Pomiot Cthulhu

Pomiot CthulhuAndrew Boock

Pomiot Cthulhu

Abd al-Hazard
(przekład z arabskiego)
Niewolnik Wielkiego Pożeracza
*
     Szum liści zagłuszył silnikowy ryk koparki. Spłoszone ptaki zerwały się  z koron pobliskich drzew. Maszyna znajdowała się na polanie, a w oddali można było dostrzec wysoki biało-czerwony komin elektrociepłowni mieszczącej się na obrzeżach Torunia. Spora łycha wbiła się w ziemię nabierając urobek i odrzucając go na bok tworząc hałdę.
     Waldek z głośnym westchnięciem podpierał się o łopatę przecierając spoconą twarz czapką z daszkiem. Znajdowali się na zadupiu miasta, gdzie miało powstawać nowoczesne osiedle mieszkaniowe. Firma, w której był zatrudniony, wygrała spory kontrakt na budowę bloków, ale oddalenie od cywilizacji nie było w smak pracownikom. Spojrzał na Adama - operatora koparki - pracującego dźwigniami w kabinie. Sprzęt wydał kolejny głośny ryk buchając sporą ilością czarnego dymu z zardzewiałego komina. Pogięta blacha, z widocznymi plamami złuszczającej farby, wpadła w wibrację, gdy maszyna uniosła się na tylnych stabilizatorach. Do uszu Waldka dobiegł metaliczny zgrzyt i głuche uderzenie.
     - Kurwa - zaklął pod nosem zdając sobie sprawę, że natrafili na rurę biegnącą wzdłuż działki, która mogła spowodować małą awarię, co dla szefa oznaczało zawsze poważny problem finansowy.
Waldek uniósł rękę w górę, dając sygnał koledze, żeby zaprzestał działań. Zajrzał do dołu, z którego pachniało świeżo wzruszoną ziemią i czymś jeszcze, czego nie potrafił zidentyfikować. Zapach przypominał mu woń starej zatęchłej piwnicy. Zmarszczył nos wyciągając głowę by lepiej przyjrzeć się szkodom. Dostrzegł sporą kamienną płytę z zarysowaniem utworzonym po uderzeniu stalową łychą. Skupił wzrok na gładkiej powierzchni monumentu ubrudzonego ziemią, który swoim kształtem przypominał płytę nagrobną. Chwycił łopatę i ostrożnie zsunął się po krawędzi skarpy klnąc pod nosem, gdyż buty zagłębiały się w sypki piasek. Ledwo mógł utrzymać równowagę, a dodatkowo spory brzuch opięty w robocze ogrodniczki nie ułatwiał sprawy. Stanął na płycie niemal wpadając w pękniecie szerokości stopy. W nozdrza uderzyła go woń zgnilizny odrzucając w tył. Na plecach poczuł deszcz przerażenia, gdyż zapach przypominał woń rozkładającego się truchła.
     Dźwięk koparki ucichł, a z kabiny wychylił się operator patrząc z zainteresowaniem na kolegę.
     - Co za licho? – bąknął Waldek do siebie przysłaniając nos rękawem roboczej koszuli. Patrzył na pęknięcie kamiennej płyty, która pokryta była dziwnymi symbolami przypominającymi trójkąty i kreski. – Kurwa! Prezes nas zapierdoli – syknął. – Pierdoleni archeolodzy się wcisną na działkę!
     - Że kto? – zawołał Adam stając nad krawędzią dołu.
     - Archeolodzy! Indiana Jones! Te szmery bajery! – krzyknął Waldek łapiąc oddech, gdyż zatęchła woń była nie do zniesienia. – Odkopaliśmy jakieś gówno. Dzwonie do starego!
     - Czekaj! A jakby to odkopać i przerzucić? – zaproponował Adam.
Waldek spojrzał w górę na młokosa, który przebierał nogami wpatrując się w płytę. Młody nie miał złego pomysłu!
     - Dobra! Nie całkiem głupie! – zawołał. – Wskakuj i wyciągniemy to pudło.
     Adam ruszył od razu do działania odpalając koparkę, która ponownie strzeliła w powietrze ciemnym kłębem dymu. Sprzęt zachrobotał niebezpiecznie, gdy uniósł łychę by spuścić ją w głąb dołu. Uderzenie o kamienny blat potoczyło się głuchym dźwiękiem w głąb skrywanego pod ziemią pomieszczenia. Waldek skrzywił się wiedząc, że bez polskiego Indiany Jonesa się nie obędzie. Patrzył jak łycha podnosi fragment płyty, z której obsypała się ziemia ukazując jeszcze więcej dziwnych symboli. Odsłonięte strome schody prowadziły w głąb ziemi. Zapach stęchlizny nasilił się do tego stopnia, że przytkało płuca Waldkowi. Zakasłał zasłaniając nos, a oczy zaszły łzami.
To kurestwo jest nie do zniesienia – pomyślał budowlaniec patrząc w czerń jamy, w której ginęły schody. W głębi umysłu poczuł pewne zaciekawienie odkryciem skarbów, gdyż płyta musiała być stara, sądząc po dziwnych symbolach. Poza tym, nie znał się na archeologicznych odkryciach, ale znał się na świecących kosztownościach, o których nikt nie wie i można było się nimi podzielić z jedną osobą, a nie wzbogacać tego zasrańca – Prezesa. Waldek sięgnął do kieszeni po chustę, którą obwiązał sobie twarz. Zbutwiała woń osłabła na sile.
     - Rzuć mi latarkę! – wrzasnął w górę.
