Łapa - osobisty Huncwot (dziesiąty rozdział)

Łapa - osobisty Huncwot (dziesiąty rozdział)Hermiona zdrętwiała. Charlie zamarł. Wielka Sala umilkła. A przynajmniej ci, którzy słyszeli wypowiedziane przez Rona słowa.
- Ron! – warknął Charlie, odwracając się do brata z wściekłą min a. – Coś ty powiedział?
- To nie było do ciebie, tylko do niej! - Ron wskazał Hermionę lekceważącym gestem podbródka.
- Tym gorzej dla ciebie, kretynie! Powinienem ci za to wlać! Spieszy mi się jednak więc zadowolę się jedynie przeprosinami, które wypowiesz pod adresem Hermiony!
- Pfff! Pewnie, że nie masz czasu, skoro próbuje zaciągnąć cię do łóżka...
Tym razem jednak oberwał. Prosto w nos. A widok jego rozbitego oblicza sprawił Hermionie niemałą satysfakcję.
- Nigdy więcej nie waż się do niej w ten sposób odezwać albo oberwiesz jeszcze mocniej! – zagroził Charlie i otoczył Hermionę ramieniem. – A teraz stąd zjeżdżaj!
Ron najwyraźniej chciał jeszcze coś powiedzieć, ale obok brata pojawił się młody Malfoy, więc zrezygnował i odszedł jak niepyszny.
- Co się stało? – zapytał Draco, patrząc za oddalającym się Weasley’em. – Granger, głos straciłaś, czy jak? – zirytował się. – Odpowiedz, kobieto.
- A co ci do tego, Malfoy? – zapytał wojowniczo Charlie.
- Spokojnie, on chodzi z Ginny – wyjaśniła nieco nerwowo Hermiona, wciąż jeszcze roztrzęsiona słowami tego padalca. – Ron jest po prostu dupkiem i to wszystko. Nie martw się, nic mi nie zrobił.
- Bo nie zdążył – warknął Draco. – A w ogóle, to gdzie się wybierasz? Sądziłem, że zaczekasz na Syriusza!
- On się tutaj raczej nie zjawi – wyjaśnił Charlie ponuro.
- Skąd możesz o tym wiedzieć? – prychnął Draco.
- Bo go widziałem.
- I? To chyba nie przestępstwo, być w innym miejscu, co?
- Nie, ale z inną kobietą już tak – syknęła Hermiona, dzielnie powstrzymując cisnące się jej do oczu łzy. Blondyn spojrzał na nią w szoku. – A ja chcę się o tym przekonać!
- Czekaj tu! – polecił jej wzburzony Ślizgon. – Zaraz wracam, znajdę tylko Ginny.
Zjawił się wraz z nią już po kilku minutach.
- Prowadź! – zwrócił się do Weasley’a, który bez słowa wyprowadził ich szybko na błonia. Ginny zrównała się niemal natychmiast z przyjaciółką.
- Naprawdę chcesz tam iść? – zapytała ją.
- Chcę! – odparła hardo panna Granger. – Dałam mu dach nad głową i swoje serce, a on zabawił się moim kosztem!
- Spokojnie, może Charlie się pomylił...
- Chciałabym – przyznała starsza Gryfonka. W chwilę później spłoniła się jak pomidorek, gdy Charlie złapał ją delikatnie za rękę. Sekundę później obróciła się w miejscu wraz z innymi, czując, jak napiera na nią ciemność, lecz to nieprzyjemne uczucie minęło równie szybko, jak się pojawiło i stali już oto w jakiejś ciemnej uliczce, całe setki kilometrów od miejsca, w którym jeszcze przed chwilą byli. Wyszli z zaułka, kierując się w lewo. Hermiona, podobnie do pozostałej dwójki, rozejrzała się, mrużąc oczy przed silnym światłem latarni.
- Gdzie my jesteśmy? – zainteresował się Draco.
- W Rumunii – wyjaśnił Charlie.
- Black uciekł aż tutaj? – zdziwił się blondyn. – Sprytne – dodał po chwili z uznaniem, lecz zaraz umilkł, gdy Ruda wymierzyła mu silny cios w bok.
- Dokąd idziemy? – zapytała Ginny.
- Do pewnego hotelu – wyjaśnił jej brat.
- Sądzisz, że Syriusz jeszcze tam będzie?
- Był, gdy wychodziłem na Bal... A to nie było wcale tak dawno temu – odparł rudzielec.
- Tyle że do tego czasu mógł jednak się stamtąd ulotnić – zauważył krytycznie Malfoy. – I zadekować się zupełnie gdzie indziej albo przenieść się do Hogwartu! Oh, czemu nie zostawiliśmy tam nikogo na czatach?!
- Draco, uspokój się! – ofuknęła go Ruda. – Hermiono, czego od ciebie chciał mój głupi brat?
- Właściwie niczego konkretnego. Był tylko nieuprzejmy i to wszystko. Nie przejmuj się. Najlepiej zapomnijmy o tym.
- Jeśli tak chcesz...

