka.  
     — Dobrze.  
     — Dziękuję widok był naprawdę straszny pan Maurycy Leśniewski może to potwierdzić, gdyż pocieszał mnie w moim pokoju.  
     — Co ten znany fotograf przyrody jest naszym gościem? – zapytała.  
     — Dodam, że jest bardzo miły, a do tego zabójczo przystojny.  
     — Widzę siostrzyczko, że wpadł ci w oko – zażartowała Emilia.  
     Tina wstała z krzesła podeszła do wahadłowych drzwi odsunęła zasuwę i przeszła. Idąc w stronę siostry zatrzymała się i patrzyła na coś pod nad jej głową. Wystraszona zamknęła oczy, gdy je otworzyła to zobaczyła zjawę kobiety pochylonej nad Maurycym, który nie mógł się ruszyć.  
     Dziewczyna niespodziewanie podbiegła do mężczyzny leżącego na ziemi przy schodach i obok niego uklękła.  Emilia zupełnie nic z tego nie rozumie sama postanowiła sprawdzić ten pokój, o którym siostra wspominała.  







     — Bridget Stetmayer  musisz stąd odejść nie możesz tu zostać – odparła Tina.  
     — Tina ma rację – dodał Maurycy.  
     — Nie, dopóki on nie zapłaci za to, co mi zrobił! – wykrzyknęła zjawa.  
     — Kto taki? – zapytali chórem.  
     — Mój mąż Aron Stetmayer siłą wsadził nas do pociągu i nas tu na to przeklęte zadupie przywiózł – odparła zjawa.  
     — Bridget ty nie należysz już do świata żywych, a co za tym idzie jesteś wolna. I możesz robić, co ci się żywnie podoba rozumiesz? – zapytała Tina.  
     Zjawa kobiety skinęła potwierdzająco głową Tina poderwała się z kolan. I szybkim ruchem ręki w powietrzu utworzyła portal. Następnie spojrzała się na panią Stetmayer, która miała na sobie długą spódnicę i białą bluzkę.  
     Brydget powoli ruszyła w stronę światła przez chwilę się wahała, ale w końcu przeszła na drugą stronę, a portal się zamknął.  
     — Twoja siostra Emilia coś długo nie idzie może przydałoby się sprawdzić. Czy z nią wszystko w porządku.  
     — Masz całkowitą rację zupełnie o niej zapomniałam! – wykrzyknęła.  
     W pewnym momencie do środka weszła pięcioosobowa rodzina. Tina do nich podeszła z uśmiechem od ucha do ucha.  
     — Witamy w rodzinnym pensjonacie — odparła Tina.  
      — Kochanie nie podoba mi się tu. To miejsce ma taką mroczną atmosferę. Tak, jakby ktoś odprawiał tu jakieś czary – szepnęła mężowi na ucho.
     — Przesadzasz zobacz jak tu pięknie – odparł mężczyzna.  
     — Na długo państwo przyjechaliście? – zapytała Tina.  
     — Tak do końca jeszcze nie wiemy — odparła kobieta.  
     — Raczej zostaniemy tutaj, przez tydzień. Zatrzymując auto zauważyliśmy, że macie państwo pokój z wieżyczką.  Czy moglibyśmy go wynająć  na czas naszego pobytu? – zapytał mężczyzna.  
     — Obawiam się, że będzie to nie możliwe — odparła.  
     — Dlaczego? — zapytała kobieta.
     — Ponieważ ten pokój jest w trakcie remontu bardzo przepraszamy.  
     Rodzina po wpisaniu się na listę gości ruszyła schodami do swojego pokoju. Maurycy podszedł do Tiny i się na nią spojrzał.  Nagle usłyszeli , gdzieś z głębi domu przeraźliwy krzyk.  