     Operator koparki zatrzymał łyżkę z odepchniętym fragmentem kamiennego postumentu i pokręcił się w kabinie. Kilka sekund później Waldek rzucił snopem światła do ciemnego wnętrza oświetlając schody prowadzące w dół. Zbliżył się do krawędzi upewniając się czy stopnie są w dobrym stanie. Wykute w kamieniu pokryte były grubą warstwą mchu. Nos Waldka przyzwyczaił się do zbutwiałego zapachu. Zaczął schodzić niżej. Adam zawołał za nim, ale nie zwrócił on uwagi na kolegę, w głowie mając widok wartościowego skarbu. Stopień po stopniu zagłębiał się w ciemność, której nie mógł przeniknąć ostry snop światła latarki. Schodził coraz niżej, a w gardle gruda strachu podchodziła do góry z każdym krokiem. Nagle stanął jak wryty czując zapadające się stopy w wilgotnej ziemi pokrywającej podłoże groty. Odetchnął ciężko przyzwyczajając płuca do gęstego zapachu zbutwienia. Omiótł snopem światła wnętrze starając się uchwycić szczegóły. Widział tylko stalaktyty zwieszające z niewysokiego stropu. Niektóre z formacji skalnych dotykały podłoża. Na skórze czuł wilgoć i panujący chłód. Obskurnie wyglądająca komora nie pokazywała, że można znaleźć tutaj jakiś skarb.
     Nagle snop światła padł na kanciaste kształty, które zalśniły złowieszczo. Waldek zakrzyknął przestraszony cofając się o krok. Niemal stracił równowagę potykając się o nogawki roboczych ogrodniczek. Wyprostował się celując przed siebie drżącą latarką. W życiu nie widział takiego plugastwa, które jednocześnie było tak przerażające i fascynujące. Przyglądał się posążkowi wysokości około trzydziestu centymetrów, lśniącemu zielonkawym blaskiem, gdy światło latarki przesuwało się po ponętnych kobiecych kształtach. Postać była naga z wyciągniętymi dłońmi, w których znajdowała się płaska misa z żłobioną krawędzią. Kobieta posiadała zgrabne biodra i krągłe piersi ze sterczącymi brodawkami odwzorowanymi w najdrobniejszym szczególe przez artystę. Waldek przełknął głośno ślinę czując jak dreszcz rozkoszy przebiega wzdłuż kręgosłupa, a stwardniały kutas ociera się o materiał majtek. Przesunął światło wyżej i znów poczuł jak serce podchodzi mu do gardła na widok oblicza rzeźby. Kobieta nie posiadała twarzy! Tylko lekkie kształty sugerujące zarys szczęki i oczu, a wokół głowy znajdowała się poskręcana korona rogów zamiast włosów. Zza pleców wystawały wijące się macki przypominające odnóża morskich potworów. Waldek uspokoił oddech łapiąc powoli zatęchłe powietrze w płuca. Gdyby nie demoniczne znamiona, rzeźba przedstawiała by ideał kobiecości. Przełknął ślinę mimowolnie pocierając krocze, a przyjemny dreszcz ukojenia przeszył jego ciało.
Waldek stanął naprzeciwko postumentu, na którym stała rzeźba. Przypominał on roztopioną świecę składającą się z kamieni imitujących bryły wosku. Wyciągnął drżące palce ku krągłym piersiom czując podchodzące serce do gardła. Szum szalejącej krwi niemal zatykał jego uszy, a sterczący kutas drgał rytmicznie. Delikatnie musnął powierzchnię wypolerowanego cycka czując skurcz podbrzusza, a majtki wypełniły się gęstą spermą. Westchnął ciężko wyczuwając pod opuszkiem palca sterczącą brodawkę, która w dotyku była jak prawdziwa. Powierzchnia kamienia była lodowata, ale bardzo hipnotyzująca, ponieważ światło latarki tańczyło na wypolerowanych kształtach demonicznego oblicza.
Budowlaniec zerwał chustę z twarzy czując mocniejszą woń stęchlizny. Zakasłał czerwieniąc się z wysiłku by nie zwrócić śniadania. Zarzucił materiał na rzeźbę, którą wsunął pod pachę. Wracając ku powierzchni czuł podmuch powietrza na kurczących się jądrach umazanych nasieniem.
     Waldek wygramolił się z groty dysząc ciężko. Ściskając pod pachą posążek, który przycisnął mocniej do swojego ciała, by chronić go przez wzrokiem kolegi. Mimo ciepłych promieni słońca, nadal czuł bryłę lodu w dłoniach. Spojrzał na Adama, który stał na krawędzi wykopu wpatrując się w niego.
     - Co tam znalazłeś? – zapytał się operator koparki.
     - Kamień! – odparł Waldek sapiąc i próbując wygramolić się z dołu wspinając po sypkim i stromym zboczu.
     - Kamień? – mruknął Adam marszcząc brwi.
     - Tak! Kurwa, kamień! Takie hobby, że zbieram kamienie - wycharczał. - Trzeba zawiadomić starego, że odkopaliśmy jakąś grotę! Zaraz zadzwonię – warknął zirytowany kończąc rozmową.
