Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Midnight Mercury prolog

Midnight Mercury prologŚwiat za nią płonął. Kolejny raz. Znów słyszała wrzaski umierających, gdy skakali z pięter prosto w paszczę pożogi. Nie patrzyła w tamtą stronę. Pod sobą miała tylko pustkę, czarną i białą jednocześnie — to mrok przepaści i śnieg lodowców w oddali. Wiedziała, że nawet mimo szalejącego za nią inferno, lód nigdy nie odpuści. Zawsze wracał... A ona... Tym razem miało być inaczej. Wbiła paznokcie pod wieczko niewielkiego pudełka i odetchnęła głęboko. Już nie było odwrotu. Nicość była zbyt blisko. Zrobiła krok ponad przepaść i po prostu spadła...

Obudziła się jakiś czas później z bólem głowy. Zamazany początkowo obraz przed jej oczami z wolna zaczął się wyostrzać, wydobywając nieznane jej szczegóły otoczenia — wyszukaną sztukaterię zdobiącą ściany, miękki dywan pod nogami, gruby pled, którym została okryta. Lampa w rogu dawała przytłumione czerwonym abażurem światło.
Gdzieś z oddali dochodziły do niej ciche dźwięki fortepianu. Podniosła się do siadu, zauważając natychmiast, że jej pudełko stoi nienaruszone na niskim stoliczku obok.
- Panience bardzo musi zależeć na tym pudełku, ledwo mogliśmy je wydobyć z paninych białych rączek — odezwał się z nagła nieznany jej, aksamitny głos. Zmrużyła oczy, wpatrując się w mrok, którego nie rozświetlało światło lampy. Dostrzegła zarys dłoni o długich palcach, złożone na kolanach nieznajomego.
- Ja... Gdzie jestem? Jak się tu dostałam? - zmarszczyła brwi, starając się sobie przypomnieć, co właściwie wydarzyło się po upadku.
- Znajdujesz się obecnie w pociągu Midnight Mercury, którego jestem szczęśliwym właścicielem — nieznajomy wstał powoli, wstępując w krąg światła. Ubrany w drogie, bogato zdobione aksamity — koszulę z długimi rękawami, spodnie w kant i karminową kamizelkę, wyglądał jak relikt minionej epoki. A mimo to pasował tu doskonale. Jego ciemne włosy zebrane z tyłu w kitkę i jasne, błękitne oczy dodawały mu orientalnej drapieżności. Uśmiechał się jednak łagodnie.
- Chciałabym wysiąść — powiedziała cicho, również wstając. Nie dorównywała mu wzrostem, choć nie należała do niskich. Mimo to jego postać górowała nad nią z łatwością.
- Obawiam się, moja pani, że to niemożliwe. Ten pociąg nigdy się nie zatrzymuje — spoważniał.
- Nigdy? - zapytała oszołomiona, starając się wyjrzeć na zewnątrz. Niestety wszechobecna mleczna mgła skutecznie uniemożliwiła jej ocenę sytuacji.
- Bardzo mi przykro — powiedział. - I wybacz mi moje karygodne zaniedbanie. Nazywam się Julian Vane...

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik Hart

    Zapowiada się dobry nowy cykl. Mam nadzieję że nie zapomnisz o pozostałych niedokończonych cyklach. Pozdrawiam 😊

    Wczoraj 19:46

  • Użytkownik elenawest

    @Hart co do pozostałych cykli, tzn bohun czy dramione... To nie wiem. Niestety straciłam wenę do tamtych opowiadań 😢

    Wczoraj 20:00

  • Użytkownik Hart

    @elenawest a co z Vallequietta?

    Wczoraj 20:15

  • Użytkownik elenawest

    @Hart vallequietta jutro wieczorem jak co tydzień

    Wczoraj 20:52

  • Użytkownik Shadow1893

    Fajny, tajemniczy początek. Będę czytać dalej. 😃

    Wczoraj 13:18

  • Użytkownik elenawest

    @Shadow1893 cieszę się ❤️ kolejny rozdział za tydzień 😁

    Wczoraj 14:38