Asgardzka pomoc

Zapraszam serdecznie do czytania mojego krótkiego opowiadania konkursowego ;) Już po wynikach, więc śmiało mogę publikować tekst :D


Drzewa położyły się pokotem, dociśnięte do ziemi gwałtownym podmuchem wiatru, gdy pośrodku gęstego lasu rozbłysło oślepiająco białe światło, mieniące się feerią barw, a gdy zniknęło, w miejscu tym stało już pięcioro ludzi. Wszyscy odziani w starodawne szaty, uosabiali siłę i moc, jakiej próżno było już szukać na Ziemi.
- Urokliwe miejsce — prychnął Loki, rozglądając się uważnie wokół. Pomimo wszech panującego mroku dodatkowo wzmocnionego gęstym dymem, doskonale widział, co znajdowało się wokół niego.
- Nic dziwnego, że Yggdrasil umiera, skoro Midgard został w ten sposób zatruty... Brawo, nieźle się spisałeś — odezwała się Jord, patrząc ostro na boga psot, który skuty kajdanami wyglądał na najmniej zmartwionego tym, jak wygląda ów świat. Mało tego, zdawać by się mogło, że jest czymś szalenie rozbawiony.
- Mówiłem już, że to nie moja wina, iż ludzie z taką rozkoszą sięgnęli po swą najstraszniejszą broń — odparł lekceważącym tonem. - Możemy już iść? Trzeba zatrzymać machinę, nim wyrządzi jeszcze więcej szkód.
- Ruszaj pierwszy — zarządził Thor, popychając Jotuna. Ten, gdy wykonał pierwszy krok, przystanął nieco zaskoczony, gdy coś chrupnęło pod jego stopą. Wszyscy spojrzeli w dół.
- Na Ymira — wyszeptała zatrwożona Eir, składając dłonie jak do modlitwy. Uklękła wśród chorych roślin i delikatnym gestem przesunęła swymi niemal białymi palcami po poczerniałej od sadzy czaszce. - Tyle istnień zabranych według jednego kaprysu... Tak wiele — po jej policzkach spłynęły perłowe łzy, które natychmiast wsiąknęły w ziemię. Z niej wystrzeliły kryształowe kwiaty, lecz zaraz zwiędły, gdy skażona ziemia pochłonęła ich energię życiową.
- Musimy iść, Eir — przypomniał jej Thor, patrząc smutno na boginię. Otarła łzy i wstała, wspierając się na ręce boga piorunów.
- Wiem to... - spojrzała w niebo. Nie było już widać gwiazd, jedynie ciężką powłokę chmur i gryzącego dymu, który mieszkańcom Asgardu nie czynił żadnej krzywdy.