*
Waldek wszedł do obskurnego korytarza podupadającej kamienicy wciśniętej w zaułek w centrum zabytkowego śródmieścia Torunia. Wewnątrz budynku panowała charakterystyczna woń wilgoci i kurzu. Łuszcząca farba pokrywała nierówno wytynkowane ściany klatki schodowej. Jedynym źródłem światła była naga żarówka umocowana nad pierwszym spocznikiem schodów. Mężczyzna powoli zaczął wspinać się po starych schodach stawiając ostrożnie stopy, by skrzypienie nie przyciągnęło niepotrzebnych spojrzeń wścibskich sąsiadów. Przyciskał do piersi figurkę zawiniętą w szmaty. Przez materiał czuł chłód kamienia, który nie rozgrzał się przez drogę. Rozglądał się czujnie po korytarzu omijając najbardziej hałaśliwe stopnie. Serce waliło jak oszalałe w piersi, a oddech był nierówny i chrapliwy. Pragnął przetransportować ponętne szkaradztwo niezauważony przez mieszkańców kamienicy. Przycisnął mocnej figurkę wyczuwając pod materiałem kształtne piersi, które spowodowały nagły wzwód wraz z dreszczem spływającym po kręgosłupie. Nieopatrznie stanął na skrzypliwym stopniu. Dźwięk poniósł się po klatce schodowej rozdzierając ciszę. Waldek mocniej zacisnął szczęki patrząc w bok na drzwi z wizjerem. Miał nadzieję że stara Niedziałkowska nie przygląda mu się. Stał przez chwilę jak wmurowany oddychając ciężko. Gmerał w kieszeni w poszukiwaniu kluczy czując jak kamienna figurka wyślizguje mu się z objęć. Przycisnął kamień mocniej do piersi sapiąc lekko i mocując się z pękiem żelastwa.
     - Dzień dobry!
     Waldek podskoczył jak oparzony na dźwięk łagodnego głosu dobiegającego zza pleców.  Objął w stalowym uścisku figurkę bojąc się wypuszczenia z dłoni. Zerknął przestraszony za ramię na młodą nastoletnią blondynkę. Przełknął ślinę uśmiechając się kącikiem ust. Dziewczyna miała na sobie krótką spódniczkę w kratę sięgającą do połowy ud, a na nogach zakolanówki. Biała koszulka opinała drobne piersi ze sterczącymi brodawkami. Nastolatka uśmiechnęła się szeroko odsłaniając równe śnieżne zęby.
     Młoda Natalia Żbik przechyliła głowę w bok patrząc przenikliwie na mężczyznę stając jedną nogą na stopniu wyżej, a drugą trzymającą na podeście. Krótka spódniczka odsłaniała jej zgrabne uda. Waldek głośno wypuścił powietrze z płuc czując jak gorący rumieniec oblewa jego twarz.
     - Dzień dobry – wykrztusił przez ściśnięte gardło. Poprawił figurkę w dłoniach, a fragment materiału nieopatrzenie zsunął się lekko, ukazując zielonkawą powierzchnię kamienia. Dziewczyna zerknęła zaciekawiona unosząc lekko brodę.
     - Co tam pan niesie? Wydaje się ciężkie? - zapytała.
     - Ozdobnego krasnala - odparł nieco szorstko.
     Nastolatka uśmiechnęła się przesuwając wzrok na jego kroczę. Puściła wymownie oczko zauważając wybrzuszenie na roboczych spodniach. Zachichotała i zaczęła się wspinać po schodach tak by materiał spódniczki odsłonił nieco więcej niż zwykle. Waldek patrzył za dziewczyną na zgrabne pośladki w czarnych majtkach, które wsunięte były między półdupki. Poczuł boleśnie napierającą erekcję, która wywołała przyjemną falę rozkoszy. Kolejny skurcz podbrzusza spowodował eksplozję nasienia wylewającą się obficie z jąder. Westchnął widząc skrawek spódniczki nastolatki znikający za balustradą.
     Co się z tobą dzieje człowieku?! - wrzeszczał głos rozsądku w jego głowie. To jeszcze dziecko!
     Ale za to jaka dupcia! - rzucił w odpowiedzi pocierając się w kroku. Poczuł pod palcami odrobinę nasienia. Uśmiechnął się lubieżnie pod nosem odwracając się w stronę drzwi nie słysząc wewnętrznego głosu sprzeciwu.
*
     - Cii Mruczusiu - szepnęła stara Niedziałkowska przyklejona do wizjera w drzwiach odtrącając dziwnie zachowującego się kota pałętającego się między nogami. Wszystkie jej pięć pupilów zaczęło zachowywać się dziwnie. Głośno miauczały i stroszyły sierść, gdy podchodziła do drzwi słysząc jak jej sąsiad wspina się po schodach.
     Obserwowała obleśnego grubasa z przyciśniętym okiem do wizjera. Widziała jak patrzy pożądliwie na biedną nastolatkę, która wspinała się po schodach na górę, a potem drapie się po swoim kroczu. Mogła pójść na policję i zgłosić tego pedofila, ale jak zwykle dzielnicowy puściłby wszystko mimo uszu sądząc, że bawi się w monitoring sąsiedzki.
     Mruczuś nastroszył się sycząc głośno na drzwi. Przygotował się do zaatakowania niewidzialnego przeciwnika. Inne koty pierzchły wewnątrz mieszkania miaucząc. Stara Niedziałkowska oderwała się od wizjera i tupnęła nogą na sierściucha, który obrażony fuknął puszystym ogonem pozostawiając swoją Panią.
     Zwierzę wyczuwało pierwotny zły byt przekraczający próg podupadającej kamienicy. Wiedziało, że za drzwiami znajduje się uwięzione monstrum czekające na uwolnienie się z okowów. Ich Pani nie zwracała na to uwagi pochłonięta podglądaniem innych ludzi chodzących korytarzem. Mruczuś miauknął głośno na towarzyszy, którzy rozeszli się po salonie zajmując swoje stałe miejsca do leżakowania. Kot spojrzał za siebie wyczuwając budzące się zło z długowiecznego letargu.