Oboje wbiegli na górę w korytarzu dziewczyna, wyprzedziła Maurycego i jako pierwsza dotarła do spiralnych schodów. A następnie się po nich wspięła na piętro drzwi, były szeroko otwarte. Zobaczyła swoją siostrę, która się wpatrywała w ciało chłopaka.
Pod oknem dostrzegła stojącą postać mężczyzny był nim Aron Stetamayer, którego ona sama widziała.  Nagle drzwi jej się zatrzasnęły przed nosem
— Emilia! Otwórz te cholerne drzwi! — krzyczała Tina.  
Pięściami w nie waląc i szarpiąc za klamkę Maurycy, który właśnie się zjawił, a nie wiedział, co się stało trochę był zdziwiony tym, że Tina tak wali w drzwi i krzyczy.  
— Maurycy dobrze, że jesteś drzwi były otwarte, a w środku stała jak zahipnotyzowana moja siostra. A za chwilę one się zatrzasnęły ja muszę się w dostać do środka, bo tam razem z Emilką był Aron!  
Niespodziewanie drzwi zaczęły się powoli otwierać i w pewnym momencie po prostu stanęły. Ujrzeli kobietę leżącą na ziemi wyglądała, jakby nie żyła. Tina chciała do niej podbiec, ale mężczyzna ją powstrzymał przed tym.  
— Wchodzenie tam jest zbyt niebezpieczne – odparł.
— To, co mam robić siedzieć tu i czekać, aż zły duch poprzedniego właściciela ją opęta? – zapytała z wyrzutem w głosie.
— Nie zostaw to po prostu mnie – odparł.  
Medium wolnym krokiem wszedł do środka sprawdził czy puls, co prawda słabo wyczuwalny, ale był.  
— Czy ona żyje? – zapytała prawie szepcząc.  
Mężczyzna odpowiedział jej skinieniem głowy, ale niespodziewanie poderwał się na równe nogi. Gwałtownie się odwrócił i stanął twarzą w twarz z Stetmayerem.  
— Gdzie schowałeś dokumenty? — zapytał Maurycy.
— Nigdy wam tego nie powiem! — wykrzyknął duch.  
Emilia powoli dochodziła do siebie, ale nic z tego nie rozumiała patrzyła raz na Tinę, a raz na Maurycego. Mężczyzna pomógł kobiecie wstać i ją wyprowadził z pomieszczenia Tina objęła ją ramieniem i zeszły na półpiętro. Medium przekręcił klucz w zamku i oddał go Emilii.  
— Dopóki dom nie zostanie oczyszczony ze złej energii i duchów. Ten pokój ma pozostać zamknięty.







     Tina, Emilia i Maurycy zeszli na dół posadzili kobietę na krześle. Fotograf z zainteresowaniem przyglądał się siostrom.  
     ‘’ Z tej Emilii jest całkiem ładna dziewczyna’’ pomyślał.  
     Po chwili pojawiła się rodzina z dziećmi, która wynajęła pokój. Chłopiec około trzyletni rudzielec wybiegł jako pierwszy na dwór, a za nim dwie dziewczynki.  Mężczyzna wyszedł za dziećmi w obawie, że przyjdzie im coś głupiego do głowy i się potopią.  
     Kobieta już miała nacisnąć klamkę, gdy niespodziewanie podeszła do niej Tina.
     —Ja bardzo panią przepraszam, ale wydaje mi się, że pani niedawno u nas była tylko, że sama. Wieczorem poszła na tańce i wróciła w towarzystwie młodego chłopaka, którego później zabiła, a serce zabrała ze sobą.  
     — Nie wiem, o czym pani mówi jestem tu pierwszy raz. A teraz proszę mi wybaczyć, ale mąż z dziećmi na mnie czeka.  
     Kobieta pośpiesznie opuściła pensjonat trzaskając przy tym drzwiami.  
     — Jestem prawie pewna, że tamta kobieta o imieniu Betti, a ta to jest jedna i ta sama osoba.  
     — Być może  — odparł Maurycy.
     — Jest tylko jeden sposób, by się tego dowiedzieć.  
     — Jaki? — zapytała Emilia.
     — Trzeba wejść do środka i dokładnie przeszukać jej rzeczy – oświadczyła.  
     — Ty chyba oszalałaś! – wykrzyknęła starsza siostra. To są nasi goście i nam nie wolno  wchodzić do ich pokoju, kiedy nikogo w nim nie ma.  
     Tina nie zamierzała słuchać siostry w dzienniku meldunkowym sprawdziła,  w którym pokoju się zatrzymali.  Chwyciła zastępczy klucz i pobiegła na pierwsze piętro zatrzymała się przed drzwiami z numerem jeden.  
     Trzęsącą się ręką włożyła klucz w zamek i przekręciła, gdy usłyszała charakterystyczny zgrzyt to nacisnęła klamkę i weszła do środka.  
     Najpierw szafkę nocną sprawdziła, ale nic w niej nie znalazła tylko same świerszczyki dla dorosłych. Kolejny krok, jaki uczyniła to udała się do łazienki, gdzie znalazła całą serię tabletek nasennych.  
Jedno opakowanie schowała do kieszeni i pospiesznie wróciła do pokoju.  