Kilka minut później przedzierania się przez obumarłe krzaki i zwały sczerniałych kości, stanęli nieco zaskoczeni, gdy wtem na środku polany wyrósł przed nimi okazały budynek, mogący liczyć sobie kilkaset lat. Pomiędzy drzewami dostrzegli jeszcze kilka innych, lecz jedynie ten zachował się w niemal nienaruszonym stanie. Resztę pochłonęła już zdewastowana przyroda.
- Musi zapewne pochodzić z dziewiętnastego wieku... - odezwał się Thor, podziwiając architekturę.
- Mnie bardziej ciekawi, dlaczego z komina unosi się dym, skoro cała cywilizacja zginęła wskutek promieniowania oraz czemu ziemia wokół budynku wygląda na zaoraną — powiedział zaciekawiony Loki, rozglądając się uważnie wokół. Faktycznie polana wyglądała na uprzątniętą, góra kości i czaszek, które musiały należeć zarówno do zwierząt, jak i ludzi, piętrzyła się po ich lewej stronie.
- Sądzisz, że ktoś mógł ocalać? - zapytała cicho Sif, podchodząc bliżej Thora, który natychmiast objął ją ramieniem.
- Obawiam się, że bardzo w to wątpię. Podejrzewam, że w środku znajdziemy tylko rozkładające się szczątki, a to, co tutaj widzimy, to tylko smutna pozostałość po ludziach, którzy najpewniej kiedyś tu żyli.
- To wciąż nie tłumaczy unoszącego się z komina dymu... - zauważył przytomnie Loki, wciągając głęboko powietrze. - To zapach drewna, a nie śmierci i rozkładu.
- Wchodzimy, nie dajcie się zaskoczyć — zarządził Thor, ostrożnie ruszając ku budynkowi, który niegdyś musiał być pewnego rodzaju fabryką. Pierwszy popchnął stare, obłażące z farby drzwi, które przesunęły się po podłodze z przeraźliwym zgrzytem dawno nieoliwionych zawiasów.
- Gratulacje, młocie — syknął Loki, postępując zaraz za nim. - Jeśli mieliśmy być cicho, to właśnie ci się udało to spektakularnie zniszczyć... Co to jest?! - wyszeptał, stając w miejscu jak wryty, gdy w mdłym świetle poniszczonych świetlówek, ich oczom ukazały się kolejne szkielety. Te wyglądały jednak o wiele inaczej. Przede wszystkim nie były pokryte sadzą, lecz zżółknięte i okryte fragmentami tkanin, które niegdyś służyły im za ubrania. Dalej walały się fragmenty wnętrzności, pokryte pleśnią, rozkładające się, wciąż nieco czerwonawe od krwi. Zresztą jej było tutaj najwięcej. Zmieszana z brudem i kurzem, oblepiała kamienną podłogę niczym makabryczny kożuch.
- Ludzie... Ich szczątki — odparła Sif z obrzydzeniem, rozglądając się po pomieszczeniu, które w latach swej świetności musiało być piękne. Zapewne była to największa sala, ongiś pełna ludzi i maszyn. Te później zabrano, przetopiono, wykorzystano w broni masowej zagłady, ale budynek pozostał, niszczejąc i coraz mniej trwając w pamięci żyjących. Najwyraźniej jednak ktoś znalazł w nim schronienie, co było najbardziej zaskakujące, biorąc pod uwagę zasięg zniszczeń, jakie spowodowało zrzucenie bomb jądrowych. Przecież całe miasta, całe aglomeracje szły w pył w czasie wybuchu, więc dlaczego akurat ostał się ów budynek? Na to pytanie w obecnej chwili nie mogli odpowiedzieć...
Naraz jednak ich uwagę przykuł ruch po prawej stronie. Z jednego z mniejszych pomieszczeń wyszła grupka... ludzi? Stworzeń? Tak naprawdę trudno było określić, czym są naprawdę. Ich ciała były zniekształcone, powykręcane i okaleczone. Przypominali pradawne kreatury, choć nosili ludzkie ubrania odpowiednie dla dwudziestego pierwszego wieku. Ich szkaradny wygląd ciał był niewątpliwym efektem zgubnego promieniowania, które obiegło całą Ziemię.
- Co to? - Jord cofnęła się przerażona nieoczekiwanym widokiem straszliwie okaleczonych osób, które nieustępliwie zmierzały w ich kierunku, wyciągając do nich swe w większości pozbawione dłoni kończyny. Wokół nich unosił się gryzący w gardło i oczy fetor rozkładu.
- Pozostałość cywilizacji — odparł Thor z odrazą, widząc, że pozbawione warg usta mieszkańców dawnej fabryki zbroczone są obficie świeżą, jak i zaschniętą już krwią. - Oto co dzieje się z ludźmi, gdy ci niepotrzebnie bawią się atomem...
- Może mogłabym ich uleczyć? - zaoferowała Eir, lecz Loki zatrzymał ją w miejscu.
- Lepiej nie podchodź. Jak widzisz, żywią się swymi pobratymcami — ruchem podbródka wskazał na trzymane w dłoniach części ciał nieszczęśników, którzy padli ich ofiarą. Asgardzkie kobiety zaczęły się wycofywać w stronę drzwi, którymi wcześniej dostali się do środka.
- Chodźmy już stąd — poprosiła Sif. - Nie uratujemy ich. Niech zabierze ich przyroda. Niemożliwe, by żyli jeszcze zbyt długo, skoro zjadają się nawzajem... Nasza misja nie dobiegła jeszcze końca - przypomniała im cicho, ledwo powstrzymując odruch wymiotny.

- Chciałbym wiedzieć, jak to się stało, że pomimo śmiertelnych skutków promieniowania tym istotom udało się tutaj przeżyć — powiedział Loki, gdy po wyłączeniu maszyny, w pośpiechu zdążali do miejsca, z którego mogli bezpiecznie powrócić do Asgardu. - Przecież dawka, którą wypuścili wskutek wojny, nie pozwoliła przybyć tutaj nawet nam. Dopiero teraz, dwieście lat po tych wydarzeniach możemy przez chwilę tu wędrować...
- To prawda, ludzie bardzo nieroztropnie postąpili, budując bomby, a później tego czegoś, co niby miało oczyścić świat, a przyniosło jeszcze więcej nieszczęścia — westchnął rudowłosy bóg piorunów, w zamyśleniu gładząc swą długą brodę. - Ta chwila w fabryce uświadomiła mi, dlaczego ci ludzie przeżyli. Czuliście tę niezwykłą energię, która tam panowała? Nie chodzi mi o śmierć i marne życie, tylko o coś innego. Cięższego i nieuchwytnego niczym promienie Księżyca... Myślę, że ktoś nieopatrznie postawił ów kompleks na terenie pradawnych złóż metali. Ich ciągła obecność pod ziemią, jak i w wodach, wpłynęły na ludzi, którzy postanowili tu przeczekać najgorsze chwile. Biedacy, nie mieli pojęcia, że te dopiero dla nich nadejdą... - spojrzał za siebie, na niknące w oddali budynki dawnej fabryki. - Minie jeszcze wiele lat, nim natura oczyści tę planetę i powróci do swego pierwotnego wyglądu, tego, jaki istniał, gdy Odyn z braćmi kształtowali Midgard z ciała Ymira...

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy i horrory, użyła 1486 słów i 8605 znaków.

1 komentarz

 
  • nefer

    Przeczytałem. Jak poszło w konkursie?

  • elenawest

    @nefer no niestety nic nie wygrałam. Ale nie zamartwiam się tym, bo w zanadrzu mam jeszcze jakieś 8 innych konkursów