*
     Syk otwierającego piwa wypełnił ciszę panującą w małym salonie, gdzie siedział Waldek ubrany w białą koszulkę bez rękawków spod której wystawał krągły owłosiony brzuch oraz slipki opinające krocze z zaschniętą plamą nasienia. Wyciągnął przed siebie stopy w jasnych skarpetkach, których podeszwa nosiła spore plamy od brudnej podłogi. Przyjrzał się swojemu odbiciu w starym kineskopowym telewizorze. Jako mężczyzna nie wyglądał apetycznie w tej pozycji z wywalonym brzuchem i rozstawionymi nogami. Przesunął spojrzenie na figurkę znajdującą się wyżej. Od zielonkawego kamienia biła lekka poświata rozświetlając zapadający mrok. Oczy mężczyzny skupiły się na krągłych piersiach i zgrabnych biodrach. Starał się nie patrzeć na koszmarne macki wijące się za plecami kobiety. Podrapał swędzące jaja popijając spory łyk piwa. Rozsiadł się wygodnie opierając głowę o wysokie oparcie fotela. Przymrużył oczy, gdy fala znużenia ogarnęła jego ciało.
     Waldek dopił piwo uśmiechając się pod nosem. Przywołując w myślach obraz zgrabnych młodych pośladków nastoletniej Natalii Żbik. Zastanawiał się czy trzynastolatka posmakowała już kutasa. W dzisiejszym świecie przepełnionym seksem i parciem głupkowatego społeczeństwa na załatwienie "tych spraw" - pewnie już dawno straciła dziewictwo. Waldek podrapał się po jajach wyobrażając sobie krótką scenę jak nastolatka siedzi mu na sterczącym kutasie, którego trzymała w słodkiej dupci i podskakuje rytmicznie. Ziewnął głośno odstawiając pustą puszkę piwa na oparcie fotela. Zamknął powieki odchodząc w świat snów, który ogarnął go błyskawicznie. Posążek zalśnił mocniej rzucając na śpiącego mężczyznę zielonkawą poświatę.
     Nagle głowa bez twarzy przekręciła się w stronę śpiącego.
Macki za plecami zafalowały wraz z migoczącym światłem, a po telewizorze powoli zaczął spełzać cieniutki czarny kształt. Kolejny wraz za śladem towarzysza przesunął się w stronę żeliwnej kratki wentylacyjnej niknąc w ciemności kanału.
     Waldek przekręcił się w fotelu pochrapując głośno. Pusta puszka po piwie upadła na podłogę z brzdękiem. Mężczyzna nie poczuł wilgotnej macki pnącej się po łydce ku kroczu. Czarna latorośl pozostawiała na skórze lepki ślad śluzu. Wkradła się między uda wciskając się w slipki. Oplotła kutasa, który zaczął sztywnieć. Waldek potarł dłonią nos przekręcając się ponownie i rozchylając nogi. Demoniczne pnącze wsunęło się w przewód moczowy pieszcząc sztywniejący trzon fallusa. Mężczyzna westchnął głośno śniąc bardzo przyjemny sen z sąsiadką.
     Młoda nastolatka ssała jego sterczącego wacka mlaszcząc i dławiąc się głośno. Poruszała energicznie głową połykając każdy centymetr. On trzymał dłoń na blond włosach napierając jeszcze mocniej. Nabrzmiałe prącie ocierało się o migdałki. Naga pupa uniosła się, gdy Waldek przycisnął mocniej głowę dziewczyny tryskając głęboko w gardło. Jęknął głośno dając ujście nagromadzonemu podnieceniu.
     W rzeczywistości jęczał masując krocze dłonią, a wilgotna maca oplatająca sztywnego kutasa pulsowała wślizgując się głębiej w przewód moczowy. Dziko poruszające się pnącze pojawiło się pod skórą jąder. Wdarło się do wnętrza ciała sprawiając, że we śnie przeżywał najsilniejszy orgazm w życiu. Nasienie próbowało wydostać się z zablokowanego przewodu, ale oślizgły gość wchłaniał wszystko swoją powierzchnią.
     Waldek opadł dysząc otwierając ledwo przytomne oczy i spoglądając na swoje krocze. Dostrzegł pulsujący czarny kształt. Fala przerażenia ogarnęła jego ciało, a serce stanęło w gardle. Nie mógł wydać z siebie żadnego dźwięku. Czuł jeszcze w ciele gorący żar rozkosznego orgazmu, który przeradzał się w paraliżującą falę bólu. Wykrzywił twarz w grymasie bólu parząc na kamienny posąg kobiety. Źrenice rozszerzyły się z przerażania, gdy zobaczył plątaninę odnóży za telewizorem, która przesuwała się po ścianie w bladym zielonkawym świetle. Potężne ukłucie bólu spowodowało gwałtowne napięcie mięśni, a życie uszło z jego ciała w jednej sekundzie pochłaniając jego świadomość w ciemności. Oczy zaszły białą mgłą, a skórą momentalnie zbladła. Czarna macka wysunęła się z flaczejącego penisa zsuwając się na parkiet. Cofała się do swojej matki pozostawiając na ziemi mokrą ścieżkę śluzu i krwi.
*
     Czarna macka przecisnęła się przez przewód wentylacyjny pokryty pajęczynami i kurzem. Ośmionogie stworzenia pierzchały w popłochu przed oślizgłym kształtem wyczuwając pierwotne zagrożenie. Kończyna przeszła przez metal oddzielający kanał od pomieszczenia znajdującego się na poddaszu. Zmierzała do źródła podniecenia, którym żywiła byt matki mieszczący się w kamiennym więzieniu. Wydostała się z zaklętej groty i mogła pożywić się podnieceniem i strachem napotkanych ofiar.
     Poddasze wynajmowała młoda studentka zarządzania, która była bardzo niegrzeczną córeczką rodziców, chcących zapewnić jej dobre wykształcenie. Wysłali swoją pociechę do miasta, gdzie zaznała imprezowego stylu życia. W oczach rodzicieli była uważana za ułożoną i posłuszną studentkę, a poza ich spojrzeniami, w rzeczywistości, była dziwką.
     Brunetka stała nago przed materacem oświetlonym lampami na statywach po środku, których stała kamera z pulsującą czerwoną kropką. Wsłuchiwała się w dźwięki black metalowej muzyki upijając łyk zimnego piwa. Wypuściła z ust odrobinę pieniącego się płynu.