     W walizkach nic nie znalazła. W szafie tak samo. Dopiero pod łóżkiem natrafiła na to, czego o tej kobiecie szukała. W srebrnej walizce znajdowały się fotografie mężczyzn, którzy są na celowniku Betti niektóre zdjęcia były skreślone czerwonym mazakiem. Mężczyzna z trójką dzieci też tam był, a to oznaczało, że jest w wielkim niebezpieczeństwie zabrała walizkę ze sobą by nie zniszczyła  dowodów ją obciążających.  
     Po czym wybiegła z jej sypialni, by nie zostać przyłapaną i zbiegła na dół Emilia z Maurycym flirtując rozmawiali w najlepsze.  
     — Zobaczcie, co znalazła! — wykrzyknęła.  
     Emilia się na nią podejrzliwie spojrzała tak jakby domyślała się, co jest w środku.
     — Tylko mi nie mów, że tam weszłaś? — zapytała.
     — Tak.  
     — Tina, wyraźnie cię prosiłam, żebyś tam nie wchodziła, ale ty mnie nie posłuchałaś. Skoro już zabrałaś z ich pokoju to pokaż, co tam masz.
     Dziewczyna położyła walizkę na blacie, po czym otworzyła i odwróciła do starszej siostry;
     — Czemu te niektóre zdjęcia są przekreślone? — zapytał Maurycy;
     — Bo na tych mężczyznach został wykonany wyrok śmierci;
     — Co? — zapytał z niedowierzaniem.  
     — Tak dobrze usłyszałeś Betti jest płatnym zabójcą.  I to ona ich morduje tylko nie wiem na czyje działa zlecenie. A ten mężczyzna i jego dzieci też są na jej celowniku, dlatego Maurycy idź sprawdzić czy z nimi wszystko w porządku.  
     — Tak jest pani detektyw — odparł.  
     Po tych słowach wyszedł z pensjonatu, a Tina została z siostrą sam na sam. Kobiety na siebie popatrzyły w milczeniu.
     — A wyglądała na taką sympatyczną i miłą kobietę — odparła Emilia. Kto, by pomyślał, że jest zdolna do czegoś takiego?  
     Emilia podeszła do okna i zobaczyła, że Betti z mężczyzną i trójką dzieci się zbliża do Pensjonatu.  
     — Chowaj to, gdyż nadchodzą! — zawołała.  
     Tina pośpiesznie zdjęcia ręką zgarnęła z lady i z powrotem włożyła do srebrnej walizeczki, którą zamknęła. Znikając za drzwiami stołówki.