- To tutaj – zakomunikował im w końcu Charlie, wskazując na pokaźny budynek tuż przed nimi.
- Wiesz, gdzie poszedł? – zapytała go nerwowo Hermiona, gdy podeszli w okolice głównego wejścia.
- Niestety nie – przyznał smutno Charlie. – Ale na pewno weszli tutaj... Jeśli chcesz, mogę sprawdzić w recepcji, czy jeszcze jest w środku?
- To chyba nie będzie konieczne – powiedział Draco, dołączając do grupki. Wszyscy obrócili się w jego stronę zaskoczeni. – chyba nie bardzo zależy mu na dyskrecji. Goście z drugiego hotelu spokojnie mogą pooglądać sobie całkiem niezłe porno w jego wykonaniu – mruknął. – Nawet nie zasłonili okien – pokręcił głową z dezaprobatą.
- Gdzie on jest? – zapytała natychmiast Hermiona, dopadając do chłopaka.
- Tam. – Draco machnął ręką, wskazując zaułek, z którego przed chwilą wyszedł. Hermiona od razu tam popędziła, a reszta za nią. Faktycznie, okna z tamtej strony były osadzone o wiele niżej, niż te od ulicy, tak więc nawet dość niska Ginny nie musiała stawać na palcach, by zobaczyć to, co rozgrywało się w hotelowym pokoju.
- Co za śmieć! – warknęła Ginny, widząc, jak Syriusz kocha się ostro z jakąś wytapetowaną lalunią. – Tak mi przykro, kochana! – wyszeptała, gładząc przyjaciółkę po włosach.
- Wiem – mruknęła Hermiona. – Wszyscy mnie przed nim ostrzegaliście, ale ja nie chciałam słuchać. A powinnam była! – załkała żałośnie. Nawet Draco wyglądał na zasmuconego. – Malfoy, dałbyś radę zrobić mu zdjęcie?
- A po co? - zapytał ostro. – Nie dość już widziałaś? Chcesz się jeszcze bardziej dołować?
- Nie chcę się dołować, lecz mieć dowód jego zdrady! – wyjaśniła. – Bo jak przypuszczam, wróci za niedługo do domu i będzie udawać skruszonego kochanka, który nie mógł zjawić się na Balu z jakichś tam ważnych powodów... A ja nie mam zamiaru dawać się dłużej tak oszukiwać!
- Dobrze.

Po powrocie do domu zmieniła suknię na dużo wygodniejsze ciuchy i usiadła w swoim ulubionym fotelu, po czym zamyśliła się. Po chwili jej oczy znów zaszły łzami, które wkrótce potem spłynęły po policzkach Gryfonki, rozmazując makijaż. Załkała głośno, gdy uświadomiła sobie, jak mocno zakochała się w tym niewartym funta kocich kłaków kretynie. Gdy tak rozmyślała o beznadziejności swojego życia i wyborów miłosnych, usłyszała kliknięcie zamka we frontowych drzwiach. Opanowała się szybko i starła ślady łez z policzków. Syriusz pojawił się w salonie z miną nader skruszoną.
- Witaj – powiedział cicho, podchodząc do dziewczyny. Pocałował ją czule. Hermiona musiała zwalczyć odruch wymiotny, więc uśmiechnęła się do niego lekko. – Wybacz, ale naprawdę nie mogłem zjawić się na tym Balu. Podróż zajęła mi więcej czasu, niż przypuszczałem...
- Rozumiem – odparła, starając się mówić swobodnie.
- Naprawdę? – ucieszył się i ponownie ją pocałował. – Wiesz co? Mam na ciebie ogromną ochotę! – wyznał, patrząc na nią z pożądaniem w oczach. Zaśmiała się z przymusem.
- Dobrze, ale najpierw się wykąp po podróży.
- Dobrze, kochanie.
Gdy zniknął w łazience i miała już pewność, że nie usłyszy nic z powodu szumu wody pod prysznicem, weszła po cichu do sypialni i kilkoma sprawnymi ruchami różdżką, spakowała wszystkie jego rzeczy. Przeniosła je do holu, po czym ponownie usiadła w fotelu, coraz bardziej się denerwując. Co prawda miała różdżkę pod ręką i była świetną czarownicą, ale i Syriuszowi przecież nic nie brakowało. No i był dużo silniejszy fizycznie od niej...
- Hermiono, gdzie jesteś? – usłyszała naraz jego wołanie.
- Tutaj! – odkrzyknęła.
- Myślałem, że będziesz na mnie czekać w sypialni – powiedział, pojawiając się w jej polu widzenia tylko w ręczniku owiniętym niebezpiecznie nisko wokół bioder. Normalnie taki widok zapewne sprawiłby, że rzuciłaby się na niego i poszliby natychmiast do łóżka, ale przecież teraz sytuacja była diametralnie inna! – Czyżbyś miała ochotę na jakąś fanaberię? – zapytał z uwodzicielskim uśmiechem.
- Owszem – przyznała zimno. – Pokażę ci pewne zdjęcie, a ty powiesz mi, co mam o tym myśleć...
Rzuciła w jego stronę kilka ruchomych fotografii, które złapał zgrabnie i z zainteresowaniem spojrzał na nie. Mina jednak bardzo szybko mu zrzedła.
- Skąd to masz? – wycedził przez zęby.
- W tej chwili to nie jest ważne – prychnęła. – Ważne jest natomiast to, ze mnie oszukałeś i zdradziłeś! Nie obchodzi mnie, czemu to zrobiłeś. Tam są twoje rzeczy – wskazała korytarzyk przy wejściu do domku. – Zabieraj je i wynoś się stąd!
- Nie dasz mi szans na wytłumaczenie się? – zapytał z pretensją.
- Nie. Nie mam zamiaru słuchać kolejnego łgarstwa! Zjeżdżaj stąd!
- Ostrzegam! – warknął, robiąc krok w jej stronę, lecz widząc, jak podnosi różdżkę, zatrzymał się. – Ostrzegam cię, Hermiono, nie zostawię tak tego!
- WYNOŚ SIĘ STĄD! – ryknęła nieco piskliwie.

561 czyt.
100%8
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1598 słów i 9152 znaków.

Dodaj komentarz