Łapa - osobisty Huncwot (dwunasty rozdział)

Dwa miesiące później.
- Długo to będzie jeszcze trwało?! – zapytał któregoś dnia zirytowany Draco, odkładając na niski stoliczek przy sofie Proroka Codziennego i patrząc z wyrzutem na narzeczoną. Ginny westchnęła ciężko, starając się nie słuchać dobiegającego z piętra żałosnego płaczu przyjaciółki.
- Nie wiem – przyznała szczerze, patrząc przepraszająco na blondyna. – Sam przecież widziałeś, że gdy ją tu przyprowadziłam, jakoś się już trzymała i nie wiem, co się stało, że znowu ciągle ryczy… Myślałam, że w końcu udało jej się otrząsnąć po zdradzie Syriusza.
- Ginny, ja naprawdę rozumiem Mionę, bo pewnie zachowywałbym się dość podobnie, będąc dziewczyną, ale na brodę Merlina, ona jest w ciąży! Jeśli się nie uspokoi, doprowadzi w końcu do przedwczesnego porodu! A zostały jej do tego jeszcze dwa całe miesiące, o ile dobrze liczę… - powiedział. – Może porozmawiaj z nią jeszcze albo coś?...
- Proszę cię bardzo, tyle że ona nie chce wpuścić mnie do pokoju, a ja nie mam jakoś ochoty wchodzić tam siłą – przyznała, po czym zasępiła się na dłuższą chwilę. – Gdyby tylko żyli jej rodzice… Pewnie byłoby jej o wiele łatwiej, ale ta dziewczyna ma jakiegoś wyjątkowego pecha! Najpierw Ron, teraz Syriusz…
- A nigdy nie przyszło wam do głowy, że to z nią jest coś nie tak? – zapytał blondyn, za co natychmiast dostał od Rudej w łeb, akurat, gdy sięgał po gazetę. Ta upadła na podłogę, otwierając się gdzieś w środku. Ginny spojrzała na otwartą stronę i warknęła wściekła. Draco natychmiast przyjrzał się uważniej nagłówkowi artykułu.
- Co za cholerny drań! – wykrzyknął, biorąc Proroka do ręki. Z jednej ze stron łypała na nich uśmiechnięta podobizna Syriusza, mrugając do czytelników bezczelnie. – Udzielił wywiadu – mruknął, przebiegając wzrokiem tekst. – O nie!
- Co? – Ginny natychmiast wyrwała mu kartki z ręki. – O Merlinie! – jęknęła, widząc podtytuł. – „Moje życie z Hermioną Granger” – przeczytała ze zgrozą i na moment pogrążyła się w lekturze . – Zabiję sukinsyna! – wykrzyknęła, pokazując narzeczonego pikantniejszy fragment tekstu opisujący zażyłość łączącą Hermionę z Syriuszem oraz jego drwiący komentarz.
- Spokojnie! – w miejscu usadził ją Draco, bo Ruda już startowała na poszukiwania chłopaka. – Zajmij się Mioną. Ja znajdę tego kretyna.
- I co zrobisz? – zainteresowała się. – Odnajdziesz i? Sprowadzisz tutaj na siłę?
- Nie, zmuszę, by odszczekał to wszystko!
- Tyle że to nie on jest redaktorem – zauważyła przytomnie. – Komuś musiał podyktować te rewelacje… No tak! Rita Skeeter!
- Sądziłem, że Granger znalazła na nią świetny sposób… - mruknął Draco, znów czytając wywiad.
- Bo tak było. Najwyraźniej po wojnie Rita wróciła do łask… Wygląda na to, że obydwu trzeba o tym przypomnieć! – warknęła i zerwała się z sofy. Weszła na piętro i stanęła pod drzwiami pokoju Hermiony. – Granger! – ryknęła pełną piersią, uderzając pięścią w drzwi. Ku zdumieniu dziewczyny te otworzyły się natychmiast. Zaskoczona weszła do środka, zauważając przyjaciółkę przykrytą aż po nos licznymi kocami. – Granger! – huknęła na nią i machnęła energicznie różdżką. Sterta koców poszybowała posłusznie do szafy. Hermiona tymczasem drgnęła nerwowo i spojrzała załzawionymi oczami na przyjaciółkę.
- Czego chcesz? – wychlipała żałośnie.
- Dość tego! – syknęła Ginny. – Syriusz nie jest wart twoich łez! Weź się wreszcie w garść i zacznij prawdziwie żyć!
- W-widział-łaś t-t-te-en a-arty-ty-tykuł? – wyjąkała ochrypniętym głosem, wskazując na leżącą na podłodze gazetę.
- Widziałam – przytaknęła Ruda smutno. – Gnój potworny! A Rita jeszcze większy! Zdaje mi się, że najwyraźniej zapomniała o umowie, jaką zawarłyście… Warto byłoby jej o tym przypomnieć, nie uważasz? Poza tym jesteś w ciąży, do cholery! Weź się w garść, chcesz doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia?!
- Nie…
- To przestań ryczeć! Wywiad Black’a jest nad wyraz podły, ale musisz zawalczyć o siebie i swoje dziecko!
- Nie mam na to siły, Ginny – powiedziała słabo Hermiona.
- Zdajesz sobie jednak sprawę z tego, że część ludzi cię nie polubi, gdy przeczyta rewelacje tej dwójki? Już raz tak było… Nie pozwól się oczerniać, Miona. Poza tym w końcu i tak wyjdzie na jaw, że jesteś z nim w ciąży. A wiesz, co wtedy będzie? Gorzej niż w czasie Turnieju Trójmagicznego i twojego domniemanego romansu z Wiktorem…
- Ja wtedy faktycznie nim romansowałam – przyznała cicho Hermiona, a na jej policzki wystąpił mocny rumieniec. – Pociągał mnie… I był miły…
- Wiesz, podejrzewałam to… Ale teraz nie chodzi o Kruma, Miona! Musisz wreszcie coś zrobić!