     Właścicielka podeszła do dzieci pochyliła się i je po głowie pogłaskała.  
     — Jak wam się tu podoba? — zapytała.  
     — Bardzo, a wie pani, że widzieliśmy w wodnej tafli. Mężczyznę, który nosił ślad na skroni.  
     — I chyba ze sto razy zmieniał twarz, co chwilę był kimś innym. A na koniec nas złapał nawet pani nie wie jak się wystraszyliśmy.  
     — Dzieci przestańcie mówić takie rzeczy! — krzyknął ojciec.  
     — Chcecie się pobawić w recepcję? — zapytała dzieci Emilia.  
     — Tak, tak! — wykrzyknęły.  
     Niespodziewanie na horyzoncie pojawił się Maurycy mężczyzna,  widząc że Emilia jest zdenerwowana podszedł do niej.  
     — Czy popilnowałbyś dzieci teraz się bawią w hotel, więc nie powinny sprawiać ci kłopotów.  
     — Jasne.
     — Dziękuję jest pan kochany.  
     Kobieta złapała gościa pod pachę i zaprowadziła do stołówki, gdzie czekała na nich Tina z rozłożonymi na stole zdjęciami.  
     Mężczyzna zbliżył się do stolika, na którym leżały fotografie wziął jedną w garść.  
     — Co to wszystko ma znaczyć i w ogóle skąd pani to ma?  
     — Drogo panie to nie ma teraz najmniejszego znaczenia. Gdyż życie nas wszystkich jest zagrożone, dlatego musimy ją powstrzymać przed dalszym zabijaniem niewinnych ludzi.  
     Emilia się odwróciła plecami do mężczyzny i siostrę wzięła na bok.  
     — Nie ufam mu — szepnęła.  
     — Oj daj spokój chyba nie myślisz, że on jest jej wspólnikiem.  
     — Ja tylko mówię, co czuję, a źle mu z oczu patrzy. I bardzo wątpię, że to on jest ojcem tych dzieci.  
     — Sugerujesz, że on je porwał?  
     — Tina ja nic nie sugeruję, jak mi nie wierzysz to wystarczy je zapytać.  
     — Brawo, pani detektyw. Tak to ja jestem tym tajemniczym zleceniodawcą. Gdybyś, młoda damo, nie wtykała nosa w nieswoje sprawy, to twojemu przyjacielowi fotografowi włos by z głowy nie spadł. A tak Betti będzie musiała go zabić, ale przedtem się z nim trochę pobawi, a ona lubi ostre zabawy.
     — Błagam nie róbcie mu krzywdy.  
     — Obawiam się, że jest już za późno.  
     Mężczyzna spojrzał się w okno i zobaczył, jak jego żona Betti prowadzi przerażonego i związanego Murycego nad jezioro.  
     — Nie! — wykrzyknęła  Tina.
     — Ha, ha, ha — zaśmiał się mężczyzna.  

     Tina wiedziała, że w walizce pod zdjęciami znajdował się pistolet.
     — Siostrzyczko spróbuj odwrócić jego uwagę, a ja wezmę broń. Bez niej sobie nie poradzimy.  
     Emilia powoli ruszyła w stronę drzwi, ale mężczyzna zagrodził jej drogę.  
     — A ty dokąd się wybierasz?
     — Ona musi pójść do mojego pokoju, po inhalator, bo ja mam astmę.  
     — Jak Tinka nie dostanie leku to będzie się dusiła, czy chce pan, żeby zmarła?  
     — Nic mnie to nie obchodzi za chwilę i tak umrzecie — odparł. A teraz się rozbieraj i to szybko do naga.  
     — Zostaw ją! — krzyknęła Tina.
     — Milcz! — warknął mężczyzna.  
     — Tinka daj spokój on i tak przecież nas wszystkich wymorduje. To niech najpierw  zacznie ode mnie.  
     — No dalej wyskakuj z ubrań.  
     Kobieta trzęsącymi się ze strachu rękami zdjęła sukienkę zostając na samej bieliźnie. Następnie ściągnęła stanik z majtkami jedną ręką zasłoniła sobie biust, a drugą miejsce intymne.  
     — Grzeczna dziewczynka — odparł z rubasznym uśmiechem.  
     — Możesz ze mną zrobić, co tylko ze chcesz, ale oszczędź moją młodszą siostrę, którą kocham nad życie.  
     Emilia padła przed nim na kolana ręce składając w błagalnym geście.  
     — Łapy ode mnie weź precz albo cię kopnę! — krzyknął.  
     Mężczyzna miał już dość tej całej szopki wyjął z kieszeni nóż sprężynowy, który po naciśnięciu się otworzył.  Złapał wystraszoną właścicielkę za włosy.  
     Dziewczyna dopadła stołu, na którym leżała walizka z pistoletem. Palcami oplotła rękojeść i wycelowała w niego.
     — Puszczaj ją słyszysz pierdolony zboczeńcu! — krzyczała.
     — Bo, co mi zrobisz?  
     — Zastrzelę, jak psa i nawet przy tym nie mrugnę.  
     — Ha, ha, ha no dale strzelaj na, co czekasz.  
     Po tych słowach wyciągnął Emilię za włosy z pensjonatu taką gołą na dwór przedtem pobił na oczach Tiny i zgwałcił.