     - Upss! - sapnęła wpatrując się w obiektyw kamery.
     Krople zimnego alkoholu spłynęły po brodzie skapując na krągłe piersi ze sterczącymi różowymi brodawkami, które skurczyły się pod falą rozkosznego chłodu. Wsunęła butelkę miedzy jędrne cycki jakby był nabrzmiałym kutasem. Zaśmiała się głośno odrywając mokre szkło od skóry i ponownie upijając spory łyk.
     Podeszła na palcach do materaca patrząc wyzywająco w obiektyw kamery. Pod sprzętem znajdował się laptop, a na ekranie był tors mężczyzny ubrany na czarno z białą koloratką pod szyją. Obserwator chłonął każdy ruch niesfornej studentki o niku: Black_Sara.
     - Chciałbyś zobaczyć jak pieprzę się butelką w dupę? - zapytała dziewczyna klęcząc na materacu zasłanym ręcznikami. Dziś miała w planach nieźle poszaleć. Uwielbiała tego stałego bywalca, który był księdzem, a widok jego świętego ubrania podniecał ją  
i zachęcał do przekroczenia granic dobrego smaku w transmisjach. Chociaż im bardziej wyuzdane rzeczy robiła tym bardziej się podniecała. Ważne, że gość płacił spore pieniądze za oglądanie jej ponętnego ciała.
     Wsunęła dłoń miedzy rozchylone uda i przesunęła po wilgotnej cipce zbierając soki. Zanurzyła palce głęboko, jęcząc głośno w rytmie basowej gitary Behemota. Skierowała butelkę piwa miedzy nogi. Wsunęła zimną szyjkę w pochwę wzdychając głośno, a wolną dłonią ściskając mocno nabrzmiałego sutka. Zacisnęła boleśnie palce wbijając w skórę paznokcie pomalowane na czarno. Rytmicznie pieprzyła się butelką czując pieniące piwo wypełniające napaloną cipkę. Spojrzała na ekran przymrużonymi powiekami oceniając czy sponsor jest wystarczająco podniecony. Do jej uszu dobiegł dźwięk sygnalizujący przelane pieniądze w postaci żetonów na jej konto na Showupie.
     Sara wysunęła butelkę z między ud mrucząc głośno. Spora ilość piany wystrzeliła z cipki łaskocząc przyjemnie wnętrze. Podniosła butelkę do ust i wypiła resztę piwa jednym przechyleniem. Odrzuciła puste naczynie podpierając się na dłoniach wyzywająco ściskając krągłe piersi.
     - Może masz ochotę na to żebym umyła wnętrze dupci browarem?
     Kolejny dźwięk przelanych żetonów wzięła za aprobatę pomysłu. Zaśmiała się wstając po kolejne piwo spoczywające w lodówce.
     Plugawy obserwator położył czarne cielsko na podłodze i zaczął pełznąć w stronę materaca. Wsunął się pod ręczniki niezauważanie dla obiektywu kamery. Ukrył się w załamaniach pokrycia czekając na soczystą zdobycz.
     Sara wróciła z otwartą butelką piwa. Uklęknęła tyłem do obiektywu wypinając krągłe pośladki. Sięgnęła po lubrykant, którym wysmarowała rowek dupci i przy okazji gwałtownie wsuwając dwa palce. Jęknęła czując przyjemne wypełnienie oraz świadomość, że obserwator widzi wszystko. Palce zanurzyły się bez oporów, ponieważ wcześniej rozciągnęła się nosząc pokaźny korek analny. Podparła się dłonią i wsunęła główkę butelki w tyłek. Błyskawicznie zaczęła się pieprzyć szklanym towarzyszem. Pieniste piwo wystrzeliło prosto do jelita łaskocząc przyjemnie wnętrze ciała. Jęknęła głośno czując przyjemną rozkosz wypełnienia.
     Dziewczyna uświadomiła sobie, że jeszcze nigdy nie robiła lewatywy z browaru. Nagle w głowie zaświtał pomysł, żeby piwo zastąpić szampanem. Kurwa, ale to musiałoby być dobre w wypełnieniu dupy - pomyślała przeszyta falą nadchodzącego orgazmu.
     Wyciągnęła butelkę, a wolną dłonią rozchyliła pośladek rozszerzając mięśnie odbytu. Struga spienionego piwa wystrzeliła z dupci mocząc materac i robiąc sporą plamę na podłodze przed kamerą. Sara nie myśląc dłużej ponownie wsunęła w siebie butelkę wypełniając jelita gazowanym płynem. Osiągnęła orgazm przy wystrzale kolejnej salwy z tyłka. Położyła się ściskając uda i masując nabrzmiałą łechtaczkę ociekającą kobiecymi sokami mieszającymi się z bąbelkami gazu.
     Kolejny dźwięk wpływających żetonów na konto niegrzecznej studentki Black_Sara. Ale wraz z wpłatą otrzymała wiadomości od księżulka. Przechyliła się w stronę monitora patrząc lekko zamglonym wzrokiem na litery. Zmarszczyła nieznośnie nos, w którym znajdował się kolczyk przechodzący przez środkową ściankę imitujący okrągły ogon diabła z kreskówek. Ksiądz musiał wycofać się z transmisji. Westchnęła lekko niezadowolona, ponieważ chciała zobaczyć jak podnosi sutannę i wali konia, gdy ona pieprzy się dłonią w dupę. Poczuła kolejną falę podcienienia rozpoczynającą się mrowieniem w górze łona. Uśmiechnęła się lubieżnie podnosząc butelkę piwa do ust. Upiła resztę browara czując na języku słodki smak lubrykantu.
     - Ciao - jęknęła rozchylając pośladki by na pożegnanie pokazać rozwartą dupcie z której wysmyknął się głośny pierd.