Tymczasem Draco z łatwością odnalazł Black’a. Ten siedział sobie spokojnie i pił drinka w Dziurawym Kotle i z kołtuńskim uśmiechem na twarzy przyjmował kolejne pochwały od coraz to nowych czarownic. Cała ta gromadka pasowała do siebie jak ulał. One lepiły się do niego bezczelnie, prawdopodobnie mając nadzieję na szybki numerek z nim, a on nie mniej zachłannie wpatrywał się w ich dość pokaźne dekolty. Draco przepchał się w pobliże stolika, przy którym siedział Black i powiedział głośno:
- Przepraszam bardzo!
Śmiechy umilkły, a wszystkie oczy zwróciły się w stronę intruza, który śmiał przerwać tę uroczą chwilę. Na ustach Syriusza zamarł uśmiech.
- Najmocniej przepraszam, panienki, ale to ważna sprawa… - powiedział, odpędzając je ruchem dłoni. Oddaliły się lekko urażone. Draco natychmiast zajął miejsce jednej z nich. – Co ty tutaj robisz? – zapytał, patrząc na kuzyna. Blondyn nie odpowiedział jednak, tylko przechylił się mocno przez stolik i korzystając z zaskoczenia, uderzył Łapę prosto w nos. Pięścią. Syriusz poleciał do tyłu, roztrzaskując krzesło, na którym dotąd siedział. „Fanki” Black’a krzyknęły ze strachu i piszcząc przeraźliwie, wybiegły z lokalu, przepychając się przez zaaferowanych bijatyką klientów pubu i robiąc przy tym jeszcze większe zamieszanie. Zanim Łapa zdążył chociaż jęknąć, Ślizgon już był przy nim i łapiąc kuzyna za przód szaty, wycedził przez zaciśnięte zęby:
- Ty pieprzony gnoju! Jak mogłeś opowiedzieć wasze intymne sprawy dziennikarzom?! Ona naprawdę już tak bardzo cię nie interesuje, czy jesteś po prostu tak dennie głupi?
- O co ci chodzi? – zapytał buntowniczo Black. – Nie zrobiłem nic złego!
- Ależ oczywiście, że nie! – prychnął rozzłoszczony Ślizgon. – Ty po prostu potraktowałeś ją jak ostatnią szmatę i zdradziłeś! O tym jednak zapomniałeś wspomnieć w wywiadzie! Teraz jednak odpowiesz za te zmyślone historyjki!
- Niczego nie zmyśliłem! – powiedział Syriusz, wstając wreszcie z podłogi i resztek krzesła. – Hermiona była całkiem niezłą suk…
Nie dokończył. Wzburzony Draco rozbił mu nos i przystawił różdżkę do gardła.
- Powinienem cię zabić – wysyczał, patrząc na bruneta z nienawiścią w oczach. – Ktoś taki jak ty nie zasługuje nawet na cień drugiej szansy! Niestety to nie ode mnie zależy, a Hermiona niestety naprawdę cię potrzebuje! Zwłaszcza teraz!
- Niby czemu?
- Bo przez ciebie straciła pracę, a wasze rozstanie nieomal przypłaciła zdrowiem psychicznym! No i jest z tobą w ciąży, kretynie! – warknął Draco. W pubie zaległa cisza.

499 czyt.
100%6
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1318 słów i 7669 znaków.

Dodaj komentarz