     Dziewczyna zdenerwowana chodziła po stołówce w tę i z powrotem.  Bo za bardzo nie wiedziała, co ma robić dalej.  
     ‘’ Do cholery Tina, zamiast się nad sobą użalać. Lepiej coś wymyśl, zanim te świry poderżną im tam gardła. ‘’  pomyślała w duchu.  
     — O nie Emilka, Maurycy trzymajcie się, już do was biegnę! —wykrzyknęła.  
     Magazynek w pistolecie załadowała dziesięcioma nabojami, który następnie wsunęła w rękojeść.  I trzymając broń  w jednej ręce ruszyła do stołówkowych drzwi na cisnęła klamkę, ale okazały się zamknięte.  
Z kuchni przywiozła blaszany wózek na kółkach do zbierania naczyń i wywarzyła nim drzwi, po czym jak strzała wybiegła na korytarz.  Pośpiesznie podeszła do aparatu telefonicznego, który stał na recepcyjnej ladzie wykręciła numer na policję.  
— Komisariat policji, w czym mogę pomóc?
— Najpierw kazał jej się rozebrać, a potem za włosy zaciągnął nad jezioro. On ją tam zamorduje, jak już tego nie zrobił.  Błagam was przyjedźcie tu szybko! — wykrzyknęła.  
Dziewczyna rzuciła słuchawkę złapała pistolet i wybiegła na dwór.  W pobliżu plaży schowała się za starym wiekowym dębem, by mieć stamtąd lepszy na wszystko widok.  
W pewnym momencie dostrzegła leżącą na pisaku postać gołej kobiety wiedziała, że to jest Emilka, ale nigdzie nie widziała Maurycego ani Bett.
Mężczyzna był zajęty torturowaniem nieprzytomnej kobiety, że nawet nie słyszał, jak Tina do niego podeszła.  I z całej siły uderzyła go rękojeścią pistolety w tył głowy, gdy ogłuszony padł na ziemię to związała mu ręce i nogi po czym odwróciła na wznak.  
Uklękła plecami do jeziora i ostrożnie siostry głowę położyła na swoich kolanach i delikatnie głaskała po twarzy.  