     Ekran nagle pociemniał, gdy obserwator zerwał połączenie. Pozostała sama z rosnącym uczuciem pożądania. Wewnętrzny ogień domagał się zaspokojenia mimo pulsującego lekkiego bólu mięśni odbytu. Sara uśmiechnęła się przeciągając się po materacu rozkosznie rozkładając nogi. Uwielbiała to uczucie niedosycenia, które kierowało jej ciało na nowe drogi zgłębiania pożądania. W taki sposób odkryła fisting, który do tej pory zadowolił ją sporą ilością orgazmów. Teraz wiedziała, że nie zaśnie dopóki nie zerżnie się tak by czuć we wnętrzu pulsujący ból.
     Dziewczyna przesunęła dłonią między mokrymi wargami zbierając swoje soki. Possała palce rozkoszując się smakiem pochwy. Ponownie wsunęła palce w siebie i zaczęła gwałtownie poruszać pieszcząc drugą dłonią łechtaczkę. Mięśnie odbytu pulsowały wypuszczając ostatnie krople złocistego płynu. Spod zwiniętych ręczników wysunęła się macka, która zmierzała między rozchylone uda. Uniosła się lekko celując między pośladki. Naprężyła się by po sekundzie wbić się w ciało studentki.
     Sara wrzasnęła z podniecenia czując falę silnego orgazmu oraz wypełnienia tyłka. Dziewczyna ze zmarszczonymi brwiami spojrzała miedzy rozchylone nogi i dostrzegła czarną pulsującą wstęgę, która wypompowywała z niej wnętrzności.
     Silna fala bólu i podniecenia zalała sparaliżowane ciało. Wyprężyła gwałtownie biodra wyginając się w łuk, aż pomieszczenia wypełnił trzask kręgosłupa. Głośna black metalowa muzyka płynąca z głośników zagłuszyła pojękiwania dziewczyny. Wszystkie mięśnie zwiotczały i opadła bezwładnie na materac. Czarna maca zaczęła zwiększać swoją objętość wypompowując słodkie wnętrzności. Przesuwała gwałtownie martwe ciało po materacu. Nagle uniosła się dźwigając dziewczynę w powietrze. Kończyny poruszały się bezwładnie jak u szmacianej lalki. Silne szarpniecie zrzuciło truchłem w kont. Martwy worek kości upadł pod ścianą patrząc zamglonymi oczami na mackę ociekającą fekaliami i krwią, która otworzyła się na czubku ukazując rozłożyste zęby wokół plugawych ust.     
*
     Natalia leżała na miękkim łóżku w pokoju wsłuchując się w rytm muzyki techno huczącej w słuchawkach. Uwielbiała brzmienie ciężkiego basu dudniącego na cały regulator. Zagłębiała się w czytanie tekstów dla dorosłych. Ostatnio natrafiła na interesującą stronę z opowiadaniami erotycznymi, które pochłaniała bezustannie w wolnej chwili. Skończyła świetne opowiadania pisane przez dziewczynę (podobno) w jej wieku, która miała niebotyczny talent do wprowadzania wilgotnego nastroju w majtkach.
     Przygryzła wargi wodząc wzrokiem po wersach najnowszego opowiadania. Przesunęła dłonią po drobnych piersiach czując nabrzmiałe brodawki. Znalazła tekst o starym nauczycielu - zboczeńcu marzącym o seksie ze swoją uczennicą. Przypomniała jej się sytuacja z sąsiadem z dołu, u którego zobaczyła sterczącego kutasa w spodniach. Uśmiechnęła się obracając na łóżku i odkładając telefon. Zastanawiała się czy teraz nie wali sobie konia wyobrażając sobie jej nagich pośladków, albo że rżnie niewinną dupcie, ponieważ chce oszczędzić dziewictwo. Poczuła dużą wilgoć między nogami z rozkosznym dreszczem. Dziewictwo już dawno odeszło do lamusa przez pewnego wuefistę, który okazał się zboczeńcem lubiącym młode nastolatki. Dobrze, że trafił na Natalię, której marzeniem było pieprzenie się z doświadczonym facetem. Uwielbiała zostawać po lekcjach i podskakiwać na sztywnym i grubym kutasie nauczyciela. Nalegał by dała się zerżnąć w dupcię, ale bała się wpuszczenia takiego olbrzyma między pośladki. Więc zaczęła czytać jak przygotować się do seksu analnego. Obiecała starszemu kochankowi, że będzie mógł niedługo spuścić się w jej.
     Chociaż największym marzeniem Natalii było wejście do łóżka ojczyma i zabawienie się jego kutasem, gdy mama będzie słodko spała. Nie lubiła tej suki! Od rozwodu z ojcem, którego zgnoiła do tego stopnia, że zakazano mu kontaktów z córką. Byłaby nawet zadowolona jakby przyłapała ich na zabawach. Pomachałaby mamusi mówiąc:
     Zobacz jak tatusiowi dobrze w ciasnej dupci. Dajesz mu rżnąć się w dupę?  
     Wiedziała, że ojczym zerka na nią ukrytkiem, gdy chodzi w kusych koszulkach mając pod spodem tylko majtki wrzynające się miedzy pośladki. Specjalnie wtedy nachyla się, żeby kutas mógł sobie popatrzeć. Raz nie ubrała bielizny i przypadkiem uniosła z podłogi zrzuconą podkładkę do kubków. Facet zakrztusił się kawą robiąc się niemal purpurowy. W jego oczach widziała przerażenie i podniecenie. Ale stary trzymał swój sprzęt w spodniach, co trochę ją irytowało.