Dyżurny zaniepokojony nagłym brakiem kontaktu z osobą dzwoniącą.  Wysłał na miejsce partol, który zastał przerażający widok. Związanego mężczyznę umieszczono w radiowozie, który zawiózł go na najbliższy posterunek policji w celu przesłuchania.  
— On ma jeszcze wspólniczkę Betti, która gdzieś zniknęła z moim przyjacielem  Maurycym bardzo się o niego martwię. Ta kobieta jest niebezpieczna, już wcześniej u nas gościła to zabiła młodego chłopaka.  Jego ciało znajduje się w pokoju z wieżyczką.  
— Znajdziemy go proszę się nie martwić.  
Policjant wezwał na miejsce techników kryminalnych, którzy zabrali ciało młodego mężczyzny do kostnicy Tina widząc to odetchnęła z ulgą.  
     Karetka zabrała Emilię do szpitala, gdzie przeszła skomplikowaną operację.  Funkcjonariusz spisał Tiny zeznania technicy też zrobili swoje i pojechali.
     — Czy mogę już posprzątać w tym pokoju?
     - Tak.  
     Kiedy dziewczyna została wreszcie sama to wolnym krokiem ruszyła w stronę domu.  Gdy dotarła do ganku to znalazła na nim fotografa zaprowadziła Maurycego do swojego pokoju ranę zdezynfekowała spirytusem i opatrzyła.  
     Tydzień później odbyła się rozprawa Tina była oskarżycielem posiłkowym. Proces zakończył się sukcesem mężczyznę skazano na dwadzieścia pięć lat więzienia za usiłowanie zabójstwa.  
     Trzy dni później ciało Betti zostało odnalezione przez turystę, który przyjechał do pensjonatu na urlop.  
     Po trzech tygodniach spędzonych w szpitalu Emilia wróciła do domu.  Tina i Maurycy się pobrali ślub był huczny i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.  
     Emilia w wyniku gwałtu urodziła śliczną córeczkę, którą nazwała Kim.  Początkowo jej nie chciała, ale Tina ją przekonała do tego, by dziewczynki nie oddawała, że to jest w końcu jej dziecko. Po wypędzeniu Arona Stetmayera w domu zapanował spokój.  
     Maurycy został sławnym fotografem, i co prawda teraz częściej go nie było w domu, ale gdy wracał to w całości się poświęcał rodzinie i swojemu hobby, jakim było szukanie informacji o pensjonacie, w którym mieszkał.  
     Pewnego dnia mężczyzna sprzątając piwnicę znalazł skrzynię zamkniętą na klucz podniecony wrócił z  tym do domu.  
     - Maurycy pamiętasz, co mówił ksiądz, że jak znajdziemy pamiątki, po dawnych właścicielach to mamy je spalić. W przeciwnym razie zły duch wróci ze zdwojoną siłą.  
     - Ale kochanie.
     - Nie chcę słyszeć żadnych, ale masz się tego pozbyć i koniec.  
     Po tych słowach wyszła z małą Kim na spacer, a Emilia siedziała w stołówce zajęta papierkową robotą.  
     Mężczyzna żony nie posłuchał i czym prędzej wszedł, po schodach na górę, gdy tylko znalazł się w sypialni to z miejsca postawił kasetkę na łóżku.  
     Obcęgami przeciął kłódkę, po podniesieniu wieka, jego oczom ukazały się stare fotografie i wycinki prasowe oraz pamiętnik.  





     Zeszyt schował pod poduszkę, a resztę spalił tak, jak żonie obiecał, po godzinie Tina wróciła ze spaceru z siostrzenicą, gdy małą położyła na poobiednią drzemkę . Idąc korytarzem nagle usłyszała przeraźliwy krzyk swojej siostry. Zbiegła jak strzała na dół drzwi od stołówki otworzyła z takim impetem, że omal nie wypadły z zawiasów.  
     Stała jak wryta i nie wiedziała, co o tym myśleć Emilia do niej podbiegła z przerażenia się cała trzęsła.  Niewidzialna ręka z wielką wściekłością tłukła w kuchni naczynia. Krzesła szurały, drzwi trzaskały w całym domu, woda się na przemian odkręcała, to zakręcała, a światła mrugały
     — Tina, co się dzieje? — zapytała Emilia.  
     — Nie wiem, ale się domyślam.  
     — Mam dość! — wykrzyknęła.  
     Po czym wybiegła ze stołówki pędem wbiegła na piętro wpadła do pokoju dziecinnego. Spakowała najpotrzebniejsze ubranka do torby, która przewiesiła przez ramię.  
     Następnie wzięła Kim na ręce i pośpiesznie wyszła z pokoju. Tuląc córkę do piersi zbiegła na dół drzwi wejściowe same się otworzyły na oścież.  
     Kobieta wykorzystała ten moment i jak z procy wyskoczyła na dwór, a drzwi za jej plecami się zatrzasnęły z hukiem.  
     Tina wyjechała autem z garażu Maurycy siedział z przodu. Emilia usiadła na tylnym siedzeniu ruszyli z piskiem opon nawet się nie obejrzeli za siebie.  
     Pensjonatu nigdy nie sprzedali, bo nie chcieli, żeby nowy właściciel przechodził przez to samo, co oni.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii horror, użyła 7170 słów i 39814 znaków.

1 komentarz

 
  • Ania69

    O reeny ,dobre :)

  • Margerita

    @Ania69 dzięki