     Przekręcała się ma materacu wsuwając dłoń miedzy uda. Poczuła na opuszkach palców gorące soki wydobywające się z pochwy. Dreszcz podniecenia wstrząsnął jej ciałem. Zgryzła zęby na wargach tłumiąc jękniecie, które zmieniło się w głośne sapnięcie. Wyciszyła muzykę i zrzuciła słuchawki. Nasłuchiwała ciszy panującej w mieszkaniu. Westchnęła zrezygnowana mając nadzieję na coś szalonego, gdy nagle do jej uszu dobiegło stłumione sapniecie. Zerwała się z łóżka z bijącym mocno sercem, a miedzy nogami poczuła niemal chluśniecie.
     Czyżby starzy się pieprzyli?!
     Zamarła w bezruchu nasłuchując ciszy. Kolejne sapnięcie i rytmiczne uderzanie tak charakterystyczne dla parzących się dwóch osób dobiegło z korytarza.
     Muszę to kurwa zobaczyć!
     Natalia zerwała się z łóżka nie zauważając czarnej macki, która sięgała po jej stopę. Wyszła z pokoju na palcach podchodząc do sypialni rodziców, którzy nieopatrznie zostawili uchylone drzwi. Serce waliło w piersi jak oszalałe, gdy zaglądała przez szparę. Wątłe światło nocnej lampki oświetlało dwa nagie ciała. Kobieta leżała na łóżku z zarzuconą jedną nogą na ramię mężczyzny, który przytrzymywał drugą nogę przyciskając do materaca. Matka przyciskała prześcieradło do ust tłumiąc pojękiwania wydobywające się przy każdym brutalnym pchnięciu ojczyma. Penetrował on jej pochwę głęboko rozciągając rozłożone nogi. Pot spływał po jego napiętych plecach. Obserwująca parzącą się parę dziewczyna wsunęła dłoń miedzy uda pocierając wilgotną plamę na majtkach. Poczuła piorunujące uczucie podniecenia powodujące skurcz mięśni. Sama przycisnęła pięść do ust czując silną falę orgazmu zalewającą jej ciało.
     Czarna macka wyślizgnęła się z pokoju nastolatki zmierzając do źródła pożywienia. Nie tracąc czasu wystrzeliła wbijając się w mokrą plamę majtek. Przebiła się przez materiał zagłębiając w miękkie ciało. Natalia zrobiła wielkie oczy i jęknęła czując pulsujące fale orgazmu. Macka parła do przodu torując sobie drogę przez jej wnętrze w jednej sekundzie wychodząc przez rozchylone usta. Dziewczyna była jeszcze przytomna, gdy zobaczyła rozkładającą się główkę macki ukazującą skośne zęby i czerwony ssący otwór, który momentalnie przywarł do jej twarzy wygryzając spory kawał skóry. Ciało nastolatki zwiotczało, ale pozostało nabite na pulsującą mackę, która swoją głowę skierowała na pieprzącą się parę.
*
     Jerzy zamknął się w łazience pozostając sam ze swoimi myślami. Dziś znów widział pasierbicę w krótkiej spódniczce, gdy wróciła ze szkolnych zajęć. Potarł wznoszącego się kutasa w spodniach od piżamy. Westchnął cicho zamykając oczy by wyobrazić sobie młodą dziewczynę. Nienawidził siebie za te myśli, ale sprawiały mu ogromną przyjemność. Dziś nie czuł się sobą od czasu, gdy zbudził się z krótkiej drzemki, w której pieprzył brutalnie dziewczynę. Oblizał wargi przywołując ledwo zachowane wspomnienia snu. Wyciągnął sterczącego kutasa ze spodni, które zsunęły się upadając na podłogę. Chwycił go w mocny uścisk, a wolną ręką podparł się o umywalkę. Energicznie poruszał dłonią czując przyjemne nadchodzące spełnienie.
     Podniósł powieki i ujrzał zaczerwienioną twarz podnieconego pięćdziesięcioletniego dziadygi walącego sobie konia do wspomnień o pieprzeniu młodej nastolatki. Zacisnął mocniej zęby, gdy ciałem wstrząsał skurcz. Oderwał dłoń zniesmaczony działaniem pragnąc wymazać z pamięci rozkoszne uczucie nadchodzącego spełnienia. Oddychał głęboko przyglądając się swojemu odbiciu. Zaklnął w myślach za obrzydliwe myśli o nieletniej. Ponownie chwycił sterczącego kutasa nie mogą zatrzymać podniecenia. Znów zaczął rytmicznie poruszać dłonią przywołując spełnienie.
     Jerzy nie zauważył w kącie łazienki cieniutkiej macki pnącej się w stronę źródła pożądania. Dotarła do leżących spodni, na które wspięła się powoli. Mężczyzna poczuł delikatne łaskotanie na łydce. Lekko poruszył nogą, ale uczucie nie znikało tylko pięło się w górę. Nie mógł teraz przerwać, ponieważ fala spełnienia gromadziła się w jego ciele była gotowa do wystrzału. Podwinął palce stóp, gdy w jego tyłek wkradła się wijąca się macka. Przerażenie zamieniło się w rozkoszne uczucie podczas penetracji przez intruza w momencie, gdy wystrzelił sporą ilością spermy na umywalkę. Westchnął ciężko czując drżenie ciała i przeciskającą się mackę, która wypełniała jelita. Pulsująca odnoga torowała sobie drogę przez organy wywołując jeszcze silniejsze uczucie rozkoszy. Nagle odbicie Jerzego wykrzywiło się w grymasie bólu, a usta otworzyły się w bezgłośnym krzyku. Intruz dotarł do mózgu, gdzie wgryzł się zasysając miękką tkankę. Oczy wywróciły się do wnętrza czaszki ukazując białka. Dłonie obwiły wzdłuż ciała, a z ust pociekła ślina. Po chwili oczy wróciły na swoje miejsce, ale w źrenicach można było dostrzec poruszające się wicie. Tęczówkę zalała czerń wypełniająca całą gałkę. Mężczyzna zacisnął zęby wykrzywiając usta w grymasie wściekłości. Kierowany przez mrocznego towarzysza wyszedł z łazienki czując jeszcze nie opadłą erekcję.
     Podążył do sypialni, gdzie w pierzynie leżała Marta przekręcając się. Jerzy czuł ogromne pożądanie, a członek zwisający miedzy udami zaczął twardnieć i przybierać większy rozmiar niż zazwyczaj. Pod skórą można było dostrzec poruszającego się pasożyta.
     Mężczyzna podszedł do łóżka ciężko oddychając przez zaciśnięte zęby. Marta przebudziła się, ale w ciemności pomieszczenia nie dostrzegła demonicznych oczu męża oraz pulsującej macki wychodzącej z tyłka. Włączyła odruchowo lampkę w momencie, gdy mężczyzna zrzucił kołdrę na ziemie. Wdrapał na łóżko zachowując się jak wygłodniała bestia. Kobieta zwróciła uwagę na sterczącego kutasa miedzy nogami. Otworzyła usta by zaprotestować, ale mąż zerwał jednym ruchem majtki. Rozłożył brutalnie nogi nakierowując prężącego się penisa na owłosione łono.
     Marta zdziwiła się jak jej ciało zareagowała na widok napalonego męża gotowego do gwałtu. Poczuła napływającą wilgoć i przestała protestować, gdy silne pchnięcie wprowadziło twardy trzon w pochwę. Przycisnęła dłonie do ust tłumiąc jęk. Mąż zaczął ją brutalnie pieprzyć. Zszokowana zauważyła, że sprawia to jej ogromną przyjemność.
     Nagle ciało mężczyzny wyprężyło się, a z kutasa wystrzeliła sperma wraz z cieniutkimi odnóżami macki, które zaczęły wić się wewnątrz pochwy. Kobieta spojrzała zaskoczona na męża, który wpatrywał się w nią zupełnie czarnymi oczami, a z ust zwisała pieniąca się ślina. Krzyknęła głośno z przerażenia i nagłego bólu, który promieniował od podbrzusza. Spojrzała w dół i ostrzegła jak z łona przez skórę próbuje się przebić intruz. Jęknęła, gdy skóra rozerwała się. Z wnętrza wyłoniła się czarna macka pokryta krwią i fragmentami mięsa. Leniwie otworzyła się ukazując zęby wokół ssącego otworu, który spoglądał na zszokowaną kobietę na skraju śmierci.  
*
     Stara Niedziałkowska kręciła się w pieleszach mając koszmar, gdzie widziała przerażającą bestię nie pochodzącą z żadnych religijnych podań. Klęczała w dłoni ściskając najświętszą relikwię Kościoła - krew Jezusa Chrystusa. Ale starożytna bestia nic nie robiła ze szkarłatnego płynu, który zagotował się w szklanej owalnej butelce. Ścianki pękły, a spore fragmenty szkła wbiły się głęboko w dłonie dotknięte artretyzmem.
     Niedziałkowska krzyknęła przez sen odrzucając ręce na boki, na których były głębokie rozcięcia. Krew sączyła się z ran spadając obficie na parkiet. Mruczuś nastroszył się sycząc głośno widząc jak ciało Pani unosi się nad materacem. Kot czuł, że bardzo zły byt, zaczął bawić się podświadomością starej kobiety.
     Kobieta we śnie została uniesiona przez niewidzialną siłę, która zacisnęła szpony na nadgarstkach i kostkach rozciągając kończyny. Gruchnęło głośno i zabolało bardzo mocno. Staruszka spojrzała na czarne macki oplatające dłonie, których drobne odnóża wkradały się w rozcięcia rozchodząc się pod skórą. Niemiłosierne pieczenie przeszyło bezwładne ciało. Wrzeszczała rozpaczliwie w duchu wzywając Pana na pomoc. Błagała o nadejście śmierci, która ukoiłaby cierpienia.
     Wijące się czarne macki falowały złowieszczo przybliżając wiotczejące ciało staruszki. Energia, którą się żywiła bestia była bardzo nikła. Pod pomarszczoną powłoką nie znajdowało się wiele życia do wyssania. Umysł kobiety przepełniony był jakąś nieznaną postacią mężczyzny z brodą o długich włosach, którego traktowała jako Boga. Wiedziała, że takich bogów pochłonęła już setki. Pragnęła energii, która pozwoli wyrwać się z kamienia. Szarpnęła zdecydowanie mackami rozrywając ciało kobiety.
     W rzeczywistości, od wiszącego ciała nad materacem, oderwały się kończyny. Uderzyły o ściany tworząc na tapecie krwawe ślady, a kadłub odbił się od materaca i upadł na podłogę. Kocur nastroszył się sycząc głośno, ale po chwili podszedł do otwartej rany po ramieniu i zaczął spijać krew.
*
     Kamienna twarz zalśniła zielonkawym blaskiem, a na czole zapłonął symbol - okrąg z gwiazdą, której jeden z boków nie dochodził do krawędzi koła, a pośrodku znajdowała się kropka. Uwięziona w sowim więzieniu i skazana na wieczny głód mogła tylko podsycać swoje pragnienia wysyłając emisariuszy śmierci w postaci macek. Skazana na wieczność w wiezieniu utworzonym przez wielkiego przedwiecznego nie mogła się wyrwać. Zbudzona z letargu mogła tylko cierpieć pochłaniając splugawione dusze...

Toruń, X.2020 - X.2021

1 komentarz

 
  • Arkadiusz Paruch

    chujowe

  • andrewboock

    @Arkadiusz Paruch OK :) dzięki. Jeżeli trochę rozwiniesz krytykę będę wdzięczny